XX Festiwal Fantastyki w Nidzicy — wspomnieniowo

By | 2 lipca 2013

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Siłą rzeczy skończył się też XX Festiwal Fantastyki w Nidzicy, na który jechałam pełna obaw natury przeróżnej. Głównie powodowanych moją własną skłonnością do paniki i nieszczególną swobodą w środowisku, w którym nie znam absolutnie nikogo. Jakże nieuzasadnione były te moje lęki i wątpliwości! Wyjazd do Nidzicy okazał się bowiem jednym z najlepszych wydarzeń, jakie mogły mi się przytrafić, i to na wielu płaszczyznach. Mam nadzieję, że jak za rok, dwa czy pięć będę spoglądać wstecz celem namierzenia swojego „punktu zwrotnego”, to każdorazowo wskażę właśnie Festiwal.

Ale do rzeczy! Cóż ja właściwie przez te cztery dni robiłam? Gros czasu spędziłam — jak to ja — na przeróżnych prelekcjach. Zawsze najbardziej fascynują mnie te łączące fantastykę z nauką — czy to fizyką, chemią, astronomią, a nawet biologią — po części pewnie dlatego, że nigdy nie wiedziałam o tych dziedzinach więcej niż na poziomie licealnym, a słuchanie ludzi, którzy na czymś się znają i opowiadają o tym z pasją (by wymienić choćby Dominikę Oramus, Andrzeja Drzewińskiego czy Leszka Błaszkiewicza) sprawia mi zawsze ogromną przyjemność. O magicznych zwierzętach w dawnej Japonii z humorem opowiadała Maja Lidia Kossakowska, o historii alternatywnej i sensie jej tworzenia rozprawiał Marcin Wolski. Wiedzę z zakresu survivalu w razie nastania apokalipsy zombie przekazywał zebranym Tomasz Nicer; choć temat brzmi nieco absurdalnie, to okazuje się, że da się podejść do niego z pewną dawką powagi i pospekulować, jakie formy obrony są do dyspozycji dla przeciętnego obywatela.

Jedyną wadą prelekcji jest to, że kiedy spędza się na nich większość dnia, nie można być równocześnie w innym miejscu. W takich chwilach szczególnie tęsknię za zmieniaczem czasu czy innym podobnym rozwiązaniem. W piątek odbyło się seminarium dla tłumaczy prowadzone przez wspaniałego Krzysztofa Sokołowskiego, dzięki któremu wyniosłam z Festiwalu więcej przemyśleń (dotyczących zresztą nie tylko sfery zawodowej) niż z roku studiowania. Przez cały czas wyświetlano także pokazy filmowe, ale sama zaliczyłam tylko seans „Zombieland”; i choć ani za komediami, ani za zombie jakoś specjalnie nie przepadam, tak na tym akurat filmie bawiłam się prawdziwie rewelacyjnie — ale może to po części zasługa festiwalowej atmosfery? Ta jest bowiem jedyna w swoim rodzaju i unikalna w skali wszelkich eventów związanych z fantastyką. Sama lubię konwenty masowe, pełne tłumów erpegowców, planszówkowców, cosplayowców i innych entuzjastów, ale to zupełnie inna bajka niż kameralna, rodzinna wręcz Nidzica, która każdego „świeżaka” ciepło przyjmuje do swojego grona; gdzie wszyscy — czy to pisarze, czy redaktorzy, czy zwykli fani — bawią się razem po zakończeniu prelekcyjnego programu przy ognisku.

Polecam więc Waszej uwadze przyszłoroczny Festiwal, a i mnie na nim nie zabraknie, o ile jakieś nagłe i nieprzewidziane nieszczęście temu nie przeszkodzi. Na koniec mogę już tylko podzielić się z Wami zdobyczami w postaci autografów i dedykacji:

"Vertical", Rafał Kosik
"Grillbar Galaktyka", Maja Lidia Kossakowska
"Rakietowe szlaki t.1", Lech Jęczmyk (red.)
"Burza", Maciej Parowski
"Wallenrod", Marcin Wolski & "Quietus", Jacek Inglot
"Aparatus" & "Szewc z Lichtenrade", Andrzej Pilipiuk
"Bogowie Lema", Marek Oramus
"O pomieszaniu gatunków. Science Fiction a postmodernizm", Dominika Oramus

A w bonusie, dla niemających Facebooka, pamiątkowe zdjęcie z Rafałem Kosikiem:

Ja i Rafał Kosik

14 thoughts on “XX Festiwal Fantastyki w Nidzicy — wspomnieniowo

  1. Immora

    Uwielbiam konwenty głównie ze względu na możliwość spotkania z pisarzami i te autografy! :) Też już mam pełno, a i z Kosikiem zdjęcia nie zabrakło ;) Ale zazdroszczę Tobie Nidzicy, bo widzę, że to taki mały konwent, w stylu Bachanaliów, a takie są najlepsze ^^

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Żałuję, że na Bachanalia mam tak daleko, bo pewnie też by mi się na nich podobało. :) No i gości zagranicznych w tym i w zeszłym roku mieli świetnych. Ale może kieeedyś się uda, na razie obskakuję raczej te bliższe geograficznie wydarzenia.

  2. Harashiken

    A dlaczego zdjęć jest więcej niż tekstu? :P Btw ciekawie, ciekawie, muszę poważnie rozważyć pojawienie się przy następnej okazji :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Odbijam sobie za niepublikowanie stosików i innych beztekstowych notek. :P
      A tak serio, to po prostu nie mogłam napisać więcej i bardziej szczegółowo, bo wiele wspomnień jest zbyt prywatnych, by stać się publicznymi. ;)

  3. Agnieszka

    Rany, jak Ci zazdroszczę, najbardziej chyba tego wykładu dla tłumaczy;-) Już zaczęłam snuć dzikie, odważne plany, żeby wybrać się za rok… Jeśli się uprę i sprzedam dzieci, to może by się i udało…

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      To akurat bardzo rodzinny konwent, na który wielu uczestników i gości przyjeżdża z całą rodziną, w tym z dziećmi w wieku przeróżnym. Tak więc może nie trzeba sprzedawać. :)

    2. KrzysiekS

      Możesz zabrać dzieci ze sobą. Nie będą jedyne :-) W Zamku jest się gdzie i z kim bawić, lecą dobre filmy, a Kalbornia jest cywilizowanym ośrodkiem i bardzo atrakcyjnym: las, jezioro, teren zabaw jeśli dzieciak nie utopi się pierwszego dnia :-)

      Tak naprawdę to z myślą o dzieciach będę namawiał Wojtka na program o starych grach komputerowych, na których grać uczyły się moje dzieci: King’s Quest, Quest for Glory… sama frajda + zero tego, co się powszechnie uważa w grach za szkodliwe. Dla starszych i wrażliwszych: Myst :-) Jeśli dożyję i w zawodzie, to seminarium też będzie i mam nadzieję, że też z Leszkiem Jęczmykiem, o którym Marta zapomniała, bo się zapatrzyła na mnie :-)

  4. Serenity

    No to chyba muszę zapisać Nidzicę do swojego prywatnego kalendarzyka konwentowego.
    Swoją drogą na tegoroczny Copernicon przybywasz? ^^

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Trudno mi powiedzieć w tej chwili. Z jednej strony to raptem dwa tygodnie po Polconie, ale z drugiej, jeśli nie będę mieć akurat wyjątkowo pilnej pracy, to kto wie. Fajnie było rok temu, więc chcieć to bym chciała. ^^ Określę się pewnie po Polconie. :)

  5. Oceansoul Post author

    Dziękuję, też się cieszę. :) Chyba już nigdy tego rekordu nie pobiję, po innych konwentach mam z reguły skromniejsze zdobycze. ;)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *