Loading...

Tag: Znak

Wędrówka wśród arcydzieł – „Literatura Greków i Rzymian”

Warto być świadomym faktu, iż autor od samego początku wrzuca czytelnika na głęboką wodę, zakładając, iż podchodzimy do tej pozycji z pewnym bagażem wiedzy nabytej wcześniej. „Literatura Greków i Rzymian” jest tylko stacją pośrednią, nie zaś ostatecznym celem; jeśli chcemy prawdziwie zgłębić antyczne dzieła i sylwetki ich twórców, książka Zygmunta Kubiaka stanowi idealny drogowskaz pozwalający lepiej przygotować się na dalszą część wyprawy. Przeczytaj cały wpis.

Korzenie kultury – „Mitologia Greków i Rzymian”

Szukając opracowania poświęconego stworzeniu świata, panteonowi greckich i rzymskich bóstw czy historii przedstawionych na kartach „Iliady”, „Odysei” i „Eneidy”, warto sięgnąć po tę nominowaną w 1998 roku do Nagrody Nike książkę Zygmunta Kubiaka. Choć autor wyraźnie baczniejszą uwagą obdarza świat Greków niż Rzymian, trudno o pracę mogącą konkurować z „Mitologią Greków i Rzymian” pod względem złożoności, analizy źródeł i erudycyjności. Przeczytaj cały wpis.

Wielka Brytania przez wieki – „Wyspy. Historia”

Jednym z powodów powstania „Wysp. Historii” była jednostronność i niekompletność wcześniejszych opracowań poświęconych Zjednoczonemu Królestwu. Wielu badaczy miało tendencję, by stawiać znak równości między Anglią a wszystkimi ziemiami wchodzącymi w skład Wysp, przy jednoczesnym ignorowaniu dziejów Szkotów, Walijczyków i Irlandczyków. Davies nie popełnia tego błędu. Przeczytaj cały wpis.

Cyborgi w natarciu, czyli o buncie robotów w sposób nieudany – „Robokalipsa”

Obrana przez autora forma prezentowania historii z założenia brzmi ciekawie – retrospekcje, wielu narratorów i różne punkty widzenia. W praktyce wypada to blado, gdyż każdy bohater, niezależnie od tego, czy jest nastoletnią dziewczynką, komisarzem policji czy żołnierzem na froncie, wypowiada się i myśli w ten sam sposób. Styl Wilsona jest przy tym niezwykle uproszczony, pozbawiony wszelkich ozdobników, polotu i finezji. Przeczytaj cały wpis.

Kruche marzenia – „Marzycielka z Ostendy”

Choć opowiadanie jest formą wymagającą, Schmitt udowadnia, że radzi sobie z nią bardzo dobrze. Umie trafnie spuentować zarówno krótsze, jak i dłuższe utwory, a co najważniejsze – nie kopiuje sam siebie. Tych, którzy autora już skreślili, pewnikiem nie skłonię do sięgnięcia po „Marzycielkę z Ostendy”. Zachęcam jednak pozostałych – o ile nie boją się silnych wzruszeń oraz konfrontacji z własnymi marzeniami i lękami. Przeczytaj cały wpis.