Wielka Brytania przez wieki — „Wyspy. Historia”, Norman Davies

By | 11 września 2013

"Wyspy. Historia", Norman DaviesZjednoczone Królestwo, Wielka Brytania, a może Wyspy Brytyjskie? Problem nazewnictwa, dalece wykraczający poza sferę leksykalną, a obejmujący swoim zasięgiem choćby kwestie kulturowe, narodowościowe czy socjologiczne, jest zarówno punktem początkowym, jak i końcowym rozważań Normana Daviesa, uznanego historyka, który swoją przekrojową pracę obejmującą dzieje Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii od czasów prehistorycznych po rok 1999 zdecydował się zatytułować w prosty, ale jakże rozmyślny sposób — „Wyspy. Historia”.

Choć mamy do czynienia z pracą rozbudowaną i raczej nieprzeznaczoną dla nowicjuszy w dziedzinie historii, została ona napisana w sposób dość przystępny, językiem bogatym, a zarazem nienaszpikowanym niezrozumiałymi pojęciami. Davies potrafi logicznie i zrozumiale wyjaśnić historyczne zawirowania oraz wytłumaczyć ciągi przyczynowo-skutkowe kolejnych wydarzeń. Autor odchodzi często od porządku chronologicznego, decydując się na omawianie tematyczne różnorakich zagadnień czy procesów obecnych w danej epoce — kreśli w ten sposób zmieniający się obraz społeczeństwa, wspomina o imperialnych wyprawach badawczych, przygląda się rozwojowi dyscyplin sportowych czy komentuje obowiązujące systemy metryczne.

Trudno jednak nie odnieść wrażenia, iż przez tę przekrojowość i bardzo szeroki zakres tematyczny ucierpiała szczegółowość. Choć dowiemy się, kto po kim zasiadał na tronie Anglii czy Szkocji, o czasach panowania danego króla czy królowej wiele nie przeczytamy. Możemy zapomnieć także o ciekawostkach z ich życia. Co dziwi jeszcze bardziej, również niektórym wydarzeniom, wydawałoby się — istotnym, Davies postanowił nie poświęcać wiele miejsca. O bitwie pod Trafalgarem usłyszymy jedynie przy okazji opisywania rozwoju brytyjskiej marynarki; o tym zaś, czemu w ogóle do potyczki doszło i jaki był jej kontekst historyczny — musimy doczytać z innych źródeł. Z kolei o Waterloo przeczytamy tylko w kontekście szkockich górali i Irlandczyków, stanowiących znaczny odsetek żołnierzy we wcześniej prawie wyłącznie angielskich oddziałach.

Union Flag, flaga Zjednoczonego Królestwa od 1801 roku

Union Flag, flaga Zjednoczonego Królestwa od 1801 roku

Nie oznacza to, że „Wyspy” serwują odbiorcom wyłącznie suche fakty. Davies często obala popularne mity, jak choćby te związane z Robin Hoodem czy Wielką Kartą Swobód, co urozmaica lekturę. Na deser czytelnicy otrzymują zaś bardzo rozbudowaną sekcję końcowych dodatków; na przeszło stu stronach znajdziemy między innymi mapy, drzewa genealogiczne, zapisy nutowe i słowa tradycyjnych pieśni, tabele ze zmieniającymi się miarami i wagami oraz szczegółowe dane demograficzne.

Co ciekawe, a w dodatku rzadko spotykane w pozycjach stricte historycznych, Norman Davies nie stroni od rozbudowanych dygresji poświęconych językowi i literaturze. W każdym rozdziale pochyla się nad najbardziej znanymi sylwetkami twórców, którzy opisywali otaczają ich rzeczywistość. Pozwala mu to na ocenę bądź obserwację procesów historycznych przez pryzmat dzieł powstałych w określonej epoce i skoncentrowanych wokół istotnych przemian czy wydarzeń. Davies chętnie cytuje także fragmenty znanych utworów prozatorskich, lirycznych oraz pieśni i przyśpiewek.

Jak można wyczytać pomiędzy wierszami, jednym z powodów powstania „Wysp. Historii” była jednostronność i niekompletność wcześniejszych opracowań poświęconych Zjednoczonemu Królestwu. Wielu badaczy miało tendencję, by stawiać znak równości między Anglią a wszystkimi ziemiami wchodzącymi w skład Wysp, przy jednoczesnym ignorowaniu dziejów Szkotów, Walijczyków i Irlandczyków. Davies nie popełnia tego błędu, jego książkę cechuje szerokie i dość obiektywne spojrzenie zarówno na wcześniejsze dzieje, jak i współczesne losy swojej ojczyzny. Dzięki temu „Wyspy” są dziełem kompleksowym i wartym uwagi, idealnym w charakterze pierwszego kontaktu z rozbudowaną historią tego obszaru. Pasjonaci żądni szczegółów dotyczących konkretnej epoki czy losów danej postaci będą musieli jednak sięgnąć po inne, bardziej wyspecjalizowane prace.

  • Tytuł: Wyspy. Historia (The Isles. A History)
  • Autor: Norman Davies
  • Wydawnictwo: Znak
  • Rok wydania: 2012
  • Liczba stron: 1104
  • ISBN: 978-83-240-2222-9


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak oraz Portalowi LubimyCzytać.

5 thoughts on “Wielka Brytania przez wieki — „Wyspy. Historia”, Norman Davies

  1. Agata P

    „Wyspy” wydaje się bardzo ciekawą (i grubą) pozycją, ale dla laika takiego jak ja, nie jest to chyba dobra książka by głębiej poznać historię i kulturę Wysp . Znasz może jakąś książkę od której mogłabym zacząć?

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Myślę, myślę… I nic mi do głowy nie przychodzi. Żadnej jednotomowej historii Anglii ani Wysp wcześniej nie czytałam. Na początek może lepiej zacząć od wybranego okresu, który uważasz za najbardziej interesujący? Ja akurat zaczynałam od czasów Wojny Dwóch Róż i epoki Tudorów, najpierw od beletrystki historycznej (Philippa Gregory jest super, bardzo lekko się czyta, a jednak ta wiedza w głowie zostaje), potem było: http://oceansoul.waw.pl/kobiety-wojny-dwu-roz-philippa-gregory, a teraz szykuję się do książek wydawnictwa Astra (http://sklep.wydawnictwoastra.pl/).
      Jeśli chodzi o inne okresy, to niestety niczego jeszcze nie mam/nie znam.

  2. Agata P

    Chyba zacznę od beletrystyki i Philippy Gregory, bo przeczytałam wiele pozytywnych recenzji jej książek. Interesuje mnie okres wiktoriański, więc będę czegoś szukać na temat tego okresu :) Dziękuję za pomoc!

    Reply
  3. radosiewka

    Mam u siebie dwie książki Daviesa w wersji papierowej (” Boże igrzysko. Historia Polski” oraz „Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo”) oraz parę w wersji elektronicznej i tak przymierzam się od paru miesięcy za ich przeczytanie. Na razie odstrasza mnie to, że mam parę książek w kolejce do zrecenzowania, ale najpierw zabiorę się za historię Europy a może potem za historię Wielkiej Brytanii.

    Trochę szkoda, że w książce brakuje takich „ciekawostek”, bo przez to osoby nieobyte z historią mogą się odbić od lektury i szybko znudzić. O historii Wielkiej Brytanii wiem tyle co ze szkoły (czyli mało), artykułów w czasopismach i ewentualnie książek niekoniecznie historycznych, z akcją osadzoną na terenie Wielkiej Brytanii. No i seriali – bardzo podobały mi się „Filary Ziemi” na podstawie powieści Folletta.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Akurat „Filary Ziemi” średnio się historii trzymają, z tego co pamiętam. Ale oglądało się przyjemnie. :) Polecić mogę też „The Tudors” – oczywiście też trochę naprzekręcali, ale sedno epoki ładnie oddane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *