Trzy lata

By | 20 października 2012

„Najwyższa pora zacząć wszystko od początku” – tymi słowami tenże blog rozpoczął swój żywot dokładnie trzy lata temu. Kawał czasu, jakby nie patrzeć. Dodajmy do tego fakt, iż za rok w grudniu stuknie mi dekada blogowania – nic dziwnego, że trochę mi się zebrało na wspominanie.

Owo zaczynanie od początku nie do końca było startem całkowicie świeżym. Owszem, w nowym miejscu, ale i wygląd był stary, i tematyka ta sama, co wcześniej. Niby już pod koniec 2009 roku gdzieś tam nieśmiało zmierzałam w stronę „kultury”, ale na dobrą sprawę były to wpisy na doczepkę do pozostałych, które ówczesnych czytelników interesowały o wiele mniej od tego, co mogę nazwać życiowymi perypetiami. Ciągnęło się to do sierpnia 2010, potem nastąpiła jakże typowa dla mojej blogowej działalności przerwa, która zakończyła się równie nagle, jak się zaczęła. I od grudnia 2010 blog został blogiem przede wszystkim recenzyjnym, na którym to wszystko inne było zaledwie dodatkiem.

Obecny kształt wizualny i tematyczny wypłynął w sierpniu 2011, czyli ponad rok temu, kiedy tak się przypadkiem złożyło, że postanowiłam na szerszą skalę zabrać się za recenzowanie książek (a awaria zmobilizowała mnie do rozejrzenia się za szablonem, który nie wywołuje u czytelnika myśli samobójczych na dzień dobry). Straszliwie szybko ten czas zleciał, właściwie można by rzec, że dość monotonnie – bez żadnych zawirowań czy dramatów, w oparciu o stabilną współpracę z tymi samymi trzema portalami. I tak to, mam nadzieję, będzie kręcić się dalej. Do czasu, aż przy którymś z kolei czytelniczych kryzysów nie powiem sobie, że już wystarczy – bo co jakiś czas się faktycznie takie wątpliwości pojawiają. Pisanie od terminu do terminu ma tyleż samo stron dobrych, co złych; nie rezygnuję z niego pewnie głównie dlatego, że jest podstawowym motorem regularnego blogowania i dzięki temu nie dochodzi już do typowych dla mnie przerw. A skoro tak, to wypada mi chociaż do tego dziesięciolecia pisania dociągnąć w dobrej formie, by nie było wstydu przy okrągłym jubileuszu. ;)

I jest tylko jedna rzecz, której względem tego bloga żałuję. Za mało czasu na wszystko. Lęgną mi się pomysły, które wciąż muszę spychać gdzieś tam na tył głowy, gdyż ich realizacja byłaby dużo bardziej czasochłonna od typowego przeczytać-zrecenzować, a nie mam pojęcia, gdzie w grafiku mogłabym to upchnąć. Ale może kiedyś przyjdzie lepszy czas…

Przy okazji wpisu okolicznościowego nie mogę się też powstrzymać przed tym, by przez krótką chwilę nie spojrzeć na te trzy lata bardziej osobiście. Gdy ten blog powstawał, zaczynałam trzeci rok studiów, pisałam licencjat, zmagałam się ze złym Goblinem i narzekałam na to, na co narzeka większość studentów – czyli tonięcie w kserówkach, brak czasu, naukę bzdur i co bardziej zdziwaczałych wykładowców. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że dobrowolnie zdecyduję się zostać na uczelni dłużej niż to konieczne, pewnie bym nie uwierzyła. A jednak. Wiele było zrządzeń losu i podjętych na chybił-trafił decyzji, bym w efekcie skończyła jako doktorantka, na kolejne cztery lata związana z rozpadającym się budynkiem z azbestu na ulicy Szturmowej. No, teraz przynajmniej przy jednych drzwiach wisi tabliczka z moim imieniem, nazwiskiem i dumnym „Mgr” z przodu. Co będzie dalej? Nawet nie śmiem czynić założeń. Mam tylko nadzieję, że będzie ciekawie.

8 thoughts on “Trzy lata

  1. Agnieszka

    Piękny jubileusz;-) W porównaniu z Twoim, mój blog to dopiero osesek… Lubię tu zaglądać, cenię Twoje opinie i już nie raz popchnęły mnie do sięgnięcia po to czy inne dzieło:-)
    A budynki na Szturmowej znam – rozwalały się już dwadzieścia lat temu, więc trochę się zdziwiłam, że jeszcze stoją;-)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Dziękuję. :)
      A Szturmowa pewnie jeszcze trochę postoi – co roku nam obiecywali, że się będziemy przenosić, i jakoś nie doczekaliśmy. Obawiam się, że przez kolejne cztery lata znowu nie doczekam, a szkoda, bo to, co już zbudowano na Dobrej, wygląda naprawdę fajnie.

  2. Moreni

    O, gratulacje, Moja Droga, i sto lat kariery blogowej:) Szkoda tylko, że ostatnio nie masz zbyt wiele czasu na pisanie, bardzo lubię Cię czytać (chociaż ostatnio jakoś nie mam weny do komentowania). Pisz częściej.;)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Dziękuję! Częściej? Jak na mnie to jest całkiem często… :D Ale no, pomyślę, czy coś da się z tym zrobić – tyle że pewnie nie byłyby to wtedy recenzje książek. ;)

  3. Viginti Tres

    Długo, bardzo długo… Zwłaszcza że moje „poważniejsze” blogowanie zaczęło się od pierwszych dni stycznia tego roku. Wcześniej miałam jakieś tam krótkie epizody w gimnazjum: strony na mylogu aktualizowane od niechcenia, na które wrzucałam wszystko, co wpadło mi do głowy, głównie w minimalistycznej formie, ot tak żeby pisać cokolwiek. Nie wiem nawet, w jaki sposób mogłabym policzyć, ile wyszło tego niby-blogowania. (Tak więc oficjalnie przyjmuję, że to czysta kartka od 2012 ^^).

    Twój blog jest jednym z tych, które odwiedzam najczęściej i najchętniej, dlatego w ramach jubileuszu życzę, żebyś znajdywała wolne chwile (nie wiem, może jakiś czasowstrzymywacz?, wehikuł czasu?, znajdź cokolwiek!). No i żebym za trzy lata życzenia powtórzyła. :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Dziękuję, bardzo mi miło. :) Też mam nadzieję, że za trzy lata będzie można to powtórzyć, a najlepiej to i za trzydzieści trzy… :D
      Czasowstrzymywacz i/lub wehikuł czasu chętnie przyjmę, ale może być z tym problem – ilekroć próbuję gdzieś dorwać, to akurat wszystkie są już wyprzedane.

  4. viv

    Gratuluję trzech latek! To już kawał czasu :)
    I Twój post mi wyjaśnił, dlaczego nie kojarzyłam Twojego bloga od początku mojej bytności w blogosferze. Ja czytam tylko blogi książkowe (i czasem kulinarne), więc dopóki nie zaczęłaś pisać na poważnie o książkach, byłaś poza zakresem moich zainteresowań :) Ale bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się na zmianę, bo lubię czytać Twoje recenzje. I coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mamy podobne książkowe upodobania, więc coraz mniej się boję Dicka :)
    Wszystkiego naj na kolejny rok blogowania! W sposób szczególny trzymam kciuki, żeby spokojnie udało Ci się pogodzić nowe studia z czytaniem książek i pisaniem o nich :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Bardzo dziękuję. :)
      Do Dicka oczywiście zachęcam szczególnie, jeden z moich najulubieńszych pisarzy. I nie taki straszny, jak go malują… ^^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *