Jak dobrze być śmiertelnym! — „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich”, Drew Magary

By | 5 kwietnia 2012

Drew Magary wdarł się szturmem na rynek książki fantastycznej. Pojawił się znikąd, a jego debiutancka powieść natychmiast przyciągnęła uwagę i zgarnęła nominację do tegorocznego rozdania Nagrody im. Philipa K. Dicka. Jak bloger sportowy i dziennikarz sprawdził się w roli powieściopisarza? Zaskakująco dobrze.

„Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” kreśli dystopijną wizję bliskiej przyszłości, w której społeczeństwo XXI wieku zachłysnęło się lekiem zatrzymującym procesy starzenia. Początkowo mało kto dostrzega negatywne konsekwencje masowego wydłużania życia, wątpliwości natury moralnej, społecznej czy gospodarcze są przez większość – z wyjątkiem fanatyków-terrorystów, których ze względu na obrane metody walki nikt nie posłucha – ignorowane. Ta niefrasobliwość szybko odbija się ludziom czkawką, a najdotkliwiej odczuwają ją, tradycyjnie, biedni, chorzy i znajdujący się na dole drabiny społecznej.

Historię poznajemy z punktu widzenia Johna Farrella, prawnika, który przyjmuje lekarstwo w wieku dwudziestu dziewięciu lat. Prowadzi on dość szczegółowy pamiętnik; dzięki temu dowiemy się z pierwszej ręki, jak wygląda praca serwisanta końcowego i życie wśród osób, które przez dekady zachowują młodość. Farrell to także kronikarz swoich czasów, gromadzący fragmenty wywiadów, artykuły prasowe czy wypowiedzi na internetowych forach. Przeplatanie dziennika z pozostałymi rodzajami tekstów sprawia, że powieść przypomina paradokument, co jest zabiegiem ciekawym i niewyeksploatowanym.

Najmocniejszy punkt powieści to surowy obraz społeczeństwa XXI wieku, który z pełną mocą oddziałuje na czytelnika. W swej relacji Farrell nie upiększa rzeczywistości, nie unika opisywania najciemniejszych stron egzystencji i najgorszych wad wynalezienia leku. Im bliżej końca, tym większa degeneracja ludzkości, mającej w perspektywie nie dekady, ale setki czy tysiące lat życia, zatracającej kolejne wartości i rezygnującej z utrzymujących je wcześniej w ryzach ograniczeń. Lektura nie pozostawia wątpliwości co do faktu, że powinniśmy naszą śmiertelność doceniać i cieszyć się nią, póki nic jej nie zagraża – zarzucić można temu przekazowi jedynie zbytnią prostotę, przez co czytelnik otrzymuje większość wniosków podaną przez autora na tacy.

Najbardziej rozczarowuje fakt, że kreślona przez Magary’ego wizja przyszłości wydaje się niepełna, zobrazowana lakonicznie, jak trzecioplanowy dodatek do koncepcji nieśmiertelności i wizerunku społeczeństwa. Trudno uwierzyć w tak nierównomierny rozwój technologii, sprowadzający się do elektrycznych (i niepraktycznych, wymagających ciągłego ładowania) samochodów i WEPS ów, przypominających bardziej rozwinięte tablety skrzyżowane z telefonami. Łatwo odnieść wrażenie, iż autor do tego stopnia zachłysnął się swoim głównym pomysłem, że zignorował ten aspekt kreacji świata przedstawionego.

Z drugiej strony, to, co razi obeznanych w science fiction, może przyciągnąć do powieści Magary’ego tych, którzy swą przygodę z gatunkiem dopiero chcieliby zacząć, ale boją się spotkania z naukową terminologią i rozbudowaną wizją świata. Niezależnie jednak od tego, do jakiej grupy czytelników się należy, warto po „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” sięgnąć i zrozumieć, dlaczego życie wieczne to naprawę fatalny pomysł.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka oraz Portalowi LubimyCzytać.

13 thoughts on “Jak dobrze być śmiertelnym! — „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich”, Drew Magary

  1. Edyta

    Lekturę tej książki mam już za sobą i muszę powiedzieć, że naprawdę bardzo mi się podobała. Przekrój społeczeństwa i egoizm ludzi, którzy sami się doprowadzają do zagłady zaprezentowany po mistrzowsku.
    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego na Święta.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Witam na blogu. :)
      Tak, ludzie sami wpędzający się w coraz gorsze bagno to zdecydowanie najmocniejszy punkt Magary’ego. O wiele bardziej przekonuje mnie póki co taka dystopijna wizja w science fiction, w której ludzie krzywdzą innych ludzi, niż np. bunty robotów.
      Również pozdrawiam i wesołych świąt. :)

  2. Agnieszka

    Miałam podobne zastrzeżenia do tej książki jak Ty, trochę mnie jednak rozczarowała, wbrew powszechnemu entuzjazmowi. Doceniam wszakże jej plusy, mimo to daleka jestem od pieśni pochwalnych.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Pieśni też bym nie pisała, ale mimo wszystko myślę, że polecić warto. :)
      (No i całkiem niezłe zakończenie dla serii „Nowa Fantastyka” po kilku rozczarowaniach).

  3. Silaqui

    Ale przecież w tym mało futurystycznym przedstawieniu rzeczywistości tkwi siła Magary’ego – oferuje nam coś prawdopodobnego.Poza tym, nie czarujmy się – obecny postęp technologiczny niemal stoi w miejscu, ulepszamy jedynie dostępne wynalazki.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      A ja się nie zgodzę. Obecny postęp jest coraz szybszy – spójrzmy na ostatnie 100 lat i na ostatnie 10 czy 20. Ciągle pojawiają się kolejne nowe, zazwyczaj mniejsze, szybsze i wygodniejsze, urządzenia. Owszem, bazujemy ciągle na tym samym, np. na komputerach, ale wystarczy porównać te pierwsze z tymi teraz, by zobaczyć ogrom postępu, który nastąpił w ciągu w gruncie rzeczy niewielu lat.
      Tymczasem Magary zaczyna w roku 2019, kończy w 2079. W ciągu tych 60 lat nie dzieje się właściwie nic! Porównać to do czasów obecnych i czasów 60 lat temu – no niebo a ziemia (a postęp jest przecież coraz większy).
      Co do prawdopodobieństwa – trudno mi właśnie uwierzyć w to, żeby za 70 lat od teraz szczytem techniki był samochód na prąd (co mamy już teraz), który trzeba ładować co 48 godzin. I przez to książkowa rzeczywistość mi kuleje i zgrzyta, bo nie jestem w stanie nijak uwierzyć w to, że tak będzie. ;)

    2. Silaqui

      Chyba mam bardziej krytyczny stosunek do wynalazków.
      No i przede wszystkim – może to był specjalny zabieg. A może Magary przyjął, że ludzie zachłyśnięci nieśmiertelnością poświęcą się bardziej hedonizmowi niż rozwojowi („bo przecież mamy jeszcze czas”)
      Albo inaczej – może Magary’emu chodziło o to, by nie skupiać się na możliwych wynalazkach, a na tym, że bez względu na postęp, ludzie nadal będą kierować się tylko i wyłącznie swoimi potrzebami?

  4. Harashiken

    Najbardziej obiecująca pozycja z NF, ale jakoś specjalnie jej poszukiwać nie będę, wpadnie w łapki to się przeczyta. :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Najbardziej obiecujący to jest Simmons. :P Ale Magary ogólnie niezły, więc jak wpadniesz na nią w okazyjnej cenie, to nie ma co uciekać. ^^

  5. Aleksandra

    Idealna książka dla mnie. ;) Po lekturze powieści o wampirach Rice wciąż marzy mi się nieśmiertelność, mimo że po wielu przemyśleniach znalazłam więcej jej wad niż zalet. Może „Nieśmiertelność…” mnie oświeci. :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Cóż, mimo tego, co napisałam o Magarym, mnie też się marzy. :) Zwłaszcza gdyby nie była ona w zasięgu każdego, a tylko kilku jednostek…

  6. viv

    Dopiero teraz odważyłam się przeczytać Twój tekst, żeby się nie sugerować przy pisaniu własnego. I całkowicie się zgadzam z oceną. I podziwiam, że udało Ci się zmieścić i wrazić, to co i ja miałam zamiar, na mniejszej objętości i bez takiego zdradzania fabuły :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Dziękuję. :)
      Ogólnie nie przepadam za zdradzaniem zbyt wielu informacji dotyczących fabuły, nawet z początku książki, więc staram się nie wychodzić poza dość ogólny zarys.
      I biegnę przeczytać Twoją recenzję. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *