Gawęda urojona — „Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator”, Lucius Shepard

By | 15 sierpnia 2013

"Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator", Lucius ShepardKiedy w serii Uczta Wyobraźni pojawia się pierwsza powieść jakiegoś autora — zwłaszcza gdy jest to jednocześnie jego debiut na polskim rynku — oczekiwaniu na nią towarzyszy ciekawość i zniecierpliwienie oraz nieodmiennie to samo pytanie: z jakiego rodzaju nietypową prozą tym razem będziemy mieć do czynienia? Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku pisarzy powracających, na temat których można już było wyrobić sobie opinię. Tak też jest z Luciusem Shepardem, autorem bardzo dobrego zbioru opowiadań „Smok Griaule”. W sierpniu do miłośników prozy Amerykanina trafią aż trzy mikropowieści ujęte w jednym tomie — „Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator”. Czy uda im się dorównać onirycznym historiom o olbrzymiej bestii? A może tym razem Shepard zaprezentuje się czytelnikom z nieco innej strony, dalekiej od baśniowej konwencji?

Wspomnianym trzem powieściom najbliżej do opowiadania „Czaszka”, najpóźniejszego utworu poświęconego Griaule’owi. Jeśli chcieć ubrać je w ramy jakiejś konwencji, jako pierwszy na myśl przychodzi realizm magiczny — w każdej z nich zaciera się granica między rzeczywistością a wytworami wyobraźni czy sennymi koszmarami. Nadprzyrodzone moce zaznaczają swoją obecność, ale nie mają śmiałości wychynąć z drugiego planu na pierwszy. Proza Sheparda zamknięta w tym tomie to utwory traktujące przede wszystkim o ludziach i ich wewnętrznych demonach, w których elementy fantastyczne służą budowaniu odpowiedniego nastroju, ale nie dominują w opowieściach. Co charakterystyczne, we wszystkich trzech historiach obecność pierwiastka nadnaturalnego zależy od postrzegania poszczególnych postaci.

„Modlitewnik amerykański” przedstawia losy Wardlina Stuarta, który po zamordowaniu przypadkowego mężczyzny i odbyciu kary więzienia poświęca się pisaniu modlitw. Początkowo w oczach wielu uchodzi za szarlatana, ale kiedy okazuje się, że kreślone jego ręką słowa mają moc sprawczą, z dnia na dzień staje się rozpoznawalnym w całych Stanach Zjednoczonych celebrytą. Historia tego nietypowego mesjasza dotyka nie tylko tematu religii czy popularności, lecz także szeroko pojętej nienawiści, przemocy czy możliwości odkupienia win.

Wydarzenia w „Luizjańskim bluesie” osnute zostały wokół nocy świętojańskiej i zbliżającego się rytuału wyboru nowej królowej. Elementy fantastyczne obecne w opowiadaniu kojarzą się z dawnymi wierzeniami, szamanizmem, a także nieco narkotycznym klimatem. Ze strony na stronę zwiększa się dawka mistycyzmu, którą autor raczy odbiorców — a jednocześnie narastają emocje i uczucia gwałtownie rozkwitające między Vidą, mieszkanką niewielkiego Grail, a Mustaine’em, przypadkowym przybyszem, postrzegającym miejscowe tradycje raczej jako niegroźne zabobony.

„Viator” jest najbardziej nieprzewidywalnym utworem w zbiorze. Zmienne tempo narracji, płynne przeskoki między snem, jawą a urojeniami, coraz trudniejsze do pojmowania fakty wychodzące na światło dzienne, a do tego akcja rozgrywająca się w niewielkiej, nieco klaustrofobicznej przestrzeni i wśród niewielu bohaterów. Po raz kolejny Lucius Shepard ukazuje trudne relacje łączące kobietę i mężczyznę, którzy spotykają się dość przypadkowo i bardzo szybko zaczynają pałać do siebie silnym uczuciem. Związki te nigdy jednak nie są proste, a skomplikowane charaktery postaci, ich przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, piętrzą trudności i uniemożliwiają sielską egzystencję.

Wszystkie trzy utwory kojarzą się trochę z opowiadanymi pięknym językiem gawędami, pełnymi rozbudowanych opisów i pieczołowicie odmalowywanego nastroju. Surrealizm i oniryzm łączą się w nich z prozą codziennego, nieoszczędzającego nikogo życia, w którym relacje międzyludzkie nigdy nie są łatwe, a targani silnymi emocjami bohaterowie popełniają błąd za błędem. Lektura tych mikropowieści to także pewnego rodzaju podróż po Stanach Zjednoczonych, choć nie po miejscach znanych z pierwszych stron gazet — Shepard oprowadza czytelnika po niewielkich miasteczkach, zadymionych barach czy podejrzanych spelunach, gdzie wciąż puszcza się muzykę z szaf grających.

Czy warto sięgnąć po „Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator”? Z pewnością tak, zwłaszcza gdy ceni się literaturę z pogranicza fantastyki i prozy obyczajowej, niejednoznaczną i okraszoną barwnym językiem. Z dotychczas wydanych w Uczcie Wyobraźni książek Luciusa Sheparda to jednak „Smok Griaule” pozostaje pozycją budzącą większy zachwyt i porywającą oryginalnością — od niej więc lepiej zacząć przygodę z twórczością amerykańskiego autora.

  • Tytuł: Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator (A Handbook of American Prayer. Louisiana Breakdown. Viator)
  • Autor: Lucius Shepard
  • Wydawnictwo: MAG
  • Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni
  • Rok wydania: 2013
  • Liczba stron: 560
  • ISBN: 978-83-7480-368-7


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MAG oraz Portalowi Insimilion.

One thought on “Gawęda urojona — „Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viator”, Lucius Shepard

  1. Megapodius

    Moim zadniem trochę na niekorzyśc tego tomu działa Luizjański Blues. O ile Modlitewnik Amerykański i Viator pozostawiają dobre wrażenie, to w jego przypadku czegoś brakuje. Trudno powiedzieć czego, ale pozostawia wrażenie, że mogło być lepiej.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *