Gdy czas ucieka w przeciwną stronę — „Wbrew wskazówkom zegara”, Philip K. Dick

By | 5 lutego 2014

„Wbrew wskazówkom zegara”, Philip K. DickNa rok przed tym, nim Philip K. Dick napisał swoje najbardziej znane dzieła ― „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” oraz „Ubika” ― jego rozważania dotyczące natury rzeczywistości skierowały się w stronę kwestii upływu czasu. Odwrócenie jego biegu w świecie przyszłości roku 1998 („Wbrew wskazówkom zegara” powstało trzydzieści dwa lata wcześniej) uczynił kanwą opowieści o spiskujących instytucjach i organizacjach, także religijnych, rywalizujących między sobą o władzę w tym świecie na opak. Oznaką dominacji staje się możliwość pozyskania staronarodzonego Anarchy Thomasa Peaka.

Staronarodzeni to nieboszczycy, którzy na skutek cofania się czasu budzą się w grobach i zaczynają młodnieć. Każda zmiana społeczna, a co dopiero tak rewolucyjna, to rzecz jasna świetny pretekst do tego, by ktoś na tym zarabiał, szybko powstały więc vitaria wykopujące przebudzonych ex-zmarłych i sprzedające ich temu, kto zaoferuje największą sumę. Tym właśnie procederem trudni się główny bohater „Wbrew wskazówkom zegara”, Sebastian Hermes. Kłopoty zaczynają się w chwili, gdy przewiduje ponowne przyjście do świata żywych Anarchy Peaka, założyciela ruchu religijnego o istotnej pozycji, i wbrew literze prawa wydobywa go z ziemi przedwcześnie. Sprowadza tym samym niebezpieczeństwo na siebie i swoich bliskich, stając pomiędzy antagonistycznymi stronnictwami chcącymi wykorzystać Peaka do własnych celów ― uditami z Gminy Wolnych Murzynów, Ludową Biblioteką Miejską a syndykatem z Włoch.

Najciekawszym elementem tej oryginalnej powieści jest wizja świata przedstawionego, w którym czas od pewnego momentu zaczyna biec w odwrotną stronę. Ludzie nie tylko młodnieją i kończą życie w brzuchach wolontariuszek, lecz także wdmuchują papierosowy dym do zwiniętych bibułek, zwracają posiłki, na powitanie mówią „do widzenia”, a żegnając się ― „witaj”. Rada Eradów budzącej strach Biblioteki sukcesywnie niszczy dzieła, jakie nie należą już do danej rzeczywistości i muszą z niej całkowicie zniknąć, co prędzej czy później prowadzi do nieuniknionych paradoksów. Dick nie próbuje stworzyć świata konsekwentnego i dopracowanego do ostatniego szczegółu, ale w tym przypadku nie jest to wadą ― potęguje jedynie wrażenie, że przyszłość coraz silniej pogrąża się w chaosie.

Najsłabsze ogniwo to z kolei prowadzenie fabuły, często zbyt skokowe, o nierównomiernie rozłożonych akcentach, momentami zanadto przegadane i nietrzymające w napięciu. Także nawiązania czytelne w latach 60., dotyczące choćby kwestii mniejszości czarnoskórej w Stanach Zjednoczonych, nie mają już dziś mocy rażenia i wydają się za słabo zaakcentowane. Na współczesnym czytelniku wrażenia nie wywrą również niektórzy bohaterowie (a zwłaszcza bohaterki), będący jedynie realizacją jakiegoś archetypu, pozbawieni oryginalności czy indywidualnego rysu.

„Wbrew wskazówkom zegara” to jedna z tych powieści Philipa K. Dicka, która mimo swoich wad znacznie zyskuje, gdy dostrzega się występujące na jej kartach autobiograficzne nawiązania. Nie po raz pierwszy w kreacji postaci kobiecych odbijają się echem kolejne burzliwe związki pisarza; i tak też femme fatale Ann McGuire jest wyobrażeniem Anne, trzeciej żony autora, a Lotta Hermes obdarzona została cechami Nancy, jego kolejnej małżonki. Między miłością do drugiej a pożądaniem do pierwszej miota się Sebastian, a w jego postępowaniu trudno szukać zdecydowania. Brak kręgosłupa dotyczy także kilku innych bohaterów powieści; co chwila zmieniają oni zdanie, boją się, kłamią, próbują sami przed sobą usprawiedliwiać swoje niemoralne, egoistyczne czy tchórzliwe postępowanie. Trudno szukać wśród nich wygranych.

Warto przyjrzeć się także Anarsze Peakowi, myślicielowi religijnemu, wzorowanemu na przyjacielu Dicka, biskupie Jamesie A. Pike’u (mężczyzna stanowił także inspirację dla biskupa Timothy’ego Archera, tytułowej postaci w ostatniej powieści amerykańskiego pisarza, choć obydwa fikcyjne przedstawienia odbiegają od siebie). Mistyczno-filozoficznego wymiaru lektury dopełniają ciekawie dobrane cytaty poprzedzające każdy z rozdziałów, wyimki pochodzące z dzieł świętego Augustyna, świętego Tomasza z Akwinu oraz Jana Szkota Eriugeny. Zestawienie myśli teologów wiary chrześcijańskiej na temat istoty Boga, materii, rzeczywistości czy czasu z obrazem powieściowego chaosu wypada nader interesująco.

Kolejne wznowienie w serii dzieła Philipa K. Dicka to oczywiście gratka dla kolekcjonerów, mogących dostawić na półkę czternasty już, pięknie wydany tom z ilustracjami Wojciecha Siudmaka. Choć „Wbrew wskazówkom zegara” nie należy do największych dokonań płodnego pisarza, to wciąż pozostaje pozycją ciekawą i oryginalną, a przy tym zawierającą typowe dla prozy tego autora elementy cieszące oko fanów. Dla samego spotkania z niepokojącą, abstrakcyjną wizją świata, w którym wskazówki zegara obracają się w drugą stronę, warto po tę książkę sięgnąć ― aczkolwiek lepiej, by nie było to dla czytelnika jedno z pierwszych spotkań z tym twórcą.

W skrócie:
+ Koncepcja cofającego się czasu
+ Wątki filozoficzno-religijne
+ Przepiękne wydanie
– Część bohaterów niedopracowana
– Prowadzenie fabuły
Ocena: 7
Dane:
  • Tytuł: Wbrew wskazówkom zegara (Counter-Clock World)
  • Autor: Philip K. Dick
  • Wydawnictwo: REBIS
  • Seria wydawnicza: Dzieła wybrane Philipa K. Dicka
  • Rok wydania: 2013
  • Liczba stron: 312
  • ISBN: 978-83-7818-476-8

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu REBIS oraz Portalowi LubimyCzytać.

  • Agata

    Wstyd się przyznać, ale nie czytałam ani jednej książki Dicka. Zawsze uważałam, że to zbyt ambitne dla mnie :/ Chciałabym znaleźć kiedyś czas na tę (lub inną książkę tego autora) pozycję, bo koncepcja cofającego się czasu brzmi intrygująco :)

    • http://oceansoul.waw.pl/ Oceansoul

      Wydaje mi się, że Dick nie jest tak właściwie trudnym autorem – ma prosty język, a pomysły raczej z gatunku abstrakcyjnych, a nie bardzo złożonych. Chociaż pamiętam, że też miałam zupełnie inny obraz jego w książek w głowie, nim sama zaczęłam je czytać.
      Na początek najlepszym wyborem jest chyba „Czy androidy…”, bo to z jednej strony bardzo dobra książka, wciągająca, z drugiej – nie jest tak ‚pogięta’ jak niektóre inne powieści Dicka i na pierwszym planie znajduje się fabuła, a nie po prostu jakaś koncepcja (jak we „Wskazówkach…” choćby)..

  • Mateusz Cioch

    Polecam płytę „Wbrew wskazówkom” Tomasza Adersena, zainspirowaną powieścią

    http://www.youtube.com/watch?v=wzwfSHjAFmQ