W wirtualnej rzeczywistości nudy — „Stan wstrzymania”, Charles Stross

By | 15 maja 2012

Debiut Charlesa Strossa na polskim rynku wydanym w serii Uczta Wyobraźni „Accelerando” przysporzył pisarzowi grona wiernych fanów rozsmakowanych w hard science fiction. „Stan wstrzymania”, jedna z późniejszych powieści Szkota, reprezentuje jednakże inny nurt – bliżej jej do thrillera, w którym elementy fantastyczno-naukowe zostały zdegradowane do roli drugoplanowej. Książka ta miała być trzymającą w napięciu pozycją rozrywkową – nie do końca jednak wywiązała się z tego zadania i pokładanych w niej nadziei.

Zarys fabuły prezentuje się zupełnie przeciętnie – oto dokonano napadu na bank. Bank umiejscowiony w wirtualnym świecie gry MMO Avalon 4, dodajmy. W intrygę, rzecz jasna dużo bardziej rozbudowaną, niż się to na pierwszy rzut oka wydaje, wplątana zostaje trójka bohaterów: policjantka, księgowa oraz informatyk. Naprzemiennie śledzimy losy Sue, Elaine i Jacka, którzy nie wiedzą o sprawie wiele więcej od początkowo dość zagubionego czytelnika, i wraz z nimi odkrywamy meandry spisku oraz poznajemy świat wykreowany przez Strossa.

Tym, co w powieści najbardziej zawodzi, jest sposób prowadzenia fabuły. Z kart „Stanu wstrzymania” zbyt często wieje nudą, akcja ma tendencję do zwalniania bez powodu lub wpadania w fale chaosu, po których miota się bez wyraźnego celu. Autorowi nie udało się zbudować napięcia, zabrakło także lekkiego pióra i potoczystego stylu – elementów niezbędnych, gdy próbuje się stworzyć powieść rozrywkową, pozbawioną rozwiniętej warstwy refleksyjnej.

Niewykorzystanego potencjału utworu szkoda tym bardziej, że pisarz wykreował w książce interesujący świat bliskiej przyszłości, w którym Szkocja jest suwerennym państwem, a aktualna moda na gry sieciowe i kolejne technologiczne gadżety została w sposób logiczny i wiarygodny rozwinięta, wręcz podniesiona do rangi czegoś więcej niż zwyczajnego hobby. Zarówno ci zafascynowani socjologicznymi aspektami gier typu MMO, jak i ci zainteresowani kwestiami technicznymi rozrywki sieciowej, a wreszcie – fani najpopularniejszych tytułów, do których aluzji w powieści nie zabrakło – powinni znaleźć w „Stanie wstrzymania” coś dla siebie.

Interesująca jest strona językowa powieści. Stross zastosował niespotykaną na szeroką skalę narrację w drugiej osobie liczby pojedynczej – zabieg sam w sobie dość ciekawy, trudno jednak nie ulec wrażeniu, iż w tym utworze użyty został bez większego celu, a przez to wydaje się manieryczny. Mógłby posłużyć do zbliżenia czytelnika do bohatera, zgłębienia psychiki i motywów postaci, ale w „Stanie wstrzymania” tak się nie dzieje, a o utożsamieniu się z protagonistami i przeżywaniu ich losów nie może być mowy. Zbyt słabo zostali zarysowani – odbiorca wie, co robią, ale ich tok myślenia często pozostaje wielką niewiadomą.

Na tym nie koniec chwytów, które wyróżniają pióro Strossa. Pisarz zwraca uwagę na stylistyczną stronę wypowiedzi, a do idiolektu niektórych postaci zgrabnie wplata słownictwo specjalistyczne, slang właściwy graczom, a niekiedy w wypowiedziach Sue odwzorowuje charakterystyczny szkocki akcent. Słowa uznania należą się nie tylko autorowi, lecz także tłumaczowi wydania polskiego, Wojciechowi M. Próchniewiczowi, który potrafił oddać koloryt językowy oryginału.

Nie da się ukryć, że „Stan wstrzymania” rozczarowuje, zwłaszcza tych, którzy oczekiwali po autorze czegoś więcej niż pozycji na wskroś przeciętnej. Powieść polecić można ze względu na interesującą scenografię i ciekawą tematykę, odradzić – z powodu topornego prowadzenia fabuły i mało porywającej intrygi. Gdy dodać do tego irytującą manierę pisarza do prowadzenia narracji w drugiej osobie, pozostaje zachęcić czytelników do sięgnięcia po inne utwory Charlesa Strossa w pierwszej kolejności.

  • Tytuł: Stan wstrzymania (Halting state)
  • Autor: Charles Stross
  • Wydawnictwo: MAG
  • Rok wydania: 2012
  • Liczba stron: 416
  • ISBN: 978-83-7480-239-0


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MAG oraz Portalowi Bestiariusz.

7 thoughts on “W wirtualnej rzeczywistości nudy — „Stan wstrzymania”, Charles Stross

  1. Agnieszka

    Mam tę książkę po niemiecku, jeszcze nie przeczytałam. Ciekawa jestem, jak niemiecki tłumacz poradził sobie z tym wyzwaniem.
    Narrację w drugiej osobie spotkałam już w kryminałach niemieckiego pisarza pochodzenia chorwackiego Zorana Drvenkara (pol. „Ty”). Początkowo niezmiernie irytująca, później strawna, ale szalenie intensywna w odbiorze.
    „Accelerando” mnie nie powaliło, ale przez to chciałabym przebrnąć.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Też jestem ciekawa, jak po niemiecku zabrzmi odwzorowanie szkockiego czy np. growego slangu, który po polsku jest bardzo bliski angielskiemu. Będę czekać, aż przeczytasz, żeby się dowiedzieć. :)
      A po „Accelerando” kiedyś sięgnę na pewno, ale raczej w dalszej przyszłości.

  2. viv

    To nam się zbiegł ten „Stan wstrzymania” w czasie :) Ja jednak mam lepsze wrażenie, choć ta książka od „Szklanego domu” słabsza ( „Accelerando” jeszcze nie czytałam całego, póki co tylko podczytywałam, ale spodziewam się bomby prawdziwej :)
    Ten slang mnie drażnił, ale rozumiem zamysł, narracja drugoosobowa mi nie przeszkadza i jak już się akcja zawiązała (co Strossowi niestety trochę czasu zajmuje, bo i w „Szklanym domu” był ten problem), to poszło gładko. Żałuję tylko, że autor poszedł w kierunku akcji wywiadu i takiej sensacji, bo ja mało sensacyjna jestem. I miałam nadzieję na mocniejsze poruszenie problemu konsekwencji kradzieży dokonanej w świecie wirtualnym dla rzeczywistości, ale to pewnie odchylenie zawodowe :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      „Szklanego domu” też jeszcze nie czytałam, ale po jego recenzjach (no i recenzjach „Accelerando”) liczyłam na coś lepszego, może też stąd ten zawód.
      Po prostu „Stan wstrzymania” jest za bardzo nijaki – jak na sensację akcja siada, a jak na cokolwiek innego – za mało głębi i niewykorzystanej problematyki. O konsekwencjach kradzieży też bym chętnie poczytała. :)
      Ale dam Strossowi kolejne szanse, może lepiej mu pójdzie. :)

  3. Silaqui

    Widzę, że bardzo się rozczarowałaś… A szkoda, bo (znów, do cholery ZNÓW!!!!!!!!!!!!) ciekawy pomysł poległ przez kiepskie wykonanie.
    To ja się przestaję napalać na „Stan Wstrzymania”, ewentualnie chwycę go, jak zawita do mojej biblioteki.

    Ps. A może jednak zaczniesz publikować stosy? :p

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Nie, raczej nie zacznę, za duży mam przyrost. ^^ Zaczynałam ten rok kalendarzowy, mając lekko ponad 900 pozycji, a teraz brakuje ośmiu do tysiąca. Więc wiesz, połowa wpisów na tym blogu musiałaby być stosami. :D A wciąż nie dostrzegam, jaki to ma sens tak właściwie i o co chodzi z fenomenem stosów. Przecież jak ktoś chce wiedzieć, jakie mam nowe książki, to sobie może na LC sprawdzić. ^^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *