Wakacje w obiektywie, część I

By | 30 sierpnia 2010

Co prawda moje wakacje jeszcze nie dobiegły końca, ba, został jeszcze ponad miesiąc, który zamierzam całkiem ciekawie wypełnić, ale nie oznacza to, że nie można zrobić małego podsumowania dotychczasowych wojaży – a raczej niezwykle wybiórczej foto-relacji, w której zaprezentuję najdziwniejsze lub najbardziej intrygujące momenty uchwycone przez mój obiektyw. Autorom wszelkich szyldów gratuluję kreatywności i mam nadzieję, że nie obrażą się za szerszą promocję ich dzieł.

Wszystko zaczęło się w Gdańsku. Upalny lipiec, zatłoczone pociągi i my – czyli zlotowicze Insimilionu – mieszkający w przybytku o dźwięcznej nazwie „Bursa Gdańska w Gdańsku”. Zastanawiające. Może by tak nawiązać z nimi współpracę i otworzyć choćby Bursę Gdańską w Warszawie, byśmy i w stolicy mieli gdzie nocować? Pomysł wart rozważenia, zwłaszcza jeśli z niej też można by wyskakiwać przez okno.

Co ciekawe, rurki w gdyńskich autobusach nie nadają się do spożycia przez ludzi. Pech! Akurat byliśmy głodni po kilkugodzinnym marszu wzdłuż plaży, a tu niespodzianka, nie pożywimy się.

A nic dziwnego, że byliśmy głodni – w Gdyni można zakupić bowiem twarde lody. Jakimś cudem nikt nie poczuł się zachęcony do konsumpcji.

A tu gdańskie zaiemniaki, mniam, miejscowy specjał! Tak, śmieszą mnie literówki. Zwłaszcza takie.

Chociaż takie też. Ktoś chyba zbyt długo przyciskał „e” w tym „cheeeper”. No i dlaczego „billig”, a nie „billiger”, skoro miało być „taniej”? Szyld pochodzi z Helu, królestwa zacienionych parkingów.

Tymczasem w Brzesku, niestety, nie mieszkaliśmy w „Bursie Brzeskiej w Brzesku”. Jedynie w miejscu, gdzie mieści się mnóstwo dziwnych instytucji. Inspekcja weterynaryjna i budowlana po sąsiedzku? Czemu nie! Pewnie komuś ułatwia to codzienne życie.

Nie, to nie jest zdjęcie z muzeum. To tylko lustro, wiszące w holu w owym inspektoracie-schronisku. Dlaczego nazwane szybą? Nie wyjaśniło się do dziś.

A to plansze do chińczyków z dwóch zlotów. Jedna wygląda jak swastyka, a druga jak kolorowanka przedszkolaka? Złudne wrażenia!

Ale nie samymi zlotami człowiek żyje! Zaburzyłam nieco chronologię, jednak do tego, co działo się między zlotem trójmiejskim a zlotem brzeskim wrócimy niebawem. Przyczyny techniczne, ot co – blog burzy się od nadmiaru zdjęć, ciąg dalszy foto-relacji nastąpi więc jutro.

2 thoughts on “Wakacje w obiektywie, część I

  1. Aerka

    No co ja tu mogę napisać? ^^ Chyba tylko, że umieram. ^^ I że wszystkie kolejne zloty spędzimy razem!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *