Loading...

Tag: MAG

Potencjał niewykorzystany – „Reamde”

„Reamde” czyta się naprawdę dobrze i z zadowoleniem przerzuca kolejne strony. Nie należy jedynie spodziewać się powieści przełomowej w swoim nurcie ani nadmiernie rozwiniętego wątku związanego z sieciową rozgrywką i T’Rainem. Tym, co do książki przyciąga najbardziej, jest lekkość w posługiwaniu się piórem przez Neala Stephensona oraz ciekawa intryga, która nie dłuży się przez setki stron, a jej kolejne elementy zgrabnie łączą się ze sobą. Przeczytaj cały wpis.

W wirtualnej rzeczywistości nudy – „Stan wstrzymania”

„Stan wstrzymania” rozczarowuje, zwłaszcza tych, którzy oczekiwali po autorze czegoś więcej niż pozycji na wskroś przeciętnej. Powieść polecić można ze względu na interesującą scenografię i ciekawą tematykę, odradzić – z powodu topornego prowadzenia fabuły i mało porywającej intrygi. Gdy dodać do tego irytującą manierę pisarza do prowadzenia narracji w drugiej osobie, pozostaje zachęcić czytelników do sięgnięcia po inne utwory Strossa. Przeczytaj cały wpis.

Baśń o Kościeju Nieśmiertelnym – „Nieśmiertelny”

„Nieśmiertelny” roztacza magię już od pierwszych stron. Jego baśniowość urzeka, a brak schematyczności oraz zabawa konwencją stanowią o tym, że mamy do czynienia z kolejną perełką. Catherynne M. Valente należy do grupy tych nielicznych powieściopisarzy, których pokochać można po raptem kilku zdaniach, a nim czytelnik się obejrzy – książka kończy się i odbiorcom pozostaje jedynie tęskne wyczekiwanie na następny utwór autorki. Przeczytaj cały wpis.

Smocze opowieści – „Smok Griaule”

Zbiór „Smok Griaule” to jedna z tych pozycji, które w przystępnej formie skrywają utwory o niejednoznacznej wymowie i stylistycznym uroku. Gdy dodać do tego wspaniały pomysł leżący u podstawy wszystkich opowiadań oraz wymieszanie konwencji baśni z okrutną rzeczywistością, z powodzeniem stosowane przez autora, otrzymujemy kolejną pozycję z serii Uczta Wyobraźni, z którą błędem byłoby się nie zapoznać. Przeczytaj cały wpis.

Perfekcyjny McDonald – „Dom derwiszy. Dni Cyberabadu”

„Dom derwiszy. Dni Cyberabadu” to kolejna pozycja obowiązkowa dla miłośników fantastyki oryginalnej i wizjonerskiej. McDonalda powinno czytać się dobrze każdemu, kto umie docenić dobry styl i misterną kompozycję; do satysfakcjonującej percepcji nie jest z kolei wymagana wiedza naukowa, bowiem pisarz w sposób jasny i pozbawiony żargonowych szczegółów potrafi nakreślić swoją wizję świata przyszłości. Przeczytaj cały wpis.

Powieść nie dla każdego – „Próba kwiatów”

Warto dać szansę powieści Jaya Lake’a, pozwolić porwać się wykreowanemu przez niego Nieprzemijającemu Miastu. Metropolii, która nie jest tak właściwie usytuowana w żadnej konkretnej przestrzeni, w żadnym miejscu czy czasie – a mroczne żądze i zepsute charaktery jej mieszkańców wpisują się nie tylko w ramy fantastyki. Jeśli ktoś poszukuje dekadenckiego klimatu, brzydoty i okrucieństwa, powinien po „Próbę kwiatów” sięgnąć. Przeczytaj cały wpis.

Egzotyczna science fiction – „Rzeka Bogów”

„Rzeka Bogów” to rzekomo jedna ze słabiej sprzedających się pozycji w serii Uczta Wyobraźni. Powody tego stanu rzeczy są jednak dla mnie kompletnie niezrozumiałe – powieść autorstwa Iana McDonalda to książka nietuzinkowa, a przy tym wciągająca oraz pełna nowatorskich pomysłów. Zasługuje na uwagę, zwłaszcza jeśli ma się ochotę na lekturę nieszablonową lub podróż po wspaniale wykreowanym, egzotycznym świecie Indii. Przeczytaj cały wpis.

Prawdziwa Uczta – „Pieśń czasu. Podróże”

„Pieśń czasu” zachwyciła mnie od pierwszego akapitu. To po prostu opowieść o życiu. O jego wzlotach i upadkach, o refleksji, która przychodzi w ostatnich dniach egzystencji. O prawach, którymi rządzą się starość i młodość. O miłości i śmierci, o byciu siostrą, córką, żoną i matką. To książka, która zmusza czytelnika do refleksji i zanudzi tego, kto nie będzie gotów powitać jej z otwartym umysłem, skonfrontować z własnymi emocjami i uczuciami. Przeczytaj cały wpis.

Synergia treści i formy – „Kamienna Ćma”

Wieża stojąca na bezkresnym pustkowiu. Samotny strażnik z amnezją. Mechaniczna istota przemawiająca zagadkami. Przedstawiciele ras o dziwnych nazwach i równie niezwykłej fizjonomii. A na dokładkę świat, o którym równie niewiele wiadomo zarówno na początku, jak i na końcu powieści. Tak w skrócie można by scharakteryzować „Kamienną Ćmę”, debiutancką powieść Pawła Matuszka. Przeczytaj cały wpis.

Surrealizm w stanie czystym – „Trojka”

To powieść, w przypadku której bałabym się z całą pewnością powiedzieć, że zrozumiałam, co autor miał na myśli. Nie mam żadnej pewności, czy moja interpretacja całego dzieła ma cokolwiek wspólnego z tym, co Chapman chciał przekazać. A może wcale nie chciał przekazywać? Może to tylko książka napisana przez wariata, o wariatach, dla wariatów? Jeśli tak, to cudownie wpasowuję się w target. Przeczytaj cały wpis.

Liryzm najlepszej jakości – „Dom burz”

Sięgnięcie po książki MacLeoda polecam wszystkim, którzy w danej chwili mają ochotę na nieco wyciszenia, na kontemplację poszczególnych zdań, a także na intrygującą opowieść w niesztampowym świecie. Do lektury zachęcam także tych, których zdanie o szeroko pojętej fantastyce nie jest zbyt pochlebne. „Dom Burz” ma szansę udowodnić im, że mogą pokochać tego typu literaturę. Przeczytaj cały wpis.

Fantastyka oświecona — „Wieki światła”, Ian R. MacLeod

Podczas lektury nierzadko odnosiłam wrażenie, jakby powieść została napisana nie w XXI, a w XIX wieku. I nie jest to z mojej strony jęk zawodu. Znalezienie więc we współczesnym dziele prawdziwej perły idealnie oddającej styl i problematykę tamtych czasów, to nie lada sukces. Dodajmy do tego subtelną nutę magii, steampunkowe uniwersum, nienachalną tajemniczość i liryczność opowieści, a uzyskamy powieść idealną. Przeczytaj cały wpis.