Świadomość a inteligencja — „Ślepowidzenie”, Peter Watts

By | 23 października 2013

"Ślepowidzenie", Peter WattsScience fiction w odmianie hard, czyli to, w którym największy nacisk kładzie się na podwaliny naukowe i techniczne szczegóły, nie jest zbyt popularnym gatunkiem wśród szerokich mas czytelniczych. Nawet wielu miłośników literatury fantastycznej woli jej lżejsze odmiany i lektury mniej wymagające. Tymczasem niezwykła poczytność książek autorstwa Petera Wattsa zdaje się zaprzeczać temu trendowi, a pojawienie się na rynku trzeciego (w ciągu zaledwie pięciu lat!) wydania „Ślepowidzenia” budzi nadzieję, że inteligentna proza ma jeszcze szansę utrzymać się na półkach księgarni.

Choć pierwsze wydanie „Ślepowidzenia”, które ukazało się w ramach serii Uczta Wyobraźni, jest dla wielu bibliofilii najbardziej pożądanym egzemplarzem, trudno zaprzeczyć, że to najnowsza odsłona jest tą ekskluzywną i przyciągającą wzrok. Większy format, a dzięki temu i większe fonty, pozytywnie wpływają na komfort czytania, a klimatyczne czarno-białe ilustracje Irka Koniora cieszą oko. Oprawa graficzna woluminu niewątpliwie budzi radość u estetów, ale nie zapominajmy, że w tym przypadku pozostaje zaledwie drugorzędnym dodatkiem do godnej uwagi treści.

Przedstawioną historię poznajemy z perspektywy Siriego Keetona, mężczyzny posiadającego zaledwie jedną półkulę mózgową. A to tylko pierwszy z członków barwnej załogi statku „Tezeusz” dowodzonego przez wampira — nie spoglądajcie jednak z niesmakiem na ten wątek, Watts postanowił bowiem przywrócić tym istotom należny im szacunek i wykreował rasę nie tylko w sposób budzący strach, lecz także starając się nadać ich egzystencji podstawy naukowe. Czytelników Trylogii Ryfterów nie zdziwi fakt, iż kanadyjski pisarz ponownie uczynił bohaterami jednostki skomplikowane, o niełatwych życiorysach i rysach na psychice. Kreślenie złożonych osobowości to jeden ze znaków rozpoznawczych, a zarazem jedna z najmocniejszych stron autora.

"Ślepowidzenie", Peter Watts "Ślepowidzenie", Peter Watts

Choć za scenografię Watts obrał tym razem nie podmorskie głębiny, a przestrzeń kosmiczną, eksploracja nie odgrywa w powieści ważnej roli. „Ślepowidzenie” koncentruje się na pierwszym kontakcie z obcą rasą zwaną wężydłami. Pisarz przełamuje stereotypowy wizerunek humanoidalnego kosmity o obłej czaszce, a punktem wyjścia swoich rozważań tak o obcych, jak i ludziach, czyni kwestię inteligencji i świadomości. Bez skrępowania wnika w umysły bohaterów (a jest co badać, że wspomnę choćby o członkini załogi, w której ciele znajdują się cztery osobowości), zaś swe rozmyślania podlewa dużą dawką filozofii i etyki. Dodajmy do tego klimat przywodzący na myśl najlepsze thrillery, te obywające się bez sięgania po tanie chwyty, a mimo to wzbudzające stałe poczucie zagrożenia.

Choć „Ślepowidzenie” z pewnością jest powieścią nietuzinkową i z wyższej półki, to do lektury idealnej nieco mu jednak brakuje. Momentami cierpi na syndrom zbyt wielu grzybów w barszczu — widać, że Watts miał liczne pomysły, ale niektórym poświęcił mniej miejsca niż innym. Czasami zaś przeskoki z jednej idei do drugiej nie wypadają płynnie, tak jakby zabrakło między nimi jakiegoś spoiwa fabularnego i stylistycznego. Przede wszystkim tego drugiego, gdyż nie da się ukryć, że fraza Wattsa jest raczej zwięzła i konkretna, a do budzącego zachwyt języka innych autorów z Uczty Wyobraźni, jak MacLeod, Mitchell czy Valente, sporo mu brakuje.

Nie ma jednak wątpliwości, że ogromną stratą byłoby pominięcie tej lektury. Nie warto obawiać się o zbyt dużą dawkę skomplikowanych teorii, ponieważ Peter Watts stara się wychodzić naprzeciw czytelnikom nieposiadającym wiedzy fachowej i przystępnie wyjaśnia swoje koncepcje, a do tego na końcu książki obszernie — i dowcipnie — przybliża związane z nimi współczesne teorie naukowe. Jeśli więc nie macie alergii na science fiction, w którym sporo „science” okraszono oryginalną „fiction”, wizja świata przedstawionego mocno trąci pesymizmem, a bohaterowie to wykolejeńcy i psychopaci, „Ślepowidzenie” powinno zagościć w waszych biblioteczkach — najlepiej w ostatnim z wydań.

  • Tytuł: Ślepowidzenie (Blindsight)
  • Autor: Peter Watts
  • Wydawnictwo: MAG
  • Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni
  • Rok wydania: 2013
  • Liczba stron: 408
  • ISBN: 978-83-7480-293-2

-
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MAG oraz Portalowi Insimilion.

  • http://my-fantastic-books.blogspot.com Immora

    Ja już połowy nie pamiętam i niedługo przyjdzie czas na ponowną lekturę. Nie mogę się doczekać, bo świetna książka to jest.

    • http://oceansoul.waw.pl Oceansoul

      Też bardzo chętnie do niej wrócę za jakiś czas, licząc na wykrycie kolejnych smaczków. :)

  • http://krimifantamania.blogspot.com Agnieszka

    Alergii nie mam, wykolejeńców uwielbiam, nowe wydanie mam… Chyba się już nie wykręcę:-)

    • http://oceansoul.waw.pl Oceansoul

      To faktycznie nie ma odwrotu! Ale „Ślepowidzenie” polecam na deser po Ryfterach. :)

  • http://mcagnes.blogspot.com/ Agnes

    Czytałam, czując się za mało mądra, potem doszłam do wniosku, że mnie autor trochę oszukał, następnie uznałam, że chyba jednak nie. :)

    • http://oceansoul.waw.pl Oceansoul

      Też się chwilami czułam mało mądra, ale wydaje mi się, że całościowemu odbiorowi nie szkodzi to jakoś bardzo. Choć oczywiście miło by było być biologiem podczas lektury. :)

  • http://kapryfolium.pl Jezebel

    Tak bardzo muszę to wreszcie przeczytać! Co prawda to nie sam czubek mojej listy wstydu, ale ścisłe wyżyny :P

    • http://oceansoul.waw.pl Oceansoul

      U mnie też był dość wysoko na liście zaległości. Ale lista nadal długa; m.in. wypadałoby mi teraz przeczytać wreszcie „Lód”, który ze trzy lata na półce stoi i co i rusz budzi wśród ludzi „Ale jak to nie czytałaś?!”. ;)

    • http://kapryfolium.pl Jezebel

      Taa, u mnie z „Lodem” tak samo :P I ogólnie z twórczością Dukaja, wisi mi nad głową jak skrzący się obłoczek wstydu :D