Karaiby, piraci i Fontanna Młodości w wydaniu książkowym — „Na nieznanych wodach”, Tim Powers

By | 2 września 2011

Powieść „Na nieznanych wodach” Tima Powersa została wydana w naszym kraju dwadzieścia cztery lata po swej światowej premierze, najpewniej na fali popularności filmowej serii „Piraci z Karaibów”, której czwarta odsłona gościła w tym roku na ekranach kin. Czytelniczym magnesem ma być więc przede wszystkim fakt, iż fabuła książki stanowiła inspirację dla twórców hitu o przygodach kapitana Jacka Sparrowa. Tych zaś, których film nie ujął, przyciągnąć mogą nominacje do dwóch prestiżowych nagród – World Fantasy Award i Locusa – oraz rekomendacja samego Orsona Scotta Carda, pisarza znanego prawie każdemu miłośnikowi fantastyki.

Niezależnie od tego, który z powyższych czynników był tym decydującym o wyborze lektury, pod szmaragdową okładką z trupim czerepem czyha na czytelnika pełnokrwista przygoda z piratami w roli głównej. Protagonistą jest John Chandagnac, pasażer statku „Hałaśliwy Carmichael”, który na swój okręt upodobali sobie piraci dowodzeni przez kapitana Daviesa. Nie mając innego wyboru, Chandagnac dołącza do załogi i wyrusza wraz z korsarzami na wyprawę do owianej legendą Fontanny Młodości.

Intryga jest prosta i jednotorowa. Gdzieś w tle przewija się co prawda wątek osobisty Johna, ale o tym, jak mało znaczącą rolę odgrywa, świadczy choćby to, że tak autor, jak i bohater przez kilkadziesiąt stron w ogóle o nim nie pamiętają. Pojawiają się zwroty akcji, żaden z nich nie spowoduje jednak u odbiory klasycznego opadu szczęki, a bardziej wnikliwi czytelnicy, którzy zgrabnie łączyli fakty podczas lektury, w ogóle nie poczują się zaskoczeni.

Największą zaletą powieści Powersa jest szybkie tempo akcji i brak zbytecznych retardacji – piraci radzą sobie z kolejnymi przeszkodami stającymi na drodze do celu ich wyprawy, toczą bitwy morskie i walczą z nieujarzmionym żywiołem. Uwagę przykuwają również informacje o magii voodoo, które autor zręcznie wplata w treść utworu. Powersowi zdarza się łączyć fikcję z faktami, dzięki czemu gościnnie na kartach powieści wystąpił słynny Czarnobrody wraz ze swym okrętem „Zemstą Królowej Anny” czy hiszpański konkwistador Juan Ponce de Leon, zaś sama Fontanna Młodości to nie autorski wymysł, a wykorzystanie wiekowego mitu. Ubarwia to lekturę i motywuje do sięgnięcia po inne źródła i zgłębiania tematu na własną rękę.

Warto przyjrzeć się także powiązaniom książki z filmem, który zaczerpnął od niej tytuł. Jak się okazuje – niewiele więcej, tak więc zapoznanie się z jednym z tworów nie zdradzi linii fabularnej drugiego. Jeśli porównamy finezję prowadzenia intrygi, zwroty akcji i zawartość piractwa w piratach, wygrywa, o dziwo, kinematografia. Postacie drugoplanowe u Powersa nie są nawet w połowie tak barwne, jak te ze szklanego ekranu, a filmowy Czarnobrody nie mógłby uwierzyć w to, co widzi, gdyby przyszło mu stanąć oko w oko z samym sobą z kart książki – cały jego urok, ale i strach oraz respekt, które budzi od pierwszego wejrzenia, gdzieś wyparowały.

W odróżnieniu od klasycznej, XVIII-wiecznej powieści awanturniczej, dzieło Tima Powersa nie dostarcza niczego poza czystą rozrywką. Bohaterowie wolni są od dylematów moralnych czy wątpliwości natury etycznej, nie toczą sporów światopoglądowych. Czytelnik nie zastanawia się nad tym, czy ich postępowanie jest słuszne. Poza fachową terminologią z zakresu żeglugi trudno wynieść z książki jakiekolwiek wartości. Co oczywiście nie umniejsza przedniej zabawy czerpanej z lektury. Grunt, by niczego więcej po „Na nieznanych wodach” się nie spodziewać, a wówczas nie zawiedzie ona oczekiwań.

  • Tytuł: Na nieznanych wodach (On Stranger Tides)
  • Autor: Tim Powers
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
  • Seria wydawnicza: Seria grozy i fantastyki
  • Rok wydania: 2011
  • Liczba stron: 504
  • ISBN: 978-83-08-04761-3


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu oraz Portalowi LubimyCzytać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *