Loading...
Podsumowania

Roku 2009 podsumowanie, część III

Część trzecia i ostatnia, przynajmniej jeśli mowa o podsumowaniach kulturalnych. Zarazem, część dla mnie najtrudniejsza, bowiem jeśli o muzykę chodzi, wyróżniam jedynie stany: podoba mi się, nie podoba mi się, jest nijakie; poza tym, na dobrą sprawę słucham wciąż i wciąż tego samego, rzadko sięgam po nowe dźwięki. Z pomocą jednak przyszedł mi last.fm i mogę rzucić okiem, w czym zasłuchiwałam się w ciągu prawie minionego roku.

Dział III: Muzyka

Ostatnie 12 miesięcy moich statystyk niczym nie zaskakuje – pierwsze dwa miejsca zajmują odpowiednio Nightwish i Within Temptation, czyli zespoły, których słucham w nadmiarze od wielu lat. Ten pierwszy niczego nowego nawet ostatnio nie wydał, więc przesłuchuję wciąż i wciąż starsze kawałki, z naciskiem na ulubiony krążek Oceanborn. WT z kolei od ostatnich dwóch lat dostarcza nam jedynie albumy koncertowe. W tym roku – An Acoustic Night at the Theatre. I choć materiał jest dobrze znany, to jego wykonanie tchnęło w utwory nowego ducha. Płytę promuje singiel Utopia, wykonywany w duecie z niejakim Chrisem Jonesem:

Utopia – Within Temptation

Kolejne miejsce na liście odsłuchań należy do Sabatonu, który odkryłam dopiero w tym roku. O kilka lat za późno, bowiem od pierwszych dźwięków wiedziałam, że to całkowicie moje brzmienia. The Art of War potrafiłam słuchać po kilka razy dziennie, przez tydzień lub dłużej. I ciągle mi się nie znudziło.

Miejsce czwarte to także tegoroczne odkrycie, Koniec Świata, polski zespół z pogranicza ska punka i rocka (jak podpowiada ciocia Wiki, bo tam się nie znam na tych podziałach). Lekki, przyjemny, wpadający w ucho. Podobałoby mi się na ich koncercie. Miło by było zobaczyć ich na kolejnym PunkyReggaeLive. Tymczasem zaś to inny z polskich zespołów w podobnym klimacie uraczył nas w tym roku nowym albumem. Mowa oczywiście o Farben Lehre (ósme miejsce na lastowej liście) i ich Ferajnie, która prezentuje sobą dokładnie to samo, co poprzednie dokonania grupy. I mnie to pasuje.

Pierwszą piątkę zestawienia ilościowego zamyka Lacuna Coil, których dyskografię nie tak dawno temu przesłuchiwałam od samiutkiego początku. Zaraz za nią – Sirenia, Delain i Epica. Ta ostatnia szczególnie zaskoczyła w tym roku, niestety, negatywnie. Ich tegoroczna płyta jest po prostu skrajnie nijaka. Tęskno za kawałkami w stylu Cry for the Moon, oj, tęskno. Miejsce dziesiąte przypadło Cradle of Filth, które co prawda nowe płyty dość regularnie wydaje, ale u mnie nieprzerwanie rozbrzmiewa Cruelty and the Beast, szczytowe osiągnięcie brytyjskiej grupy w moich uszach.

Wróćmy do płyt z tego roku. Z wyżej wymienionych mamy Shallow Life Lacuny Coil, 13th Floor Sirenii i April Rain Delain. Wszystkie krążki niestety nieco gorsze od poprzednich dokonań grup, co nie znaczy, że złe, raczej solidna robota i tyle. Nowym albumem uraczył nas także pop punkowy Green Day – 21st Century Breakdown to niestety już nie to samo, co American Idiot, ale wciąż miło posłuchać i potupać do rytmu.

Na zakończenie, wspomnę o moim prywatnym odkryciu tego roku. 30 Seconds to Mars, na który to zespół natknęłam sie dzięki temu, że singiel z ich najnowszej płyty, This is War (tytuł tak albumu, jak i utworu), promował Dragon Age’a. Poszłam więc za ciosem i wzbogaciłam swoją dyskografię o ich krążek – co okazało się strzałem w dziesiątkę oraz bardzo miłym muzycznym zakończeniem roku. Zaś już za parę dni pomówimy o prognozach na rok przyszły.

  • Pol

    Wiedziałem, że nie będę skakał z radości po przeczytaniu tej części.

    I dalej nie wiem, czy mogę tutaj przedstawiać swoje preferencje, bo pewnie nikogo to nie obchodzi.

    Ale co mogę napisać, przede wszystkim wpadło mi w oczy, jak pisałaś o Lacunie, że całą dyskografię. Ja tak robię z każdym wykonawcą, z którym się zapoznaję i często zdarza się, że po wszystkim po prostu wyrzucam te płyty.

    A co do muzycznego podsumowania oczami chomika, ten rok był wyjątkowo udany muzycznie dla mnie, głównie za sprawą nowego albumu The Prodigy, który uważam ze jeden z trzech najlepszych z ich dorobku, ale także dzięki kilku odkryciom (więcej nowych albumów się w tym roku nie pojawiło, poza tymi, wydanymi przez odkrycia).

    Zatem kolejność odkryć (przyoadkowa)

    1. Archive! Miłość od pierwszego usłyszenia, a wpadłem na nich dzięki lastowi, który wcisnął ich jako „Podobnego wykonawcę” do UNKLE, który na mojej liście na nr 2. Co ciekawe, odkryłem ich (Archive) dopiero ze dwa miesiące temu, a już jest na czwartym miejscu w rankingu ogólnym na last.fm.

    2. Łąki Łan! Jedyne polskie odkrycie tego roku. Świetny funkowo-punkowy zespół z często niebanalnymi i naprawdę głębokimi tekstami, no i fantastyczny na scenie (te kalafiory, ach!).

    3. Kasabian. Prawdziwe indie z elementami przyjemnej elektroniki, fantastyczny zespół do tupania i śpiewania, bo mają też bardzo melodyjne kawałki, mniam.

    I w sumie tyle większych odkryć, bo mniejszych były dziesiątki. W końcu dodałem do biblioteki grubo ponad 1000 wykonawców w tym roku.

    A poza tym ten muzyczny rok minął mi koncertowo, byłem na przeszło trzydziestu koncertach i okazuje się to być bardzo męczącym zajęciem, ale było warto i jestem z tego dorobku zadowolony. Już ostrzę pazury na przyszły rok!

  • Oceansoul

    Nie ukrywam, że zwyczaj przesłuchiwania całej dyskografii wzięłam od Ciebie ;). Ale najczęściej słucham od końca ^^.

    Właśnie, koncerty! Kiedyś miałam bardziej o czym opowiadać, ostatnimi czasy jakoś biednie to u mnie wygląda, tylko coroczne PRLive i Juwenalia. Po części pewnie to dlatego, że nie mam z kim chodzić na tych, co by mnie interesowali, a samej to mi się nie chce :D.

  • Pol

    Ale marudzisz. Ja prawie całego Open’era siedziałem sam i było cudownie :P

  • balx

    Ja bym jeszcze dołożył Morona do zespołów gdzieś na 3 miejsce, bo też niezły, a do tego polski.