Loading...
Literatura

Pozytonowa strona bytu – „Ja, robot”

"Ja, robot", Isaac AsimovIsaac Asimov należy do grona tych pisarzy, których nikomu przedstawiać nie trzeba — nawet czytelnicy stroniący od science fiction z pewnością słyszeli kiedyś to nazwisko, a może także kojarzą z półek księgarni uznany cykl „Fundacja”. Dorobek amerykańskiego autora to nie tylko liczne powieści i opowiadania fantastycznonaukowe oraz książki popularnonaukowe; to także, a może przede wszystkim, wprowadzenie do języka tak naturalnie brzmiącego dziś dla nas pojęcia jak „robotyka” oraz ukształtowanie w popkulturze wizerunku robota o pozytonowym mózgu, którego zachowania ograniczają trzy słynne prawa. Niewznawiany w Polsce przez ostatnie dwadzieścia lat zbiór „Ja, robot”, zawierający jedne z najwcześniejszych dokonań pisarskich Asimova, to idealne rozpoczęcie przygody z jego twórczością i szansa na zapoznanie się ze spójną, rozbudowywaną sukcesywnie w kolejnych utworach koncepcją przyszłości czekającej ludzkość.

Poprzedzone krótkim wprowadzeniem i połączone ze sobą dzięki kompozycji szkatułkowej dziewięć opowiadań przedstawia historię rozwoju robotyki pod koniec XX i w pierwszej połowie XXI wieku — począwszy od stworzenia pierwszych, niemych robotów pozytonowych, wykonujących proste prace przy taśmie produkcyjnej, przez bardziej skomplikowane, mówiące modele, pomagające ludzkości w eksploracji Układu Słonecznego, po Maszyny, zaawansowane obwody liczące, czuwające nad równowagą ekonomiczną na świecie. Dzięki wspomnieniom doktor Susan Calvin, cenionej robopsycholog, młody reporter „Gazety międzyplanetarnej” poznaje historie kolejnych robotów oraz perypetie ich twórców z korporacji U.S. Robots.

W zawartych w zbiorze utworach Isaac Asimov koncentruje się przede wszystkim na kwestiach etycznych, psychologicznych i socjologicznych. Aspekty techniczne schodzą na drugi plan — nie jest ważne, w jaki sposób powstają i funkcjonują roboty; liczy się to, jak dalece mogą one ingerować w ludzki byt. Związane trzema prawami robotyki maszyny ponad wszystko muszą stawiać dobro człowieka — ale czy oznacza to, że powinny przedkładać szczęście całego społeczeństwa nad los jednostki, czy też niekoniecznie? Czy mogą w tym celu kłamać lub oszukiwać? W którym momencie wolno im zignorować polecenie wydane przez swojego zwierzchnika? A co się stanie, gdy roboty zaczną zagłębiać się w kwestie dotyczące celu i początków swojej egzystencji? Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć amerykański pisarz.

Styl Asimova jest prosty, pozbawiony ozdobników i niezwykle przystępny. Mimo swojego wykształcenia i wiedzy autor nie zasypuje czytelnika skomplikowanymi pojęciami czy teoriami naukowymi, nie tworzy też rozbudowanych, wielowątkowych i zagmatwanych fabuł. Kolejne opowiadania mają za zadanie przedstawienie jednego z etapów rozwoju robotyki oraz rozważanie pewnej kwestii problemowej związanej ze współegzystowaniem ludzi i robotów. Równocześnie pisarz potrafi zaangażować, a wreszcie zaskoczyć odbiorcę, najpierw zwodząc go na manowce mylnymi tropami, by finalnie spojrzeć na analizowane zagadnienie pod innym kątem.

Choć od daty pierwszego wydania „Ja, robot” minęło już przeszło sześćdziesiąt lat — co dla literatury fantastycznonaukowej potrafi być wyniszczającą barierą — nakreślane przez Asimova dylematy wciąż pozostają aktualne. Po części pewnie wynika to z faktu, że ludzkość wciąż jeszcze nie dotarła do etapu rozwoju prognozowanego przez pisarza, a o humanoidalnym robocie w każdym domu czy zakładzie pracy możemy tylko pomarzyć. Skłaniałabym się jednak ku wnioskowi, iż wizja ludzkości, która sama stanowi dla siebie znacznie większe zagrożenie niż jakakolwiek technologia, jest bardzo uniwersalnym obrazem, jaki z łatwością przemawia do nas także w obecnych czasach.

  • Tytuł: Ja, robot (I, Robot)
  • Autor: Isaac Asimov
  • Cykl: Roboty
  • Wydawnictwo: REBIS
  • Rok wydania: 2013
  • Liczba stron: 244
  • ISBN: 978-83-7510-926-9


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu REBIS oraz Portalowi LubimyCzytać.

  • rob

    asimowa lubię od dawna od pierwszego opowiadania z moich starych wydawanych w l70 krokach w nieznane jego ostatnie pytanie to do dziś jeden z moich ulubieńców obok nastania nocy a książek fundacje czytałem nemezis koniec wieczności i coś jeszcze by się znalazło :)ogólnie cenie sobie klasyczną fantastykę za humor (kutner) pomysły do dziś robiące wrażenie (stapledon ostatni i pierwsi ludzie) oraz niczym nie skrępowaną przygodę cała gromada znakomitych autorów jak np.kornbluth bester van vogth sprague de camp del rey itd itd pozdrawiam

    • Starej fantastyki prawie nie znam, ciągle jest to przede mną do nadrobienia, bo oczywiście kiedyś mam zamiar sięgnąć po najbardziej znane utwory.
      Swego czasu z wymienionych czytałam tylko van Vogta („Slan”) i niezbyt mi się spodobał.

  • Dużo słyszałam/czytałam o tym, że dzisiaj powieści i opowiadania Asimova cierpią na coś, co roboczo nazywam ‚wsteczną wtórnością’ – za sprawą licznych następców, z którymi miało się styczność przed zapoznaniem się z pierwowzorem, czytając to, co napisał ten ostatni stale ma się wrażenie, że ‚to już przecież było, w dodatku mnóstwo razy’. Jasne, było po nim, a nie przed nim, ale trudno się przecież pozbyć swoich dotychczasowych doświadczeń na czas lektury. Podzielasz tę opinię?

    • Ja właśnie kompletnie nie mam tego problemu z rozgraniczaniem, co było po czymś albo przed czymś. Wizja Asimova ujmuje mnie swoją świeżością i pionierskością niezależnie od tego, że znam późniejszych twórców czy choćby bardzo luźną ekranizację „Ja, Robot”. Czytając te opowiadania, po prostu ‚zapominałam’ o tym, co było później, i miałam z nich masę czytelniczej frajdy. Jakby je jednak odbierali inni ludzie – nie mam pojęcia. Powiedziałabym, że niesprawiedliwością byłoby niedocenianie Asimova z uwagi na własny bagaż kulturalny, no ale to już pozostawiam każdemu do zdecydowania. :)

  • Zbiór opowiadań „Ja, robot” był moim pierwszym spotkaniem z Asimovem. Wywarł na mnie ogromne wrażenie. Bardzo podobał mi się także cykl o „Robotach”, a przynajmniej trzy pierwsze części (ostatniej nie dane było mi przeczytać), ciekawe są również losy sławetnej „Fundacji”.

    • Cyklu o Robotach niestety nie mam ani nie czytałam – czekam na dodruki, bo obecnie bardzo trudno dostać te pozycje. A potem z pewnością wezmę się za Fundację, bo to chyba jedna z tych pozycji, których wstyd nie znać, a dodatkowo Asimov bardzo mnie do siebie zachęcił powyższym zbiorem.