Loading...

Tag: literatura

Zadra w mym oku – „Zadra. Tom 2”

Drugi tom „Zadry” to oczywiście lektura obowiązkowa dla mających za sobą pierwszą część. Co z tymi, którzy ciągle nie wiedzą, czy sięgać po powieść Krzysztofa Piskorskiego? Moim zdaniem, mimo urwanego zakończenia, zdecydowanie warto. Zwłaszcza dla miłośników steampunku oraz historii alternatywnej powieść okaże się niezwykle łakomym kąskiem, a i wśród ogółu książek fantastycznych stanowi ona powiew świeżości. Przeczytaj cały wpis.

Wojny napoleońskie w oparach etheru – „Zadra. Tom 1”

Styl Piskorskiego jest potoczysty, potok słów rwący i wartki, a powieść pochłania się w mgnieniu oka. Pochwalić należy żywe dialogi, stylizowane na czasy dawniejsze, a przy tym w sposób logiczny odpowiadające postaciom – innym językiem mówi uliczny żebrak, innym arystokrata; innym Rosjanin, Polak czy Kozak. Na największe brawa zasługuje jednakże znajomość epoki, zwłaszcza gdy mowa o działaniach zbrojnych. Przeczytaj cały wpis.

Surrealizm w stanie czystym – „Trojka”

To powieść, w przypadku której bałabym się z całą pewnością powiedzieć, że zrozumiałam, co autor miał na myśli. Nie mam żadnej pewności, czy moja interpretacja całego dzieła ma cokolwiek wspólnego z tym, co Chapman chciał przekazać. A może wcale nie chciał przekazywać? Może to tylko książka napisana przez wariata, o wariatach, dla wariatów? Jeśli tak, to cudownie wpasowuję się w target. Przeczytaj cały wpis.

Liryzm najlepszej jakości – „Dom burz”

Sięgnięcie po książki MacLeoda polecam wszystkim, którzy w danej chwili mają ochotę na nieco wyciszenia, na kontemplację poszczególnych zdań, a także na intrygującą opowieść w niesztampowym świecie. Do lektury zachęcam także tych, których zdanie o szeroko pojętej fantastyce nie jest zbyt pochlebne. „Dom Burz” ma szansę udowodnić im, że mogą pokochać tego typu literaturę. Przeczytaj cały wpis.

Antologia opowiadań postapokaliptycznych – „Czerwone oko”

Antologia „Czerwone Oko” nie jest żadną miarą literacką perełką i stylistycznym majstersztykiem. Ale na szczęście nie jest to też pozycja, którą można postawić na półce obok zbiorów z logiem Forgotten Realms. Gdyby jeszcze nie ta nieszczęsna korekta i moich narzekań byłoby o połowę mniej, wtedy bez wahania mogłabym rekomendować wszystkim sięganie po zbiór. W obecnej sytuacji polecam jedynie miłośnikom Neuroshimy. Przeczytaj cały wpis.

Kraina Dziwów w wersji Jonathana Carrolla – „Kości Księżyca”

„Kości Księżyca” są równie dobrą jak „Kraina Chichów” pozycją do rozpoczęcia swojej przygody z twórczością Carrolla. Pewne podobieństwa między nimi można dostrzec głównie za sprawą ostatnich stron, kiedy narasta napięcie, a odłożenie książki staje się niemożliwe. Początkowo płynące dość leniwie wydarzenia nabierają rozpędu, a groza i niepokój czają się za każdym rogiem. Ostatnie kilka zdań potrafi wryć się w pamięć na wiele godzin. Przeczytaj cały wpis.

Niepokojąca podróż – „Kraina Chichów”

Kiedy zastanawiam się, co takiego przyciąga mnie do tej powieści, to odpowiedź może być tylko jedna – magia. I nie chodzi tu o jarmarczne sztuczki rodem z literatury fantastycznej, a o urok świata przedstawionego, w którym to, co całkowicie rzeczywiste, idealnie splata się z wizjami rodem ze snów. Zaś snom tym bliżej do koszmarów niż przyjemnych marzeń sennych. Jest to zabieg charakterystyczny dla prozy Carrolla. Przeczytaj cały wpis.

Fantastyka oświecona — „Wieki światła”, Ian R. MacLeod

Podczas lektury nierzadko odnosiłam wrażenie, jakby powieść została napisana nie w XXI, a w XIX wieku. I nie jest to z mojej strony jęk zawodu. Znalezienie więc we współczesnym dziele prawdziwej perły idealnie oddającej styl i problematykę tamtych czasów, to nie lada sukces. Dodajmy do tego subtelną nutę magii, steampunkowe uniwersum, nienachalną tajemniczość i liryczność opowieści, a uzyskamy powieść idealną. Przeczytaj cały wpis.

Stawiać czy nie stawiać, czyli o biblii przestankowania — „Gdzie postawić przecinek?”, Jerzy Podracki, Alina Gałązka

Zaryzykuję stwierdzenie, że publikacja ta powinna stać się lekturą obowiązkową dla każdego, kto porywa się na pisanie lub sprawdzanie tekstów i nie chce popełniać jednego błędu za drugim. Nawet ci, którzy całkiem nieźle radzą sobie ze stawianiem przecinków, będą zaskoczeni niektórymi zasadami, zwłaszcza że część z nich uległa modyfikacji na przestrzeni kilku ostatnich lat. Przeczytaj cały wpis.

Suit up! — „The Bro Code”, Barney Stinson, Matt Kuhn

Podchodziłam do tej pozycji z dużą dozą ostrożności, ale nie ma się czemu dziwić – w końcu czego można spodziewać się po książce powstałej jako dodatek do jednego z najpopularniejszych seriali komediowych ostatnich lat? Tego typu twory z założenia nie grzeszą ambicją, a celem ich istnienia jest li tylko wysupłanie kolejnych brzęczących monet z portfeli miłośników pierwowzoru. Przeczytaj cały wpis.

O największej porażce w dziejach literatury – „Wrota Baldura”, Philip Athans

Na miałką fabułę może dałoby się przymknąć oko, gdyby nie wołająca o pomstę do nieba warstwa językowa niniejszego dzieła. „Jego odcięta głowa mogła jeszcze żyć, ale on sam był już martwy, zanim głowa i ciało dotknęły ziemi” – nie jest to wyszukiwana z uwagą pojedyncza stylistyczna wpadka, ale wybrane losowo zdanie, zaś podobnych mu na ponad trzystu kartach powieści znajduje się bez liku. Przeczytaj cały wpis.