Klątwa boga Wisznu — „Księżycowy Kamień”, Wilkie Collins

By | 26 grudnia 2013

„Księżycowy Kamień”, Wilkie CollinsWilkie Collins to jeden z tych pisarzy, z którymi pamięć i historia obeszły się dość okrutnie. Choć trudno kwestionować popularność, jaką autor cieszył się za życia, a także rolę prekursora powieści detektywistycznej, to dziś po jego utwory, w tym opowiadania i dramaty, sięga mało kto. O sławie, jaka stała się udziałem jego przyjaciela Charlesa Dickensa, mógłby tylko pomarzyć. Także polski rynek książki nie potraktował Collinsa szczególnie łaskawie. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na tegoroczne wznowienie przez wydawnictwo Zysk i S-ka „Księżycowego Kamienia”, uznawanego za najlepsze dzieło w dorobku angielskiego mistrza pióra.

Intryga kręci się wokół tytułowego diamentu, skradzionego niegdyś z indyjskiej świątyni, obłożonego klątwą i odziedziczonego przez Rachel Verinder, pannę z wyższych sfer, w dniu osiemnastych urodzin. Już pierwszej nocy po przyjęciu kamień znika z sypialni damy, a podejrzenia padają zarówno na domowników, służących, jak i widzianych w okolicy trzech Hindusów. Wokół losów precjoza zbudowana została nie tylko historia kryminalna, lecz także opowieść o rodzinie, miłości i szczęściu. Jak szybko się okaże, obecność niezwykle cennej błyskotki więcej psuje w relacjach międzyludzkich, niż przynosi radości, a jej pojawienie się i nagły rabunek staną się przyczyną wielu tragedii i nieporozumień.

Historię poznajemy dzięki pierwszoosobowym relacjom kilku świadków zdarzenia. To właśnie ten aspekt pisarstwa Collinsa, nie zaś meandry fabuły czy suspens, są oznaką jego literackiego talentu. Każdy z bohaterów inaczej przelewa swe myśli na papier ― jedni w sposób konkretny i rzeczowy, inni okraszają je mnóstwem dygresji. Inaczej się wysławiają, na inne fragmenty rzeczywistości zwracają uwagę. Całość powieści cechuje niespieszność, powolny rozwój wydarzeń, drobiazgowość i dbałość o detale. Dzięki takim zabiegom „Księżycowy Kamień” nie jest jedynie zwyczajnym kryminałem, a doskonałym obrazem połowy XIX wieku. Autor korzysta też z możliwości przemycenia kilku swoich przemyśleń i poglądów, między innymi postępowego wówczas sposobu postrzegania służących jako oddanych i godnych zaufania członków rodziny.

O „Księżycowym Kamieniu” często mówi się jako o pierwszej powieści detektywistycznej (choć toczą się też spory, czy palma pierwszeństwa w stworzeniu nowego gatunku nie powinna przysługiwać Edgarowi Allanowi Poemu), spełniającej większość wytycznych wpisanych później w ramy tego typu prozy. Obecny jest więc profesjonalista prowadzący śledztwo, sierżant Cuff, choć warto nadmienić, że u Collinsa nie przebywa on stale na kartach powieści i wcale nie dokonuje wszystkich odkryć prowadzących do dotarcia do prawdy o przestępstwie. Do czynienia mamy także z zamkniętym kręgiem podejrzanych, fałszywymi tropami i niejednym zwrotem akcji.

Powieść Collinsa to niewątpliwie kamień milowy w historii literatury. Utwór skierowany jest jednak przede wszystkim do miłośników XIX-wiecznych powieści społeczno-obyczajowych, podzielających zachwyty nad stylistycznym kunsztem i obszerną objętością, w mniejszym zaś stopniu do fanów współczesnych kryminałów, w których kolejne wydarzenia następują po sobie w błyskawicznym tempie.

  • Tytuł: Księżycowy Kamień (The Moonstone)
  • Autor: Wilkie Collins
  • Wydawnictwo: Zysk i S-ka
  • Rok wydania: 2013
  • Liczba stron: 516
  • ISBN: 978-83-7785-144-9


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka oraz Portalowi LubimyCzytać.

8 thoughts on “Klątwa boga Wisznu — „Księżycowy Kamień”, Wilkie Collins

  1. Bacha85

    Już od jakiegoś czasu czytuję o tej powieści i z każdą recenzją mam na nią coraz większy apetyt. Mam nadzieję, że uda mi się do niej dość szybko dobrać :D

    Reply
  2. radosiewka

    Wcześniej nie słyszałam o tej powieści, ale ta narracja bardzo mnie zachęciła :) Przeczytam (tylko nie wiem kiedy)! To nieśpieszne tempo pewnie sprawi, że trochę czasu zajmie mi ta lektura.A najpierw tyle innych rzeczy czeka w kolejce. Łącznie z nowym Sapkowskim :)

    Reply
    1. Oceansoul

      Collins lepszy od nowego Sapkowskiego! :D A sama powieść idealna na długie, zimowe wieczory. :)

    2. radosiewka

      Oj nie wiem, czy lepszy od całego Sapkowskiego, ale być może od nowego tak. Chociaż ja najpierw zamierzam od nowa całość przeczytać :D

  3. Megapodius

    To nie jest do końca związane z książka, ale ostanio wydano też ponownie „Tajemnice Nalewek” z 1889 roku, będące jednym z pierwszych polskich kryminałow. Pod względem narracji i konstrukcji przypominaja one trochę księżycowy kamień. Czekam też aż ktoś w końcu wyda tajemnicę Edwina Drooda Dickensa po polsku.

    Reply
    1. Megapodius

      Dziękuję.Sam nie wiem dlaczego przeoczyłem to wydanie. A Dood simona ciągle pozostaje u mnie w śród książek „Do Przeczytania W Najbliższym Czasie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *