Loading...

Tag: science fiction

Stany skorelowane – „Pusta przestrzeń”

Nie chcę nikogo do lektury Harrisona zniechęcać, ale trudno mi ukrywać, że nie podzielam zachwytów i nie rozumiem fenomenu autora. Owszem, jego powieści wyróżniają się; owszem, trudno je zaszufladkować, przylepić na nich gatunkową etykietę. Ale nie potrafię się wyzbyć wrażenia, że mało kto będzie czerpał przyjemność ze spotkania z tego typu prozą, głównie z uwagi na specyficzne podejście do fabuły, bohaterów i stylu. Przeczytaj cały wpis.

Kosmos w stylu noir – „Światło” & „Nova Swing”

Z Harrisonem się nie dogadałam. Może jest zbyt dziwny, może nie doceniam jego stylistyki — jak najbardziej biorę to pod uwagę. Nie zamierzam żadną miarą odradzać Wam lektury „Światła” i „Nova Swing”, wręcz przeciwnie, przeczytajcie i powiedzcie mi, w czym tkwi siła autora i jaką duchową strawę zapewnia lektura jego dzieł. Czy to tylko niestandardowość i nieschematyczność jako sztuka dla sztuki, czy może spod spodu da się coś jednak wydobyć? Przeczytaj cały wpis.

Raj dla uszu – „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” (audiobook)

Audiobooki z roku na rok zyskują zauważalnie większą popularność. Do tej pory tego typu forma przekazu kojarzona była z jednym lektorem, czytającym w skupieniu powieść — z tego względu niektórym odbiorcom trudno było skoncentrować się na treści, śledzić dialogi i wsłuchiwać w monotonny głos. Okazuje się, że audiobooka można nagrać również zupełnie inaczej i nadać mu formę pasjonującego radiowego słuchowiska. Przeczytaj cały wpis.

A jak agonia – „Przez ciemne zwierciadło”

„Wszyscy zażywamy prochy i wszyscy umrzemy, ale zostało nam jeszcze parę lat i będziemy szczęśliwi” — pisał Dick w liście z listopada 1970 roku, przytaczanym przez jego biografa, Lawrence’a Sutina. „Przez ciemne zwierciadło” nie tylko jest rewelacyjną książką, lecz także stanowi antynarkotykowy testament Philipa K. Dicka, utrzymany w pokrętnym, dziwacznym klimacie, tak właściwym dla największych dzieł amerykańskiego twórcy. Przeczytaj cały wpis.

Rozrzedzenie ponad miarę – „Infoszok”

„Infoszok” to tak naprawdę książka-wstęp. Tom nie tworzy zamkniętej całości, jest jedynie preludium trylogii, i to preludium przegadanym, jak gdyby autor na siłę rozwlekał to, co ma do zaprezentowania, by materiału wystarczyło na trzy książki. A szkoda — zarówno opowieść, jak i konstrukcja świata czy bohaterów mają w sobie potencjał, ale kuleje ich niedoszlifowana realizacja, co pozostawia czytelnika z uczuciem zawodu i niedosytu. Przeczytaj cały wpis.

Polityczny cyberpunk – „Śpiąca królewna. Pieprzony los kataryniarza”

Z pisarstwem Rafała A. Ziemkiewicza warto się zapoznać i samemu ocenić, na ile należy się do grona jego wiernych czytelników. Godna polecenia odbiorcom jest szczególnie „Śpiąca Królewa”, a jej lektura pozwoli ocenić, na ile przypada komuś do gustu surowy styl i polityczne zacięcie pisarza. „Pieprzonym losem kataryniarza” powinni zachwycić się wszyscy, którym odpowiada połączenie cyberpunku z polityką i podzielają poglądy Ziemkiewicza. Przeczytaj cały wpis.

Codzienność w szatach science fiction – „Obywatel, który się zawiesił”

Choć tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z twórczością Rafała Kosika, polecałabym w pierwszej kolejności powieści, zwłaszcza fenomenalny „Vertical”, fanom pisarza mogę bez wahania rekomendować sięgnięcie także po zbiór opowiadań. Nie jest to tom przełomowy, ale zapewniający dobrą rozrywkę, ciekawe spostrzeżenia i pewną dawkę przemyśleń, warto więc spędzić przy nim kilka wieczorów. Po czym rozpocząć czekanie na tom drugi. Przeczytaj cały wpis.

Postapokalipsa według Dicka – „Doktor Bluthgeld”

Ci, którzy po twórczość Philipa K. Dicka jeszcze nie zdecydowali się sięgnąć, mogą spróbować zacząć od tej właśnie powieści, traktującej o kondycji społeczeństwa, odpowiedzialności za odkrycia naukowe, mieszającej postnuklearne science fiction ze szczyptą metafizyki, napisanej typowym dla autora, łatwym do przyswojenia stylem. Ci zaś, którzy o Dicku mają już wyrobione zdanie, raczej nie zmienią go po lekturze niniejszej pozycji. Przeczytaj cały wpis.

Do granic poznania i jeszcze dalej – „Vertical”

„Vertical” może kojarzyć się nieco z „Wehikułem czasu” H. G. Wellsa; styl Kosika jest w zbliżony sposób surowy (acz dla współczesnego czytelnika z pewnością bardziej przystępny), podobna jest też pesymistyczna wymowa utworu i emocje, które pozostają w czytelniku po zakończeniu lektury. Także ujęcia socjologiczne i przedstawienie różnych społeczeństw może przywodzić na myśl Elojów i Morloków. Przeczytaj cały wpis.

Jak trybiki w wielkiej maszynie – „Mars”

Jak najtrafniej scharakteryzować „Marsa”? To po prostu inteligenta literatura rozrywkowa – a niewiele takich pozycji trafia się na rynku. Kosik stworzył powieść idealną dla każdego, kto do science fiction podchodzi nieufnie, obawiając się pozycji nieprzystępnej, nielogicznej, nadmiernie skomplikowanej lub spłyconej. Nie można jednak zapominać, że to utwór nie o czerwonej planecie, podboju kosmosu czy technologicznym postępie, a o naturze ludzkiej. Przeczytaj cały wpis.

W wirtualnej rzeczywistości nudy – „Stan wstrzymania”

„Stan wstrzymania” rozczarowuje, zwłaszcza tych, którzy oczekiwali po autorze czegoś więcej niż pozycji na wskroś przeciętnej. Powieść polecić można ze względu na interesującą scenografię i ciekawą tematykę, odradzić – z powodu topornego prowadzenia fabuły i mało porywającej intrygi. Gdy dodać do tego irytującą manierę pisarza do prowadzenia narracji w drugiej osobie, pozostaje zachęcić czytelników do sięgnięcia po inne utwory Strossa. Przeczytaj cały wpis.

Cyborgi w natarciu, czyli o buncie robotów w sposób nieudany – „Robokalipsa”

Obrana przez autora forma prezentowania historii z założenia brzmi ciekawie – retrospekcje, wielu narratorów i różne punkty widzenia. W praktyce wypada to blado, gdyż każdy bohater, niezależnie od tego, czy jest nastoletnią dziewczynką, komisarzem policji czy żołnierzem na froncie, wypowiada się i myśli w ten sam sposób. Styl Wilsona jest przy tym niezwykle uproszczony, pozbawiony wszelkich ozdobników, polotu i finezji. Przeczytaj cały wpis.

Perfekcyjny McDonald – „Dom derwiszy. Dni Cyberabadu”

„Dom derwiszy. Dni Cyberabadu” to kolejna pozycja obowiązkowa dla miłośników fantastyki oryginalnej i wizjonerskiej. McDonalda powinno czytać się dobrze każdemu, kto umie docenić dobry styl i misterną kompozycję; do satysfakcjonującej percepcji nie jest z kolei wymagana wiedza naukowa, bowiem pisarz w sposób jasny i pozbawiony żargonowych szczegółów potrafi nakreślić swoją wizję świata przyszłości. Przeczytaj cały wpis.

Oto jak kończy się świat – „Wir”

Trylogia Ryfterów to pozycja obowiązkowa dla fanów science fiction, w której ‘science’ gra pierwsze skrzypce, a ‘fiction’ staje się wizją prawdopodobną i niepokojącą zarazem. Z przeniesieniem akcji na powierzchnię autor poradził sobie znakomicie, podobnie jak z kreowaniem i prowadzeniem swoich nieszablonowych bohaterów. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z prozą Wattsa i wyczekuję na zwieńczenie cyklu, „Behemota”. Przeczytaj cały wpis.