Tag Archives: impresja

Stary nie znaczy nudny ― „Gabinet doktora Caligari”

By | 10 stycznia 2014

Muszę się Wam dziś do czegoś przyznać ― otóż, przez dość długi czas obawiałam się sięgania po stare filmy. Zakładałam, iż po tylu latach obcowania z najnowszymi technologami i efektami specjalnymi brak pełnej palety kolorów i dźwięku z pewnością będzie mi przeszkadzał i uniemożliwi cieszenie się opowiadanymi historiami. Jak się okazuje, myliłam się bardzo, a mój gust nie jest jednak do reszty spaczony przez hollywoodzkie blockbustery. Przeczytaj cały wpis.

Magia dźwięku i obrazu — „Fantazja” & „Fantazja 2000”

By | 25 grudnia 2013

Obydwie „Fantazje” to wspaniałe widowiska, adresowane nie tylko do koneserów muzyki poważnej czy miłośników animacji studia Walta Disneya. Zamysłem twórców było zilustrowanie znanych utworów muzyki poważnej, powiązanie dźwięków z obrazami, oddanie nastroju kompozycji. Za ilustracje poszczególnych segmentów odpowiadali różni rysownicy, dzięki czemu każdy z nich wyróżnia się charakterystyczną kreską. Przeczytaj cały wpis.

„Bóg mordu” w trzech odsłonach

By | 29 maja 2012

Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po „Boga mordu”, w formie dowolnej – czy to literackiej, czy filmowej, czy teatralnej. Warto zobaczyć, co dzieje się, gdy opadają maski i kruszą się konwenanse. I mieć tę świadomość, że w każdym, głębiej czy płycej, drzemie uśpione dzikie zwierzę, które w określonych warunkach może wydostać się na zewnątrz. Przeczytaj cały wpis.

O wizjach fantasmagorycznych — „Alice in Wonderland”

By | 8 marca 2010

Jak wie już pewnie większość świata, w dniu wczorajszym obejrzałam wreszcie Alicję w Krainie Czarów. Co tu dużo mówić – film trzyma poziom książkowego pierwowzoru jeśli o poziom zakręconych wizji chodzi i, choć nie nazwałabym go w żadnym razie adaptacją, a co najwyżej obrazem inspirowanym, duchem wierny jest prozie Lewisa Carrolla. Ale ortodoksyjni czytelnicy poczują się pewnie oburzeni. Przeczytaj cały wpis.

If you ever find a moment, spare a thought for me

By | 26 października 2009

Prawdziwie Upiorny wieczór, na który wybierałam się przeszło rok, wczoraj wreszcie doszedł do skutku. I cóż rzec mogę? Otóż, Upiór w operze Teatru Muzycznego Roma to najlepsze przedstawienie, jakie w życiu widziałam. Pochwalić muszę dosłownie każdy element: grę, śpiew, aranżację muzyczną, nawet polskie wersje utworów, które brzmią naprawdę dobrze i naturalnie, oraz, rzecz jasna, stronę techniczną. Przeczytaj cały wpis.

Strona 1 z 11