Loading...

Tag: literatura

Podsumowanie roku 2017

Myśleliście, że żartuję, prawda? Że żadnego podsumowania wcale nie będzie? Że pod koniec stycznia to już za późno? I choć od dawna deklaruję wszem wobec moją miłość do robienia przeglądów wszelakich, to przecież rok temu nie napisałam ani słowa. W ogóle od bardzo dawna nie napisałam ani słowa. Ale chyba wciąż jeszcze pamiętam, jak to się robiło. No cóż, przekonajmy się! Oto podsumowanie 2017 roku. Długie. I z wykresami. Przeczytaj cały wpis.

Zawód książkowy, zawód filmowy – „Brooklyn”

W tegorocznych podsumowaniach zarówno książkowy, jak i filmowy „Brooklyn” z pewnością będą zajmować miejsca na listach rozczarowań, choć każde z innych powodów i z własną listą grzechów. Irytująca powieść i miałka ekranizacja ― niestety, mimo jak najlepszych chęci tak mogę najtrafniej podsumować dokonania pisarza Colma Tóibína i scenarzysty Nicka Hornby’ego. Szkoda, wielka szkoda! Przecież mogło być lepiej. Przeczytaj cały wpis.

Podsumowanie roku 2015 – literatura

Podsumowania! Jak już pewnie pisałam Wam mnóstwo razy, uwielbiam podsumowania! Bez zbędnego wstępu przejdźmy więc do informacji właściwych ― ile, gdzie, kiedy, a przede wszystkim: jak z jakością? Co udało mi się pochłonąć w ciągu minionych dwunastu miesięcy (i dlaczego tak mało). Oraz wykresy, gdyż kocham wykresy. Zaczynamy więc od części statystycznej, by później przenieść się do części najlepszych i najgorszych. Do dzieła! Przeczytaj cały wpis.

W piwnicy mego domu – „Misery” i „Kolekcjoner”

Jak opowiadać o porwaniach, przetrzymywaniu swojej ofiary i psychicznym terrorze? Jak wywołać w odbiorcy określone emocje? Czy można usprawiedliwiać jakkolwiek porywacza i gnębiciela? Lepiej smucić czy przerażać czytelnika? John Folwes i Stephen King ukazali w swoich powieściach zbliżony motyw na dwa odmienne sposoby, zarówno jeśli chodzi o formę opowieści, jak i – przede wszystkim – ładunek emocjonalny. Przeczytaj cały wpis.

Cztery oblicza Carrie

Przeczytałam książkę. A potem obejrzałam trzy adaptacje. A potem zaczęłam pisać i pisać (tak to jest, jak się dorwę do klawiatury po takiej przerwie!). Jedno małe zastrzeżenie — to nie są recenzje. Jasne, sporo tu elementów recenzji, ale skupiam się przede wszystkim na moich odczuciach (gdyż powieść dość emocjonalnie odebrałam) i warstwie psychologicznej, a nie ocenie wszystkich możliwych elementów poszczególnych dzieł. Przeczytaj cały wpis.

Dla moli książkowych – „Wśród obcych”

Sięgnijcie koniecznie po powieść Jo Walton, nawet jeśli nie słyszeliście wcześniej o tej walijskiej autorce i jej zdobywających liczne wyróżnienia książkach. Jeżeli w głębi serca jesteście molami książkowymi i poszukujecie lektury, która poruszy w Was pewną szczególną, emocjonalną strunę, to trafiliście idealnie. Nie da się bowiem nie pokochać bohaterki, dla której najcenniejszym skarbem jest literatura! Przeczytaj cały wpis.

Mierzyć siły na zamiary – plany na rok 2015

Gdy pisząc podsumowania roku 2014, przeglądałam podsumowania o rok wcześniejsze, w których kreśliłam też swoje plany na kolejne dwanaście miesięcy, uświadomiłam sobie, że to pierwszy raz – po upływie roku! – kiedy do tychże postanowień zajrzałam. Bez sensu, prawda? Bo przecież nie chodzi w tym wszystkim o to, by powypisywać sobie losowe cele i się ich nie trzymać, a o konkretny postęp i późniejsze cieszenie się własnymi działaniami. Przeczytaj cały wpis.

MacGyver na Czerwonej Planecie – „Marsjanin”

Mimo że „Marsjanin” bywa hollywoodzko przewidywalny, czytelnik wciąż jest ciekaw, jakim problemom tym razem będzie musiał stawić czoła Mark i czy faktycznie taśma klejąca jest jedną z najprzydatniejszych rzeczy, jakie można mieć ze sobą na innej planecie. Jeśli więc przymknie się oko na niedoskonałości, w kategorii bezpretensjonalnego, stricte rozrywkowego science fiction debiutancka powieść amerykańskiego pisarza wypada co najmniej przyzwoicie. Przeczytaj cały wpis.

Podsumowanie roku 2014 – literatura

Podsumowania! Jeśli jest jakikolwiek powód, który sprawia, że cieszę się z końca roku, to są to właśnie podsumowania! Mogę spędzić jeszcze więcej czasu niż zwykle na analizowaniu liczb, wykresów i tabelek, tworzeniu spisów, snuciu planów, wyłanianiu najlepszych, najsłabszych i innych naj, a potem mogę oczywiście przelać to na papier. Mam więc nadzieję, że i Wy lubicie podsumowania i spędzicie kilka miłych chwil razem z moim. Przeczytaj cały wpis.

Grecka tragedia w wydaniu fantasy – „Młot”

„Młot” to już druga powieść K.J. Parker(a) na polskim rynku. Miejmy nadzieję, że równocześnie nie jest to ostatnia książka z bogatego dorobku ukrywającego się pod pseudonimem autora bądź autorki; druga publikacja utrzymuje bowiem wysoki poziom, którym swego czasu zaskoczył mnie ubiegłoroczny „Składany nóż”. Po raz wtóry udowadnia także, że w nurcie fantasy wciąż można tworzyć utwory dalekie od sztampowych. Przeczytaj cały wpis.

Gdzie się podziały tamte dystopie…

Oto próba zrozumienia przeze mnie kolejnej mody w kulturze zakończyła się niepowodzeniem. Po romansach z wampirami, wilkołakami i innym paranormalnym tałatajstwem w segmencie YA przyszedł boom na dystopie, a de facto na pozbawione sensu konstrukty polityczne i bohaterki nieco bardziej skore do działań niż panny wzdychające do istot z kłami. Wydaje się to jakimś niewielkim krokiem naprzód… Czy na pewno? Przeczytaj cały wpis.

Robot Ex Machina – „Roboty i Imperium”

Czwarty tom serii to godne uwagi zwieńczenie tetralogii, a zarazem najbardziej wywrotowa z opowieści o robotach, uderzająca w status quo. Szkoda, że sam przebieg wydarzeń nie okazał się równie interesujący co rozważania dotyczące robotyki, przyszłości ludzkości czy podboju Galaktyki. Miło spotkać po raz kolejny starych znajomych i powrócić na Ziemię w towarzystwie Daneela i Giskarda – do czego zachęcam wszystkich fanów twórczości pisarza. Przeczytaj cały wpis.

Henryk VII na tronie – „Biała księżniczka”

„Biała księżniczka” to przede wszystkim powieść dla fanów, wytrwale śledzących losy kolejnych pokoleń Yorków i Lancasterów. Nowi czytelnicy łatwo mogliby pogubić się w skomplikowanej genealogii, przytłoczeni nadreprezentacją Henryków, Edwardów i Ryszardów. Miłośnicy fikcji historycznej w wydaniu Gregory nie powinni jednak narzekać — otrzymają ciąg dalszy wizji, którą zdążyli polubić na przestrzeni poprzednich czterech tomów. Przeczytaj cały wpis.

W przededniu Imperium Galaktycznego – „Roboty z planety świtu”

Nie jest łatwo powrócić po latach do tworzonego niegdyś cyklu. Przekonał się o tym każdy autor, w najlepszym razie zderzając się z nostalgicznym zawodem czytelników i narzekaniem, że „To już nie to samo, co wtedy”, w najgorszym zaś mierząc się z zarzutami o odcinanie kuponów i brak nowych pomysłów. Czy faktycznie można podsumować w ten sposób „Roboty z planety świtu”? Moim zdaniem ― byłoby to krzywdzące i niezgodne ze stanem faktycznym. Przeczytaj cały wpis.

Wędrówka wśród arcydzieł – „Literatura Greków i Rzymian”

Warto być świadomym faktu, iż autor od samego początku wrzuca czytelnika na głęboką wodę, zakładając, iż podchodzimy do tej pozycji z pewnym bagażem wiedzy nabytej wcześniej. „Literatura Greków i Rzymian” jest tylko stacją pośrednią, nie zaś ostatecznym celem; jeśli chcemy prawdziwie zgłębić antyczne dzieła i sylwetki ich twórców, książka Zygmunta Kubiaka stanowi idealny drogowskaz pozwalający lepiej przygotować się na dalszą część wyprawy. Przeczytaj cały wpis.