Loading...

Tag: fantastyka

Powieść do cna dickensowska – „Drood”

„Drood” wymyka się schematom i gatunkowym szufladkom. Choć można wyróżnić w nim elementy literatury grozy, prozy historycznej, biografii, kryminału, powieści psychologicznej czy fantastyki z pogranicza new weird, żadne z tych określeń nie oddaje w pełni natury tej książki. Nie ma to jednak większego znaczenia, jaką etykietę przypniemy do tego opasłego tomu; istotny jest jedynie fakt, iż „Drood” to lektura ze wszech miar fascynująca. Przeczytaj cały wpis.

Oko w oko z Piastami – „Korona śniegu i krwi”

To książka jedyna w swojej klasie. Choć nie brakuje historycznych opracowań dotyczących czasów rozbicia dzielnicowego, próżno szukać wciągających pozycji beletrystycznych poświęconych trzynastowiecznym Piastom. Mam ogromną nadzieję, że Elżbieta Cherezińska nie każe czytelnikom zbyt długo czekać na kolejną książkę utrzymaną w tym klimacie, jest to bowiem na naszym rynku nisza, jaką warto zapełniać. Przeczytaj cały wpis.

Polityczny cyberpunk – „Śpiąca królewna. Pieprzony los kataryniarza”

Z pisarstwem Rafała A. Ziemkiewicza warto się zapoznać i samemu ocenić, na ile należy się do grona jego wiernych czytelników. Godna polecenia odbiorcom jest szczególnie „Śpiąca Królewa”, a jej lektura pozwoli ocenić, na ile przypada komuś do gustu surowy styl i polityczne zacięcie pisarza. „Pieprzonym losem kataryniarza” powinni zachwycić się wszyscy, którym odpowiada połączenie cyberpunku z polityką i podzielają poglądy Ziemkiewicza. Przeczytaj cały wpis.

Róg obfitości – „Kroki w nieznane 2011”

„Kroki w nieznane” to zbiór stojący na wysokim poziomie, prezentujący różne oblicza fantastyki, który psuje jedynie kiepska korekta. Mała jest szansa na to, że każdy czytelnik zachwyci się na równi wszystkimi opowiadaniami, ale zależnie od literackich preferencji odbiorca z pewnością zachowa w pamięci kilka tytułów i nazwisk. Nie zapominajmy też o prawdziwych perełkach — dla tekstów Kosmatki, Parkera i Nesterienki warto po ten almanach sięgnąć. Przeczytaj cały wpis.

Lektura na jeden raz – „Dziedziczki”

Trzecim tom, podobnie jak cały cykl, jest pozycją niewysokich lotów, zdolną umilić deszczowe popołudnie i szybko wyparować z pamięci. Książki autorstwa Pilipiuka napisane zostały w sposób prosty i lekki, lektura nie wymaga koncentracji, akcja wartko posuwa się do przodu i nie trzeba się pochylać nad wyszukaną konstrukcją stylistyczną czy dającą do myślenia problematyką. Miłośnicy fantastyki ambitniejszej nie mają tu czego szukać. Przeczytaj cały wpis.

Strzała i wiatr, sztylet i morze – „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód”

Wegner po raz wtóry udowadnia, iż niewielu pisarzy może konkurować z nim pod względem szpikowania opowiadań emocjami i wzbudzania sympatii czytelnika do pełnokrwistych bohaterów. Na rodzimym gruncie fantasy dawno nie pojawił się cykl utworów równie dobrze skonstruowanych, napisanych i niepozwalających na przerwanie lektury, obfitujący w ciekawą historię, bogate słownictwo, porywający styl i dużą dawkę emocji. Przeczytaj cały wpis.

Fiasko kontynuacji – „Księżniczka”

„Księżniczka” okazała się mniej udana od „Kuzynek”; jak na książkę stawiającą wyłącznie na prostą rozrywkę za dużo w niej nudy i taniego moralizatorstwa, a za mało dynamiki, niespodziewanych zwrotów akcji i ciekawych poczynań bohaterów. Czy warto po nią sięgnąć? Tylko z jednego powodu — by zachować ciągłość serii i zabrać się za lekturę „Dziedziczek”, które sprawiają wrażenie pozycji lepszej i bardziej dopracowanej. Przeczytaj cały wpis.

Codzienność w szatach science fiction – „Obywatel, który się zawiesił”

Choć tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z twórczością Rafała Kosika, polecałabym w pierwszej kolejności powieści, zwłaszcza fenomenalny „Vertical”, fanom pisarza mogę bez wahania rekomendować sięgnięcie także po zbiór opowiadań. Nie jest to tom przełomowy, ale zapewniający dobrą rozrywkę, ciekawe spostrzeżenia i pewną dawkę przemyśleń, warto więc spędzić przy nim kilka wieczorów. Po czym rozpocząć czekanie na tom drugi. Przeczytaj cały wpis.

Postapokalipsa według Dicka – „Doktor Bluthgeld”

Ci, którzy po twórczość Philipa K. Dicka jeszcze nie zdecydowali się sięgnąć, mogą spróbować zacząć od tej właśnie powieści, traktującej o kondycji społeczeństwa, odpowiedzialności za odkrycia naukowe, mieszającej postnuklearne science fiction ze szczyptą metafizyki, napisanej typowym dla autora, łatwym do przyswojenia stylem. Ci zaś, którzy o Dicku mają już wyrobione zdanie, raczej nie zmienią go po lekturze niniejszej pozycji. Przeczytaj cały wpis.

Do granic poznania i jeszcze dalej – „Vertical”

„Vertical” może kojarzyć się nieco z „Wehikułem czasu” H. G. Wellsa; styl Kosika jest w zbliżony sposób surowy (acz dla współczesnego czytelnika z pewnością bardziej przystępny), podobna jest też pesymistyczna wymowa utworu i emocje, które pozostają w czytelniku po zakończeniu lektury. Także ujęcia socjologiczne i przedstawienie różnych społeczeństw może przywodzić na myśl Elojów i Morloków. Przeczytaj cały wpis.

Opowiadania z najwyższej półki „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe”

Prozę Wegnera można bez wahania polecić każdemu, zarówno weteranom gatunku, jak i tym, którzy w fantastyce stawiają pierwsze niepewne kroki. Ba, nawet czytelnicy stroniący zwykle od tego typu literatury mają szansę zachwycić się „Opowieściami z meekhańskiego pogranicza”. Wegner potrafi dotknąć głębiej, tak, by odbiorca silnie się wzruszył lub miał ochotę rzucić opasłym tomem o podłogę ze złości. Przeczytaj cały wpis.

Bóg dał nam Alkę, diabeł – Wokulskiego – „Alkaloid”

Choć tematyka powieści, stojąca na wysokim poziomie chempunkowa otoczka i spójna konstrukcja świata przemawiają za daniem „Alkaloidowi” szansy, dla mnie to jedno z największych literackich rozczarowań. Jeśli ktoś bierze się za Prusa i na alternatywnej wersji „Lalki” opiera koncept powieści, musi liczyć się z tym, że zostanie z tych obietnic rozliczony. „Alkaloid” określić mogę jedynie mianem przedwczesnego debiutu. Przeczytaj cały wpis.

Satysfakcjonujące zwieńczenie trylogii – „Goliat”

Cykl „Lewiatan” jest jednym z tych nielicznych, jakie z czystym sumieniem mogę polecić czytelnikom w każdym wieku. Należy pamiętać, że to pozycja o potencjale wyłącznie rozrywkowym, ale z dobrze zaplanowaną fabułą, wyrazistymi postaciami, i – co najbardziej mnie do Westerfelda przekonało – wspaniałą konwencją, w pełni wykorzystywaną, rozbudowywaną z książki na książki. Przeczytaj cały wpis.

Złodziej Królowej w jeszcze lepszej formie – „Królowa Attolii”

Fanom „Złodzieja” nie muszę nawet rekomendować „Królowej Attolii” – wszyscy oczarowani przygodami Eugenidesa pewnikiem od dawna wypatrują dnia premiery drugiego tomu. Tym zaś, którzy jeszcze po cykl Turner nie sięgnęli, mogę go z czystym sumieniem polecić, zwłaszcza jeśli wciąż poszukują godnej uwagi powieści łotrzykowskiej lub zaczytywali się niegdyś w cyklu Robin Hobb o Bastardzie Rycerskim. Przeczytaj cały wpis.

Jak trybiki w wielkiej maszynie – „Mars”

Jak najtrafniej scharakteryzować „Marsa”? To po prostu inteligenta literatura rozrywkowa – a niewiele takich pozycji trafia się na rynku. Kosik stworzył powieść idealną dla każdego, kto do science fiction podchodzi nieufnie, obawiając się pozycji nieprzystępnej, nielogicznej, nadmiernie skomplikowanej lub spłyconej. Nie można jednak zapominać, że to utwór nie o czerwonej planecie, podboju kosmosu czy technologicznym postępie, a o naturze ludzkiej. Przeczytaj cały wpis.