Loading...

Tag: realizm magiczny

Dla moli książkowych – „Wśród obcych”

Sięgnijcie koniecznie po powieść Jo Walton, nawet jeśli nie słyszeliście wcześniej o tej walijskiej autorce i jej zdobywających liczne wyróżnienia książkach. Jeżeli w głębi serca jesteście molami książkowymi i poszukujecie lektury, która poruszy w Was pewną szczególną, emocjonalną strunę, to trafiliście idealnie. Nie da się bowiem nie pokochać bohaterki, dla której najcenniejszym skarbem jest literatura! Przeczytaj cały wpis.

Gawęda urojona – „Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator”

Czy warto sięgnąć po „Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator”? Z pewnością tak, zwłaszcza gdy ceni się literaturę z pogranicza fantastyki i prozy obyczajowej, niejednoznaczną i okraszoną barwnym językiem. Z dotychczas wydanych w Uczcie Wyobraźni książek Luciusa Sheparda to jednak „Smok Griaule” pozostaje pozycją budzącą większy zachwyt i porywającą oryginalnością — od niej więc lepiej zacząć przygodę z twórczością amerykańskiego autora. Przeczytaj cały wpis.

Magia jest wśród nas – „Kobieta, która wyszła za chmurę”

Dla fanów Jonathana Carrolla „Kobieta, która wyszła za chmurę” jest jednakże pozycją obowiązkową, nie brakło w niej także drobnych smaczków, które docenią wszyscy uśmiechający się na dźwięk słowa „bulterier”. Jeśli zaś ktoś nie zetknął się wcześniej z twórczością amerykańskiego pisarza, a od dłuższych form preferuje opowiadania – ma idealną okazję ku temu, by braki nadrobić. Przeczytaj cały wpis.

Smocze opowieści – „Smok Griaule”

Zbiór „Smok Griaule” to jedna z tych pozycji, które w przystępnej formie skrywają utwory o niejednoznacznej wymowie i stylistycznym uroku. Gdy dodać do tego wspaniały pomysł leżący u podstawy wszystkich opowiadań oraz wymieszanie konwencji baśni z okrutną rzeczywistością, z powodzeniem stosowane przez autora, otrzymujemy kolejną pozycję z serii Uczta Wyobraźni, z którą błędem byłoby się nie zapoznać. Przeczytaj cały wpis.

Kraina Dziwów w wersji Jonathana Carrolla – „Kości Księżyca”

„Kości Księżyca” są równie dobrą jak „Kraina Chichów” pozycją do rozpoczęcia swojej przygody z twórczością Carrolla. Pewne podobieństwa między nimi można dostrzec głównie za sprawą ostatnich stron, kiedy narasta napięcie, a odłożenie książki staje się niemożliwe. Początkowo płynące dość leniwie wydarzenia nabierają rozpędu, a groza i niepokój czają się za każdym rogiem. Ostatnie kilka zdań potrafi wryć się w pamięć na wiele godzin. Przeczytaj cały wpis.

Niepokojąca podróż – „Kraina Chichów”

Kiedy zastanawiam się, co takiego przyciąga mnie do tej powieści, to odpowiedź może być tylko jedna – magia. I nie chodzi tu o jarmarczne sztuczki rodem z literatury fantastycznej, a o urok świata przedstawionego, w którym to, co całkowicie rzeczywiste, idealnie splata się z wizjami rodem ze snów. Zaś snom tym bliżej do koszmarów niż przyjemnych marzeń sennych. Jest to zabieg charakterystyczny dla prozy Carrolla. Przeczytaj cały wpis.