Wojny napoleońskie w oparach etheru — „Zadra. Tom 1”, Krzysztof Piskorski

By | 13 lipca 2011

Październik, rok 1813. Podczas słynnej bitwy pod Lipskiem, ochrzczonej przez potomnych Bitwą Narodów, cesarz Napoleon I ponosi sromotną klęskę w starciu z armiami koalicji antyfrancuskiej. Ginie książę Józef Poniatowski, zaś sam Bonaparte kilka miesięcy później zostaje zmuszony do abdykacji. Podporządkowane Francji Księstwo Warszawskie przestaje istnieć, a w nowo powstałym Królestwie Polskim władzę sprawuje car Aleksander I. Wyobraźmy sobie jednak, że decydująca batalia przebiega inaczej – dzięki etherowym kulomiotom szala zwycięstwa przechyla się na stronę Napoleona. Cesarz nie abdykuje, a książę Poniatowski nie ginie – miast tego zostaje władcą w powstałej pod francuskim protektoratem Koronie. Przeciwnicy Bonapartego zawiązują kolejną koalicję, ale jej działania wojenne toczyć się będą w świecie nam nieznanym – niedawno odkrytej Nowej Europie. Brzmi intrygująco? Mam taką nadzieję, jest to bowiem dopiero początek historii, którą na kartach „Zadry” pisze na nowo Krzysztof Piskorski.

Gdy rozpoczyna się akcja powieści, od Bitwy Narodów minęło kilka lat. Dziewiętnastowieczne społeczeństwo zachłysnęło się najbardziej przełomowym odkryciem epoki, etherem, którego natura pozostaje niejasna nawet dla najtęższych umysłów. Na potęgę powstają kolejne wynalazki wykorzystujące ten niezwykły materiał – kolejki, latarnie, broń palna, a wreszcie bramy prowadzące do świata równoległego, wspomnianej Nowej Europy. Niezbadane ziemie stanowią pokusę dla największych mocarstw, rozpoczyna się więc wyścig bardziej zacięty niż ten toczony niegdyś o kolonie w obu Amerykach czy Afryce. Decydujący wpływ na bieg wydarzeń wywrą zarówno naukowcy, jak i żołnierze czy szpiedzy, których nie brakuje w żadnym z antagonistycznych państw. Nowa Europa skrywa jednakże wiele tajemnic, a kampania prowadzona w innym świecie może okazać się trudniejsza od wcześniejszej wyprawy wojsk napoleońskich w głąb Rosji. Jeśli zaś dodamy do tego próbę okiełznania etheru i zrozumienia jego nieprzeniknionej natury, otrzymamy mieszankę prawdziwie interesującą i nowatorską.

Sposób funkcjonowania świata przedstawionego tłumaczony jest czytelnikowi stopniowo, by nie utonął on w nadmiarze nowych faktów. Dawkowanie informacji rozbudza ciekawość odbiorcy, a wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi także po zakończeniu lektury pierwszego tomu. Na nudę jednak narzekać nie sposób; wśród zasiedlającego świat grona barwnych postaci wyróżnić możemy dwóch głównych bohaterów – przedstawiciela środowiska naukowego oraz reprezentanta napoleońskiej armii. Ten pierwszy to Francuz Maurice Dalmont, umysł niedoceniany, acz błyskotliwy. Ten drugi to Polak Stanisław Tyc, podpułkownik ze zmobilizowanej przez cesarza Legii Nadwiślańskiej, weteran wojen napoleońskich. Ich losy, niepozbawione nagłych wzlotów i upadków, śledzić będziemy naprzemiennie z poczynaniami postaci mniej znaczących, ale jakże wzbogacających lekturę – poznamy szpiegów, skorumpowanych żołnierzy, cwanych rzezimieszków, przedstawicieli arystokracji, a nawet rdzennych mieszkańców Nowej Europy. Trudno orzec, na ile wprowadzenie niektórych z nich było zabiegiem uzasadnionym, jeśli bierze się pod uwagę jedynie pierwszy tom „Zadry”. Mam jednak nadzieję, iż autor wiedział, co robi, a druga część powieści zgrabnie splecie wszystkie wątki.

Postaci bohaterów wydają się w większości prawdopodobne i pełnokrwiste – jedynie Natalie Dalmont wybitnie się Piskorskiemu nie udała. Wątek, który jej dotyczy, wydaje się wciśnięty na siłę, a co gorsza prezentuje poziom godny telenoweli południowoamerykańskiej, a nie książki poziomu „Zadry”. Na dodatek motywacja kierująca tą postacią została przedstawiona w sposób zbyt lakoniczny, by zrozumieć sposób jej postępowania. Jest niewiarygodna i znacząco odstaje od pozostałych bohaterów.

Styl Piskorskiego jest potoczysty, potok słów rwący i wartki, a powieść pochłania się w mgnieniu oka. Pochwalić należy żywe dialogi, stylizowane na czasy dawniejsze, a przy tym w sposób logiczny odpowiadające postaciom – innym językiem mówi uliczny żebrak, innym arystokrata; innym Rosjanin, Polak czy Kozak. Na największe brawa zasługuje jednakże znajomość epoki. Narracja pełna jest fachowych określeń, zwłaszcza gdy mowa o działaniach zbrojnych. Pozostałe dziedziny również nie zostały potraktowane po macoszemu – autor z jednakową atencją opisuje naukowe eksperymenty, bogate wnętrza pałaców, jak i zdobienia na sukniach dziewiętnastowiecznych elegantek. Dodatkowym smaczkiem jest mieszanie rzeczywistości i fikcji. Przykładowo, wśród spisu naukowców badających ether natkniemy się na znajomo brzmiące nazwiska, jak Volta, Laplace czy Berthollet.

Przy tak wysoko ustawionej poprzeczce nie sposób nie zauważyć drobnych niedoskonałości, które kłują w oczy podczas lektury. Mowa o powtórzeniach, od których rzecz jasna w „Zadrze” się nie roi, ale ich obecność w kilkunastu zdaniach wystarczyła, bym nie uznała powieści za dzieło idealne. Boli też kilka źle umiejscowionych przecinków, które potrafią pojawić się w miejscach wyjątkowo nietypowych. Są to jednak drobne szczegóły, niedostrzegalne, kiedy wartka akcja i zmieniająca się sceneria porwą czytelnika.

Mimo tak wielu zachwytów, wciąż mam ochotę wstrzymać się z ostateczną oceną powieści do czasu poznania jej zakończenia. Rozdzielnie „Zadry” na wspomniane dwa tomy utrudnia ocenienie pod względem fabularnym jedynie pierwszego z nich. Niewiele w nim wyjaśnień, zdecydowanie więcej niedomówień. Książka pozbawiona jest właściwego zakończenia i można odnieść wrażenie, iż akcja została przerwana w losowym momencie. Wątki mnożą się i nie sposób ocenić, czy sam autor wie, dokąd zmierzają. Mimo to Krzysztof Piskorski zasłużył na kredyt zaufania z mojej strony. Dawno nie zachwyciło mnie równie mocno pióro współczesnego polskiego autora, a zabawa z historią w połączeniu ze znajomością realiów sprawia, że wnika się w świat przedstawiony z ogromną łatwością. Nie pozostaje mi nic innego, jak sięgnąć po drugi tom „Zadry”, licząc na to, iż autor nie zawiedzenie pokładanych w nim nadziei.


Recenzja została napisana dla portalu Esensja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *