Niepokojąca podróż po świecie Krainy Chichów — „Kraina Chichów”, Jonathan Carroll

By | 29 stycznia 2011

Mój pierwszy kontakt z prozą Jonathana Carrolla miał miejsce przeszło siedem lat temu. Do późnych godzin nocnych i z wypiekami na twarzy zagłębiałam się w „Krainę Chichów”, by zaraz po zakończeniu lektury zaliczyć ją w poczet ulubionych książek. Kiedy sięgałam po nią ponownie, zastanawiałam się przede wszystkim nad tym, jak udało jej się przetrwać próbę czasu i czy za drugim razem będzie w stanie zachwycić mnie równie mocno.

By nie trzymać nikogo w niepewności – „Kraina Chichów” nadal okupuje zaszczytne miejsce wśród tych książek, którymi chętnie obdarowywałabym każdego, kto wygląda na potencjalnego miłośnika literackiego kunsztu Carrolla. Wciąż uważam także, że to najlepsza powieść tego pisarza ze wszystkich poznanych przeze mnie do tej pory. Ostatecznie utwierdziłam się również w przekonaniu, że nic tak nie pociąga mnie w literaturze XX wieku, jak realizm magiczny.

Przedstawiona historia jest na pozór zwyczajna – oto mamy mężczyznę, Tomasza Abbeya, nauczyciela angielskiego w przeciętnym liceum. Zafascynowany twórczością nieżyjącego już Marshalla France’a, autora książek dla dzieci, postanawia napisać jego biografię. Wraz ze spotkaną przypadkowo kobietą, również miłośniczką prozy France’a, udaje się do Gallen, niewielkiego miasteczka, w którym literat spędził ostatnie lata swojego życia. Gallen ma jednak swoje tajemnice, a rola biografa może okazać się bardziej odpowiedzialnym zadaniem, niż ktokolwiek wcześniej śmiał przypuszczać.

Kiedy zastanawiam się, co takiego przyciąga mnie do tej powieści, to odpowiedź może być tylko jedna – magia. I nie chodzi tu o jarmarczne sztuczki rodem z literatury fantastycznej, a o urok świata przedstawionego, w którym to, co całkowicie rzeczywiste, idealnie splata się z wizjami rodem ze snów. Zaś snom tym bliżej do koszmarów niż przyjemnych marzeń sennych. Jest to zabieg charakterystyczny dla prozy Carrolla; „Kraina Chichów” wywołuje pewnego rodzaju niepokój, niepewność, co też czai się na następnej stronie. Ubarwienie realnego świata jedynie kapką elementów nadprzyrodzonych sprawia, że bez wahania wierzy się w to, co zostało zapisane, a narastające poczucie lęku przenika z kart książki do rzeczywistości czytelnika.

„Kraina Chichów” kupiła mnie także swym przewodnim motywem, za który uznaję rozważania na temat kreowania świata za pomocą literatury oraz zmagania z procesem twórczym. Czy pisarz ponosi odpowiedzialność za to, co tworzy? Gdzie kończą się granice swobody literackiej? Kiedy zabawa w twórcę przekracza dopuszczalne granice, a czerpanie inspiracji z życia i otaczających nas osób staje się zbyt daleko posunięte? I wreszcie – czy poprzez swoje dzieła pisarz jest w stanie zachować nieśmiertelność? Pytania te nabierają innego wymiaru po dotarciu do ostatniej strony powieści.

„Czytanie książki jest, przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem”[1] – stwierdza główny bohater, początkujący pisarz. Mogę bez wahania podpisać się pod tą myślą. Co więcej, każda podróż po świecie Jonathana Carrolla to przeżycie niezwykłe i niezmiernie ekscytujące – nigdy bowiem nie wiadomo, co czyhać będzie za tym następnym zakrętem. I to nawet wówczas, gdy czyta się „Krainę Chichów” po raz kolejny.

[1] Carroll, Jonathan „Kraina Chichów”; 2010: Dom Wydawniczy Rebis, Wydanie V, str. 92

  • Tytuł: Kraina Chichów (The Land of Laughs)
  • Autor: Jonathan Carroll
  • Wydawnictwo: REBIS
  • Seria wydawnicza: Salamandra
  • Rok wydania: 2010
  • Liczba stron: 268
  • ISBN: 978-83-7510-583-4

6 thoughts on “Niepokojąca podróż po świecie Krainy Chichów — „Kraina Chichów”, Jonathan Carroll

  1. KoZa

    Muszę się w końcu wziąć za Carrolla. Już kilka osób mi polecało, ale jakoś ciągle mi się nie składało. Trzeba to zmienić wreszcie. :]

    Reply
  2. Oceansoul Post author

    Zabierz się, zabierz. ^^ Coś tak czuję w kościach, że jeszcze nie raz o nim wspomnę.
    Swoją drogą, muszę też kiedyś napomknąć o pewnych drobnych podobieństwach u J. Carrolla i u Lewisa Carrolla, bo to całkiem ciekawa zbieżność nazwisk.

    Reply
  3. dwaxk

    Jako jeden z obdarowanych, mogę śmiało powiedzieć, że mnie się bardzo podobało, a realizm magiczny, o którym piszesz, jest rzeczywiście urzekający!^

    Reply
  4. Oceansoul Post author

    Zapamiętam to o realizmie i będę Cię częściej obdarowywać w takim razie. ^^

    Reply
  5. Ingmar

    Zbieżność nazwisk rzeczywiście zaskakująca. I nawet tytuł książki w pewien sposób pasował mi do twórczości Lewisa. Tylko opis już raczej „tak nie bardzo”. Z chęcią przeczytam, szczególnie że o tym Carrollu słyszę po raz pierwszy.

    Ach, poczułem się zaintrygowany tą wypowiedzią o odpowiedzialności pisarza. Wydaje mi się, że rozumiem, jakie zagrożenia może nieść dzieło o określonej tonacji światopoglądowej i tu widzę pole do dyskursu. Ale w tym przypadku mamy do czynienia z twórcą, powiedzmy, fantastycznym. I nie jestem przekonany, czy dostrzegam możliwość wystąpienia treści, których obecność wiązałaby się z jakąś literacką odpowiedzialnością.

    Reply
  6. Oceansoul Post author

    Nie do końca wiem, jak ująć to, co chcę napisać, by niczego z treści nie zdradzić. Myślę jednak, że ta ‘odpowiedzialność pisarza’, o której wspominam, to nie jest dokładnie ten rodzaj ‘odpowiedzialności’, o jakiej myślisz. Obecność elementów fantastycznych nie ma w tym momencie większego znaczenia, gdyż „Krainę Chichów” można w mojej ocenie odczytywać na dwóch poziomach i wówczas te elementy nierealne to tylko taka przenośnia i przejaskrawienie tego, co można by ukazać i bez nich. Nie ma tu jednak mowy o przekazywaniu określonego światopoglądu. Raczej o manipulowaniu rzeczywistością, o tym, jak wiele twórca ma prawo z niej zaczerpnąć, jak wiele ma prawo zmienić i oraz jak wpłynie to na życie ludzi, których postanowił w swoim dziele ukazać.
    Ale nic więcej nie powiem, zachęcam za to serdecznie do lektury. :)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *