Loading...

Tag: felieton

10 filmów, które pokazałabym swoim dzieciom

Wpis powstał w odpowiedzi na zaproszenie Zwierza Popkulturalnego do udziału w filmowym wyzwaniu. Należało wybrać dziesięć filmów wartych pokazania osobie, którą chciałoby się wprowadzić w świat filmu. Chodzi nie o to, by powtarzać, jakie są najważniejsze produkcje w historii kina, ale o wybór pozycji, które albo są ważne, albo pozwalają czegoś się o kinie nauczyć. W mojej interpretacji powstało z tego dziesięć filmów, które pokazałabym swoim dzieciom. Przeczytaj cały wpis.

Ten związek nie ma sensu – sztuka porzucania seriali

W związkach z kulturą jestem raczej stała w uczuciach, a moja lista seriali porzuconych jest dość krótka, gdy zestawić ją z serialami, które obejrzałam do końca. Jeśli poczuję więź z jakąś serią, to zostaję z nią na dobre i, powiedzmy, trochę gorsze. Potrzebuję naprawdę silnego impulsu, by definitywnie rozstać się z tytułem, w który zainwestowałam już czas i emocje. Do którego w jakiś sposób się przywiązałam. Musi więc być naprawdę źle, kiedy mówię: dość. Przeczytaj cały wpis.

TOP 5: Seriale, które wiedziały, kiedy się skończyć

Dziś będzie o wybitnie rzadkich serialowych przypadkach, kiedy twórcy wiedzieli, jak i kiedy zakończyć swój serial. O tych nielicznych produkcjach, które od początku zdają się zmierzać do finału (nawet jeśli to tylko pozory), a ich ostatnie odcinki nie wywołują u widza poczucia zmarnowanego czasu, energii i zaangażowania. A przy okazji układania listy odkrywam, ile wynosi idealna liczba sezonów dla produkcji telewizyjnej! Przeczytaj cały wpis.

Kulturalna prokrastynacja

Porozmawiajmy dziś o pewnym zwyczaju czy też zachowaniu związanym z konsumowaniem kultury – o czymś, co określam mianem kulturalnej prokrastynacji. Chodzi o ten dziwny stan odwlekania czy to czytania, czy to oglądania, czy to grania z przyczyn niezwiązanych z jakością samego dzieła. To byłoby zresztą całkiem logiczne wytłumaczenie zwłoki, a mnie tymczasem chodzi o powody nie tak oczywiste czy proste do wyjaśnienia. Przeczytaj cały wpis.

Gdzie się podziały tamte dystopie…

Oto próba zrozumienia przeze mnie kolejnej mody w kulturze zakończyła się niepowodzeniem. Po romansach z wampirami, wilkołakami i innym paranormalnym tałatajstwem w segmencie YA przyszedł boom na dystopie, a de facto na pozbawione sensu konstrukty polityczne i bohaterki nieco bardziej skore do działań niż panny wzdychające do istot z kłami. Wydaje się to jakimś niewielkim krokiem naprzód… Czy na pewno? Przeczytaj cały wpis.

Jak NIE rozmawiać o kulturze

Coraz rzadziej podejmuję dyskusję w internecie na temat kultury. Nie dlatego, że nie mam nic do powiedzenia albo że wstydzę się własnych opinii. Bardzo chętnie podyskutuję choćby i z osobami o skrajnie odmiennych zdaniach, ale w cywilizowanych warunkach. Tymczasem coraz mocniej i coraz częściej przekonuję się o tym, że ton, w jakim obecnie prowadzi się dyskusje w internecie, jest daleki od tego, jaki uważam za komfortowy. Przeczytaj cały wpis.

Jak radzić sobie z kryzysem czytelniczym

To właśnie ten czas, gdy przez większość doby panują egipskie ciemności, a brak słońca wysysa z nas radość życia i potęguje chęć zakopania się w łóżku z czekoladą i mało wymagającymi serialami na cały dzień, jest dość często powiązany z nadejściem kryzysu czytelniczego. Jak sobie z nim poradzić? I czy w ogóle warto z nim walczyć? A może podobnie jak katar, leczony i nieleczony trwa tyle samo czasu i trzeba go po prostu przeczekać? Przeczytaj cały wpis.

Niech przemówi film niemy ― czyli jak polski dystrybutor zabił „Robaczki z Zaginionej Doliny”

Uważam, że powszechne przyzwolenie na dubbingowanie filmów jak leci (najczęściej powiązane z dystrybucją wyłącznie takiej wersji) może nieść ze sobą jedynie coraz gorsze skutki. Chciałabym, by było to tylko moje biadolenie. Niestety, miarka się przebrała po dokonaniu niedopuszczalnej i zatrważającej ingerencji w film „Robaczki z Zaginionej Doliny”, który Polacy postanowili zdubbingować. Mimo że oryginał to film niemy. Przeczytaj cały wpis.

Wracać czy nie wracać: Czy każdy wytwór kultury zasługuje na kilkukrotną konsumpcję?

Czy warto wracać do tego, co już znamy? Do książek, filmów, seriali, gier? Czy jest to uzasadnione w sytuacji, gdy równocześnie na poznanie po raz pierwszy czeka cały ogrom innych dzieł, nierzadko może jeszcze lepszych niż cokolwiek, co mieliśmy już okazję przeczytać bądź zobaczyć? Jak często, jeśli w ogóle, warto poświęcać czas na powtórki? Czy są dzieła bardziej zasługujące na ponowne sięgniecie po nie niż inne? Przeczytaj cały wpis.

Gry

Drabina + ser + wiosło, czyli o absurdach w przygodówkach

W przygodówki gram właściwie ‘od zawsze’, czyli odkąd pamiętam. Mimo długoletniego doświadczenia dalej jestem jednak zielona w tej materii niczym młoda kalarepa i ciągle daję się złapać na te same tricki. Nie wspominając o tym, że jeszcze żadnej, ale to ani jednej gry przygodowej nie udało mi się ukończyć bez zerkania do solucji. I nie wiem już, czy ja mam za małą wyobraźnię, czy też twórcy – zbyt rozbuchaną? Przeczytaj cały wpis.