TOP 5: Co mnie wkurza podczas czytania

By | 25 stycznia 2014

Wiem, że istnieją osoby, które podczas czytania nie zwracają uwagi na nic. Nie przeszkadza im świat zewnętrzny, ponieważ w ogóle go nie zauważają, pochłonięci lekturą. Niekiedy również tego doświadczam, ale jednak w niektórych przypadkach kilka specyficznych czynników potrafi mi uprzykrzać cieszenie się nawet najbardziej wciągającą książką. Fakt, że często czytam w dziwnych miejscach czy okolicznościach dodatkowo to potęguje, postanowiłam więc wyróżnić pięć aspektów, których szczególnie staram się unikać, jeśli tylko to możliwe. Choć tak naprawdę nie narzekam na to ze śmiertelną powagą. ;)

TOP 5: Co mnie wkurza podczas czytania

1. Ktoś coś mówi

top5-6.1Gadający ludzie to tragedia, a że można się natknąć na nich właściwie wszędzie ― tragedia podwójna. Zazdroszczę koncentracji tym, którzy potrafią się całkowicie odciąć od otoczenia i na przykład podczas lektury w autobusie nawet nie zauważają, że akurat za nimi/przed nimi zebrała się para czy grupa trajkoczących na cały pojazd osób. Kiedy tuż przy moim uchu Krysia opowiada Zosi o Heńku albo ktoś przez kwadrans relacjonuje przez komórkę, co robił na ostatniej imprezie, automatycznie wybija mnie to z czytelniczego rytmu. Nie jest też dobrze, kiedy ktoś akurat mówi coś do mnie, bo jeśli utrzymam uwagę na zdaniach, to z reguły nie wiem, co tak właściwie do mnie mówiono. Lub odwrotnie.

2. Inne media

top5-6.2To chyba jeden z powodów, przez który ostatnio rzadko kiedy słucham muzyki. Bo gdy już włączam to, co lubię ― automatycznie zaczynam po prostu słuchać, zamiast czytać. No, pomijając odgłosy deszczu, bo przy nich po prostu wszystko robi się lepiej. Ale cała reszta ― czy to jakieś ścieżki dźwiękowe, czy koncerty symfoniczne, czy piosenki z tekstem ― sprawia, że czytam na pół gwizdka albo po dwóch stronach orientuję się, że nie wiem, co właściwie przeczytałam, ponieważ w głowie śpiewałam wraz z wokalistą. Jeszcze gorsza jest telewizja, nawet jeśli sama jej nie oglądam ― przypomina wówczas wspomnianych wyżej gadających ludzi, którzy dekoncentrują mnie siłą rzeczy, nawet jeśli i tak nie mówią niczego ciekawego.

3. Trzęsie

top5-6.3To problem dotyczący przede wszystkim czytania podczas przemieszczania się z miejsca na miejsce, a mnie doskwiera najbardziej w trakcie jazdy samochodem. Te wszystkie dziury w jezdniach, a do tego stawanie, ruszanie i cała reszta manewrów, zwłaszcza w zakorkowanych miastach, sprawiają, że tekst miga mi przed oczami i skupianie na nim strasznie szybko staje się zbyt uciążliwe. Niewygodne jest też czytanie podczas chodzenia ― nie dość, że też można przyrównać to do delikatnych wstrząsów, to jeszcze łatwo wpaść na jakiś słup albo potknąć się o wystający fragment chodnika. To kolejny argument przemawiający za tym, by regularnie łatano nawierzchnię!

4. Niewygodnie

top5-6.4Chyba większość osób, która oddaje się długim sesjom czytania, w pewnym momencie zaczyna na to narzekać. A może macie idealnie wygodne fotele czy sprawdzone pozycje, dzięki którym nawet po godzinie czy dwóch nie czujecie dyskomfortu? Ja zdecydowanie najwięcej czytam w łóżku, a na drugim miejscu… chyba w wannie. ;) Jedno i drugie miejsce prędzej czy później zaczyna niestety strasznie doskwierać. Powstała na ten temat niezliczona ilość grafik obrazujących trudy związane z poszukiwaniami pozycji idealnej, ale żadna nie zaproponowała jeszcze przekonującego rozwiązania. Mnie także nie udało się go znaleźć.

readingpostitions

5. Myślę o czymś innym

top5-6.5To chyba największa zmora. Na dodatek często atakuje z zaskoczenia i o jej nadejściu orientuję się trochę za późno ― książka taka wciągająca, a po trzech stronach okazuje się, że nie mam pojęcia, co właśnie przeczytałam, bo do głowy przywędrowały dziwne myśli i wyjść nie chcą. Często to jakieś straszne głupoty, na przykład przypomina mi się, że muszę zrobić pranie; i jeśli nie wstanę i tego prania nie zrobię, to z dalszego czytania i tak nici, gdyż próbując o tymże praniu nie zapomnieć, siłą rzeczy będę do tej myśli wracać. Oczywiście pranie to niewielka uciążliwość ― gorzej, gdy myśli zajmą sprawy, których nie idzie się równie łatwo pozbyć. Wtedy często kończy się na tym, że z lektury danego wieczoru nic nie wyjdzie.

Co ciekawe, większość powyższych czynników nie przeszkadza mi np. w pracowaniu albo pisaniu tekstów na bloga. Ale przy czytaniu już tak. Czy tylko ja natrafiam niekiedy na dziwne przeszkody, by zatopić się w lekturze, czy może Wam też się to zdarza?

13 thoughts on “TOP 5: Co mnie wkurza podczas czytania

  1. Bacha85

    Lubie słuchąc muzyki, podczas lektury, choć często nie słucham jej wtedy an 100 % raczej wygłusza mi inne tło. Telewizora szczerze nie znoszę :/
    Odnośnie gadaczy, to jak kiedy i zależnie od książki, czasem przeszkadzają szalenie, a czasem nawet ich nie zauważam.
    Wstrząsy? Co to w ogóle jest? Czytuje w autobusie reguralnie, w samochodzie, w kolejce, w pociągu, a nawet w samolocie się zdarzyło (choć tam akurat wstrząsy poczułam, bo mnie nieco zemdliło, mam kłopoty z regulacją cisnienia w zatokach i odczuwam takie rzeczy dość mocno).
    Czytanie, podczas chodzenia, groźne i rzadko stosuje, chyba, że trzeba doczytać rozdział :D
    Pozycja, dla menito wyznacznik, że trzeba iść spać, gdy w kązdej pozycji,w kórej czytam jest mi już totalnie niewygodnie :D
    A myśli? To też zalezy od książki, choć czasem dają się wygłuszyć muzyką.

    Reply
    1. Oceansoul

      W dzieciństwie miałam chorobę lokomocyjną i za bardzo nie mogłam czytać w samochodach, chyba stąd dalej mam jakiś uraz i jak mi za bardzo trzęsie, to od razu to jakieś uciążliwe. Ale już w autobusie czy pociągu wszystko mi jedno.
      Myśli z muzyką to dla mnie z kolei mieszanka do totalnego odpływania i czytanie wtedy całkowicie odpada. :D

  2. Orish

    Sama prawda… zwłaszcza 4 i 5. Poza tym często zdarza mi się łapać taką zamułę, że czytam jedno zdanie po 10 razy i nie wiem, o co w nim chodzi. Dopiero wtedy sobie mówię „po prostu przeczytaj, co tu jest napisane” i idzie dalej :D

    A co do pozycji, to na krześle przy biurku, aż zacznie dupa boleć, wtedy przenoszę się na łóżko, na brzuch, a potem jakoś koślawo bokiem, ale tego staram się unikać, więc wtedy zazwyczaj jest koniec.

    Reply
    1. Oceansoul

      Ja na krześle to dłużej niż kwadransa z książką nie usiedzę, od razu coś mi nie gra i tylko się rozpraszam. No i wtedy mam za blisko internet i odświeżam co pięć minut jakieś głupie strony, zamiast czytać.

  3. Agata

    Jeżdżę do pracy półtorej godziny w jedną stronę dziennie więc czytanie w komunikacji miejskiej to dla mnie norma. Gadanie zagłuszam sobie muzyką więc pierwsze trzy punkty mnie nie dotyczą :) Najbardziej w czytaniu przeszkadza mi myślenie (sic!) i bliskość komputera, bo mam zwyczaj odświeżania niektórych stron bez ustanku :/

    Reply
    1. Oceansoul

      Tak, czasami żałuję, że internet samoczynnie nie wyłącza mi się w ciągu dnia np. na 2 czy 3 godziny, ile ja bym wtedy przeczytała! :D

  4. Silaqui86

    1. W komunikacji miejskiej, podczas przerwy w pracy dyskusje osób wokół mnie kompletnie mi nie przeszkadzają: ot zbędny szum. Za to czasem wytrąca mnie z rytmu mój lub, który zawsze ma coś ważnego do powiedzenia w momencie, gdy ja czytam najbardziej emocjonujący fragment książki. Zawsze :P
    2. Podobnie jak w przypadku pierwszego punktu: ani telewizja, ani muzyka mi nie przeszkadzają. Co więcej, nie potrafię czytać w całkowitej ciszy i muszę mieć włączony telewizor: pozwala zachować łączność z rzeczywistością i daje mi zajęcie podczas przerw na papierosa (bo gdy czytam, to nie palę, a gdy palę to muszę książkę odłożyć.)
    3. Do pracy chodzę torami kolejowymi (najkrócej i wbrew pozorom najbezpieczniej), i początkowo trudno się czytało, ale teraz, gdy znam każdy podkład jak własną kieszeń z powodzeniem zagłębiam się w lekturze. Muszę tylko uważać, by nie przegapić miejsca, w którym opuszczam torowisko i przechodzę na chodnik ^^
    4. Największa moja zmora: o ile przy lekturze ebooków jest wygodniej (telefon łatwiej ustawić w najmniej męczącej rękę pozycji), o tyle przy książkach większych gabarytów potrafię wiercić się niemiłosiernie. Choć i tak od kilku miesięcy jestem w komfortowej sytuacji i mogę czytać na wygodnej kanapie, wcześniej moje kościste „siedzenie” cierpiało od kilkugodzinnego wysiadywania na twardym narożniku kuchennym :)
    5. Czytam właśnie po to, by nie myśleć o pozostałych sprawach i zazwyczaj mi się to udaje. Chyba, że coś mnie szczególnie zdenerwuje, wtedy lektura nie jest w stanie ukoić skołatanych nerwów, a ja nie potrafię czerpać z niej frajdy. W takich chwilach po prostu przestaję czytać i czekam na lepszy dzień.

    I u mnie jest odwrotnie: o ile przy książce wiele spraw mi nie przeszkadza, o tyle podczas pisania tekstów na bloga potrzebuję całkowitego spokoju i wtedy mogę podpisać się pod praktycznie wszystkimi wymienionymi przez ciebie punktami :)

    Reply
    1. Oceansoul

      Te tory i czytanie to wyższa szkoła jazdy, podziwiam! :D
      W sumie ciekawa sprawa z tą uwagą podczas pisania czy czytania. Ja piszę czasami nawet podczas oglądania serialu (i o dziwo wiem, co się w nim dzieje) czy ogółem w ekstremalnych warunkach. A już z czytaniem nie wychodzi. Ostatnio w ogóle mało czytam, bo nawet jak nic nie gra i nikt nie gada, to nie mogę złapać koncentracji. Ale może się ogarnę. :)

  5. Megapodius

    Pierwsze dwie mi tak bardzo nie przeszkadzają. Pozostałe przydarzają mi się ciągle, tyle że do wstrząsów już się przyzwyczaiłem

    Reply
  6. Lola

    Mnie 2 pomaga w 1 i 5. ;) Czyli jak sobie włożę słuchawki i włączę muzykę, to nie słyszę ludzi i jakoś mniej myślę. A przynajmniej pozwala mi to słyszeć innych mniej. A jak się wczytam, to często jestem potem zdziwiona, że muzyka leciała bo nie umiem wymienić zbyt wielu piosenek, które niby słyszałam. Nie zwracam już na to uwagi. Co do 3, wstrząsów: sprawa jest dość prosta – jeśli jadę z szalonym kierowcą, który zachowuje się jakby wiózł ziemniaki a nie ludzi – nie czytam. :) Potrafi mnie zemdlić i bez lektury, więc nie chcę sobie dostarczać dodatkowych „wrażeń”. Najlepiej mi wychodzi czytanie w pociągach. Chodząc jeszcze nie próbowałam. :p Co do pozycji – mi się przez długi czas dobrze czytało leżąc na brzuchu, z głową na wysokiej poduszce i książką za tą poduszką. Potem moja macierz stwierdziła, że tak jest najgorzej czytać bo to rozwala oczy. I już nie wiem jak mam czytać, więc zwykle wiercę się jak dzika i czasem kończy się to leżeniem w poprzek łóżka, ale tak też bywa wygodnie. :D

    Reply
    1. Oceansoul

      Ja z kolei czytałam gdzieś, że wiązanie książek, pozycji/światła i wady wzroku to straszny mit. I że jeśli kogoś np. rodzice straszyli, żeby nie czytał z latarką pod kołdrą albo w słabym świetle, bo to źle działa na oczy, to że go oszukano. :D Ale nie wiem, jaka jest prawda, pewnie warto by popytać okulistów. :)

    2. Lola

      Ciekawe. Dobrze byłoby kogoś zapytać, żeby potem nie oszukiwać kolejnych pokoleń. :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *