Roku 2009 podsumowanie, część II

By | 24 grudnia 2009

Czas na kolejny odcinek podsumowań. Tym razem na tapetę weźmiemy dzieła, dziełka oraz anty-dzieła kinematografii, a i kategorii jakoś się namnożyło. Do dzieła więc!

Dział II: Filmy

Filmów w tym roku – zarówno jeśli chodzi o produkcje ostatnich dwunastu miesięcy, jak i pozostałe – widziałam z pewnością o wiele więcej, niż przeszłam gier. Okazuje się jednak, że większy wybór nie oznacza wyboru łatwiejszego i często miałam spore wątpliwości dotyczące tego, kogo wyróżnić, a kogo pominąć. Aha – uwzględniam polskie, a nie światowe daty premier.

Największe rozczarowanie: Slumdog Millionaire

Jakim cudem ten film mógł dostać choć jednego Oscara, nie mówiąc o tylu? Nie mam pojęcia. Ledwo wytrzymałam do końca. Naiwna bajka z meganaiwną i głupią do bólu miłosną historyjką w tle, tragiczna muzyka i oblane lukrem (oraz naiwne) zakończenie niczym z tandetnego bollywoodzkiego tworu. I pomyśleć, że film ten wyszedł z tych samych rąk, co genialny Trainspotting

Najbardziej oczekiwany: 9

Na każdy film, przy którym w jakimkolwiek kontekście wymieniane jest nazwisko Tima Burtona, czekam jak na objawienie. Nie inaczej było z 9, animacją osadzoną w postapokaliptycznym świecie. Oczekiwaniom, na całe szczęście, obraz sprostał, zwłaszcza od strony wizualnej, która przebiła konkurencję kilkukrotnie. Czy ktokolwiek planuje wydać go u nas na Blu-ray’u, czy też znów czeka mnie wyprawa do UK?

Najgorszy film tego roku w moim mniemaniu: 2012

Produkcja tragicznie słaba. Pełna niezamierzonych absurdów, naszpikowana głupotami, bez ładu i składu. Fabularny gniot. Masakra na szarych komórkach każdego przynajmniej odrobinę myślącego widza. I nawet rozrywka z tego żadna.

Wyróżnienie w tej kategorii: Dragonball: Evolution

Żeby tak kompletnie spieprzyć kultowe anime, trzeba być wyjątkowo zdolnym. Moje oczekiwania nie były wygórowane, wystarczyłby film strawny, a wspomnienia z dzieciństwa nadrobiłyby resztę. Cóż, nie wyszło. Tego filmu nie da się oglądać nawet jeśli równocześnie robi się jeszcze trzy inne rzeczy.

Najlepszy film tego roku w moim mniemaniu: Inglorious Basterds

Zagorzałą fanką filmów Tarrantino nigdy nie byłam i przyznaję, że do dziś nie widziałam wielu jego dzieł, uznawanych przez innych za kultowe i obowiązkowe. Teraz jestem już pewna, że trzeba to czym prędzej nadrobić. Bękarty Wojny mogę chwalić za wszystko – ale przede wszystkim za aktorstwo, dialogi i scenariusz. Oraz za niesamowitą warstwę językową, film-marzenie dla każdego poligloty.

Wyróżnienie w tej kategorii: The Reader

Do czasu obejrzenia obrazu wymienionego wyżej, to właśnie Lektor był moim faworytem w kategorii film roku. A także faworytem do zeszłorocznych Oscarów. Niestety, pozostał niedoceniony, a to dla mnie niesłychanie dziwne, nie ma bowiem porównania między tym obrazem a kiczowatym, miałkim i płytkim zwycięzcą.

Najlepszy film animowany tego roku w moim mniemaniu: Up

W listopadowej notce rozpisywałam się już na temat Odlotu, więc nie będę się powtarzać. Krótko mówiąc – najbardziej niebanalna i poruszająca animacja tego roku, bez dwóch zdań. Mam nadzieję, że Akademia również go doceni.

Wyróżnienie w tej kategorii: Monsters vs. Aliens

Za niesamowite efekty w trójwymiarze i zdecydowanie najlepszy humor ze wszystkich animacji tego roku, zostawił w tyle kontynuacje Epoki Lodowcowej czy Madagaskaru.

Kategorie bonusowe:

Filmy lat ubiegłych, odkryte przeze mnie w tym roku
Fight Club

Trudno mi o tym filmie cokolwiek napisać, by w jakikolwiek sposób oddać choć część jego wielkości. Podchodziłam do niego dość nieufnie, jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie. Był niezwykły. Dość rzec, że po jego zakończeniu, które całkowicie zmieniło moje postrzeganie wcześniej przedstawionych wydarzeń, miałam ochotę obejrzeć go od początku bogatsza o wiedzę wyniesioną z ostatnich scen.

Donnie Darko

Z jednej strony hipnotyzujące science-fiction, z drugiej – przejmujący dramat. Zgrabna mieszanka, w której podróże w czasie przestają wydawać się wymysłem z kosmosu, a stają się całkowicie prawdopodobnym zjawiskiem. Do tego jest tak niesamowicie smutny. Choć momentami także na swój sposób… przerażający. Jest to jednak ten rodzaj przerażenia, który dotyka bardziej niż wyskakujące na bohaterów znienacka potwory.

Filmy tegoroczne, na które zabrakło czasu, ale na pewno obejrzę je w przyszłości:
Avatar

Możliwe, że jeden z przegranych tego spisu. Traf jednak chciał, że zobaczę do dopiero po nowym roku. Mam jednak nadzieję, że warto poczekać te kilka dni dłużej, by doświadczyć pełni efektów cyfrowego 3D w największej europejskiej sali kinowej. Trzymam kciuki za Camerona, niech sam strąci swój poprzedni film z piedestału kolejnym obrazem.

Public Enemies

Od premiery minęło już pół roku, a ja wciąż go nie widziałam. I to mimo Johnny’ego Deppa w roli głównej. Dlaczego tak się stało, pojęcia nie mam. Ale pewnie już niebawem postaram się nadrobić zaległości.

Rok wyjątkowo dobry, przynajmniej patrząc na niego przez pryzmat opóźnionych polskich premier. Wiele godnych uwagi filmów, których w tym spisie zmieścić się nie udało, pojawiło się na ekranach kinowych, że wspomnę choćby Revolutionary Road, Changeling czy dość nowy District 9. Na przyszły rok również szykuje się kilka smakowitych kąsków, ale o tym – innym razem.

  • Aerka

    W tej kategorii mam jeszcze mniej do powiedzenia niż przy grach, więc siedzę cicho. ^^

  • Pol

    A „Trainspotting”? Nie oglądałaś go przecież wcześniej chyba.

  • Oceansoul

    A „Trainspotting” jeszcze nie skończyłam :D. Ale śmiem przypuszczać, że i tak będę mogła go polecać, tak więc – polecam, można dopisać do listy ^^.

  • Pol

    Ale napisałaś ” I pomyśleć, że film ten wyszedł z tych samych rąk, co genialny Trainspotting…” ^^ To dopisz koniecznie!

  • Oceansoul

    To tak na kredyt ^^. Ale właśnie skończyłam i ostatnie 20 minut nie zmieniło mojego zdania :D. Dalej nie pojmuję, jak jeden gość mógł zrobić dwa tak skrajne filmy.

  • Pol

    Więc zedytuj notkę, skoro „T.” na to zasługuje ^^

    Ten sam gość jest reżyserem, tak? W takich filmach jednak sporo od scenariusza zależy.

  • Oceansoul

    Edytować nie będę, jest dużo filmów, które na to zasługują, więc musiałam wybrać te naj, najlepsiejsze, inaczej to by tam było ze 20 pozycji zamiast dwóch. A ‘T.’ już poleciłam w komentarzach, wystarczy mu ^^.

    Tak, reżyserem. Scenariusze w obu przypadkach na podstawie książek.

  • Sent

    Nie zgadzam się z wszystkim.

  • Orish

    A co to są „filmy”? :D

  • dimmy

    hmmm tak jak mówiłem, podpiszę się przede wszystkim pod największym rozczarowaniem, wyróżnieniem w kategorii najlepszego filmu, no i częścią bonusową (ale to już stare dzieje). obejrzyj wreszcie labirynt fauna ;)