Loading...

Tag: literatura

Klasyka grozy – „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści”

Z uwagi na nowy, dopieszczony przekład, zarówno ci czytelnicy, którzy w swoich biblioteczkach nie posiadają jeszcze prozy Lovecrafta, jak i odbiorcy zafascynowani mitologią Cthulhu, chcący obcować z opowiadaniami w kształcie najbliższym oryginałowi, powinni rozważyć wybór tego właśnie zbioru. „Zgroza w Dunwich (…)” to synteza tego, co u Lovecrafta najlepsze i najbardziej charakterystyczne, do tego podane w wyszukanej i dopracowanej formie. Przeczytaj cały wpis.

Hobbit jak malowany – „Hobbit w malarstwie i grafice J.R.R. Tolkiena”

To nie lada gratka dla prawdziwych znawców twórczości ojca fantasy. Choć Tolkien to przede wszystkim mistrz pióra, to i z pędzlem radził sobie niezgorzej. Jego prace plastyczne są kolejnym wyrazem zaangażowania w tworzony na kartach książek świat Śródziemia i świadectwem dbałości o najmniejsze szczegóły związane z publikacją jego powieści. Należy jednak pamiętać o tym, że album ten skierowany jest przede wszystkim do pasjonatów. Przeczytaj cały wpis.

Raj dla uszu – „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” (audiobook)

Audiobooki z roku na rok zyskują zauważalnie większą popularność. Do tej pory tego typu forma przekazu kojarzona była z jednym lektorem, czytającym w skupieniu powieść — z tego względu niektórym odbiorcom trudno było skoncentrować się na treści, śledzić dialogi i wsłuchiwać w monotonny głos. Okazuje się, że audiobooka można nagrać również zupełnie inaczej i nadać mu formę pasjonującego radiowego słuchowiska. Przeczytaj cały wpis.

Śródziemie dla dociekliwych – „Hobbit z objaśnieniami”

Każdemu, kto pragnie odświeżyć sobie lekturę powieści przed obejrzeniem jej filmowej adaptacji, polecam „Hobbita z objaśnieniami” oficyny Bukowy Las — łączy świetny przekład Andrzeja Polkowskiego, niezwykle interesujące komentarze Douglasa A. Andersona, mnogość ilustracji oraz dbałość o wszelkie szczegóły edytorskiego kunsztu. To istna bibliofilska perełka, której nie może zabraknąć na półce żadnego miłośnika Śródziemia. Przeczytaj cały wpis.

Literackie podsumowanie 2012

Pora na ostatni wpis zamykający rok 2012 — czyli kategorię dotyczącą literatury. Podobnie jak w przypadku filmów, ten rok był dla mnie dużo mniej owocny niż poprzedni. W 2011 roku przeczytałam 104 pozycje, a w minionym — zaledwie 80, w tym 74 książki i 6 tomików komiksów. Recenzji doczekały się 44 książki (z czego dwie opublikuję już w roku 2013), a kolejne 9 krótkiego omówienia. Przeczytaj cały wpis.

Wojna na gruzach cywilizacji – „Zatopione Miasta”, Paolo Bacigalupi

Dystopijne wizje zdają się być aktualnie niezwykle modne w młodzieżowej fantastyce, a przez to trudno uniknąć powtarzania pewnych schematów. Młodzi bohaterowie jako najwrażliwsze i niezdeprawowane jednostki w postapokaliptycznych realiach; przyjaźń w świecie, w którym ludzkie odruchy i humanitarne wartości nie mają już racji bytu; silniejsi i lepiej uzbrojeni sprawujący absolutną kontrolę nad życiem słabszych — to wszystko już znamy. Przeczytaj cały wpis.

A jak agonia – „Przez ciemne zwierciadło”

„Wszyscy zażywamy prochy i wszyscy umrzemy, ale zostało nam jeszcze parę lat i będziemy szczęśliwi” — pisał Dick w liście z listopada 1970 roku, przytaczanym przez jego biografa, Lawrence’a Sutina. „Przez ciemne zwierciadło” nie tylko jest rewelacyjną książką, lecz także stanowi antynarkotykowy testament Philipa K. Dicka, utrzymany w pokrętnym, dziwacznym klimacie, tak właściwym dla największych dzieł amerykańskiego twórcy. Przeczytaj cały wpis.

Rozrzedzenie ponad miarę – „Infoszok”

„Infoszok” to tak naprawdę książka-wstęp. Tom nie tworzy zamkniętej całości, jest jedynie preludium trylogii, i to preludium przegadanym, jak gdyby autor na siłę rozwlekał to, co ma do zaprezentowania, by materiału wystarczyło na trzy książki. A szkoda — zarówno opowieść, jak i konstrukcja świata czy bohaterów mają w sobie potencjał, ale kuleje ich niedoszlifowana realizacja, co pozostawia czytelnika z uczuciem zawodu i niedosytu. Przeczytaj cały wpis.

Atlas dusz – „Atlas chmur”

O powieści Davida Mitchella trudno zapomnieć po zakończeniu lektury. To książka, która wywiera wrażenie, odciska się piętnem na literackiej wrażliwości odbiorcy. Docenią ją zwłaszcza czytelnicy szczególnie celebrujący język i stylistyczny kunszt autora, a jednocześnie łaknący lektury pełnej zmiennych emocji. „Atlas chmur” to po prostu powieść kompletna, powieść o wszystkim, a to, co z niej wyniesiemy, zależy już tylko od nas samych. Przeczytaj cały wpis.

Po co nam audiobooki?

Przez długi czas audiobooki wydawały mi się rozsądną alternatywą jedynie dla tych, którym stan wzroku nie pozwala na lekturę wydań papierowych. Przecież lektor czyta na głos wolniej niż robię to ja sama, w dodatku poprzez dobór intonacji dokonuje wstępnej interpretacji tekstu. Monotonne słuchowisko usypia, a na tekście słuchanym trudno się skoncentrować. Po co więc decydować się na wersję audio, skoro pod ręką mam druk albo e-booki? Przeczytaj cały wpis.

E-czytać czy nie e-czytać?

Każda okazja jest dobra, by promować to, co się uważa za godne rozpowszechniania. Czytelnictwo w formie tradycyjnej promuję na co dzień, a dziś nadarzyła się okazja ku temu, by napisać kilka słów o e-czytaniu, któremu przyglądam się z zainteresowaniem od dłuższego czasu. Dodatkowo tak się złożyło, że przybył do mnie słynny Kindle. Pora jest więc idealna ku temu, by rozwiać kilka mitów i odpowiedzieć na kilka najpowszechniejszych zarzutów. Przeczytaj cały wpis.

Powieść do cna dickensowska – „Drood”

„Drood” wymyka się schematom i gatunkowym szufladkom. Choć można wyróżnić w nim elementy literatury grozy, prozy historycznej, biografii, kryminału, powieści psychologicznej czy fantastyki z pogranicza new weird, żadne z tych określeń nie oddaje w pełni natury tej książki. Nie ma to jednak większego znaczenia, jaką etykietę przypniemy do tego opasłego tomu; istotny jest jedynie fakt, iż „Drood” to lektura ze wszech miar fascynująca. Przeczytaj cały wpis.

Potencjał niewykorzystany – „Reamde”

„Reamde” czyta się naprawdę dobrze i z zadowoleniem przerzuca kolejne strony. Nie należy jedynie spodziewać się powieści przełomowej w swoim nurcie ani nadmiernie rozwiniętego wątku związanego z sieciową rozgrywką i T’Rainem. Tym, co do książki przyciąga najbardziej, jest lekkość w posługiwaniu się piórem przez Neala Stephensona oraz ciekawa intryga, która nie dłuży się przez setki stron, a jej kolejne elementy zgrabnie łączą się ze sobą. Przeczytaj cały wpis.

Dick z głównego nurtu – „Wyznania łgarza”

W „Wyznaniach łgarza” nie ma elementów science fiction i lepiej być tego świadomym przed rozpoczęciem lektury, by nie doznać niepotrzebnego rozczarowania. Jeśli więc ktoś z założenia nie czytuje powieści pozbawionych fantastycznego pierwiastka, może już w tym momencie zrezygnować z zakupu książki. Ci spośród czytelników, którzy nie mają nic przeciwko dramatom obyczajowym, koniecznie powinni dać jej szansę. Przeczytaj cały wpis.