Złodziej Królowej w jeszcze lepszej formie — „Królowa Attolii”, Megan Whalen Turner

By | 8 czerwca 2012

Ostatnie półrocze obrodziło na polskim rynku wydawniczym powieściami łotrzykowskimi osadzonymi w realiach fantasy, a z okładek podejrzanie często spoglądali na czytelników złodzieje i skrytobójcy. Naturalne byłoby odczuwanie zmęczenia tą po wielokroć eksploatowaną konwencją, w której trudno napisać cokolwiek nowatorskiego, oraz powtarzaniem tych samych schematów w warstwie fabularnej i kreacjach postaci. Jakie to szczęście, że nie można powiedzieć tego o „Królowej Attolii”, drugim tomie sztandarowego cyklu Megan Whalen Turner.

Ci, którzy mieli okazję zapoznać się z pierwszą częścią, „Złodziejem”, pamiętają zapewne powolny rozwój sytuacji w początkowych rozdziałach, ale wspominają także zaskakujący i przemyślany finał opowieści. „Królowa Attolii” zaczyna się zgoła inaczej, szybkiego tempa akcji nie brakuje w niej od pierwszych stron, a niespodziewanych zwrotów fabularnych, pozostawiających czytelnika w niedowierzaniu i osłupieniu, mamy więcej niż jeden. Pod tym względem to niewątpliwy krok naprzód w serii, a na nudę płynącą z kart książki nie powinni narzekać nawet najwięksi malkontenci.

Różna jest także tematyka, jaką autorka porusza w obydwu tomach – „Złodziej” to w sporej mierze powieść drogi, upstrzona informacjami o świecie przedstawionym i mitologii, z kolei w „Królowej Attolii” prym wiodą intrygi polityczne rozgrywające się między czterema państwami. Nie brakuje spisków i knowań przeplatanych rozmyślaniami natury militarnej i ekonomicznej, choć pierwsze skrzypce wciąż gra dobrze znany czytelnikom Eugenides i jego los, który nie należy do najszczęśliwszych.

Z postacią Złodzieja Królowej wiąże się inna z zalet powieści – Gen po raz kolejny udowadnia, że potrafi wykraść wszystko, ale nie jest to już beztroski młodzieniec, jakiego pamiętamy z pierwszej części cyklu. Turner nie oszczędza swojego bohatera, dzięki czemu jeszcze bardziej przybliża go do czytelnika i uwiarygodnia jego kreację. Jednocześnie nie pozwala skraść mu całego blasku i uwagi odbiorcy, a to za sprawą tytułowej postaci Attolii, zarazem intrygującej, okrutnej i nieszczęśliwej, naprzemiennie budzącej współczucie i niechęć.

Pora jednak wspomnieć o kilku mankamentach powieści. Największe kontrowersje budzi wątek miłosny, w wykonaniu Turner – mało wiarygodny i pozbawiony odpowiedniej nadbudowy, która przekonałaby odbiorcę do uwierzenia w uczucia jednej i drugiej strony. W porównaniu z częścią pierwszą zabrakło też nieco większej ilości wzmianek mitologicznych. Bogowie wciąż odgrywają niebagatelną rolę w świecie wykreowanym przez pisarkę, ale czytelnikowi dane będzie poznać zaledwie jedną nową opowieść o świecie nieśmiertelnych.

Styl Megan Whalen Turner pozostaje lekki i przystępny, pasuje jak ulał do powieści przygodowej, która – choć potrafi poruszyć – nastawiona jest na zapewnienie rozrywki, nie zaś dostarczenie głębszych refleksji. Od strony językowej największą zbrodnią, jaką popełniono na „Królowej Attolii”, są liczne błędy w polskim wydaniu zakłócające bardziej wyczulonym odbiorcom przyjemność płynącą z lektury – dominują usterki natury interpunkcyjnej, ale nie ustrzeżono się także kilku innych uchybień.

Fanom „Złodzieja” nie muszę nawet rekomendować „Królowej Attolii” – wszyscy oczarowani przygodami Eugenidesa pewnikiem od dawna wypatrują dnia premiery drugiego tomu. Tym zaś, którzy jeszcze po cykl Turner nie sięgnęli, mogę go z czystym sumieniem polecić, zwłaszcza jeśli wciąż poszukują godnej uwagi powieści łotrzykowskiej lub zaczytywali się niegdyś w cyklu Robin Hobb o Bastardzie Rycerskim. Dla miłośników Gena największą wadą będzie konieczność oczekiwania na kontynuację, bowiem „Królowa Attolii” rozbudza apetyt na ciąg dalszy równie mocno, jak swego czasu czynił to „Złodziej”.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Ars Machina oraz Portalowi LubimyCzytać.

10 thoughts on “Złodziej Królowej w jeszcze lepszej formie — „Królowa Attolii”, Megan Whalen Turner

  1. Moreni

    Coraz bardziej mnie przekonujesz do tego cyklu.;) Trzeba będzie na niego aktywniej zapolować. ;)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      To zachęcam, zachęcam. :) Choć może powinnam Ci poradzić, by zaczekać do końca cyklu, bo potem boli przerwa między kolejnymi tomami!

  2. Erador

    Zazdroszczę, że w jakiś sposób udało Ci się już zdobyć tę książkę. :)
    Uspokoiłaś mnie. Po świetnym „Złodzieju” obawiałem się o znaczny spadek formy, jak się okazuje, całkowicie bezpodstawnie. Martwi mnie tylko ten nieudany wątek miłosny – ostatnio czytany przeze mnie „Honor złodzieja” go nie posiadał i zdecydowanie wyszło mu to na dobre; jakoś nie pasuje mi to do tych klimatów. Btw. gorąco „Honor…” polecam, naprawdę dobra powieść łotrzykowska, według mnie lepsza nawet od polskiego debiutu pani Turner. :)
    Cóż, pozostaje mi czekać do premiery na swój egzemplarz „Królowej…”. :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Ma się te wtyki… ^^ Pocieszę Cię, że to jedynie egzemplarz elektroniczny, a na papierowe wydanie też czekam. :)
      Tym wątkiem miłosnym aż tak bardzo się nie przejmuj, bo pojawia się stosunkowo późno i nie zajmuje zbyt wiele miejsca, na szczęście. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie też go będzie niewiele (albo że będzie lepiej ukazany).
      A „Honor…” to pojedyncza powieść czy pierwszy tom dłuższego cyklu? Bo przyznam szczerze, że cykli mam już tyle ponapoczynanych, że będę się trzymać z dala od nowych tak długo, jak się da. Ale jeśli to pojedyncza powieść, to miałaby szansę wpaść na moją listę. ^^

    2. Erador

      Jest częścią cyklu, ale nie ma to wielkiego znaczenia, gdyż równie dobrze może funkcjonować jako autonomiczna powieść (i dobrze, bo zgodnie ze słowami autora książka ta powstawała 10 lat, więc strach pomyśleć, ile trzeba będzie czekać na kontynuację). Podejrzewam nawet, że w następnej części Hulick podejmie całkiem nowy wątek, jedynie luźno powiązany z całym „Honorem…” (chociaż to tylko taka moja wizja :)), więc spokojnie można to przeczytać i nie martwić się czekaniem na kolejne tomy.

  3. Silaqui

    Ech… Co prawda też dostałam ‚Królową’ w wersji elektroniczej, ale nie mam jak czytać :( Pozostaje mi cierpliwe czekanie na wersję papierową :D

    Reply
  4. Harashiken

    No cóż miło że kontynuacja trzyma poziom, teraz tylko poczekać na trzeci tom i można się brać za czytanie :)

    Reply
  5. viv

    Kusisz, ale może faktycznie poczekam, aż komplet będzie na rynku – wystarczy już tego czytania na raty i wystawiania cierpliwości na próbę w innych seriach :)

    Reply
  6. Oceansoul Post author

    Z kompletem to może być problem, bo autorka pisze obecnie tom szósty… A nie mam pojęcia, ile ma liczyć całość. :)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *