Gdyby nie było terroryzmu — „Osama”, Lavie Tidhar

By | 31 sierpnia 2013

"Osama", Lavie TidharDebiutujący na polskim rynku Lavie Tidhar zaczynał karierę pisarską jako poeta, szybko jednak przeszedł na stronę prozy i skręcił w kierunku fantastyki. Największą sławę przyniosła mu steampunkowa trylogia „The Bookman Histories”, ale to napisany w 2011 „Osama” najbardziej spodobał się krytykom, czego wyrazem były nominacje do licznych nagród literackich oraz otrzymanie World Fantasy Award. Jako że jest to przykład książki trudnej do zaszufladkowania i wpasowania w wąską niszę gatunkową, nie dziwi fakt, że trafiła do serii Uczta Wyobraźni, regularnie raczącej wiernych czytelników pozycjami odbiegającymi od tego, co w danym momencie króluje na listach bestsellerów i powiela schemat właściwy dla aktualnie modnego nurtu.

Zaczyna się jak w typowym kryminale noir, którego nie powstydziłby się Raymond Chandler — zmęczony życiem detektyw Joe przyjmuje zlecenie od tajemniczej kobiety i podejmuje próbę odszukania Mike’a Longshotta, autora niezbyt renomowanego cyklu powieści sensacyjnych o Osamie bin Ladenie. Kolejne karty wypełniają strugi deszczu, opary whisky i papierosowy dym, rozmowy w szemranych lokalach i znajomości z osobami wątpliwej reputacji. Choć pozornie sprawa nie wydaje się skrywać drugiego dna, szybko okazuje się, iż nikt nigdy nie widział autora, nawet jego wydawca, a każdy krok detektywa śledzą podejrzani mężczyźni. Dodajmy do tego fakt, iż w świecie głównego bohatera zjawisko terroryzmu nie istnieje, a powieści Longshotta, opisujące najtragiczniejsze zamachy, postrzegane są jako literatura z dolnej półki. Joe jednak coraz bardziej wnika w to nierzeczywiste uniwersum, zastanawiając się — czy to aby na pewno fikcja?

Takie zawiązanie akcji i mocne osadzenie powieści w konwencji czarnego kryminału determinuje kształt wielu elementów; postaci to w większości szablonowe figury, co szczególnie doskwiera w przypadku głównego bohatera — Joe nie tylko nie został obdarzony nazwiskiem, lecz także nie wyróżniają go żadne cechy charakterystyczne wykraczające poza zamiłowanie do używek. Również kolejne osoby, które spotyka na swojej drodze, to raczej realizacje typowych dla gatunku archetypów. Taki zabieg można częściowo uzasadnić, zwłaszcza gdy doczyta się książkę do końca, niemniej nie każdy odbiorca będzie zachwycony obcowaniem przez niespełna trzysta stron z papierowymi personami.

Dużo lepiej broni się warstwa ideologiczna. Nie popadając w przesadę, „Osamę” można ochrzcić mianem powieści na miarę naszych czasów, będącej wyrazem dręczących nas lęków i zadającej trafne, celne pytania, na które jednak trudno znaleźć odpowiedź. Z jednej strony widmo terroryzmu — przerażającego, gdy czytamy o nim na pierwszych stronach gazet, a zarazem odległego, gdy nie dotyka nas osobiście, a w swym okrucieństwie i skali wydaje się nierealne, pasujące raczej do bestsellerowych powieści sensacyjnych, jak ma to miejsce w świecie Joego. Z drugiej zaś — kwestie związane z postrzeganiem rzeczywistości, iluzorycznością odbioru zmysłowego, własną tożsamością. Nic dziwnego, iż powieść Tidhara zestawia się często z „Człowiekiem z Wysokiego Zamku” Philipa K. Dicka, trudno bowiem nie dostrzec w dekonstrukcji świata dokonywanej przez detektywa echa wątpliwości pobrzmiewających w prozie Dicka.

Na uwagę zasługuje także z wolna zmieniający się styl pisarski. Tidhar zaczyna rzeczowo i konkretnie, często skupiając się na opisywaniu drobnych szczegółów ze świata przedstawionego, by stopniowo, niemal niezauważalnie, tę konkretyzację rozmywać, a pod koniec osiągnąć deliryczne apogeum i prowadzić narrację oddziałującą na zmysły czytelnika, koncentrującą się niekiedy na pojedynczych dźwiękach, doznaniach i przeżyciach wewnętrznych bohatera.

„Osama” to z pewnością lektura interesująca i niecodzienna, jaką warto polecić czytelnikom żądnym spotkania z prozą spoza oczywistych ram gatunkowych. W powieści Tidhara znajdą elementy czarnego kryminału, historii alternatywnej, powieści sensacyjnej i literatury faktu, wszystko to zaś połączone z wizjami z pogranicza przeplatających się rzeczywistości. Jeśli opis tej mieszanki nęci odbiorcę swoją egzotyką, niech bez zastanowienia sięga po najnowszą pozycję z serii Uczta Wyobraźni i wraz z bohaterem przeniesie się do świata, w którym terroryzm to jedynie wytwór wybujałej pisarskiej wyobraźni.

  • Tytuł: Osama (Osama)
  • Autor: Lavie Tidhar
  • Wydawnictwo: MAG
  • Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni
  • Rok wydania: 2013
  • Liczba stron: 304
  • ISBN: 978-83-7480-370-0


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MAG oraz Portalowi Insimilion.

  • Mnie „Osama” bardzo się podobał, choć to książka dość kryptyczna, którą niełatwo jest rozszyfrować, a najlepiej przeczytać ze dwa razy, żeby wyłapać wszystkie niuanse i tropy, które umieścił w niej autor. Ale to na pewno nie jest książka dla masowego czytelnika… Ciekawa jestem też tej trylogii, pierwszy tom nawet kiedyś kupiłam, ale wciąż czeka na lepsze czasy:-)

    • Trylogii zazdroszczę, bo chyba nie zapowiada się, by ktoś w Polsce ją wydał, a chętnie bym przeczytała. No i autor dodatkowo zaplusował u mnie podczas spotkania na żywo, ponieważ potwierdził inspirację „Człowiekiem z Wysokiego Zamku” i podziw dla utworu. :)
      A „Osama” faktycznie nie dla każdego; nawet nie do końca dla mnie, to znaczy doceniam, ale nie kwiczę z zachwytu (pewnie przez ogólny brak entuzjazmu dla chandlerowskiego kryminału i typowych bohaterów noir). Raczej nie będę czytać po raz drugi, z UW wolę stylistykę a’la Mitchell czy MacLeod.

  • BC

    Debiutujący na polskim rynku – jako powieściopisarz, bo przed „Osamą” publikowano już po polsku opowiadania Tidhara (pierwsze w 2004).

  • AISA

    Ciekawy pomysł, właściwa treść książki miesza się elementami książki wymyślonej przez autora. Do akcji oprócz terrorystów wkraczają tajemniczy agenci, którzy brutalnie i bez skrupułów przypominają głównemu bohaterowi, żeby „nie wtykał nosa w nie swoje sprawy”. Gangsterska atmosfera i strefa duchowa mieszają się tworząc świat „Osamy”. Pojawia się opium jako czynnik dający dostęp do innej rzeczywistości. Czytelnik ma wrażenie, że prezentowany świat jest rozmyty i nierealny. Mam wrażenie, że autor postawił na czynnik ideologiczny, a książka jest dla czytelnika próbą interpretacyjną, którą warto podjąć.