Smocze opowieści — „Smok Griaule”, Lucius Shepard

By | 19 marca 2012

Lucius Shepard należy do autorów o pokaźnym i wielokrotnie nagradzanym dorobku. Amerykański pisarz odnajduje się bez trudu zarówno w konwencji fantasy, science fiction, jak i w realizmie magicznym. W Polsce ukazały się zaledwie dwa zbiory jego opowiadań – „Zielony kocur diabła” z 2000 roku, dziś dość zapomniany, oraz „Smok Griaule”, dzięki któremu proza Sheparda ma szansę na nieco szerszą niż dotychczas skalę trafić pod strzechy. Warto, by tak się stało.

Średniej grubości tom mieści sześć opowiadań, a wszystkie koncentrują się wokół tytułowego smoka Griaule’a. Długa na sześć tysięcy stóp bestia, której pochodzenia nikt nie jest do końca pewien, została niegdyś unieruchomiona zaklęciem potężnego czarownika. Z czasem ciało gadziny przeistoczyło się w naturalny element krajobrazu i ekosystemu; w cieniu ogromnego cielska wyrosły drzewa, zbudowano wioski, a o zamieszkujących ciało smoka pasożytach i porastających je niezwykłych roślinach opowiada się z trwogą i niepokojem. Griaule budzi wśród mieszkańców podziw, szacunek i lęk, a na życie niektórych z nich ma wpływ dużo większy, niż można by się spodziewać po uśpionej od wieków poczwarze.

Bohaterowie opowiadań są ludźmi, których los w szczególny sposób powiązany jest ze smokiem. Działają na jego chwałę, chronią się w jego wnętrzu lub wręcz przeciwnie – marzą o jego unicestwieniu. Na ile wszystkie te działania są wynikiem ich wyborów, na ile zaś większego planu, którego nie przeniknie umysł ludzki – trudno ocenić. Kim tak właściwie jest Griaule? Smokiem przybyłym z kosmosu, który ze względu na swą inność nurtuje szarych obywateli? A może demiurgiem, wpływającym siłą swego umysłu na nieświadome niczego marionetki? Czy wreszcie – Bogiem, zsyłającym wskazówki, ale pozostawiającym ludziom wolną wolę? Na te pytania każdy czytelnik będzie musiał odpowiedzieć sam.

Pięć pierwszych utworów wpisuje się w konwencję fantasy. Podejście Sheparda dalekie jest jednakże od takiego, jakie znamy z kart innych powieści czy opowiadań. W „Smoku Griaule’u” baśniowy nastrój i oniryczny klimat marzeń sennych wywoływanych przez tytułową bestię przeplatają się z prozą życia; życia odartego z optymizmu, wiecznej miłości i szczęśliwych zakończeń. Świat, który kreuje autor, jest boleśnie prawdziwy, wypełniają go czyny moralnie naganne, ludzkie okrucieństwo i pierwotna seksualność. W wykonaniu amerykańskiego pisarza taka mieszanka okazuje się nie tylko strawna, lecz wręcz pełna dobrego smaku.

Ostatni utwór, „Czaszka”, będący zarazem powrotem Sheparda do świata Griaule’a po latach przerwy, znacząco różni się od swoich poprzedników. To już nie fantasy, a realizm magiczny w czystej postaci, z akcją osadzoną w slumsach współczesnej Ameryki Środkowej, która zmaga się z problemami natury politycznej. Opowiadanie to jako jedyne budzi dość mieszane odczucia: z jednej strony jest brutalne, przenikliwe i zajmujące na równi z poprzednimi; z drugiej – ze względu na swą konwencję i ujęcie tematu wydaje się nie pasować do pozostałych, przez co jako zwieńczenie mitologii Griaule’a nieco rozczarowuje.

Po prozę Sheparda zdecydowanie opłaca się sięgnąć. Zbiór „Smok Griaule” to jedna z tych pozycji, które w przystępnej formie skrywają utwory o niejednoznacznej wymowie i stylistycznym uroku. Gdy dodać do tego wspaniały pomysł leżący u podstawy wszystkich opowiadań oraz wymieszanie konwencji baśni z okrutną rzeczywistością, z powodzeniem stosowane przez autora, otrzymujemy kolejną pozycję z serii Uczta Wyobraźni, z którą błędem byłoby się nie zapoznać.

  • Tytuł: Smok Griaule (Dragon Griaule)
  • Autor: Lucius Shepard
  • Wydawnictwo: MAG
  • Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni
  • Rok wydania: 2012
  • Liczba stron: 436
  • ISBN: 978-83-7480-234-5


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MAG oraz Portalowi Bestiariusz.

6 thoughts on “Smocze opowieści — „Smok Griaule”, Lucius Shepard

  1. Moreni

    Przyznam, że recenzję czytałam jednym okiem i co drugi akapit, bo jestem w trakcie lektury (w sumie to w ogóle nie powinnam jej czytać, ale byłam strasznie ciekawa Twojej opinii;)). I widzę, że raczej się zgadzamy. Pierwszym opowiadaniem byłam zachwycona – ach, te przecudne opisy, tylko siadać i malować. Nawet zastanawiałam się, czy te zachwyty to zasługa kunsztu autora, czy też smoka w opowieści. Na szczęście rozwiałaś moje wątpliwości – to jednak autor.;)

    Reply
  2. viv

    No Moreni, ja też w trakcie czytania Smoka i z tego powodu zerkałam tylko jednym okiem, choć też nie powinnam wcale – z nas obu wychodzi zatem jeden przyzwoity, dwuoczny czytelnik recenzji ;)

    Reply
  3. Oceansoul Post author

    Mam nadzieję w takim razie, że „Smok” spodoba się Wam co najmniej tak bardzo, jak mnie. :) Ale ujęło mnie to czytanie jednym okiem. ^^

    @Moreni: to oznacza, że można się z Twojej strony spodziewać jakichś dzieł plastycznych inspirowanych opowiadaniami? ^^

    Reply
  4. Moreni

    Ciągle się waham, czy coś popełnić, bo temat zaiste wdzięczny i już oczyma wyobraźni pewne sceny w detalach widzę, ale jeszcze legiunowski wiatrogon czeka na dokończenie, więc niczego nie obiecuję.;)

    Reply
  5. Silaqui

    Wiedziałam! Wiedziałam, że po przeczytaniu Twojej recenzji, z większym niż do tej pory utęsknieniem, będę wyczekiwała kwietnia :)

    Recka oszczędna w formie, ale w pełni prezentuje mi to, czego w fantasy szukam. A i realizm magiczny darzę sympatią (przez Carrolla ) :D

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *