Magia, intryga i miłość w XIX-wiecznej Bawarii — „Obsydianowe serce cz.1”, Ju Honisch

By | 16 listopada 2011

Współczesna fantastyka niemiecka nie cieszy się w Polsce szczególną popularnością. Oprócz Waltera Moersa czy Cornelii Funke trudno wymienić autorów, których książki wydane w ciągu ostatnich kilku lat byłyby znane szerszemu gronu odbiorców. Sytuacja może jednak niebawem ulec zmianie, bowiem do tego skromnego grona ma szansę dołączyć Ju Honisch, debiutująca na naszym rynku powieścią „Obsydianowe serce”.

Akcja „Obsydianowego serca” toczy się w połowie XIX wieku w mieście, które czytelnikom fantastyki z pewnością nie zdołało się jeszcze opatrzyć – Monachium, stolicy Bawarii. W jednym z cieszących się estymą hoteli spotykają się dramatis personae – grupa wysłanych przez króla Ludwika II Bawarskiego śledczych będących na tropie tajemniczej księgi, w składzie: dwóch niemieckich podporuczników, angielski pułkownik, mistrz sztuk tajemnych oraz uznana śpiewaczka operowa; ich przeciwnicy, członkowie owianego tajemnicą religijnego Bractwa Światła, pragnący zdobyć cenny wolumin dla własnych celów, a także osoby postronne – zamożna panna na wydaniu, podróżująca wraz z przyzwoitką i pokojówką. Jest to barwne towarzystwo o sprzecznych dążeniach i motywacjach, a nieoczekiwane spotkania pomiędzy bohaterami doprowadzą do szeregu zarówno zabawnych, jak i tragicznych w skutkach sytuacji.

Główną oś fabularną stanowi intryga sensacyjno-kryminalna i poszukiwania wspomnianej księgi. Przeradzają się one w polowanie na tajemniczą istotę zwaną feyonem, która za sprawą magicznego zaklęcia zostaje uwięziona w hotelu. Co gorsza, do obiektów zainteresowania feyona należy nie tylko skradzione tomiszcze, lecz także piękna i niewinna miss Corrisande Jarrencourt, która wbrew własnej woli zostaje wplątana w rozgrywkę między magicznym stworzeniem a śledczymi. Szukająca odpowiedniego kandydata na męża Brytyjka, córka budzącego strach króla światka przestępczego, staje się centralną postacią całego zamieszania oraz kością niezgody wśród starających się o jej względy dżentelmenów. Szybko okaże się, że niełatwo tropić potwora, przestrzegając jednocześnie skomplikowanych zasad XIX-wiecznej etykiety.

Choć fabuła powieści zdaje się nieco naiwna i opatrzona – w końcu ile już razy starano się zdobyć przedmiot o niezwykłej potędze, przeszkodzić wrogom chcącym władać światem, ujarzmić potwora i podbić serce damy – „Obsydianowe serce” posiada dar snucia interesującej i dynamicznej historii, którą śledzi się z przyjemnością i zaciekawieniem. Bohaterowie skonstruowani są na zasadzie przeciwieństw, prezentują wzajemnie sprzeczne postawy, by łatwo można było nakreślić dzielące ich różnice i skonfrontować ze sobą – mamy więc kawalerów do cna moralnych i kurtuazyjnych oraz cynicznych i naruszających etykietę; mamy damy niewinne i cnotliwe, a także rozwiązłe i lubujące się w uciechach cielesnych. Pod koniec książki można jednak dostrzec ewolucję niektórych postaci, jest więc nadzieja, że w drugim tomie część z nich wyzwoli się od narzuconej im roli i czymś jeszcze zaskoczy czytelnika.

Największy zarzut, jaki można postawić powieści Ju Honisch, to prezentowanie „Obsydianowego serca” jako utworu, którym z całą pewnością nie jest. Nie znajdziemy w nim bowiem ani „dozy czarnego humoru”, ani też „szczypty steampunku”, jak szumnie głosi pierwsza strona okładki. Tego ostatniego w pierwszej części powieści nie znajdziemy w ogóle. Elementami fantastycznymi u Honisch są tajemnicze stworzenia zwane feyonami lub Sí, w których istnienie większość ludzi nawet nie wierzy, oraz magia, niezbyt powszechnie praktykowana. Gdyby „Obsydianowe serce” było z tych komponentów odarte, otrzymalibyśmy klasyczną powieść historyczną, na poły awanturniczą, na poły romansową – utwór oceniany pod tym kątem wypada dużo lepiej niż jako pozycja spod szyldu fantastyki.

Z kolei humorowi, choć jest on w książce obecny, daleko do bycia czarnym. Dowcip kojarzy się z powieściami Jane Austen – zgrabnie wyśmiewa konwenanse obyczajowe, koncentruje się wokół społecznych elit. Rodzi się więc pytanie, do kogo tak właściwie skierowane jest „Obsydianowe serce”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że książka znajdzie większe uznanie u miłośniczek prozy Austen czy sióstr Brontë niż u fanów fantastyki. Choć u Honisch obecna jest magia, akcja i spiski, to pierwsze skrzypce grają obyczaje XIX-wiecznej socjety, strojne suknie, ukłony i dbałość o odpowiednie zamążpójście. Warto mieć to na uwadze, decydując się na zakup książki.

Trudno ocenić pierwszą część powieści, która nie tworzy zamkniętej konstrukcji i przedstawia jedynie połowę tego, co zaplanowała autorka. Z punktu widzenia czytelnika czy recenzenta jest to posunięcie ze wszech miar chybione, najwyraźniej jednak na tyle opłacalne dla wydawnictw, że niepomne narzekań odbiorców coraz częściej dzielą jednotomowe utwory na dwie przypadkowe części. Fabuła, postacie i intryga pozostają w stanie zawieszenia – nie sposób założyć, czy rozwiązanie poszczególnych wątków okaże się satysfakcjonujące i zaskakujące, w jakim kierunku podąży rozwój bohaterów. „Obsydianowe serce” zapowiada się na lekturę godną uwagi, zwłaszcza dla tych, których pociąga romans historyczny okraszony wątkiem sensacyjnym, ale wszelkie pochwały kierowane w stronę powieści będzie można zweryfikować dopiero po zapoznaniu się z częścią drugą.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów oraz Portalowi LubimyCzytać.

5 thoughts on “Magia, intryga i miłość w XIX-wiecznej Bawarii — „Obsydianowe serce cz.1”, Ju Honisch

  1. Harashiken

    Zainteresowałaś mnie. Całkiem ładna okładka i poparta intrygującą treścią co u Fabryki rzadko mi się zdarza. Jednakże za dużo jak na mój gust tego XIX wieku i konwenansów, muszę się poważnie zastanowić. Na pewno nie będę pędził do księgarni gdyż nienawidzę praktyki FS polegającej na dzieleniu wszystkiego co się da na części, żeby więcej od ludzi wyciągnąć. Zatem jak kiedyś za niewielką cenę trafi się na aukcjach, wyprzedaży czy w antykwariacie to z ciekawości się zaopatrzę :)

    Reply
  2. Oceansoul Post author

    Fabryka też mi bardzo działa na nerwy, jeśli chodzi o ich praktyki wydawnicze. Za dwie części „Obsydianowego serca” z pewnością nie warto płacić blisko 80 złotych, co najwyżej może połowę tego (moje zdanie na ten temat zweryfikuje ostatecznie lektura części drugiej). No i póki co najmocniejszą stroną powieści jest właśnie ta historyczna i obyczajowa, odmalowująca XIX wiek, fantastyka gra drugie skrzypce.
    Okładka też w pierwszej chwili przyciągnęła mój wzrok, ale jest o tyle rozczarowująca, że nie ma żadnego związku z treścią, a damy nie przechadzają się w steampunkowych wdziankach, a tradycyjnych sukniach. Niestety. :D

    Reply
  3. silaqui

    Jak dla mnie trochę za mało elementów fantastycznych.
    Może będzie jak z „Alicją” Piekary – w końcu wpierw wydana była jako dwie książki, a dopiero później FS „się wykosztowała” i wydała „Alicję” jako całość.

    Reply
  4. lusia

    muszę koniecznie przeczytać! uwielbiam książki, które są osadzone w rzeczywistości historycznej! mogłabym je czytać bez końca :D

    Reply
  5. Oceansoul Post author

    Jeśli tak, to jest spora szansa, że „Obsydianowe serce” również Ci się spodoba. Mam nadzieję, że tak będzie. :)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *