Loading...

Jak trybiki w wielkiej maszynie – „Mars”

Jak najtrafniej scharakteryzować „Marsa”? To po prostu inteligenta literatura rozrywkowa – a niewiele takich pozycji trafia się na rynku. Kosik stworzył powieść idealną dla każdego, kto do science fiction podchodzi nieufnie, obawiając się pozycji nieprzystępnej, nielogicznej, nadmiernie skomplikowanej lub spłyconej. Nie można jednak zapominać, że to utwór nie o czerwonej planecie, podboju kosmosu czy technologicznym postępie, a o naturze ludzkiej. Przeczytaj cały wpis.

„Bóg mordu” w trzech odsłonach

Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po „Boga mordu”, w formie dowolnej – czy to literackiej, czy filmowej, czy teatralnej. Warto zobaczyć, co dzieje się, gdy opadają maski i kruszą się konwenanse. I mieć tę świadomość, że w każdym, głębiej czy płycej, drzemie uśpione dzikie zwierzę, które w określonych warunkach może wydostać się na zewnątrz. Przeczytaj cały wpis.

Fabularna mikstura – „Biały hotel”

Patrząc na całość powieści, ma się przed oczami przedziwny kolaż – i trudno ocenić go jednoznacznie. Połączenie, jakie serwuje czytelnikom Thomas, jednych zachwyci, innych rozczaruje bądź wprawi w konsternację. W „Białym hotelu” widać ogromny potencjał, docenić trzeba także umiejętność tworzenia zarówno nastroju epatującego zmysłowością, jak i strachem czy bólem. Mnie jednak nie ujął, zapisał się w pamięci jako ciekawostka. Przeczytaj cały wpis.

W wirtualnej rzeczywistości nudy – „Stan wstrzymania”

„Stan wstrzymania” rozczarowuje, zwłaszcza tych, którzy oczekiwali po autorze czegoś więcej niż pozycji na wskroś przeciętnej. Powieść polecić można ze względu na interesującą scenografię i ciekawą tematykę, odradzić – z powodu topornego prowadzenia fabuły i mało porywającej intrygi. Gdy dodać do tego irytującą manierę pisarza do prowadzenia narracji w drugiej osobie, pozostaje zachęcić czytelników do sięgnięcia po inne utwory Strossa. Przeczytaj cały wpis.

Baśń o Kościeju Nieśmiertelnym – „Nieśmiertelny”

„Nieśmiertelny” roztacza magię już od pierwszych stron. Jego baśniowość urzeka, a brak schematyczności oraz zabawa konwencją stanowią o tym, że mamy do czynienia z kolejną perełką. Catherynne M. Valente należy do grupy tych nielicznych powieściopisarzy, których pokochać można po raptem kilku zdaniach, a nim czytelnik się obejrzy – książka kończy się i odbiorcom pozostaje jedynie tęskne wyczekiwanie na następny utwór autorki. Przeczytaj cały wpis.

Magia jest wśród nas — repryza

Magia jest wśród nas, proszę państwa, o czym przekonałam się dziś na własnej skórze do tego stopnia, że postanowiłam poświęcić wpis na prywatę, czego nie robiłam od dawna. Ale tym razem okazja jest wyjątkowa – udałam się na spotkanie autorskie z jednym z moich ulubionych pisarzy, Jonathanem Carrollem, który przyjechał na kilka dni do Polski promować swój najnowszy zbiór opowiadań, „Kobietę, która wyszła za chmurę”. Przeczytaj cały wpis.

Magia jest wśród nas – „Kobieta, która wyszła za chmurę”

Dla fanów Jonathana Carrolla „Kobieta, która wyszła za chmurę” jest jednakże pozycją obowiązkową, nie brakło w niej także drobnych smaczków, które docenią wszyscy uśmiechający się na dźwięk słowa „bulterier”. Jeśli zaś ktoś nie zetknął się wcześniej z twórczością amerykańskiego pisarza, a od dłuższych form preferuje opowiadania – ma idealną okazję ku temu, by braki nadrobić. Przeczytaj cały wpis.

Fabularna klęska w interesującym świecie – „Kościotrzep”

„Kościotrzep” to powieść dla czytelników spragnionych dobrej i klimatycznej steampunkowej aranżacji, będących w stanie przymknąć oko na pretekstową fabułę i skoncentrować się na interesującym tle. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych częściach cyklu Stulecie machin – łączy je uniwersum i powracające postaci drugoplanowe, główni bohaterowie są jednakże w każdym tomie inni – Cherie Priest udało się poprawić te aspekty, które kulały. Przeczytaj cały wpis.

Przeszłość jest nieustępliwa – „Dallas ’63”

Łatwo polubić pisarstwo Kinga – „Dallas ‘63” wciąga od pierwszej strony i trudno odłożyć je choć na chwilę, nawet kiedy pozornie niewiele się dzieje w życiu bohaterów. Widać, że autor solidnie opanował swoje rzemiosło, wie, jak dawkować napięcie i kreślić sylwetki postaci; docenić trzeba także pracę, jaką włożył w odwzorowanie epoki. Warto po tę powieść sięgnąć, by dać się zauroczyć klimatowi lat 60. Przeczytaj cały wpis.

Lektura do pociągu – „Kuzynki”

„Kuzynki” to ten typ lektury, który umili długą podróż pociągiem, ale nie pozostawi po sobie śladu w pamięci czytelnika. Przeczytać można, zwłaszcza jeśli w ręce wpadnie komuś przepiękne wydanie w twardej oprawie, będące ozdobą każdej biblioteczki. A jako że opowiedziana historia tworzy zamkniętą całość, ci, którym powieść nie przypadnie do gustu, nie będą zmuszeni sięgać po kolejne części trylogii. Przeczytaj cały wpis.

Jak dobrze być śmiertelnym! – „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich”

Drew Magary wdarł się szturmem na rynek książki fantastycznej. Pojawił się znikąd, a jego debiutancka powieść natychmiast przyciągnęła uwagę i zgarnęła nominację do tegorocznego rozdania Nagrody im. Philipa K. Dicka. Jak bloger sportowy i dziennikarz sprawdził się w roli powieściopisarza? Zaskakująco dobrze. Warto po „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” sięgnąć i zrozumieć, dlaczego życie wieczne to naprawę fatalny pomysł. Przeczytaj cały wpis.

Gdzie się podziały tamte powieści? – „Żony i córki”

Takich powieści dziś się już nie tworzy – długich, drobiazgowych, silnie osadzonych w epoce. Wszyscy miłośnicy XIX-wiecznego pisarstwa powinni dać szansę Gaskell i jej koronnemu dziełu. „Żony i córki” to bowiem jedna z tych książek, które mimo swej długości wciąż są za krótkie – a po dotarciu do ostatniego rozdziału pozostaje żal, że historia Molly nie toczy się dalej. Przeczytaj cały wpis.

Stracone zachody miłości – „Obsydianowe serce cz.2”

Szkoda zmarnowanego potencjału „Obsydianowego serca”, zarówno bowiem świat, który wykreowała Honisch, jej wiedza dotycząca obyczajów, strojów czy wystroju wnętrz, jak i wciągający, łatwo przyswajalny styl i dobrze zapowiadający się wyścig po niebezpieczny manuskrypt, rodziły nadzieję na książkę lepszą od tej, jaką ostatecznie otrzymaliśmy. Jeśli można ją komuś polecić – to tylko koneserkom romansów w historycznych realiach. Przeczytaj cały wpis.

Cyborgi w natarciu, czyli o buncie robotów w sposób nieudany – „Robokalipsa”

Obrana przez autora forma prezentowania historii z założenia brzmi ciekawie – retrospekcje, wielu narratorów i różne punkty widzenia. W praktyce wypada to blado, gdyż każdy bohater, niezależnie od tego, czy jest nastoletnią dziewczynką, komisarzem policji czy żołnierzem na froncie, wypowiada się i myśli w ten sam sposób. Styl Wilsona jest przy tym niezwykle uproszczony, pozbawiony wszelkich ozdobników, polotu i finezji. Przeczytaj cały wpis.

Smocze opowieści – „Smok Griaule”

Zbiór „Smok Griaule” to jedna z tych pozycji, które w przystępnej formie skrywają utwory o niejednoznacznej wymowie i stylistycznym uroku. Gdy dodać do tego wspaniały pomysł leżący u podstawy wszystkich opowiadań oraz wymieszanie konwencji baśni z okrutną rzeczywistością, z powodzeniem stosowane przez autora, otrzymujemy kolejną pozycję z serii Uczta Wyobraźni, z którą błędem byłoby się nie zapoznać. Przeczytaj cały wpis.