Rzymskie wakacje

By | 23 listopada 2013

Dwa miesiące dojrzewał we mnie ten wpis. Nadeszła jednak najwyższa pora, by uzupełnić sekcję podróżniczą i pokrótce skomentować wizytę w jednej z najsłynniejszych europejskich stolic. Rzym nie wywarł na mnie równie spektakularnego wrażenia, jak Londyn, Paryż czy Wiedeń, a poza ścisłym centrum pełnym antycznych i barokowych zabytków okazał się wręcz rozczarowujący. Ciasne, brudne uliczki nie zachęcały do zbaczania z utartych turystycznych szlaków, te z kolei były pełne zarówno zwiedzających, jak i nachalnych, nagabujących na każdym kroku miejscowych, przez co czułam się tam niemalże jak na egipskim lub marokańskim bazarze, a nie w centrum Włoch. Dla miłośników historii i sztuki Wieczne Miasto jest jednak obowiązkowym celem podróży, a zgromadzone tam zbiory czy ocalałe budowle często nie mają sobie równych.

Panorama Rzymu

Rzymskie TOP 6

1. Fontanny i place

W żadnym innym mieście na świecie nie ma większej liczby fontann niż w Rzymie. Ponad dwa tysiące — nie wystarczyłoby choćby i dwumiesięcznych wakacji, by zobaczyć je wszystkie, o tygodniu nie wspominając. Na całe szczęście przyjechałam przygotowana, z listą tych fontann i placów, które muszę obejrzeć w pierwszej kolejności. Na niektóre z pozostałych z kolei natykałam się przez przypadek, nie da się bowiem spacerować po centrum miasta bez przechodzenia przez kolejne place ozdobione fontannami. Moją ulubioną jest Fontana dei Quattro Fiumi (Fontanna Czterech Rzek) na Piazza Navona, zaprojektowana przez Berniniego. Z nią też wiąże się jedna z najciekawszych historii dotyczących skomplikowanych relacji między artystami a papieżami epoki baroku. Niezwykle piękna jest też Fontana di Trevi projektu Niccola Salviego. W podziwianiu jej dość skutecznie przeszkadza jednak wiecznie kłębiący się dookoła niej tłum turystów, a zabrakło mi samozaparcia, by przyjechać w te okolice o piątej rano.

Fontana dei Quattro Fiumi Fontana di Trevi Fontana delle Naiadi

2. Koloseum

To jeden z najstarszych rzymskich zabytków starożytnych zachowanych w miarę dobrym, choć nie idealnym stanie, gdyż w późniejszych epokach pozyskiwano z niego bloki kamienne, by posłużyły jako budulec innych obiektów. Obecnie część Koloseum oraz stojącego nieopodal Łuku Konstantyna poddawane są renowacji i otoczono je rusztowaniami, nie można więc nacieszyć się ich widokiem w pełnej krasie. Mimo to monumentalność budowli robi wrażenie, szczególnie gdy porównać ją z innymi zabytkami z podobnego okresu, z których ostało się dużo mniej do podziwiania.

Koloseum Koloseum Koloseum

3. Caravaggio

Rzadko się zdarza, bym po wizycie w jakimś mieście dopisywała do dość stałej i długo istniejącej listy ulubionych malarzy nowe nazwisko, ale tym razem musiałam zrobić wyjątek. Płótna Caravaggia, szczególnie jego operowanie światłem i cieniem, wywarły na mnie niesamowite wrażenie (zwłaszcza gdy nie trzeba było ich podziwiać na czas w kościołach każących sobie płacić za zapalenie lamp…), a do domu wróciłam bogatsza o album przedstawiający wszystkie dzieła artysty. Także życie tego najsłynniejszego rzymskiego twórcy czasów baroku wydaje się barwne i interesujące (oskarżony o zabójstwo musiał uciekać do Neapolu, przeżył zamach na swoje życie, a przez wiele lat po śmierci pozostawał w zapomnieniu i dopiero XX wiek odkrył go na nowo), nie odmówię więc zgłębieniu jego biografii.

"Wróżenie z ręki", Caravaggio "Judyta odcinająca głowę Holofernesowi", Caravaggio "Powołanie św. Mateusza" oraz "Święty Mateusz i anioł", Caravaggio

4. Kościoły

Być w Rzymie i nie zwiedzić kilkunastu albo i kilkudziesięciu kościołów — to właściwie niemożliwe. Niezależnie od przekonań religijnych danego turysty świątynie są obowiązkowym punktem wycieczek, ponieważ to właśnie tam znajduje się znaczna część najpiękniejszych rzeźb i obrazów, by wspomnieć choćby freski Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej czy Ekstazę świętej Teresy dłuta Berniniego w Santa Maria della Vittoria. A że na każdym rogu stoi co najmniej jeden kościół, a w każdym z nich jest na czym oko zawiesić (nawet jeśli wewnątrz nie wisi akurat płótno Caravaggia, to zawsze zostaje podziwianie samego budynku i jego wystroju), można spędzić długie tygodnie, nie oglądając niczego innego. Z kolei na placach przed kościołami warto zwrócić uwagę na obeliski, które w Rzymie stanowią całkiem powszechny widok.

Bazylika św. Jana na Lateranie Wnętrze kościoła w Rzymie Wnętrze kościoła w Rzymie

5. Jedzenie

Ach, któż nie zna i nie uwielbia włoskiej kuchni! W Rzymie można by jeść cały dzień i nie da się właściwie przejść nawet kilku kroków, aby nie natknąć się na kolejne specjały. Restauracje z pysznymi makaronami, małe knajpki z pizzami, lodziarnie z tak bogatym wyborem smaków, że zakup każdej porcji lodów wymaga kilkuminutowych przemyśleń, oraz rzecz jasna cukiernie z niesamowicie słodkimi i fantazyjnie wyglądającymi wyrobami (w jednej z nich upolowałam nawet ukochane cannoli siciliani, w tym także w wersji pistacjowej). Nie mogłam się też oprzeć przed przywiezieniem do domu czterokolorowego makaronu, ale jego wypróbowanie wciąż przede mną.

Tortellini Bruschetta Tagliatelle

6. „Rzym”, Robert Hughes

Jak wspomniałam wyżej, nie pojechałam na tę wyprawę nieprzygotowana. Aby lepiej poczuć klimat miasta, zwiększyć wiedzę i sporządzić listę miejsc, które koniecznie muszę odwiedzić, oraz dzieł sztuki, które koniecznie muszę obejrzeć, sięgnęłam po „Rzym” Roberta Hughesa. To dość specyficzna biografia miasta, koncentruje się bowiem przede wszystkim na tematyce sztuki, wspomina największych malarzy, architektów i rzeźbiarzy, opisuje historię najpiękniejszych zabytków. Sporo miejsca poświęcono także dziejom religii, z którą Rzym był przez wieki silnie związany. Wreszcie — nie zabrakło miejsca dla polityki, choć sylwetki władców i przywódców fascynują autora znacznie mniej od artystów. Wszystkim wybierającym się do Wiecznego Miasta — jak i pasjonatom historii sztuki czy po prostu dobrych książek z działu literatury faktu — bez wahania polecam tę pozycję, a czyta się ją nie gorzej niż wciągającą powieść.

"Rzym", Robert Hughes

2 thoughts on “Rzymskie wakacje

  1. Agata P

    Planuję właśnie tygodniowy wyjazd i choć kusisz zdjęciami zabytków i jedzenia (szczególnie jedzenia ;)) to bliżej mi chyba jednak do wyjazdu do Madrytu lub Londynu. Muszę sobie jednak zapisać książkę Hughesa na wypadek, gdybym wybierała się Rzymu :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Londyn to moje ulubione miasto, więc zdecydowanie polecam. Jest też biografia Londynu – choć jeszcze nie czytałam – autorstwa Petera Ackroyda.
      A w Madrycie jeszcze nigdy nie byłam, więc jeśli tam zawitasz, to chętnie się dowiem, czy było warto. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *