Do granic poznania i jeszcze dalej — „Vertical”, Rafał Kosik

By | 20 sierpnia 2012

Są prawdy, których nikt nie podważa. Są zasady, których nikt nie kwestionuje. Są ludzie, którzy nie zadają pytań. I tylko jeden wyjątek — Murk. Piętnastoletni chłopak nie dopuszcza do siebie możliwości, by odpowiedzią na wszystkie pytania mogło być zaledwie „Bo tak już jest”. Chce wiedzieć więcej. Chce zgłębiać, odkrywać, zaprzeczać temu, co dla innych tak oczywiste. Nie jest to jednak proste, gdy żyje się w mieście zawieszonym na stalowych linach, w powolnym tempie wspinającym się wciąż w górę i w górę. Co czeka u szczytu? Cel — tak mówią. Ale czym jest ów Cel, dlaczego miasta się pną, kto je stworzył, skąd się wzięły? Murk musi wiedzieć. Stawia więc wszystko na jedną kartę i wyrusza… w dół. By poznać przyczynę wszechrzeczy i znaleźć odpowiedzi na pytania, których inni nawet nie odważyli się zadać.

Wyprawa Murka, choć pełna zdarzeń nieoczekiwanych, nie wpisuje się w ramy przygodowej opowieści drogi z ciekawym świata młodzikiem w roli głównej. To od początku do końca powieść melancholijna, metafizyczno-filozoficzna (choć w dalszym ciągu, rzecz jasna, fantastyczno-naukowa), w której na pierwszy plan nie wysuwa się ani bohater, ani jego perypetie, a kolejne pytania. Kim jesteśmy? Skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy? Czy żyjemy na najlepszym ze światów? Odpowiedzi trzeba będzie poszukać na własną rękę, bo choć w większości rozdziałów mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową z perspektywy Murka, to na gotowe wnioski płynące z ust protagonisty nie ma co liczyć.

Bohaterowie powieści nie odgrywają w „Verticalu” ważnej roli; są siłą sprawczą, narzędziem obnażającym treści, jakie autor chce ukazać, a o ich osobowościach trudno wiele powiedzieć — konstrukcja każdej postaci zasadza się na kilku charakterystycznych cechach, niezmiennych od pierwszego spotkania z czytelnikiem. Dużo bardziej istotny jest aspekt socjologiczny — Kosik przedstawia trzy społeczności, które, choć egzystują w zupełnie innych warunkach i rozwijały się w izolacji, podzielają wspólną cechę: negację prawdy. Najważniejsze jest dla nich zachowanie status quo i utrzymanie społecznego ładu za wszelką cenę, nawet jeśli oznacza to życie w kłamstwie i oparach absurdu, a także zacofaniu, bowiem postęp jest wartością napiętnowaną i zagrożeniem dla starego porządku.

„Vertical” może kojarzyć się nieco z „Wehikułem czasu” H. G. Wellsa; styl Kosika jest w zbliżony sposób surowy (acz dla współczesnego czytelnika z pewnością bardziej przystępny), podobna jest też pesymistyczna wymowa utworu i emocje, które pozostają w czytelniku po zakończeniu lektury. Także ujęcia socjologiczne i przedstawienie różnych społeczeństw może przywodzić na myśl Elojów i Morloków — nie w koncepcji charakterystyk, a raczej w pewnej subtelnej krytyce i samym fakcie, iż odbiorca od samego początku prezentować będzie postawę opozycyjną. Nawet jeśli ktoś uzna skojarzenie z Wellsem za zbyt daleko idące, jednemu z pewnością nie zaprzeczy — czuć w „Verticalu” nutę klasycznej, przygnębiającej science fiction, oraz rezonans pytań dotykających istoty naszego istnienia i ostatecznego Celu, które dręczą twórców literatury tego nurtu nie od dziś.

„Vertical” to druga powieść Rafała Kosika, która została w tym roku wznowiona przez wydawnictwo Powergraph. I jakże dobrze się stało! Jeśli jakimś cudem któregoś z czytelników nie oczarował debiutancki „Mars”, niech czym prędzej sięgnie po „Vertical” i da się pochłonąć refleksyjnemu, melancholijnemu nastrojowi oraz owiać szeregowi wątpliwości, jakie rodzi lektura. Kosik to jeden z tych nielicznych współczesnych polskich autorów, którego bez zawahania polecam wszystkim miłośnikom egzystencjalnej science fiction — i tym z gatunkiem obytym, i tym dopiero rozpoczynającym przygodę.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Powergraph oraz Portalowi Insimilion.

13 thoughts on “Do granic poznania i jeszcze dalej — „Vertical”, Rafał Kosik

  1. Agnieszka

    Kosika poznałam na razie tylko z tego nastolatkowego cyklu o Feliksie, Necie i Nice, a i to zaledwie fragmentarycznie, poczytując niekiedy na głos dzieciakom. Chyba muszę się przemóc i wgłębić w „dorosłe” książki tego autora:-)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Zachęcam gorąco, zwłaszcza do „Verticalu”, bo wydaje mi się najlepszą z ‚dorosłych’ książek Kosika (chociaż jeszcze nie czytałam „Kameleona”, czekam na wydanie w twardej oprawie :D).

  2. Immora

    Piękna powieść. Moja pierwsza Kosika i chyba ulubiona. Czytałam już parę razy i za każdym odkrywam w niej coś nowego…

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Moja też ulubiona z twórczości Kosika. :) Mam nadzieję, że kiedyś do niej wrócę.

  3. Harashiken

    Przygnębiające i pesymistyczne? Oj chyba mam na to ochotę, tym bardziej, że w świecie „Verticalu” umiejscowione było najlepsze moim zdaniem opowiadanie z „Obywatela…”.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      To sama powieść jest moim zdaniem jeszcze lepsza niż opowiadanie, tak więc zachęcam. :) A i opowiadanie wydaje mi się pełniejsze, jak zna się powieść.

  4. viv

    Żeby doba miała choć 34 godziny, już bym tę książkę miała przeczytaną. Serio. Tak bardzo chciałam ją mieć, a teraz, kiedy już mam, czasu brakuje :(

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Chyba wszyscy znamy ten ból. :( Mam ochotę rzucić się co najmniej na kilkanaście książek, które tak bardzo chciałam mieć, a które nie mogą się o swoją kolej doprosić i tylko spoglądają z wyrzutem z biblioteczki…

  5. Viginti Tres

    Mam wrażenie, że w naszej rodzimej fantastyce trudno dostać książkę wpisującą się w ten bardziej metafizyczny nurt. Pomijając oczywiście „Kamienną ćmę”, o której cały czas głośno, i Dukaja. Chciałam/chcę przeczytać „Vertical”, tym bardziej że Kosika jeszcze nie znam, ale Powergraph zupełnie się nie popisał i będę musiała się kiedyś sama o niego zatroszczyć.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      „Kamienna ćma” faktycznie jest mocno metafizyczna, ale z kolei dużo mniej w niej tego pierwiastka ‚science’, o którym Kosik nie zapomina. A Dukaja niestety za mało czytałam, żeby jakoś szerzej móc się wypowiedzieć – ale zdecydowanie mam w planach.

  6. Leniwiec Gniewomir

    Podpisuję się pod wydźwiękiem powyżej recenzji wszystkimi dostępnymi mi kończynami (dla pewności w drodze do domu zajrzę jeszcze na Oczki i pożyczę kilka dodatkowych). Dodam jeszcze, że na niniejszym blogu brakuje jednego dzieła imć Rafała K., a konkretnie „Kameleona”, również będącego kawałem srogiej (w znaczeniu pozytywnego ciężaru jakościowego) prozy fantastycznej. Polecam, Krzysztof Ibisz.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Ja wiem, że „Kameleona” wciąż mi brakuje, ale uparcie czekam na wznowienie w twardej oprawie, żeby mi do pozostałych książek Kosika (i ogółem Powergraphu) pasował… Zdaję sobie sprawę, że to pewnie niezdrowy objaw, ale co poradzę! Tak to potem musiałabym go wymieniać na inne wydanie (terror wewnętrznego półkowego estety i maniaka-bibliofila), więc jakoś wytrzymam zwłokę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *