Loading...

Tag: fantasy

Grecka tragedia w wydaniu fantasy – „Młot”

„Młot” to już druga powieść K.J. Parker(a) na polskim rynku. Miejmy nadzieję, że równocześnie nie jest to ostatnia książka z bogatego dorobku ukrywającego się pod pseudonimem autora bądź autorki; druga publikacja utrzymuje bowiem wysoki poziom, którym swego czasu zaskoczył mnie ubiegłoroczny „Składany nóż”. Po raz wtóry udowadnia także, że w nurcie fantasy wciąż można tworzyć utwory dalekie od sztampowych. Przeczytaj cały wpis.

Magia zawsze ma swoją cenę – „Jonathan Strange i pan Norrell”

Susanna Clarke pracowała nad „Jonathanem Strange’em i panem Norrellem” przez dekadę, i to cyzelowanie bije z każdej stronicy. Równie powoli warto się nią rozkoszować i rozsmakowywać się dojrzałym stylem, umiejętnie podszytym dawką humoru i tchnącym magicznym, nomen omen, klimatem. Miłośnicy fantastyki niebanalnej i literatury w starym stylu nie powinni przejść obok tej pozycji obojętnie. Przeczytaj cały wpis.

Lunapolis, jakiego nie znacie – „Przedksiężycowi II”

Środkowa odsłona trylogii o „Przedksiężycowych” wydaje się nawet ciut lepsza niż tom pierwszy, szczególnie w drugiej połowie, gdy Lunapolis doświadcza kolejnych zmian i niepokojów społecznych. Wciąż zaskakuje obraz świata, a samo miasto przechodzi stopniową ewolucję. Jedynie raz jeszcze zachęcić do zapoznania się z cyklem pióra Anny Kańtoch oraz liczyć na to, że finał opowieści utrzyma poziom wcześniejszych części. Przeczytaj cały wpis.

O krok od Przebudzenia – „Przedksiężycowi I”

Powergraph udowadnia, iż seria „Fantastyka z plusem” jest gwarantem jakości; można ją kupować w ciemno, a zawsze otrzyma się pozycję, od której nie sposób się oderwać. Trylogia Anny Kańtoch staje na półce w jednym szeregu z utworami Kosika i Wegnera; to najlepszy dowód na to, że w polskiej fantastyce wciąż jest miejsce na literaturę rozrywkową na godziwym poziomie, a zarazem nierażącą odbiorców stylistyczną mielizną czy fabularną sztampą. Przeczytaj cały wpis.

Fantastyka środka v „Smocza droga”

Mimo mankamentów i niedociągnięć powieść pozostaje na tyle wciągająca, że łatwo stracić przy niej poczucie czasu na dwa czy trzy wieczory. Należy pamiętać, że nie jest to rozrywkowe fantasy z tej najwyższej półki i nie postawi się „Smoczej drogi” obok cykli Wegnera czy Sapkowskiego, ale jednocześnie nie mamy do czynienia z kolejną masową opowiastką o zbawiającym świat idealnym bohaterze-sierocie i walce z prastarym złem. Przeczytaj cały wpis.

Basso Wspaniały – „Składany nóż”

Po lekturze „Składanego noża” utwierdziłam się w opinii, że warto pisarskie poczynania K.J. Parkera śledzić i wyglądać jego kolejnych powieści. W tej chwili jednak każdemu, kogo zaintrygowało to niestandardowe podejście do nurtu realistycznej fantasy, lub też niedowierzającym, że fabuła zdominowana przez ekonomię i politykę może okazać się szalenie wciągająca, polecam zagłębienie się w perypetie Bassianusa Sewera. Przeczytaj cały wpis.

Hobbit jak malowany – „Hobbit w malarstwie i grafice J.R.R. Tolkiena”

To nie lada gratka dla prawdziwych znawców twórczości ojca fantasy. Choć Tolkien to przede wszystkim mistrz pióra, to i z pędzlem radził sobie niezgorzej. Jego prace plastyczne są kolejnym wyrazem zaangażowania w tworzony na kartach książek świat Śródziemia i świadectwem dbałości o najmniejsze szczegóły związane z publikacją jego powieści. Należy jednak pamiętać o tym, że album ten skierowany jest przede wszystkim do pasjonatów. Przeczytaj cały wpis.

Śródziemie dla dociekliwych – „Hobbit z objaśnieniami”

Każdemu, kto pragnie odświeżyć sobie lekturę powieści przed obejrzeniem jej filmowej adaptacji, polecam „Hobbita z objaśnieniami” oficyny Bukowy Las — łączy świetny przekład Andrzeja Polkowskiego, niezwykle interesujące komentarze Douglasa A. Andersona, mnogość ilustracji oraz dbałość o wszelkie szczegóły edytorskiego kunsztu. To istna bibliofilska perełka, której nie może zabraknąć na półce żadnego miłośnika Śródziemia. Przeczytaj cały wpis.

Strzała i wiatr, sztylet i morze – „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód”

Wegner po raz wtóry udowadnia, iż niewielu pisarzy może konkurować z nim pod względem szpikowania opowiadań emocjami i wzbudzania sympatii czytelnika do pełnokrwistych bohaterów. Na rodzimym gruncie fantasy dawno nie pojawił się cykl utworów równie dobrze skonstruowanych, napisanych i niepozwalających na przerwanie lektury, obfitujący w ciekawą historię, bogate słownictwo, porywający styl i dużą dawkę emocji. Przeczytaj cały wpis.

Opowiadania z najwyższej półki „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe”

Prozę Wegnera można bez wahania polecić każdemu, zarówno weteranom gatunku, jak i tym, którzy w fantastyce stawiają pierwsze niepewne kroki. Ba, nawet czytelnicy stroniący zwykle od tego typu literatury mają szansę zachwycić się „Opowieściami z meekhańskiego pogranicza”. Wegner potrafi dotknąć głębiej, tak, by odbiorca silnie się wzruszył lub miał ochotę rzucić opasłym tomem o podłogę ze złości. Przeczytaj cały wpis.

Złodziej Królowej w jeszcze lepszej formie – „Królowa Attolii”

Fanom „Złodzieja” nie muszę nawet rekomendować „Królowej Attolii” – wszyscy oczarowani przygodami Eugenidesa pewnikiem od dawna wypatrują dnia premiery drugiego tomu. Tym zaś, którzy jeszcze po cykl Turner nie sięgnęli, mogę go z czystym sumieniem polecić, zwłaszcza jeśli wciąż poszukują godnej uwagi powieści łotrzykowskiej lub zaczytywali się niegdyś w cyklu Robin Hobb o Bastardzie Rycerskim. Przeczytaj cały wpis.

Smocze opowieści – „Smok Griaule”

Zbiór „Smok Griaule” to jedna z tych pozycji, które w przystępnej formie skrywają utwory o niejednoznacznej wymowie i stylistycznym uroku. Gdy dodać do tego wspaniały pomysł leżący u podstawy wszystkich opowiadań oraz wymieszanie konwencji baśni z okrutną rzeczywistością, z powodzeniem stosowane przez autora, otrzymujemy kolejną pozycję z serii Uczta Wyobraźni, z którą błędem byłoby się nie zapoznać. Przeczytaj cały wpis.

Złodziejski fach – „Złodziej”

Gen potrafi wykraść wszystko. Powieść Megan Whalen Turner bez wątpienia potrafi wykraść kilka godzin z życia czytelnika, który rozpocznie lekturę „Złodzieja”. Jeśli więc szukasz, czytelniku, powieści fantasy, która nie przytłacza skomplikowaną problematyką, zawiłym stylem czy duszną atmosferą, a w zamian zapewnia dawkę przygody w niesztampowym świecie – najnowsza propozycja wydawnicza Ars Machiny sprawdzi się w tej roli idealnie. Przeczytaj cały wpis.

Karaiby, piraci i Fontanna Młodości – „Na nieznanych wodach”

W odróżnieniu od klasycznej, XVIII-wiecznej powieści awanturniczej, dzieło Tima Powersa nie dostarcza niczego poza czystą rozrywką. Bohaterowie wolni są od dylematów moralnych czy wątpliwości natury etycznej, nie toczą sporów światopoglądowych. Czytelnik nie zastanawia się nad tym, czy ich postępowanie jest słuszne. Poza fachową terminologią z zakresu żeglugi trudno wynieść z książki jakiekolwiek wartości. Przeczytaj cały wpis.

O największej porażce w dziejach literatury – „Wrota Baldura”, Philip Athans

Na miałką fabułę może dałoby się przymknąć oko, gdyby nie wołająca o pomstę do nieba warstwa językowa niniejszego dzieła. „Jego odcięta głowa mogła jeszcze żyć, ale on sam był już martwy, zanim głowa i ciało dotknęły ziemi” – nie jest to wyszukiwana z uwagą pojedyncza stylistyczna wpadka, ale wybrane losowo zdanie, zaś podobnych mu na ponad trzystu kartach powieści znajduje się bez liku. Przeczytaj cały wpis.