Strzała i wiatr, sztylet i morze — „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód”, Robert M. Wegner

By | 11 września 2012

„Północą – Południem”, pierwszym tomem „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”, Robertowi M. Wegnerowi udało się oczarować czytelników jak mało któremu debiutantowi. Poszczególne utwory zachwycały barwnym, złożonym światem i interesującymi sylwetkami bohaterów, a styl pisarza ujmował emocjonalnością i potoczystością. Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, czy tom drugi utrzyma wysoki poziom swojego poprzednika, może się nie obawiać — „Wschód – Zachód” jest zbiorem równie godnym polecenia.

Podobnie jak w przypadku „Północy – Południa”, książka podzielona jest na dwie części zawierające po cztery opowiadania. Akcja Wschodu rozgrywa się na dalekich stepach, przy granicy z ziemiami Se-kohlandczyków. Mieszkają tu koczownicy, grasują bandy rabusiów, a porządku pilnują wolne czaardany. Czytelnikom przyjdzie towarzyszyć grupie jeźdźców pod wodzą owianego legendą generała Laskolnyka. Najjaśniejszym punktem pierwszych czterech utworów jest galeria zindywidualizowanych postaci, z których każda wyróżnia się nie tylko głęboko skrywanym i przytłaczającym sekretem, lecz także wiarygodnym charakterem. Wschód to bez wątpienia najlepsza spośród wszystkich czterech części „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”, obfitująca we wszystko to, co w prozie Wegnera najlepsze — ciekawą historię, bogate słownictwo, porywający styl i dużą dawkę emocji.

Zachód przenosi czytelnika do portowego miasta Ponkee-Laa. Śledzimy losy złodzieja Altsina, któremu szybko udaje się uwikłać w intrygę dużo bardziej złożoną, niż kiedykolwiek mógł przypuszczać. Walka o władzę w mieście toczy się tu na każdym poziomie — od najbogatszych dzielnic szlacheckich rodów i ich popleczników, przez portowe gildie zrzeszające przestępców, po sprawy wiary i konflikty bogów, nieomijające także śmiertelników. Opowiadania z Zachodu nie są równie porywające, co w poprzedniej części, przede wszystkim z tego powodu, iż Altsin to protagonista mniej złożony i oryginalny niż jeźdźcy z czaardanu — to raczej archetypiczny przykład cwanego łotrzyka, wychodzącego cało z większości opresji. Trudno jednak nie ulec urokowi klimatu szemranego miasta i awanturniczych przygód młodego rzezimieszka, który zawsze wie, jak wplątać się w największą kabałę.

Wegner po raz wtóry udowadnia, iż niewielu pisarzy może konkurować z nim pod względem szpikowania opowiadań emocjami i wzbudzania sympatii czytelnika do pełnokrwistych bohaterów. Na rodzimym gruncie fantasy dawno nie pojawił się cykl utworów równie dobrze skonstruowanych, napisanych i niepozwalających na przerwanie lektury. Z uwagi na to, że wątki rozpoczęte we Wschodzie nie zostały zakończone, a autor pozostawił swoje postaci w interesującym położeniu, odbiorca ma nieodpartą ochotę sięgnąć po „Niebo ze stali”, by poznać dalsze losy Kailean-ann-Alewan oraz przekonać się, jak pisarz poradzi sobie z powieścią. Jeśli trzyma ona poziom znany z opowiadań — musi być wprost rewelacyjna.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Powergraph oraz Portalowi Bestiariusz.

6 thoughts on “Strzała i wiatr, sztylet i morze — „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód”, Robert M. Wegner

  1. Agnieszka

    Wzięłam sobie na wakacje pierwszy tom i…. utknęłam. Książka wyjątkowo się nie komponowała z włoskim gęganiem, szumem fal i jaskrawym słońcem:-( Na razie leżakuje (po trzech opowiadaniach), ale powrócę, niebawem, może jesienna nostalgia się przysłuży:-)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Faktycznie, „Północ” to raczej klimat jesienno-zimowy. W przeciwieństwie do „Południa”, które powinno dużo lepiej komponować się ze słońcem i gorącym piaskiem. :)

  2. Moreni

    Już Ci mogę powiedzieć, że trzyma.;)

    Wybacz, ale muszę o to zapytać – jak wypadła konfrontacja mojego fanartu z opisem Kailean z książki?;)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Mam nadzieję, że w okolicach grudnia/stycznia uda mi się zakupić powieść i sprawdzić. ^^

      A Twoją Kailean uważam za bardzo trafną, chociaż w mojej głowie ma nieco doroślejszą i bardziej zatroskaną twarz – może nie z uwagi na sam wiek, co przeżycia, zwłaszcza w chwili zakończenia „Wschodu”. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *