Serialowe podsumowanie 2011

By | 31 grudnia 2011

Długi czas myślałam, że trzeci i ostatni odcinek podsumowania będzie o książkach. A tymczasem okazało się, że jest przecież jeszcze jedna rzecz, na którą poświęciłam/zmarnowałam mnóstwo, mnóstwo godzin tego (i przeszłego, i jeszcze poprzednich) roku. Głupio by było nie wspomnieć o tym ani słowem, zwłaszcza że do tej pory nie poświęciłam ani jednego wpisu. Ale oto są! Na trzeci ogień – seriale!

SERIALOWE PODSUMOWANIE ROKU 2011

Zacznijmy od tegorocznych świeżynek, premier godnych polecenia – choćby miałoby być to polecenie na wyrost. W końcu sezony większości tytułów nie dobiegły końca i jedyne, co można mieć za pewnik, to obiecujący początek. Obie rekomendacje to produkcje mocno zakorzenione w fantasy – jak znalazł więc dla przynajmniej części czytelników tego bloga:
Once Upon a Time – baśń w nowoczesnym wydaniu. Oto mamy dwa światy – współczesny, ograniczający się do niewielkiego miasteczka w stanie Maine, oraz fantastyczny, w którym spotykają się znane i lubiane postaci z utworów braci Grimm, Andersena i innych baśniopisarzy, jak Śnieżka i Zła Królowa, Kopciuszek, Pinokio i Dżepetto albo Rumplestiltskin. A to jedynie początek plejady postaci, które za sprawą klątwy trafiły do Storybrook i nie pamiętają, kim były, skazane na wieczne ‘nie żyli długo i szczęśliwie’. Zły czar może przełamać jedynie Emma Swan, targana własnymi problemami i wątpliwościami zagubiona życiowo kobieta, która wcale nie garnie się do ratowania obcych sobie ludzi. A może to wszystko to jedynie wymysł znudzonego chłopca o zbyt bujnej wyobraźni? Dowiemy się tego najwcześniej w maju;
Grimm – ponownie mamy do czynienia z baśniowymi motywami w czasach współczesnych, tym razem w konwencji horroru i kryminału. Oto bowiem detektyw Nick Burckhardt okazuje się dalekim krewnych znanych braci i zaczyna dostrzegać żyjące wśród zwykłych ludzi potwory – niektóre usposobione pokojowo, inne o wrogich zamiarach, niepanujące nad instynktami. Każdy odcinek to nowa zbrodnia i nowa zagadka, ale też nowa porcja informacji – choćby skromna – składająca się na póki co dość enigmatyczny wątek główny. Nie można nie wspomnieć o świetnie budowanym napięciu – ten serial potrafi porządnie wystraszyć, i to w sposób pełen klasy, niewiążący się z wymachiwaniem okrwawionymi kończynami. Warto obejrzeć przynajmniej pierwszy odcinek – dla świetnej klamry muzycznej spajającej początek i koniec.

Bardzo chciałabym polecić Terra Novę, ale nie mogę zrobić tego z czystym sumieniem. Czekałam na ten serial jak na żaden inny z tegorocznych premier, bo i science fiction, i dinozaury, i Spielberg, i cyberpunk w pilotażowym odcinku, a tymczasem co najmniej połowa pierwszego sezonu (liczył on jedynie 13 odcinków i został zakończony w grudniu) to zapchajdziury i przesłodzone problemy wyidealizowanych bohaterów. Z oglądania nie rezygnuję, finał był bowiem dużo bardziej udany niż śmiałam podejrzewać, ale póki co z zaczynaniem można się wstrzymać. Są lepsze tytuły.

Na zakończenie, wspomnę o produkcji, która swą premierę miała na wiosnę, czyli w poprzednim sezonie (seriale funkcjonują zgodnie z rokiem szkolnym/akademickim, a nie kalendarzowym), a kontynuowana będzie w kwietniu 2012. Mowa o The Borgias (Rodzinie Borgiów), który oglądać można na antenie HBO. Produkcja na poły historyczna, na poły dramatyczna, mająca kilka punktów stycznych z książką Mario Puzo „Rodzina Borgiów” (książkę polecam gorąco!), ale w znaczącej mierze opowiadająca własną historię. Za scenariusz odpowiada m.in. Michael Hirst, twórca The Tudors (Dynastii Tudorów), więc jeśli ktoś zna i lubi klimat serialu o Henryku VIII i jego żonach, pokocha równie mocno Borgiów. Dla nieprzekonanych mam jeszcze jedno zdanie – rewelacyjny Jeremy Irons jako Rodrigo Borgia, czyli papież Aleksander VI. Choćby dla jego kreacji warto dać serialowi szansę, a i odcinków nie ma wiele – pierwszy sezon to jedynie 9 epizodów, kolejny ma liczyć ich 10. Liczba sezonów nie jest co prawda znana, ale HBO dało się poznać jako stacja, która ponad wydłużane tasiemce przedkłada seriale zwarte i ograniczające się do 2-4 sezonów.

To wszystko na dziś wieczór. Jako że seriale są mi z roku na rok coraz bliższe, postaram się bardziej na bieżąco polecać i odradzać niektóre tytuły, zwłaszcza te, które mają jakiś związek z fantastyką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *