Nieregularny Przegląd Literacki #006

By | 23 grudnia 2013

Dziś podłączamy kolejny cykl pod respirator. To ostatni tegoroczny Nieregularny przegląd literacki, postanowiłam więc przyjrzeć się kilku przeczytanym pozycjom, o których dotąd nie wspominałam, a są szczególnie godne polecenia.

***

„Gościnność słowa. Szkice o przekładzie literackim”, Jerzy Jarniewicz„Gościnność słowa. Szkice o przekładzie literackim”, Jerzy Jarniewicz
Trafiłam na tę pozycję trochę przez przypadek i całe szczęście, że tak się stało. Niech nie zmyli was tytuł ― to nie jest żadna nudna i rozwlekła rozprawa naukowa, pełna wydumanych i niezrozumiałych pojęć. Jerzy Jarniewicz w zajmujący sposób rozpatruje konkretne przekłady znanych i lubianych powieści bądź całokształtu dzieł prozatorskich lub poetyckich danego autora, biorąc na warsztat zarówno translacje na język polski, jak i na język obcy. Złorzeczycie niekiedy tłumaczom, którzy odzierają oryginał z ukrytych znaczeń albo dodają do tekstu zbyt wiele od siebie? Zastanawiacie się, czy faktycznie istnieją pozycje nieprzetłumaczalne, a jeśli tak, to gdzie leży ta granica? A może po prostu ciekawi was, na jakie dylematy często natykają się w swojej pracy translatorzy? „Gościnność słowa” oferuje wiele cennych odpowiedzi, za przykłady biorąc choćby „Solaris” Stanisława Lema, „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza, utwory Edgara Allana Poego i Jamesa Joyce’a, czy też nowe, kontrowersyjne tłumaczenie „Kubusia Puchatka”, który ściśle rzecz ujmując, powinien być odtąd „Fredzią Phi-Phi”. Całość okraszono humorem i erudycją. Polecam nie tylko lingwistom.

„Wielkie nadzieje”, Charles Dickens„Wielkie nadzieje”, Charles Dickens
Zachwycam się XIX wiekiem, zachwycam misternym językiem i obszernymi powieściami społeczno-obyczajowymi, a tymczasem to dopiero trzeci utwór Charlesa Dickensa, po jaki miałam okazję sięgnąć. „Wielkie nadzieje” to jedna z jego ostatnich powieści, jednocześnie należąca do najpopularniejszych i najbardziej chwalonych. Opisuje losy sieroty Pipa, który dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności oraz własnym zasadom moralnym otrzymuje od życia szansę, by wyrwać się z biedy i kowalskiego warsztatu, wyruszyć do Londynu, zostać dżentelmenem, a może nawet stać się godnym ręki ukochanej z wyższych sfer. Dickens wzbogaca prostą fabułę kunsztownym językiem, cennymi obserwacjami, pełną gamą emocji, a nierzadko także humorem. Z punktu widzenia XXI-wiecznego czytelnika intryga może jawić się jako przewidywalna, a postacie zbyt czarno-białe i nieprzystające do moralności dzisiejszych czasów ― kiedy jednak rozpocznie się lekturę, łatwo przenieść się do rzeczywistości sprzed dwóch wieków i poddać czarowi Dickensowskiego stylu.

„Requiem dla lalek”, Cezary Zbierzchowski„Requiem dla lalek”, Cezary Zbierzchowski
Przed wydaniem powieściowego debiutu Cezarego Zbierzchowskiego, „Holocaustu F”, wydawnictwo Powergraph uraczyło czytelników ebookiem zawierającym jedenaście wcześniejszych opowiadań autora. Większość tekstów osadzona została w tym samym uniwersum, stąd warto zapoznać się z nimi przed sięgnięciem po dłuższą formę. Każdy wprowadza nowe elementy do konstrukcji świata Rammy, przedstawia aktualny stan rozwoju technologicznego czy myśli filozoficznej. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na „Miejsce na drodze”, „Monetę” oraz otwierające „Innego nie będzie”. Moim faworytem w tym zbiorze jest jednak opowiadanie ostatnie, znane mi już wcześniej z antologii „Science Fiction” ― rewelacyjny „Smutek parseków” przedstawiający społeczno-antropologiczny eksperyment, rozważający kwestie odpowiedzialności badaczy i granice zabaw w Boga. Polecam tym, którzy stracili już wiarę w kondycję polskiej fantastyki ― na całe szczęście wciąż tworzy u nas wielu wyśmienitych autorów, a choć to nie ich nazwiska są najgłośniejszymi w branży, to warto do ich tekstów dotrzeć, zamiast tylko ograniczać się do sporów na temat jakości nowego „Wiedźmina”.

„Folwark zwierzęcy”, George Orwell„Folwark zwierzęcy”, George Orwell
Choć to „Rok 1984” jest tą bardziej uznaną powieścią Orwella, która wywołuje wręcz wewnętrzny ból podczas lektury, to wracać będę raczej do „Folwarku zwierzęcego”. Dzięki alegorycznemu użyciu postaci zwierząt kojarzył mi się z klasycznymi bajkami La Fontaine’a czy Krasickiego, krytykującymi postawy i zachowania ludzi w satyrycznej formie. Tekst powieści powstał w 1943 roku i w pierwszej chwili może wydawać się jedynie krytycznym przedstawieniem ówczesnej sytuacji politycznej oraz jej przyczyn, ukazanym w zawoalowanej formie i wymagającym przyporządkowania poszczególnym bohaterom nazwisk polityków czy przedstawicieli określonych warstw społecznych. Warto jednak czytać ją także w szerszym kontekście, jako krytykę wszelkich postaw totalitarnych, zwłaszcza że książka po dziś dzień pozostaje świeża i aktualna, a zawarte w niej obserwacje uderzają trafnością. Dzięki oryginalnej formie jest to tekst świetnie przyswajalny także dla osób, które w swych zwyczajowych lekturach stronią od tematów politycznych; to po prostu jedna z najlepszych antyutopii, jakie kiedykolwiek pojawiły się w literaturze.

„Bloger”, Tomek Tomczyk„Bloger”, Tomek Tomczyk
Czy jest ktokolwiek w blogosferze, kto nie słyszał o Kominku? Nie sądzę. Sama czytuję jego blogi od ładnych paru lat (tych sięgających 2005 roku, niebieskiego szablonu i czasów, gdy nikt się do tego nie przyznawał), a choć nigdy nie napisałam na nich nawet jednego komentarza, to zawsze cieszyły mnie kolejne sukcesy Tomka i innych znanych blogerów. W końcu też jestem blogerką, nawet jeśli to blogowanie zupełnie innego kalibru, więc miło, że komuś się udało, że zrealizował marzenia, że blogi nie są już wstydliwą niszą kojarzącą się z pamiętnikami nastolatek. Książka mnie nie zawiodła, zawierała odpowiednią dawkę kominkowych przeżyć i doświadczeń zdobytych podczas długich lat blogowania oraz praktycznych porad, także udzielanych przez innych obeznanych w branży blogerów. Część ze wskazówek siłą rzeczy nie dotyczy mojej sytuacji, a część była mi już dobrze znana, ich obecność jest jednak uzasadniona z uwagi na tych odbiorców, którzy Kominka nie czytują i wszystkie te historie poznają po raz pierwszy. Zasadniczym pytaniem pozostaje: czy wyniosłam z lektury coś prawdziwie wartościowego, co nagle zmieni moje podejście do pisania? Jestem tego pewna. Przede wszystkim dużo inspiracji i zapału, którego, mam nadzieję, wystarczy mi co najmniej na najbliższy rok. A co z tego dalej wyjdzie? Zobaczymy. Jestem jednak dobrej myśli, a to już połowa sukcesu. Ach, no i Epilog był świetny, a ja koniecznie muszę przeczytać „Martina Edena” Jacka Londona.

2 thoughts on “Nieregularny Przegląd Literacki #006

  1. jareck

    Requiem dla lalek – mam na oku od dłuższego czasu. Taką właśnie fantastykę cenię i takiej poszukuję (czytałem kilka recenzji zbioru i powieści). Zapowiada się znakomicie!

    Reply
    1. Oceansoul

      Ja z niecierpliwością czekam na powieść, ponoć jest jeszcze lepsza niż opowiadania. Pewnie sprawdzę to w przyszłym roku, niebawem powinna do mnie trafić. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *