Tag Archives: refleksyjnie

O bezsenności i pisaniu

By | 24 kwietnia 2010

Dlaczego, dlaczego najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy tuż przed zaśnięciem? Wtedy, kiedy nie mam najmniejszej ochoty, by wstać, zapalić światło i spisać to, co uparcie dobija się do mojej świadomości. Rano zazwyczaj albo w ogóle o tym nie pamiętam, albo zostają mi w głowie same urywki, które nie chcą już przyjąć tak ładnego kształtu, jaki miały ostatniej nocy. Przeczytaj cały wpis.

O sitach i pisaniu

By | 19 kwietnia 2010

Tak, dobrze podejrzewacie, w tym wpisie będę tłumaczyć się z łamanych obietnic, z milczenia i z ciągłych przerw w publikowaniu nowych tekstów. Ale to też dla mnie możliwość dokonania pewnej introspekcji i ubrania w słowa myśli od pewnego czasu krążących mi po głowie. Wydaje mi także, że znalazłam niektóre z odpowiedzi, których długo szukałam. Przeczytaj cały wpis.

Bez sensu

By | 2 stycznia 2010

Jak to jest, że kiedy wszyscy śpią, ja nie mogę? Spędzam potem poranne godziny Nowego Roku na zastanawianiu się, a zastanawianie się po dwóch czy trzech godzinach snu nad czymkolwiek, w dodatku kiedy nie wiesz, czy jest ci bardziej zimno bez kołdry czy bardziej gorąco pod kołdrą, nie jest najlepszym pomysłem. Próba przeczytania czegokolwiek dla zabicia czasu skończyła się fiaskiem po 10 stronach. Przeczytaj cały wpis.

O tym, jak stawać w nieodpowiednich kolejkach

By | 2 listopada 2009

Tymczasem ja, zamiast twardnieć, rozmiękam niczym wyprana w pralce kalarepa. Do czego to dochodzi, że stan mojej równowagi psychicznej zaczyna zależeć od paru słów w tę, czy w tę, napisanych albo nie! Źle ze mną, bardzo źle. Tyle że przekłada się to na moją artystyczną płodność, albo przynajmniej tak sobie wmawiam, iż jej pojawienie się akurat tego samego dnia nie może być przypadkowe. Przeczytaj cały wpis.

Walking in the air, floating in the moonlit sky

By | 31 października 2009

Pisanie uskrzydla. Ale nie tylko ono, o czym ostatnio wciąż się przekonuję. Problemem jest jednak to, że im wyżej się wzleci, z tym większej wysokości następuje upadek w momencie, gdy skrzydła znikną. A znikną prędzej czy później – nie jestem jeszcze pewna, dlaczego tak się dzieje, ale przekonuję się o tym na tyle często, by graniczyło to dla mnie z pewnością. Przeczytaj cały wpis.

Strona 1 z 11