Robot na tropie — „Pozytonowy detektyw”, Isaac Asimov

By | 5 marca 2014

„Pozytonowy detektyw”, Isaac Asimov

Jeśli po przeczytaniu zbioru opowiadań Isaaca Asimova „Ja, robot” sądziliście, że na temat pozytonowych mózgów i trzech praw robotyki wiecie już wszystko, popełniliście duży błąd. To był dopiero początek wyprawy przez historię koegzystencji ludzi i ich mechanicznych pomocników, na którą zabiera nas amerykański autor. W „Pozytonowym detektywie”, rozpoczynającym czterotomowy cykl o przygodach Ziemianina Elijaha Baleya i robota Daneela Olivawa, pisarz postanowił połączyć scenografię science fiction z klasyczną powieścią kryminalną. Mariaż ten okazał się nad wyraz udany.

Popełniono morderstwo. I to nawet nie na Ziemi, a w eksterytorialnym Kosmopolu, w dodatku nie na Ziemianinie, a na Przestrzeńcu. Zależności między naszą planetą w odległej o trzy tysiące lat przyszłości a Światami Zaziemskimi, na których żyją Przestrzeńcy ― potomkowie pierwszych ziemskich kolonistów ― należą do skomplikowanych, a wzajemne stosunki do napiętych. Przeludniona i technologicznie zacofana Ziemia musi podporządkowywać się zarządzeniom silniejszych i bogatszych graczy. Kiedy więc nowojorski detektyw Baley zostaje przydzielony do rozwiązania sprawy zabójstwa, mężczyzna nie może zaprotestować. Nawet w chwili, gdy jego partnerem zostaje humanoidalny robot.

Głównym elementem utworu wydaje się intryga kryminalna i próba wykrycia tożsamości mordercy. Jak w typowej powieści detektywistycznej, obserwujemy przebieg śledztwa ― poznajemy kolejnych podejrzanych, jeździmy na przesłuchania, zbieramy dowody, próbujemy wyciągać wnioski wraz z funkcjonariuszami. Co jakiś czas autor podsuwa nam mylne tropy, na które dają się złapać nie tylko czytelnicy, ale i główny bohater. Kreacja Elijaha w znacznym stopniu różni się od obrazu typowego protagonisty rozwiązującego zagadkę zbrodni ― Baley nie jest geniuszem, choć bystrości mu nie brakuje; popełnia błędy, traci kontrolę nad emocjami, innym razem pozwala dojść do głosu własnym uprzedzeniom. Do tego cierpi na agorafobię, w czym można doszukiwać się autobiograficznych naleciałości (Asimov bał się latać samolotami i był klaustrofilem).

Od zagadkowego morderstwa ważniejsze są jednak aspekty socjologiczne „Pozytonowego detektywa”. W skali mikro jest to przede wszystkim relacja Ziemianina i jego partnera, pierwszego humanoidalnego robota skonstruowanego przez ludzkość. Daneel Olivaw to śledczy idealny ― inteligentny, spokojny, a do tego niezdolny do skrzywdzenia człowieka z uwagi na obowiązywanie trzech praw robotyki. Nie czyni go to jednak pożądanym towarzyszem Baleya, negatywnie nastawionego do mechanicznych pomocników odbierających ludziom pracę, a przy tym szukającego możliwych luk w tych konstruktach. Detektyw niejednokrotnie będzie się zastanawiał, na ile możliwe jest popełnienie przestępstwa przez androida, a nieszczęśliwe położenie wielu Ziemian zrzuca na karb rosnącej robotyzacji.

Elijah Baley i Daneel Olivaw (Źródło: http://www.geeksofdoom.com)

Elijah Baley i Daneel Olivaw (Źródło: http://www.geeksofdoom.com)

Tak, jak dziś w wielu krajach można rozważać kwestie bezrobocia w powiązaniu z napływem imigrantów, tak u Isaaca Asimova tego typu problemy i konflikty dotyczą relacji człowiek ― robot. O ile słabo zaludnione Światy Zaziemskie zdają się czerpać pełnymi garściami z rozwoju robotyki, o tyle Ziemianie pozostają nieufni wobec technologicznych nowinek, a do pozytonowych kompanów odnoszą się z niechęcią czy wręcz jawną wrogością. Autor nie przeciwstawia jednak zacofanych ludzi perfekcyjnym maszynom, szuka raczej mocnych i słabych punktów obu stron, wykorzystując w tym celu rozmowy między detektywami, konfrontując ich definiowanie sprawiedliwości, moralności czy zła. Filozoficzne pogawędki wplatane w tok śledztwa to kolejny z mocnych punktów „Pozytonowego detektywa”.

Pierwsza powieść z cyklu poświęconego robotom to także przedstawienie futurystycznego ziemskiego krajobrazu. W świecie przyszłości Asimova miasta rozrosły się do niebotycznych rozmiarów kompleksów zasiedlanych przez dziesiątki milionów obywateli. Życie toczy się w hermetycznych przestrzeniach (stąd oryginalny tytuł powieści, „The Caves of Steel” ― jaskinie ze stali), a większość mieszkańców jest niezdolna do opuszczania ich i przeżycia w świecie zewnętrznym, w promieniach prawdziwego słońca, podmuchach prawdziwego wiatru. Mimo to Ziemianie odczuwają wyższość nad Przestrzeńcami, uważając życie według naturalnego rytmu wschodów i zachodów za zacofane i prymitywne. Wyjątek stanowi grupa „średniowieczników”, pragnących powrotu do uprawy roli czy takich zapomnianych wynalazków, jak okna. Jednocześnie Przestrzeńcy wywierają naciski na Ziemian, pragnąc zmusić ich do postępującej robotyzacji. Każda strona konfliktu ma swoje racje, a pisarz nie podpowiada nachalnie czytelnikom, po czyjej stronie powinni lokować sympatie.

Na tle wyrazistych, pogłębionych sylwetek pary głównych bohaterów znacznie słabiej wypadają z kolei postacie drugiego planu, którym Asimov nie poświęcił zbyt wiele uwagi. Nie jest to poważny mankament w ogólnym rozrachunku, ale czytelnikom przyzwyczajonym do lektur o większym rozmachu może nieco przeszkadzać kameralność „Pozytonowego detektywa”. Warto także zaznaczyć, iż pisarstwo Asimova wyróżnia przede wszystkim wizjonerstwo i pomysłowość, nie zaś stylistyczna wirtuozeria. Na rozbudowane opisy czy soczyste dialogi nie ma co liczyć ― jest prosto i rzeczowo, zwięźle i treściwie; na co zresztą po części wskazuje niewielka objętość tej jednowątkowej powieści.

Pewnej grupie odbiorców zapoznawanie się z twórczością Asimova może nastręczać jednak drobnych problemów ― motywy innowacyjne w latach 50. zdążyły zostać wykorzystane przez wielu następców amerykańskiego pisarza w ciągu kolejnych dekad, przez co dziś koncepcja współpracy ziemskiego detektywa z partnerem-robotem nie pachnie już taką świeżością. Moim zdaniem lepiej jednak powrócić do korzeni i zapoznać się z „Pozytonowym detektywem”, miast sięgać po nowsze ― i często gorsze ― realizacje tego pomysłu. Tym bardziej, że to dopiero początek wizji, która z tomu na tom coraz silniej rozkwita.

W skrócie:
+ Postacie pierwszoplanowe
+ Aspekty socjologiczne
+ Robotyka
+ Połączenie sf i kryminału
– Postacie drugoplanowe
Ocena: 8
Dane:

  • Tytuł: Pozytonowy detektyw (The Caves of Steel)
  • Autor: Isaac Asimov
  • Cykl: Roboty
  • Wydawnictwo: REBIS
  • Rok wydania: 2013
  • Liczba stron: 236
  • ISBN: 978-83-7301-349-0

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu REBIS oraz Portalowi LubimyCzytać.

6 thoughts on “Robot na tropie — „Pozytonowy detektyw”, Isaac Asimov

  1. Ambrose

    Och, bardzo cenię sobie serię „Roboty”. Miałem okazję przeczytać 3 pierwsze tomy w poprzednim roku i bardzo dobrze wspominam czas, który poświęciłem lekturze. Pozycje te były o tyle interesujące, że stanowiły dla mnie znakomite uzupełnienie cyklu „Fundacja”.

    Reply
    1. Oceansoul

      Niebawem zabieram się za tom 3., a pewnie i 4. w tym roku pochłonę. A potem „Fundacja” – niebawem zamawiam dostępne tomy, a potem czekam na resztę dodruków. :)

  2. StacjaKosmiczna

    Podoba mi się fakt, że umiesz wyczuć kontekst czasu i tym samym rozumiesz przesłanie działa (oraz jego wyjątkowość) w stosunku do daty powstania. Zresztą, mamy chyba bardzo podobne odczucia po lekturze tej książki. Jeśli zechcesz przeczytać moją recenzję, to zapraszam na swojego bloga:

    http://stacjakosmiczna.pl/114/pozytonowy-detektyw/

    Reply
    1. Oceansoul

      Dzięki za miłe słowa. :) Choć przyznam też, że zwyczajnie nie wyobrażam sobie niezwracania uwagi na datę powstania i zarzucania książkom i filmom sprzed 50 czy 70 lat, że „nic nowego”, tylko dlatego, że recenzent akurat poznał najpierw dzieła nowsze, czerpiące z tychże klasyków.
      Recenzję z chęcią przeczytam. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *