Konkurs #2

By | 10 czerwca 2013

Ci, którzy śledzą blogowy fanpejdż, już jakiś czas temu mogli przeczytać wzmiankę o nadchodzącym konkursie. I oto jest! Oficjalnie ogłaszam konkurs nr 2, w którym do wygrania są pachnące nowością dwie lektury fantastyczne — pierwszy tom cyklu Xanth, „Zaklęcie dla Cameleon” Piersa Anthony’ego, oraz „Dziewiąty mag” Alice Reystone, pierwszy tom trylogii o tym samym tytule — a także kilka zakładkowych gadżetów, w sporej mierze także związanych z fantastyką.

Konkurs #2

Co zrobić, by wejść w posiadanie powyższego pakietu? To proste — napisz w komentarzu do tego wpisu, do świata przedstawionego w jakiej powieści czy jakim opowiadaniu chciałbyś trafić na okrągły tydzień, a swój wybór uzasadnij. Liczę na wybicie się ze schematów i zaskoczenie mnie — wiadomo, że Śródziemie czy Hogwart są kuszącymi opcjami, ale postarajcie się wzbić na wyżyny kreatywności. ;) Oczywiście, wybrane miejsce niekoniecznie musi mieć związek z literaturą fantastyczną, równie dobrze można by wskazać mieszkanie Sherlocka Holmesa (choć czy ktoś wytrzymałby tam tydzień?) albo dwór angielski z czasu akcji „Kochanic króla”. Możliwości są nieograniczone. :)
Na zamieszczanie odpowiedzi macie czas do 16 czerwca, do godziny 23:59, tak więc — do dzieła!

Krótki regulamin:
1. Odpowiedzi należy zamieszczać w komentarzach do tego wpisu. Pod uwagę będzie brany każdy komentarz napisany do 16 czerwca 2013, do godziny 23:59.
2. Zwycięzcę konkursu arbitralnie wyłonię 17 czerwca. Ze zwycięzcą skontaktuję się poprzez adres mailowy wpisany w polu E-mail przy dodawaniu komentarza.
3. Nagrodę wyślę w ciągu kolejnych dwóch-trzech dni po ogłoszeniu wyników. Jeśli osoba nagrodzona sobie tego zażyczy, możliwy jest także odbiór osobisty nagrody na terenie Warszawy, ewentualnie Łodzi.
4. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu, gdyby zaszła taka potrzeba.

Jeśli macie ochotę, zachęcam do polubienia profilu mojego bloga i śledzenia na bieżąco kolejnych wpisów.

  • Gorin

    Jak młodszy byłem, tak ze 12-13 lat jak miałem., czytałem taką świetną serię, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć teraz tytułu. O chyba 3, albo 4 nastoletnich braciach-detektywach. mieli chyba też psa do pomocy, ale nie jestem pewien, mniejsza. W każdym razie oni mieli świetne przygody, jeździli po całym świecie, chyba z wujem czy coś. Matko, zaczytywałem się mocno, jak kary miałem itd. i byłem uziemiony XD
    fajne luty tam mieli, na całym świecie ich znali XD

    • http://bardzosubiektywnie.blogspot.com Serenity

      To chyba były książki z serii „Przygody trzech detektywów”. :P

  • Kinga

    Ja bym z chęcią przeniosła się do świata z książki „Stulecie chirurgów”. Książka opowiada o czasach, gdy medycyna dopiero dojrzewała i odkrywano podstawy np. rękawiczki jednorazowe. Dlaczego taki wybór? Jestem zainteresowana takimi tematami, ciekawi mnie wykonywanie sekcji zwłok i operacji, zwłaszcza w dawnych czasach. Z chęcią stanęłabym przy stole wraz z lekarzami, a potem wypytała ich o różne sprawy.

  • http://bookreviewsforyouandme.blogspot.com/ Sophie Carmen

    Ja z chęcią wybrałabym się do magicznego Avalonu, przedstawionego w cyklu „Skrzydła”. Z chęcią przechadzałabym się po targach wróżek letnich, bawiła się wspólnie z wróżkami wiosennymi, i ogólnie dobrze bym się tam czuła. Wróżki różnych pór roku są naprawdę ciekawe!

  • Łukasz

    Ja chciałbym przenieść się do świata z serii „Ulysses Moore” seria opowiada o trójce przyjaciół, którzy za pomocą magicznych wrót przenoszą się w jakiekolwiek miejsca chcą w poszukiwaniu kluczy. Gdybym miał takie drzwi i mógłbym się przenieść do jakiegoś miejsca to przeniósłbym się w raz z głównymi bohaterami do renesansowych Włoch i poznał Leonarda Da Vinci. Chętnie bym się czegoś od niego nauczył. Pozwiedzałbym również Rzym i pooglądał piękne budowle tego miasta. Na pewno przywiózłbym z takiej podróży dużo piątek no i poznałbym osobiście bohaterów serii :)

  • JUSTYNA

    Odkąd pamiętam pociągał mnie świat wampirów i innych krwiopijnych postaci. Gdybym miała możliwość to najchętniej przeniosłabym się do Mystic Falls.To urocze,spokojne miasteczko z masą perspektyw na udany tydzień.Mogłabym bowiem zgłębiać tajniki magi z Bonnie, poznawać życie wilkołaków od podszewki z Tylorem lub uwodzić seksownego Deamona.Uwierzcie ani przez chwilkę nie nudziłabym się i raczej po takiej wizycie ciężko byłoby mi wrócić do rzeczywistości.

  • http://bardzosubiektywnie.blogspot.com Serenity

    Z jednej strony Śródziemie jest kuszącą perspektywą na tygodniowy pobyt, ale uważam, że to byłaby strasznie ryzykowna podróż – a nóż trafiłabym na bandę orków? Albo na wilki? Albo na hobbitów? Zwłaszcza tych ostatnich straszliwie się lękam ;)
    Z drugiej strony jednak ciekawi mnie, jakby to było spędzić tydzień czasu w Świecie Dysku. Może spotkałabym Ricewinda, Morta albo chociażby Babcię Weatherwax. Na pewno poświęciłabym trochę czasu na bieganie po Ankh-Morpork, odwiedziłabym Niewidoczny Uniwersytet, obejrzałabym coś w teatrze „Disc” i na pewno dała się złapać Straży Miejskiej.

  • http://my-books-1220.blogspot.com/ MyBooks

    Hm… Jest to bardzo ciężkie pytanie, więc podam przykład który pierwszy wpadł mi do głowy. Jestem miłośniczą Urban Fantasy, a że robiłam coś ostatnio na ten temat, to jedna z pozycji tego gatunku nasunęła się pierwsza. Przedstawię Ci więc świat przedstawiony w książce „Na Krawędzi: Ilony Andrews. Są trzy światy. Dziwoziemia. Świat w którym rządzi magia. Niepełnia. Nie ma tam żadnej magii, a większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z jej istnienia oraz rubież. Świat pomiędzy. Co to oznacza? Jest to wąski przesmyk, pomiędzy lustrzanymi odbiciami dwóch pozostałych światów i przy okazji ich połączeniem. Istnieje tam magia, jednak jest dość słaba. Jej mieszkańcy mogą się także dzięki tej odrobinie magii przemieszczać między światami tak jak mieszkańcy Dziwoziemi, jednak zwykli ludzie z Niepełni żyją tyko niej i nie mogą się przemieszczać. Generalnie zawiłe i skomplikowane, ale ciekawe. Osoby posiadające magię umieją panować nad wiązką magii, która jest ich bronią. Ciekawe, nieprawdaż? Nie ma tam zbędnych rzeczy, a sama książka napisana jest bardzo dobrze. Chciałabym więc być mieszkanką rubieży, choć na tydzień, by móc przemieszczać się po różnych światach, władać magią, ale móc żyć po części normalnie. :D

    Mail: my.books.1220@gmail.com
    Banner wstawiony na bloga :)

  • Elisha

    Najchętniej trafiłabym na Dolne Gałęzie z książki „Tobi”. Byłaby to wspaniała zabawa. Tyle rzeczy na które zwykle nie zwracam uwagi, tyle skrytek w które przecież normalnie bym się nie zmieściła. Jednak najbardziej kuszące wydaje się życie w zgodzie z naturą, gdzie wszytką bym zawdzięczała tylko i wyłącznie jej. Nie mogę też zapomnieć o uczuciu w moim małym wtedy brzuszku, które by towarzyszyło mi przez cały czas- że jestem czymś czego reszta społeczeństwa chcę się pozbyć i że tylko ja mogę teraz coś zdziałać by się ratować.

  • Ceoltoir

    Myślę, że wykorzystałbym szansę i przeniósł się do świata z książki Christophera Paoliniego pt. „Eragon”. Zanim podniosą się krzyki oraz Dziki Gon przyleci włączyć mnie w swoje szeregi, bardzo proszę, postarajcie się zrozumieć moją decyzję. Nie robię tego dla siebie. To byłaby jedyna okazja aby uratować ten świat i oszczędzić wszystkim przedzierania się przez tomy pełne kalek i karykatur, by na końcu przekonać się, że autor nie zdecydował się w końcu na jakiekolwiek przejawy pomysłów ambitnych tudzież ciekawych. Wystarczyłoby strącić głównego bohatera ze skarpy. Król mógłby w końcu zająć się swoimi poddanymi i państwem bez obawy, że ktoś będzie się starał zagrozić jego pozycji. Nastałby nowy ład. Jestem pewien, że z czasem zostałyby wprowadzone nowe regulacje oraz ustawy, ludziom żyłoby się lepiej! I jakkolwiek wielkim prometeizmem byłoby z mojej strony poświęcić wspaniały dar tygodnia w świecie dowolnej książki, czasem trzeba dokonać wyboru dla dobra ogółu.
    W innym wypadku wybrałbym trylogię tak zwanego A.Sa polskiej literatury fantasy. Byłaby to „jedyna i niepowtarzalna” okazja aby uczestniczyć w powstaniu husyckim. Mógłbym zmienić świat i losy historii!
    Chociaż, zważywszy na fakt, że byłbym sobą, pewnie spędziłbym ten tydzień w lochach inkwizycji za świadczenie nieprawdy i bzdury na temat heliocentryzmu. O ile wcześniej nie złapałby mnie w lesie wilkołek.

  • Bacha85

    Kusi mnie Świat Dysku, kusi uniwersum z Wiedźmina, czy prowincja Anglii, jak z kart powieści Jane Austen. Jednak mój wybór mógł być tylko jeden!

    Z ogromną przyjemnością znalazłabym się w towarzystwie Herkulesa Poirota, najlepiej w latach dwudziestolecia międzywojennego. Przez cały tydzień móc podziwiać go przy pracy, towarzyszyć mu przy pracy, wysilać swoje małe szare komórki, by w końcu ostatniego dnia być świadkiem sceny, w której bez najmniejszej wątpliwości wskaże winnego. A w międzyczasie rozkoszować się wspaniałą kuchnią i belgijskimi czekoladkami. Wysłuchać nieco utyskiwań na hulające przeciągi, czy podziwiać jego geometryczny pedantyzm. Nie ukrywam, że Poirot jest moim ukochanym literackim bohaterem i spędzenie z nim tygodnia byłoby moją przygodą życia :)

  • Jemenos

    Kusi świat Tolkiena, jednak będę oryginalny ;)

    Chciałbym przenieść się na sterowiec, którym Joshua oraz Lobsang przemierzali Długą Ziemię. Byłbym kolejnym naturalnie kroczącym ;) Bardzo bym chciał zatrzymać się na wszystkich przemierzanych światach, a szczególną uwagę poświęciłbym światom jokerów. Może i obaj bohaterowie nie byliby najlepszym towarzystwem, ale na pewno odnalazłbym między mną a Joshuom wspólne cechy, a z dawnym mnichem rozmawiałbym do późnych nocy na przeróżne tematy. Ale najpierw zadałbym mu pytanie: Czy nie wolałbyś w ramach reinkarnacji zostać zwierzęciem, zamiast sztuczną inteligencją? Ciekawe co by mi odpowiedział. Ja szczerze mówiąc wolałbym sztuczną inteligencję, ale kto wie co Lobsangowi w głowie piszczy?
    Dlaczego wybrałem ten świat? Bo wydał mi się bardzo interesujący, chyba każdy podzieli moje zdanie.
    Na koniec pozdrawiam i do zobaczenia!

    • Akiria

      Nie znam tego utworu, o którym piszesz, ale napisałeś o nim w taki sposób, że aż zachciałam go przeczytac;)
      Czuc pasję z tego o czym piszesz:)

  • Zuzia

    Wyobraź sobie świat bez miłości? Ja nie!
    Podam ci taki cytat, który częściowo uzasadnia mój wybór!
    „Żyć bez miłości to tak, jakby związać ptakowi skrzydła i pozbawić go możliwości fruwania. Ból potrafi spętać skrzydła i uniemożliwić latanie. I jeśli będą spętane przez długi czas, zapomnisz, że zostałeś stworzony do latania.”
    Chciałabym pomieszkać przez tydzień w Portland z książki [delirium] (pewnie więcej bym nie wytrzymała). Przez całe życie wpajają im, że miłość jest zła, że potrafi zabić! A ja… Uczona, że miłość jest magiczna, że każdego z nas spotka. Byłoby to dla mnie duże doświadczenie. Chętnie również wybrałabym się do Głuszy. Do odmieńców. Nie wiem jak bym to zrobiła, ale bym musiała i koniecznie bym musiała poznać Aleksa i Lenę!
    Ja chcę po prostu:
    „Nie mów, ze nie warto walczyć, kiedy nawet nie spróbowałeś. Lepiej mieć satysfakcję z podjęcia nawet małego kroku, niż żałować całe życie że nic się nie zrobiło”. Chcę po prostu spróbować!
    To co ktoś jedzie ze mną???

    zkudlinska@gmail.com
    baner: alezaczytana.blogspot.com, w zakładce konkursy
    Pozdrawiam, Zuzia :)

  • http://nostalgia-stron.blogspot.com scatterflee

    Zastanawiałam się tylko przez chwilę. Mój wybór padł na zamek czarnoksiężnika z powieści „Jednym zaklęciem” Lawrence Watt-Ewansa. Wyobraź sobie: tajemniczy zamek w innym świecie, stworzonym przez arcy-potężnego czarnoksiężnika. W tym świecie nie istnieje nic prócz niepokojącego czerwonego nieba, które rzuca na wszystko dziwny rdzawy blask, pustej przestrzeni i kawałka czarnej skały, na której ów zamek stoi. By się do niego dostać, trzeba przejść przez gobelin, który mieści się w innym, latającym zamku. Na dodatek znajduje się on teraz w miejscu, w którym nie działa żadna magia. Ciężko więc byłoby się tam dostać, ale gdyby mi się udało, na pewno bym nie żałowała :)
    Karanissa, jedna z postaci w powieści – wiedźma, dla której mąż ten zamek stworzył, utknęła w nim z pewnych przyczyn na kilkaset lat, ale myślę, że ja spokojnie wytrzymałabym w nim przez tydzień :) Być może wertując księgi arcymaga nauczyłabym się więcej, niż tylko jednego zaklęcia :) a nawet jeśli nie, spędziłabym pewnie ten czas, rozkazując niewidocznym sługom, zmuszonym spełnić każde moje życzenie. To by była dopiero zabawa!
    Gdybym wydostała się z zamku do prawdziwego świata, z pewnością spróbowałabym przydybać strasznego smoka, który nęka Ethshar, by zdobyć nagrodę w postaci tysiąca sztuk złota! …choć może rękę księżniczki bym sobie podarowała :)
    To zdaje się była moja pierwsza fantastyczna książka kiedykolwiek czytana, stąd mam do niej ogromny sentyment :) znalazłam ją kiedyś w domowej biblioteczce i od tej pory jest stałym mieszkańcem moich półek. Klasyczne fantasy, może mało oryginalne, ale wciąż wracam do tej historii. Ma w sobie jakąś… magię :)

    bannerek wklejam na bloga.

  • http://marta6792.blogspot.com soulmate

    Zdecydowanie świat przedstawiony w książce „Przez burze ognia” – dokładnej nazwy nie pamiętam ale spodobała mi się idea okularu dzięki któremu „ostatni” mieszkańcy Ziemi, w swoim sterylnym światku, mogli się przenieść gdzie tylko chcieli. Może nie do końca fizycznie, ale takie wyłączenie się z trybu studia-praca-studia-sesja-możewakacje byłoby naprawdę cudowne. Od kilku lat nie byłam na prawdziwych wakacjach, kasy ciągle brak, a gdybym tak przez miesiąc była w posiadaniu owego supernowoczesnego urządzenia to naprawdę, nie narzekałabym na pogodę, gryzące na trawie robaki i denerwujące dzieci sąsiadów. Leżałabym tylko cichutko w swoim pokoju i błogo odpoczywała np. na tropikalnej plaży :)

  • Luna

    A ja wybrałabym świat z serii książek „Czarne kamienie” Anne Bishop. Jest momentami, mroczny, surowy i brutalny. Jednak to kobiety sprawują tam władzę a mężczyźni są po to by chronić. Niesamowite są zależności między królowymi a mężczyznami którzy służą. Poza tym podoba mi się rasa Eyreńczyków :) jesli miało by to być tylko na tydzień, to myślę że zaryzykowałabym skok właśnie do tego świata :)

    • Akiria

      Heh chciałabyś spotkac Damona?;)
      Seria jest naprawdę warta polecenia – autor stworzył nowy świat i to do tego fascynujący od podstaw;) Chociaz trzeba przyznac, że książka ta niekoniecznie jest dla młodych;)

  • Aurin

    Dziwny wybór nawet jak na mnie, ale na tydzień chciałabym zamieszkać w świecie Leny z trylogii Lauren Oliver pt. ” Delirium ” . Miłość jest zabroniona, ludzie, zombie, chcą kierować każdym ruchem, życiem każdego. Jakby nie patrzeć to ryzykowne, ale chciałabym choć przez tydzień móc poczuć i przeżyć to, co przeżyła główna bohaterka. To, co niedostępne zawsze bardziej kusi, przyciąga. Miłość, której nie doświadczyłam, jest tam zakazana. Wszyscy twierdzą, ze zakochani są zarażeni okropną chorobą, którą mogą zarazić się na każdym kroku jeżeli nie poddali się zabiegowi. To byłoby coś niesamowitego móc poczuć prawdziwe miotające, rozpalające do czerwoności uczucie i połączyć to z adrenaliną podczas przejścia do Głuszy. Pomóc w uwolnieniu świata od panujących tam rządów i pozwolić miłości istnieć. Nauczyć ludzi żyć od nowa. Oddychać. Kochać. Czuć.

  • Lirael

    Ja bym chętnie spędziła tydzień z Guliwerem z „Podróży Guliwera”. Każdy dzień w innej krainie które dowiedział. Pomagałabym liliputom, ukrywałabym się przed olbrzymami, rozwiązywałabym matematyczne zagadki w akompaniamencie cudownej muzyki na latającej wyspie, zwiedzałabym krainę rządzącą przez konie, odwiedziłabym dwór cesarza Japonii, spotkałabym się z duchami oraz porozmawiałabym z nieśmiertelnymi, którzy wiele przeżyli i z pewnością mają wiele do opowiedzenia. Po takim tygodniu kolejny bym musiała w całości przespać, by nadrobić deficyt snu, bo jak tu spać jak tak mało czasu a tak wiele miejsc i ciekawych osobistości.

  • Arnubis

    Po chwili zastanowienia wybieram świat „Jeźdźców smoków z Pern”. Świat niesamowity, niegdyś będący ludzką kolonią rodem z dobrego SF, a obecnie stojący na poziomie rozwoju średniowiecza. Przede wszystkim, jak łatwo się domyśleć, wybieram go, aby zostać smoczym jeźdźcem i przynajmniej na chwilę poczuć nieskrępowaną wolność lotu na smoczym grzbiecie. Poczuć więź, łączącą smoka i jego jeźdźca, nierozerwalną, która w praktyce niemal czyni z nich jedną istotę. Móc w dowolnej chwili przenieść się do wybranego miejsca na świecie, lecąc tam na smoku w ciągu trzech mrożących krew oddechów w Pomiędzy. Na grzbiecie zionącego ogniem smoka walczyć z niszczycielskimi Nićmi spadającymi z nieba. Pomagać odkrywać niezwykłą przeszłość mieszkańcom tego świata. Co prawda nie wiem, czy byłbym w stanie odejść po tygodniu… ale będąc smoczym jeźdźcem mógłbym w każdej chwili wrócić :)

  • P.C.S

    Ja raczej bedę oryginalny, bo chciałbym trafić razem z bohaterem „Dallas 63″ i poczuć smak tamtych lat, gdy czarni nie mieli praw, a wszystko smakowało tak jak powinno, a nie jest nafaszerowane jakimiś dziwnie brzmiącymi składnikami. Chciałbym wyjechać za miasto i poczuć jak pachnie jeszcze nie do końca zniszczona natura, jak smakuje piwo i cholibka zobaczyć te samochody <3
    Chciałbym też poczuć jak to jest chodzić w garniturze na co dzień(Tak wiem dziwne to)
    Kurcze, gdybym się przeniósł to pewnie po tygodniu mógłbym sobie strzelić w głowę, bo wątpię by coś kiedyś jeszcze zrobiło takie wrażenie na mnie.

  • http://ksiazkowyswiatpatrycji.blogspot.com Patrycja.dorota

    Cisza. Ciemność. Wokół pustka. Nie wiem, co się dzieję, nie wiem gdzie jestem, a co najważniejsze, nie wiem, kim jestem. Pamiętam tylko swoje imię. Gdy próbuję przebić barierę, zrozumieć tracę obraz, jakby mój mózg nie należał do mnie. Dobijająca cisza. Gdzie jestem? Co się ze mną stanie? Nagle widzę dwie wyciągnięte w moją stronę ręce. Co robić? Nie wiem. Czy to na pewno bezpieczne? Raczej nie mogę zostać w tym pudle dłużej, muszę coś jeść, pić. Nie przeżyję tu długo. Nie mam, więc wyjścia. Chwytam tę ręce i czekam na rozwój wydarzeń. Nagle oślepiająca jasność. Ciepły, słoneczny dzień, promienia świecą prosto na mnie. Wokół, jak się okazuję windy, stoi wielu chłopców. Trochę się boję, lecz nie są wiele starsi ode mnie, niektórzy nawet młodsi. Co tu się dzieję? Gdzie są jakiekolwiek dziewczyny? Próbuję zapytać ich gdzie jestem, ale nagle widzę tylko ciemność przed oczami. To dla mnie za dużo, to nie dzieje się naprawdę. Dalej nic nie pamiętam.
    Po kilku godzinach odzyskuję przytomność, wokół mnie znów znajduję się grupka chłopców. Nie mają chyba złych intencji. Położyli mnie na łóżku i ze zdziwieniem się we mnie wpatrują. Co tu się dzieje? Kim oni są? Chyba ich przywódca, jeden z najstarszych, mówi mi, że znalazłam się w labiryncie, że nie ma stąd wyjścia. Chcę krzyczeć, nie wierzę mu, to jakiś chory żart, tylko dlaczego nic nie pamiętam? Co tu się dzieję?
    Niestety kolejny dzień przynosi jeszcze gorsze wieści, nowe pytania i lęki, czy to wszystko to tylko zły sen? Mam nadzieję, lecz powoli staje się to aż za bardzo rzeczywiste.
    Czytający książkę, pewnie zauważyli, że wybrałam akcje powieści Jamesa Dashnera „Więzień labiryntu”. Na pewno nie chciałabym w tym świecie zostawać długo, jednak ich historia mnie zaskoczyła, zaciekawiła i poruszyła. Książkę bardzo polubiłam, dlatego właśnie na nią padł wybór.

    Pozdrawiam
    Patrycja Waniek
    patusia.dorota@o2.pl
    (banerek dodam do zakładki konkursy na swoim blogu)

  • http://studnia-pelna-ksiazek.blogspot.com/ ansomia

    Bardzo chciałabym przenieść się do świata serii „Magiczny krąg” Libby Bray, a dokładniej do Akademii Spece, dlaczego ? Uwielbiam epokę wiktoriańską, moim marzeniem jest chodzić w pięknych bogatych sukniach, w stylu tamtych czasów, zakosztować balów czy posiadania przyzwoitki, ale przede wszystkim chciałabym pójść razem z Gemmą (główną bohaterką) do Międzyświata.Miejsca, które jest nadzwyczajnie piękne, a jednocześnie niebezpieczne, miejsca w którym mogę mieć co chcę i być taka jak chcę. Przez cały tydzień chodziłabym tam w każdym wolnym czasie i używała magii do tego co tylko zapragnę, do spełniania choć na chwilę tych marzeń, które w rzeczywistości są niemożliwe do osiągnięcia lub wymagają bardzo dużo czasu. A gdyby się dało wynosiłabym magię poza międzyświat i zatrzymywała czas, by tydzień trwał w nieskończoność.

    Na koniec mój ulubiony cytata z tej książki:
    „Nie ma w pobliżu nikogo, kto by nas uciszał. Nikogo, kto by nam mówił, że to, co myślimy albo czujemy, jest niewłaściwe. Nie chodzi o to, że robimy to, co chcemy. Chodzi o to, że w ogóle możemy chcieć.”

    Pozdrawiam
    Baner na blogu z prawej strony ;)

  • Justyna

    „Nienawiść jest jak wściekła suka, panie Fragenstein. Jeśli nie utrzymacie jej na łańcuchu, pokąsa i was samych.”

    Chciałabym przez tydzień być u boku Mordimera Maddernina. Podziwiać jego dostojność, wierność, szczerość, honor oraz lojalność to coś niezwykłego! W XXI wieku tego brakuje, więc wolałabym cofnąć się w czasie, nie mieć pewnych przyjemności, ale życz w zgodzie z Bogiem. Na próbę wystawiłabym swoją cierpliwość, bo byłabym pewna, że Kostuch chętnie chciałbym wejść do mojego łoża (takie pies na kobiety) i chciałabym zobaczyć swoją minę jak po raz pierwszy zobaczyłabym twarz Kostucha, która nie należała do najpiękniejszych. Oczywiście chciałabym również poznać bliźniaków i ich moce. Byłby to najlepszy tydzień w życiu.

    „- Nienawiść czyni z ludzi głupców, Mordimerze – powtórzył. – Nigdy nie daj się zwieść myśli, że twoi wrogowie będą rozumować tak samo logicznie jak ty.”

    Postać pochodzi z cyklu Jacka Piekary o inkwizytorze.
    e-mail: thetis@interia.eu

  • http://akiriada.blogspot.com/ Akiria

    Mhmmm… Gdzie bym się chciała znalezc? trochę ciężkie pytanie, bo czytając te wszystkie ksiązki, przezywam wszystko z bohaterami, jestem tam gdzie oni;) Możesz się smiac z mojego wyboru, ale gdybym miała wybór to wybrałabym chodzenie do szkoły;)
    Można powiedziec, że po części to śmieszne prawda? jeszcze teraz gdy wprost nikt sie nie może doczekac końca roku szkolnego;)
    Wybrałabym szkołę Sonei z Gildii Magów – to nie było jedynie uczenie czarów, tylko jakby… odkrywanie siebie;) Nie uczyli się jedynie w formie czystej pamięciówki, to, że 2+2 daje 4. Oni niejako odkrywali samych siebie, poznawali siebie na nowo, rozwijali swój intelekt, spryt i inteligencję;) W gruncie rzeczy lubię się uczyc:) Lubię wiedziec więcej – lubię czytac ksiązki, które oprócz ciekawej fabuły coś mi moga przekazac… nie zawsze można cos takiego znalezc w ksiązce;)

  • http://dreams-like-butterflies.blogspot.com/ Dizzy

    Wiem, że zabrzmi to całkiem niebywale,
    Ale w „Ciepłe Ciała” wybrałabym się zuchwale.
    Lecz nie po to, by zombie brutalnie zabijać,
    A smak niebezpieczeństwa z tego świata spijać.
    Chciałabym wiedzieć, jakie to uczucie,
    Gdy rzeczywistość traci swoje czucie.
    Poczuć apokalipsę, jej gorzki smak,
    Być jak samotnie kwitnący mak.

    Pragnę spędzić tam tydzień nie tylko dlatego,
    Chcę zobaczyć też przemianę świata skażonego.
    Gdzie sobie podobnych zabija się – ot tak!
    Nie przejmując się tym, że to był twój brat.
    Chciałabym zobaczyć, jak rozkwita nadzieja,
    Przed ludzkością otwiera się nowa aleja.
    Tak bardzo chciałabym ujrzeć tam,
    Jak pękają stalowe łańcuchy bram!

    I człowiek na nowo staje się bliski człowiekowi,
    Nie tylko dlatego, że nadszedł kres skazy urokowi.
    Lecz z powodu miłości niezaprzeczalnie prawdziwej,
    Przyjaźni, dobrego słowa, serdeczności życzliwej.
    Gdzie nie ma już podziału, ni poziomu wartości,
    Gdzie nie ma miejsca dla bezuczuciowości.
    Gdzie słońce wschodzi każdego ranka tak,
    Że nie jest już samotny żaden kwitnący mak…

  • Shemmer

    Tak naprawdę moje serce rozdziera się na dwie część, gdyż są takie miejsca, do których trafienie byłoby tak czystą przyjemnością, jak jedzenie lodów śmietankowych z czekoladową polewą w upalny dzień.
    Aż słyszę zew Kaeleer, Sabatu, Trójkąta Czarownicy i samej Czarownicy. Tamtejszy świat woła i kusi, by wstąpić i zasmakować tego okrutnego, mrocznego i swoiście cudownego świata. Saetan wyraźnie mówił, że bycie Krwawym to nie zabawa, rozumiem to, ale chcę na własne oczy doświadczyć tego wszystkiego. Co za raj byłby dla mnie, gdybym ujrzała dogryzających sobie Surreal, Deamona i Lucivara! Porozmawiać z Jeanelle byłoby niezmiernie ciekawie, a podenerwować Saetana pytaniami wręcz ekscytująco. Ach, nie mogę też jednak zignorować nawoływania panów z Bractwa Czarnego Sztyletu. Z Braćmi wszystko by było… ekchem, wszystko by się ciekawie z nimi robiło :3

  • Cycero

    Tydzień powiadasz? Na takie podróze to zdecydowanie zbyt krótki okres czasu. Można by powiedzieć, iż nie starczyło by książki aby opisać wszystkie miejsca, w których chciałbym się znaleźć. Śródziemie, Hogwart, może nawet Narnia, Faerun, Temeria. Możliwości jest bardzo wiele. Jednakże na te krótkie siedem dni prawdopodobnie chciałbym wybrać się na Mur. Może z tego samego powodu, dla ktorego zawędrował tam Tyrion Lannister :) Lub aby po prostu na własne oczy ujrzeć olbrzymy na mamutach, nieumarłych. Wdrapać się na 700 stóp, wciągnąć lodowate powietrze do płuc i spojrzeć na rozległy świat. Zobaczyć niezbadane tereny dzikiej północy i odkryć tajemnice, które się w niej kryją.
    Właśnie tak wyobrażałbym sobie swój siedmiodniowy urlop w fantastycznym świecie

  • Anita

    O tak do Hogwartu chciałabym…. Chociaż nie. Na tydzień do Hogwartu nie chce bo to za krótko. No to może… o już wiem, Fincarya. To odpowiednie miejsce w którym spędziłabym tydzień. Fincarya to fantastyczna wyspa z książek T. A. Barrona pt. „Merlin” . Spotkałabym się tam z Merlinem i jego wspaniałą siostrą Rhiannon. Porozmawiała z jego mądrą matką Elen i zobaczyła na własne oczy olbrzyma Shima, przyjaciela Merlina. No oczywiście nie zapomniałabym o spotkaniu z Hallią, kobietą-łanią, którą kocha Merlin. A kto wie może nawet poleciałaby na wietrze czy smoku. I na pewno starałabym się nauczyć siedmiu pieśni. To byłby najwspanialszy tydzień jaki mogę sobie wyobrazić.

  • http://michalo-magic.blogspot.com Michalo

    Ja chciałbym się przenieść do Siedmiu Królestw Westeros z bestsellerowej sagi Georga R. R. Martina – „Pieśń Lodu i Ognia”. Spowitych mgłą wojny domowej oraz oczekującej nadejścia największego wroga – Zimy. Zagłębiłbym się w świat zdrad i intryg. Tu jedno słowo, jeden podpis może zależeć od losów całej wojny. Powieść jest wielowątkowa, lecz jako towarzysza wybrałbym Jona Snow. Członek Nocnej Straży, który szpieguje w oddziałach Dzikich – dezerterów. Przebywający za Murem, który stanowi ostatnią zaporę przed nadchodzącą Zimą. Bałbym się okropnie, ponieważ nie wiadomo, czy dożyję następnego dnia. W każdej chwili jedzenie może się skończyć, albo złapie mnie straszliwy chłód oraz przeklęte Upiory Zimy, których nic nie powstrzyma.
    Jon jako syn lorda, pochodzący z nieprawego łoża jest bardzo miłym i wyrozumiałym bohaterem. Na zamku był lubiany, ale wolał jednak wstąpić w szeregi Nocnej Straży, gdzie wysyła się złodziei, bandytów i takich jak on. Martin naszpikował sagę akcją przez co na pewno przeżyłbym tam mnóstwo przygód. A w razie czego mógłbym zmienić wątek i i przenieść się do Tyriona Lannistera zwanego Krasnalem ze względy na niski wzrost. Tyrion będący synem królewskiego namiestnika jest bardzo zabawnym bohaterem. Na pewno mile spędzilibyśmy czas. Chociaż nienawidzę dumnego rody Lannisterów, Tyrion jest jednym z moich ulubionych bohaterów.
    Czas akcji jest nieokreślony, ponieważ jest to powieść fantasy. Świat swoją strukturą podobny jest do średniowiecza (może pomijając smoki i upiory). Trudna polityka, pobożność i wiele innych rzeczy na to wskazuje.
    Śródziemie i Hogwart to kuszące propozycje ale dla mnie tygodniowy pobyt tam to zdecydowanie za krótko.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę powodzenia innym!
    –> Michalo

  • http://ksiazek-swiat.blogspot.com KasikO

    Mnie zawsze ciągnęła magia na Hogwart z Potter jestem już za stara, dlatego chętnie pobyła bym w cudownym świecie Gildii Magów…, może nauczyła bym się czegoś pożytecznego?

  • http://harashiken.blogspot.com/ Harashiken

    No nie dziwie się, że chcesz się Reystone pozbyć :P

    • http://oceansoul.waw.pl Oceansoul

      Nie czytałam, egzemplarz jest nowy. ;)

    • http://harashiken.blogspot.com/ Harashiken

      Więc ominęła Cię trauma ^^

  • http://lostinworldofwords.blogspot.com/ Juliette

    Chciałabym spędzić tydzień w Akademii Cimeria. Panuje tam specyficzna atomsfera. Powietrze jest wręcz gęste od tajemnic, sekretów. Wciąż dzieje się coś ciekawego. Sama perspektywa mieszkania w tym tajemniczym akademiku wydaje się interesująca. Poza tym uczą się tam tylko najlepsi i … najprzystojniejsi, a kto nie chciałby przebywać w takim miejscu? :)

  • mik

    Jakiś czas temu widziałam grafikę- drogowskaz. Świetnie! – pomyślałam – to którędy teraz pójdę? Tutaj zaczęły się schody na pozornie płaskim terenie. Kraina Czarów? Nibylandia? Forks? Narnia? Śródziemie? Hogwart? Panem?! Republika?! Żart? Dystopie mają to do siebie, że ich bohaterowie walczą z systemem, z paskudnym światem, w którym przyszło im żyć. Pechowo się złożyło, że lubię sobie utrudniać życie, więc wpakowałabym się w jakieś postapokaliptyczne klimaty (z żalem machając trollowi z damskiej toalety Hogwartu). Pechowo się złożyło, że zamiast sercowych rozterek, wolałabym przez chwilę poczuć się silniejszą, bo miałabym cel wyższy, może najwyższy?
    W ten sposób „chętnie” zostałabym mieszkanką Dystryktu 12. Silna, niezależna i drapieżna. Brzmi nieźle? Gorzej wygląda, bo z takim charakterem mogłabym nie przeżyć tego tygodnia. A mnie do śmierci się nie spieszy. Kiepsko też zostać wzorem dla Dystryktów, symbolem nadziei i nowej rewolucji – zwłaszcza czując zagubienie, złość i bezsilność. Po jednym dniu pewnie wpadłabym w tarapaty. Dlaczego aż tak chcę utrudnić sobie życie? Mogłabym być każdym, nawet Markiem Piegusem i walczyć z Okullą i szkolnym ludem Niziurskiego!
    Świat „Igrzysk Śmierci” mnie przerasta. Chyba każdy czasami czuje, że nie daje rady i że wszystkiego jest za dużo (prócz czasu i snu). Chciałabym być jednak udowodnić sobie, że jak Katniss dam radę. I zebrać June (Marie Lu), Mary (Carrie Ryan), Karo (Ann Aguirre), Beatrice (Veronica Roth), Connora (Neal Shusterman), Arię (Veronica Rossi), Lenę (Lauren Oliver)… Avengersi dali radę, to i my, dystopijni, mamy szansę – ależ to byłby bestseller!

  • yomite

    Ja na tydzień chętnie przeniosłabym się do świata Protektoratu parasola , który został opisany w 5ksiągu Gail Carriger, zaczynającego się od „Bezdusznej”. Dlaczego akurat tam? Ano dlatego, że po pierwsze primo klimat stempunkowo-wiktoriańskiej Anglii wydaje mi się nad wyraz kuszący. Po drugie primo wilkołaki, wampiry i ich przeciwieństwo, czyli tytułowa bezduszna Alexia. Po trzecie primo, dlatego iż po raz pierwszy została podana wg mnie ciekawa wersja powstawania istot nadprzyrodzonych. Po prostu są to ludzie posiadający naddatek duszy. Możliwość obcowania z szalonymi naukowcami jak piękna Francuzka Madame Lefoux’s lub modowymi guru jak Lord Akeldama na pewno wniosła by odrobinę świeżości w moje życie. Może nawet zdobyłabym serce któregoś z wilkołaków Lorda Maccona. Na pewno natrafiłabym na wiele atrakcji i przywiozła nawłośniki od samej Ivy Hisselpenny