Oko w oko z Piastami — „Korona śniegu i krwi”, Elżbieta Cherezińska

By | 10 października 2012

Rozbicie dzielnicowe to specyficzny okres w dziejach naszego państwa — czasy niepokoju, gdy działo się wiele, Piastowie zawierali i zrywali sojusze, walcząc o tron krakowski, a sąsiedzi dolewali oliwy do ognia, wspierając poszczególne księstwa i realizując przy tym własne cele. Na lekcjach historii niewiele mówi się o tym zagadnieniu, a z tematu testamentu Bolesława Krzywoustego płynnie przechodzi się do koronacji Przemysła II i panowania Władysława Łokietka. Co więc skrywają tajemnicze wieki podziału na dzielnice, co działo się przez przeszło sto pięćdziesiąt lat braku centralnej władzy na polskich ziemiach? O tym opowiada Elżbieta Cherezińska w „Koronie śniegu i krwi”.

Akcja powieści obejmuje czasy panowania Przemysła II, księcia Starszej Polski, młodzieńca odważnego i porywczego. Zanim jego skronie ozdobi królewska korona, czeka go przeszło siedemset stron nawiązywania sojuszy, uprawiania polityki, porwań i uwięzień, walki w rycerskich turniejach oraz prób spłodzenia potomka. Główny bohater nie zdominował jednak powieści, równie wiele miejsca poświęcono postaciom pozostałych dziedziców i ich małżonkom — na kartach „Korony śniegu i krwi” spotkamy między innymi Władysława Łokietka, Henryka Prawego, Leszka Czarnego czy Bolesława Wstydliwego. Czytelnikowi z pewnością pomocne będzie zacięcie historyczne i przynajmniej podstawowa wiedza o czasach piastowskich, by nie pogubił się w dynastycznych relacjach łączących poszczególnych książąt. Laikom pozostaje pilne studiowanie drzewek genealogicznych dołączonych do książki.

Obok barwnych i różnorodnych sylwetek Piastów nie brakło władców wywodzących się z innych dystancji; w losy ziem polskich ingerują Brandenburczycy i Przemyślidzi, w tle pojawiają się wzmianki o Arpadach i Folkungach. Prócz postaci historycznych w powieści występuje także kilku bohaterów fikcyjnych — są to przede wszystkim wyznawczynie dawnych wierzeń pogańskich, mające własne cele i plany dotyczące niektórych z książęcych głów. Podkreślić należy przede wszystkim fakt, iż Cherezińskiej udało się w sposób wiarygodny poprowadzić wszystkich protagonistów, nakreślić ich motywacje i różnorodne charaktery. Pozostaje przy tym dość wierna źródłom historycznym.

Elementy fantastyczne w powieści są niezwykle subtelne i zgrabnie wplecione w codzienne życie bohaterów. Korzeni magii należałoby poszukiwać w wierzeniach pogańskich bądź chrześcijańskich — innymi mocami włada Starsza Krew, innymi święta Kinga. Nie są to jednak jarmarczne sztuczki ani efektywny popis zaklęć rodem z pełnokrwistego fantasy, a jedynie nienachalne wzmianki, przydające opowieści urokliwego klimatu i tłumaczące wydarzenia, których przyczyn nie sposób dziś wskazać.

Autorka pomysłowo i spójnie wypełnia luki pozostawione przez średniowiecznych kronikarzy. Pewnie już nigdy się nie dowiemy, dlaczego zmarła księżna Lukardis i czy jej małżonek maczał w tym palce, ani też jakie było pochodzenie arcybiskupa Jakuba Świnki. Fantazja i rozsądek utrzymują doskonały balans, nie trudno więc uwierzyć w wersje wydarzeń autorstwa Cherezińskiej; warto jednak pamiętać o tym, że do czynienia mamy z beletrystyką, nie zaś opracowaniem naukowym, a o niektórych kontrowersyjnych wzmiankach lepiej doczytać w pewniejszych źródłach. Jednakże dzięki takim zabiegom historia przez cały czas trzyma w napięciu — choć przecież dobrze wiemy, jak kończy się ta opowieść. Połączenie interesującej fabuły pełnej intryg, rzeczowego stylu i współczesnego, potoczystego języka tworzy mieszankę, od lektury której nie można się oderwać.

Opasły tom kończy się szybciej, niż życzyłby sobie tego zauroczony powieścią odbiorca. Szkoda, że niekiedy wątki urywają się zbyt szybko, autorka przeskakuje do kolejnego bohatera, a gdy powraca do poprzednio opisywanego — okazuje się, że na przestrzeni dziesięciu stron upłynęło kilka miesięcy i niektóre wydarzenia znalazły swój finał same, gdy czytelnik zajmował się losami innej postaci. Czasami trudno śledzić przez to upływ czasu, bowiem dokładne daty pojawiają się dość rzadko, a pomiędzy poszczególnymi rozdziałami równie dobrze mógł minąć tydzień, jak i pół roku. Ale może za tymi narzekaniami przemawia głównie żal, iż powieść nie jest dwukrotnie obszerniejsza.

„Korona śniegu i krwi” to książka jedyna w swojej klasie. Choć nie brakuje historycznych opracowań dotyczących czasów rozbicia dzielnicowego, próżno szukać wciągających pozycji beletrystycznych poświęconych trzynastowiecznym Piastom. Mam ogromną nadzieję, że Elżbieta Cherezińska nie każe czytelnikom zbyt długo czekać na kolejną książkę utrzymaną w tym klimacie, jest to bowiem na naszym rynku nisza, jaką warto zapełniać — a dzieje Polski jako materiał powieści pełnej zwrotów akcji i nietuzinkowych postaci, podlanej odrobiną magii, sprawdzają się wyśmienicie.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka oraz Portalowi Insimilion.

8 thoughts on “Oko w oko z Piastami — „Korona śniegu i krwi”, Elżbieta Cherezińska

  1. Agnieszka

    Nie mam zacięcia historycznego i raczej z porywu serca bym się nie złapała za tę książkę, ale, kurczę, no zbiera takie opinie, że może się nada i dla osoby z alergią…;-)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Alergicy mogą ewentualnie wyobrazić sobie, że to tylko fikcyjne, średniowieczne fantasy, a wtedy ponoć „Grę o tron” przypomina – ale tylko powtarzam plotki, bo Martina nie czytałam. :)

  2. Agnieszka

    Ja Martina boję się zacząć, bo podejrzewam, że lektura cyklu skutecznie wyeliminuje mnie z życia na dobry czas, ale jestem alergikiem z wyobraźnią, więc skłaniam się ku uruchomieniu trybu fikcyjnego;-)

    Reply
  3. viv

    Cieszę się, że także i Ciebie porwała Korona :) Ja mam ogromną nadzieję na szybką kontynuację z Łokietkiem w roli głównej, bo wiele lat mieszkałam w samym sercu księstwa sieradzkiego przy ulicy jego imienia i mam do niego po prostu słabość :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Podzielam nadzieję. :) Chętnie bym też dorwała wcześniejszą książkę autorki, „Grę w kości”, o Bolesławie Chrobrym; muszę kiedyś na nią zapolować.

  4. viv

    A widzisz, przeoczyłam w dorobku autorki tę książkę – kojarzyłam ją tylko z klimatów skandynawskich :)
    Dopisuję do listy ;)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *