Przychodzą i odchodzą

By | 5 marca 2010

Odwiedziłam nie tak dawno temu mój stary blog. Początkowo nie czułam niczego prócz ogarniającej mniej zgrozy – wyobrażacie sobie, że jeszcze w roku 2006 napisałam „w każdym bądź razie”?! O interpunkcji nawet nie będę wspominać, bo podczas pobieżnego wertowania notek nie natrafiłam na wpis, w którym wszystkie przecinki postawione by były prawidłowo. No, ale to znak, że w ten czy inny sposób się rozwijam, prawa? Zresztą, wrócę kiedy indziej do tego tematu, ja przecież nie o tym dziś chciałam pisać.

Otóż, przeglądając komentarze, zauważyłam, jak szybko i nagle ludzie znikają. Ja wciąż piszę, ale już od dawna nie czytają tego ci, którzy robili to ponad sześć lat temu. Ba, może sześć lat to faktycznie inna epoka – ale te cztery czy trzy, czasy liceum? A może ludzie napędzani li tylko ciekawością czytali teksty tych, których aktualnie znali, nawet jeśli te teksty nie trafiały w ich gust? Brzmi to trochę bez sensu, ale przecież gdyby trafiały, to nawet utrata kontaktu twarzą w twarz nie powinna niczego w tej materii zmienić. A tymczasem spośród długoletnich czytelników starego bloga na nowy przywędrował ze mną tylko jeden.

Patrząc jednak z drugiej strony, stary blog dość często pełnił funkcję quasi-miniportalu społecznościowego (wtedy też jeszcze nie było mody na fejsbuki, naszeklasy i inne takie), gdzie najpierw dyskutowała społeczność z gimnazjum, a potem z liceum. Może więc po prostu wraz z końcem danego etapu przestała istnieć potrzeba udzielania się w miejscu, gdzie spotyka się znajome osoby i rozwija kontakty z tymi, na których jest się i tak skazanym od poniedziałku do piątku?

Obecnie jest inaczej, gdyż żadna nowa społeczność studencka się nie utworzyła, a przynajmniej nie na czyimkolwiek blogu czy w innym podobnym miejscu. Teraz przychodzi tutaj raczej szeroko pojęta społeczność internetowa, którą łączy tylko fakt znania (czy też „znania”) mnie – a skąd, to już mniej istotne. Czy to lepiej? Moim zdaniem, dużo lepiej. Nie ma bowiem obawy, że po równo dwóch czy trzech latach wszyscy nagle się rozejdą, bo szkoła inna, bo znajomi nowi i na co dzień się już nie widujemy. Bo nie widujemy się przecież i tak. Mam więc nadzieję, że nawet jeśli kiedyś było inaczej, to tym razem wszyscy ci, którzy popychają licznik odwiedzin o kolejny punkt, wchodzą tu, bo po prostu lubią czytać te teksty. A może to w dalszym ciągu jedynie ciekawość? Może nuda? Może chęć sprawienia przyjemności autorce?

Na dobrą sprawę – czemu w ogóle czytamy blogi?

14 thoughts on “Przychodzą i odchodzą

  1. Hazardius

    Ja czytam blogi wyłącznie z tego powodu, iż lubię wymiany poglądów. Uwielbiam słuchać innych. Szczególnie jeśli opowiadają o życiu widzianym z ich perspektywy. Blogi są dla mnie niczym rozmowa podczas której tylko się przysłuchuję. Czasem po zakończeniu wypowiedzi autora odpowiadam(jak teraz), ale zazwyczaj wystarczy mi przeczytanie i przemyślenie czyichś myśli..

    A inni? Niech sami odpowiedzą. :)

    Reply
  2. Wyruld Cyninga

    Mnie, jak przedmówcę, chyba również najbardziej przyciąga możliwość oglądania świata oczami innej osoby i rozważania jej przemyśleń, jest tym, co przyciąga najbardziej, szczególnie, jeśli może to wzbogacić nasze postrzeganie świata.
    Natomiast irytują mnie tak zwane mikro-blogi, jak Twitter – jeśli jest temat, o którym warto mówić, warto poświęcić na niego więcej niż 140 znaków, jeśli nie, nie powinno się w ogóle odzywać. Wiadomości na takich portalach w większości przypominają spam – nikomu nieprzydatne, bezsensowne informacje. „Jest zimno”, „pada śnieg”, „zjadłem kanapkę, była smaczna/okropna/z serem” – czy naprawdę takimi głębokimi myślami ludzie chcą podzielić się ze światem? Po co?

    (Hmm, ja też powinienem chyba zadać na koniec pytanie, zachęcające czytelnika do refleksji, rozmyślań, i opisanie jego przeżyć tudzież opinii, a idąc tezą, że im więcej, tym lepiej)
    Czy Ocia odnajdzie utraconą miłość? Ile błędów interpunkcyjnych znajdzie w tym komentarzu, i w jak wielką zgrozę ją to wprawi? Czy gremlin z KJS opanuje świat? Czy sprawa skończy się w sondzie? (na stronie głównej, ma się rozumieć) Jeśli wiecie, napiszcie, by i inni dowiedzieli się w następnych odcinkach komentarzy!

    Reply
  3. Orish

    Twittera trzeba umieć używać ;)

    Cóż, ja nie będę ukrywał, że blogi czytam głównie ze względu na autorów, a nie treść. Przynajmniej takie, jak ten, czyli dość osobiste. Jeśli przestaje mnie dana osoba obchodzić na tyle, że nie utrzymuję z nią kontaktu, to analogicznie przestaje mnie interesować, co napisze.

    Oczywiście zdarza mi się też wchodzić na blogi dla treści – np. na blog Nefa czy Palikota (niezłe zestawienie, wiem xP). Liczy się dla mnie przede wszystkim treść, ponieważ są to osoby, które znam przede wszystkim z tego, co piszą.

    Ale tak ogólnie raczej rzadko wchodzę na blogi. No dobra, rzadko wchodzę gdzie indziej niż na Insi :P

    Reply
  4. Oceansoul Post author

    Na mikroblogach też się nie znam, ale dzielenie się ze światem spamem i głębokimi myślami opanowałam do perfekcji w innych miejscach. Przecież to zwyczaj stary, jak stare są komunikatory, w których ustawia się opisy! ^^ A tam często trzeba się zmieścić w mniejszej ilości znaków. Potem przyszedł chociażby facebook, który w swoją ideę ma w zasadzie wpisane dzielenie się takimi pojedynczymi myślami. Czy jeśli piszę tam „pada śnieg” albo komentuję fakt, że u osoby X czy Y „pada śnieg”, to jestem jakaś dziwna? Nie sądzę. ^^ Przynajmniej nie na tle innych moich dziwności.
    Osobną kwestią jest to, dlaczego ludzie dzielą się z innymi jakimikolwiek przemyśleniami, niezależnie od tego, czy chodzi o pogodę, czy o wewnętrzne rozterki takiej bądź innej natury. Ale to chyba temat na zupełnie inny wpis. W końcu pisanie bloga, przynajmniej bloga nietematycznego, to jak pisanie pamiętnika i pokazywanie go znajomym. A nawet dalej posunięte – w końcu może wejść tu absolutnie każdy.
    A co do aktualnego tematu, czyli czytania blogów. Kiedyś czytałam ich więcej, teraz czytam około pięciu, z czego tylko jeden pisany jest przez osobę, którą znam, a reszta to blogi obcych ludzi. Jest jeszcze kilka innych blogów, na które wpadam od czasu do czasu, rozglądam się i wychodzę, w tym przypadku głównie z ciekawości, choć czasem jakiś tekst też mnie zainteresuje.

    (I, Wyruldzie – goblin, nie gremlin… Czytanie ze zrozumieniem. :P)

    Reply
  5. Orish

    „bloga nietematycznego”

    Przeczytałem „bloga matematycznego”. Czy coś ze mną nie tak? ^^

    Reply
  6. Oceansoul Post author

    Gdybyś zobaczył tam coś ciekawszego niż matematykę, to powiedziałabym, że głodnemu chleb na myśli. Ale jednak nie podejrzewam, byś rozmyślał o matematyce. :D No i wyobrażasz to sobie – ja i blog matematyczny? ^^ Tam występuje za mało przecinków!

    Reply
  7. Wyruld Cyninga

    Tak wygląda średnie użycie Twittera http://en.wikipedia.org/wiki/File:Content_of_Tweets_Graphed.png – ponad jedną trzecią stanowi „pointless babble”, który razem ze spamem i autopromocją zajmuję połowę tweet’ów.

    Blog matematyczny? Zaiste ciekawa idea. Może ja powinienem założyć bloga programistycznego. Będę pisał w nim:

    – Dziś w pracy narysowałem 2 prostokąty DrawRectanglem.
    – Dziś narysowałem 3 prostokąty. Było ciężko.
    – Nie robiłem nic. A i tak mi zapłacili!

    Ocia z poczucia obowiązku będzie musiała go komentować, a ja będę czepiał się, że pomyliła mutex z critical section, albo wątek z procesem – ale będę miał zabawy :P

    (Ociu, czy przyporządkowanie wykładowcy do danej rodziny goblinowatych potworków jest aż tak ważne? Musiałaś się czepiać? Było późno :P)

    Reply
  8. Dim-dim

    ja wiem, że jestem w swoich obietnicach kompletnie niewiarygodny, ale mimo wszystko obiecuję jutro coś więcej napisać tytułem komentarza, dlaczego dimmy czyta blog oci^

    Reply
  9. Ingmar

    Nie lubię blogów nietematycznych. A z zasadzie – mam do nich stosunek jawnie negatywny. Głównie przez poziom wielu użytkowników, piszących „o swoim życiu”, blogi w Polsce uważane są za nieciekawą formę publikacji. A tak nie powinno być! Niemniej ten lubię. Z uwagi na osobę, nie tematykę. Fajnie piszesz po prostu, Ociu, przyjemnie się czyta. Nawet wpisy o śniegu i „ciężkim lajfie studenta”.

    A czemu czytam blogi? Bo to najlepszy sposób na pozyskiwanie wartościowych informacji? Media mainstreamowe prezentują wyjątkowo niski poziom, racząc nas marną, prowokującą sieczką albo wydumanymi aferami politycznymi. Jeśli chcę poczytać o czymś naprawdę ciekawym, zostają nieco niszowe strony tematyczne i właśnie blogi. Z których wygrywają te ostatnie – mogę pogadać z autorem wpisu i poznać jego opinię. Jego, a nie strony, której ktoś zapłacił za reklamę.

    Reply
  10. Oceansoul Post author

    Staram się, żeby ta ‘lajfowa’ pisanina była strawna, choć nigdy nie zapomnę o wstydliwych początkach i wpisach a’la „wstałam, zjadłam, blabla”, które są chyba kwintesencją takiej pamiętnikarskiej blogosfery. Ale na szczęście wyrosłam z tego. ^^

    Dim, trzymam za słowo! I czekam, aż napiszesz coś u siebie, czekam i czekam! ^^

    (Tak, przyporządkowanie wykładowcy jest bardzo ważne! A czepiam się, bo taka ma natura!)

    Reply
  11. Dim-dim

    Z początku byłem po prostu zaintrygowany tym, jak nowo poznana koleżanka z klasy postrzega tę najbliższą, wspólną dla nas, szkolną rzeczywistość. Akurat tak się złożyło, że start liceum zbiegł się w czasie z początkiem mojej szerszej obecności w Internecie (stałe łącze), dlatego z godną małego dziecka ciekawością chłonąłem wszystko, na co natrafiłem. W zupełności nie przeszkadzały mi wpisy pokroju „dzisiaj zrobiłam to i tamto”. Wręcz przeciwnie, były jakąś możliwością szybszego poznania się i zaprzyjaźnienia, a więc spełniały ważne z mojego punktu widzenia zadanie :) Jak pewnie pamiętasz, blog zainteresował mnie do tego stopnia, że w pewnym momencie przeczytałem hurtem wszystkie zamieszczone tam notki.

    Z czasem Twoja blogowa aktywność zaczęła ewoluować i muszę przyznać, że ten okres, choć nie za długi, podobał mi się najbardziej. Mam na myśli zamieszczanie opowiadań, szczególnie tych zawierających, skrzętnie ukryte, elementy dnia codziennego (nie wiem jak to nazwać ;d fabularyzowany pamiętnik?).

    Dziś, gdy niestety nie widujemy się codziennie, blog jest fajnym sposobem na utrzymanie kontaktu i podzielenie się najnowszymi wiadomościami. Podoba mi się to, że starasz się go ciągle rozwijać w różnych kierunkach (nowe zakładki, recenzje – oby więcej). Kończąc ten przydługi komentarz, przyznam, że czuję się weteranem Twojej blogowej działalności :D

    Reply
  12. Oceansoul Post author

    Jak to nazwać? Ja to zwykłam nazywać ubarwianiem rzeczywistości. ;)
    Więcej recenzji, powiadasz? Ja jestem bardzo za, ale nie sądziłam, że jest na nie popyt. ^^ Skoro jednak jest – to szykuje nam się kilka notek kulturowych w marcu. ^^
    No i czujesz się słusznie. ^^ Wiesz, właściwie to – pomijając mnie – tylko Ty czytałeś wszystkie moje wpisy, chyba powinnam przyznać za to jakieś odznaczenie! I nigdy nie przestanę być pełna podziwu, jak udało Ci się przebrnąć przez te najstarsze. :D

    Reply
  13. Dim-dim

    W ramach nagrody za wytrwałość opublikuj jakieś nowe opowiadanie ;) będę bardzo kontent^

    Reply
  14. Leniwiec Gniewomir

    Tak, jak niektórzy przedmówcy, jestem zwolennikiem blogów tematycznych. Moim absolutnym, zdecydowanym i niekwestionowanym numerem jeden jest Złomnik (www.zlomnik.pl) – tematyka ogólnomotoryzacyjna ujęta dość niekonwencjonalnie, do tego świetny, pełen sarkazmu język i mnóstwo cudownej urody tlenku żelaza, częstokroć połączonego ze swojskim krajobrazem otaczającym tenże tlenek.

    A zwrotu „w każdym bądź razie” używam celowo, w pełni świadomie i na pohybel hiperpoprawności. Co może dziwić, gdyż niektórzy uważają mnie za tzw. grammar nazi – a ja jedynie biję krzesłem po twarzoczaszce za mówienie „wziąść”…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *