Serialowe zapowiedzi na styczeń 2014

By | 31 grudnia 2013

Z roku na rok pojawia się coraz więcej seriali, które szkoda byłoby przegapić (lub choć nie dać im szansy). W premiery nie obfituje tylko jesień, lecz także tzw. midseason, przypadający na okres między styczniem a majem. Miejsce seriali, które zostały anulowane lub zakończone po krótkich sezonach zajmują nowe produkcje, najczęściej również liczące nie więcej niż trzynaście odcinków. Przyjrzyjmy się więc styczniowym premierom (i jednemu powrotowi w ramach wyjątku), w tym roku zaskakująco licznym. Wybrałam dla Was te, których sama wypatruję z zainteresowaniem.

Sherlock (3 odcinki, premiera 1 stycznia)
Jako typowa fanka Sherlocka (czy, szerzej, BBC) na żaden serial nie czekam w tej chwili równie niecierpliwie. Po dwóch latach spekulacji poznamy wreszcie odpowiedź na pytanie, którym żyjemy od chwili zakończenia drugiego sezonu. A abstrahując od głośnego cliffhangera ― sam powrót Benedicta Cumberbatcha i Martina Freemana do ról Sherlocka i Watsona jest wystarczająca okazją do świętowania. Pozostaje tylko jeden problem ― sezon ponownie liczy sobie jedynie trzy odcinki i po 12 stycznia fani znów będą zmuszeni pogrążyć się w żalu i wiecznym oczekiwaniu, licząc na to, że czwarty sezon faktycznie kiedyś powstanie.

Intelligence (13 odcinków, premiera 7 stycznia)
Połączenie filmu akcji, dramatu i thrillera szpiegowskiego z elementami cyberpunku? Muszę to sprawdzić! Główny bohater, Gabriel Vaughn (w tej roli powracający do telewizji Josh Holloway; tylko nie mówcie, że nie kojarzycie go jako Sawyera z Lost), nie jest zwykłym agentem ― do jego mózgu wszczepiono mikroczip pozwalający na bezpośrednie nawiązywanie połączenia z centralną bazą danych. Partneruje mu agentka Riley Neal (Meghan Ory, czyli Ruby z Once Upon A Time), mająca zarówno ochraniać go podczas misji, jak i kontrolować jego nieprzewidziane zachowania i brak poszanowania dla ustalonych procedór. Nie brzmi to jak najbardziej odkrywczy scenariusz na świecie, ale nie tracę nadziei, że ABC wciąż jest w stanie wyprodukować coś dobrego.

Helix (13 odcinków, premiera 10 stycznia)
Thriller science fiction o grupie naukowców na Antarktydzie, szukającej źródeł tajemniczej epidemii, która potencjalnie może zagrażać całej ludzkości. Reklamowany jako serial Ronalda D. Moore’a, producenta wykonawczego Battlestar: Galactica (co jest dla mnie świetną rekomendacją, bo to jeden z najlepszych seriali wszechświata), zachwycił mnie klimatycznym trailerem, z którego właściwie nic nie wynika. Mam nadzieję, że nie podzieli losów kilku innych produkcji SyFy i nie zniknie w połowie sezonu czy z urwanym zakończeniem. Informacja dodatkowa dla wszystkich, co na serialach sf zęby zjedli ― w roli głównej Billy Campbell, czyli Jordan Collier z The 4400.

True Detective (8 odcinków, premiera 12 stycznia)
HBO nie robi złych seriali. Najnowsza produkcja stacji ma mieć formę antologii, co oznacza, że w każdym sezonie zmieniać się będzie obsada i opowiadana historia. Co więc ma stanowić łącznik? Sądząc po tytule, można podejrzewać, że praca detektywa i tropienie kolejnych zbrodni. W przypadku pierwszych ośmiu epizodów Woody Harrelson i Matthew McConaughey podążą śladami seryjnego mordercy grasującego w Luizjanie na przestrzeni siedemnastu lat.

The Musketeers (10 odcinków, premiera 19 stycznia)
Ekranizacji przygód muszkieterów, stworzonych przez Aleksandra Dumasa, było już bez liku. Po co więc kolejny serial? Nie wiem, ale mam na tyle duże zaufanie do BBC, by wierzyć w to, że wiedzą, co robią. Poza tym, na tyle uwielbiam klimat produkcji kostiumowych, że nawet jeśli Brytyjczycy nie zafundują widzom zupełnie nowego wydania tej historii, wystarczy mi dobra realizacja i wciągający scenariusz. Oraz Peter Capaldi (dwunasty Doctor, gdyby ktokolwiek mógł nie kojarzyć nazwiska) jako kardynał Richelieu.

Black Sails (8 odcinków, premiera 25 stycznia)
Od dawna marzył mi się jakiś serial o piratach, i oto go dostałam. Black Sails to osadzony dwadzieścia lat wcześniej prequel „Wyspy skarbów” Roberta Louisa Stevensona (książka leży u mnie już od dłuższego czasu, a teraz wreszcie zyskam dodatkową motywację do jej lektury!), opowiadający o przygodach pirackiego kapitana Flinta (Toby Stephens) i jego załogi. Wśród kamratów nie zabraknie rzecz jasna słynnego Johna Silvera. Za produkcję odpowiada stacja Starz, najbardziej znana jako twórca Spartacusa.

Fleming: The Man Who Would Be Bond (4 odcinki, premiera 29 stycznia)
Choć jak do tej pory nie ciągnęło mnie do oglądania przygód Jamesa Bonda, nie odmówię sobie biograficznego serialu o jego twórcy. Ian Fleming miał naprawdę ciekawe życie, a pisząc o przygodach agenta 007, nierzadko sięgał do własnych doświadczeń. To właśnie o jego młodości w wywiadzie wojskowym i romansie z Ann O’Neill opowie czteroodcinkowa produkcja BBC America. W głównej roli zobaczymy Dominica Coopera (Howard Stark w Captain America), a na drugim planie między innymi Larę Pulver (Irene Adler w Sherlocku) czy Ruperta Evansa (idealnie odpychający Godwyn w Świecie bez końca).

  • Agata

    Styczeń zapowiada się ciekawie. Najbardziej czekam na Sherlocka, już przebieram nogami na samą myśl o nowych odcinkach :) Z nowości planowałam obejrzeć serial o Flemingu i True Detective. Informacją o Moorze zainteresowałaś mnie Helixem, bo Battlestar Gallactica uwielbiam.

  • Arieen (bookhunters)

    „True Detective” na pewno sprawdzę. Obsadę mają twardą, poza tym HBO rzadko kiedy daje plamę, więc to może być strzał w dziesiątkę.