Loading...
Literatura

Konsternacja – „Herosi”

Konsternacja — to słowo-klucz, które jako pierwsze przychodzi mi na myśl, gdy zastanawiam się nad wrażeniem pozostawionym przez lekturę antologii „Herosi”. Nie jest to zły zbiór i z pewnością nie zamierzam czytelników zniechęcać do jego lektury. Jednocześnie warto uprzedzić, że raczej nie będzie on w stanie sprostać oczekiwaniom narosłym po wcześniejszych publikacjach wydawnictwa Powergraph, z rewelacyjną „Science Fiction” na czele.

Większość opowiadań zawartych w „Herosach” nie zapada w pamięć ani niczym czytelnika nie zaskakuje. Są zaledwie poprawne, a ich fabularna konstrukcja nie wznosi się na wyżyny oryginalności. Przykładem może być choćby „Miasto ponad i pod” Rafała Kosika, w którym bohater zmierza od punktu A do punktu B, po drodze angażując się w rękoczyny. Jego Aghenor to postać w typie Howardowskiego Conana Barbarzyńcy, przetransferowanego do realiów science fiction. Samo nawiązanie byłoby miłym smaczkiem, gdyby nie fabularna miałkość i wylewająca się z kart nuda.

Fabularna prostota to także największy grzech „Iter in Sarmatiam” Aleksandry Janusz, które ciekawą stylizacją i nawiązaniami do polskiej literatury XVII wieku (oraz kilku innych form) próbuje bezskutecznie tuszować inne mankamenty. Przerost formy nad treścią to również bolączka „Moich ust milczących…” Pawła Palińskiego, gdzie w męczącej, urywanej narracji gubi się sedno utworu osadzonego w godnej uwagi postapokaliptycznej scenografii.

Poniżej przeciętnej plasują się teksty Rafała Dębskiego i Roberta J. Szmidta. Obaj panowie próbują żonglować wybraną przez siebie konwencją, ale efekt końcowy wypada dość topornie i mało strawnie. Niestety, sam pomysł nie wystarcza, kiedy kuleje jego realizacja. „Trojański splin” i „Barbarzyńców” można dla kontrastu zestawić z „Kretem i Królem” Łukasza Orbitowskiego — w oparciu o motyw zaczerpnięty z „Myszy i ludzi” Johna Steinbecka autorowi udało się nakreślić emocjonalną i pasjonującą historię, w ciekawy sposób ujmującą kwestię bycia herosem.

Na tle pozostałych utworów pozytywnie wyróżniają się także teksty Jakuba Małeckiego i Joanny Skalskiej — zarówno „Drzypapę”, jak i „Ducha Zemsty” cechuje niesztampowe podejście do tematyki heroizmu, skomentowane ze współczesnego punktu widzenia. Co jednak najważniejsze, obydwa opowiadania budzą emocje, w czym tkwi ich przewaga nad większością pozostałych pozycji zbioru. W tym, co stwierdzam z ubolewaniem, także nad „Jeszcze jednym bohaterem” Roberta M. Wegnera — pomysł, scenografia i postacie wypadają niezgorzej, ale dawka heroizmu i patosu przekracza dopuszczalne normy i staje się uciążliwa. Zabrakło też elementu, za który wielu czytelników pokochało opowiadania autora o Meekhanie, czyli, po raz wtóry, poruszenia odbiorcy i zagrania na jego uczuciach.

W kierunku komentarza do aktualnej rzeczywistości zdawał się zmierzać także Michał Cetnarowski, przy okazji sięgając do przeżywającego ostatnio w popkulturze drugą młodość motywu superbohatera, ale tekst o starzejącym się Supermanie wydaje się ledwie szkicowym zarysem właściwego opowiadania. Komiksowe odwołania znajdziemy także w „Dłużnikach” Jakuba Ćwieka i tym razem wypadają one dużo lepiej; świeży i godny uwagi jest również sam pomysł i zestawienie go z tematem przewodnim zbioru.

Wracamy więc do konsternacji — komu mogę polecić lekturę „Herosów”? W zbiorze najlepiej wypadły te opowiadania, które z fantastyką mają stosunkowo mało wspólnego, jak choćby teksty Małeckiego, Skalskiej czy Ćwieka. Z kolei utwory bliższe konwencji typowo heroicznej rozczarowują, zwłaszcza gdy sięgają po dość klasyczny wizerunek barbarzyńcy, jak ma to miejsce u Szmidta bądź Kosika. Dlatego też najlepiej dać antologii szansę, jednakże nie windując nadmiernie swoich oczekiwań.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Powergraph oraz Portalowi Insimilion.

  • Auć boli, zwłaszcza że książka czeka na półce. Cóż najwyżej poczeka trochę dłużej i tyle .

    • Ale na półce za to bardzo ładnie wygląda, zwłaszcza jak stoi cały rządek pozycji z Powergraphu – tak więc pewne pocieszenie. ;)

    • Między innymi dlatego na „Herosów” skusiłem się bez wcześniejszego wywiadu ;)

  • Za opowiadaniami nie przepadam, więc dla tych 3 wartych uwagi nie będę się przedzierała przez inne.

    • Ja tak średnio przepadam, zależy chyba od zbioru i od nastroju. W ciemno mogę polecić antologię „Science Fiction”, na niej chyba nie da się zawieść, nawet jak się nie jest miłośnikiem opowiadań. :)

  • ‚Science Fiction’ jeszcze czeka na swoją kolej, będę więc pamiętać o zachowaniu odpowiedniej kolejności, gdyby i ‚Herosi’ wpadli mi w ręce :P A pewnie kiedyś wpadną, gdyż przeciwieństwie do przedmówczyni, antologie opowiadań bardzo lubię. Bo i lubię być zaskakiwana.

    Niby sama tematyka jest dość sugestywna i nie obiecuje wiele… ale jakiś czas temu pozytywnie zadziwiła mnie antologia ‚Księga smoków’ (aczkolwiek nie całokształtem, a pojedynczymi tekstami), więc to budowanie oczekiwań na podstawie samej tylko myśli przewodniej zbioru mocno mija się z celem.

    Szkoda, że Paliński słabo wypadł, bo w ‚Science fiction po polsku’ jego opowiadanie jest najmocniejszym punktem, miałam więc nadzieję na więcej tak dobrych tekstów. No i Wegner…

    • Jeśli chodzi o Palińskiego to niestety wpadł w ten nowomodny typ narracji, który z pewnością ma czemuś służyć, ale którego po prostu „nie czaję”. Mało kto moim zdaniem wychodzi z takich eksperymentów zwycięsko, choć pewnie znajdą się i entuzjaści takiej formy.
      U Wegnera niestety aż mnie zęby z przesytu bolały, a w szoku byłam tym większym, że opowiadania o Meekhanie szalenie mnie kupiły i autora miałam za takiego „opowiadaniowego pewniaka”, co to żadnej krótkiej formy nigdy nie zepsuje.
      A „Księgę smoków” nawet mam, dorwałam kiedyś w taniej książce, więc się tym chętniej zapoznam. Ostatnio w ogóle się antologiami obkupiłam, chociaż pozostaję z opowiadaniami w skomplikowanym związku. Może się jeszcze jakoś bardziej przekonam do tej formy. :D

    • Ten tekst Palińskiego w ‚SF po polsku’ też jest dość ‚nowomodnie’ napisany, ale w tym konkretnym przypadku taka narracja bardzo pasuje i znajduje uzasadnienie.

      Właśnie czytam pierwszy tom ‚Opowieści z meekhańskiego pogranicza’ i tym bardziej mnie dziwi ten spadek formy. Choć zdania są mocno podzielone, bo opowiadanie z ‚Herosów’ na chwilę obecną prowadzi w swojej kategorii w plebiscycie Katedry :P

      Nie zrozum mnie źle – ‚Księga smoków’ niczym wybitnym nie jest, ale potrafi zaskoczyć faktem, że biorąc smoki za motyw przewodni da się jeszcze wykrzesać z siebie cokolwiek oryginalnego. Miło wspominam opowiadania Piskorskiego i Brzezińskiej (jest Babcia Jagódka, więc nie mogło być źle :P). Nie zabrakło jednak, jak to w antologiach bywa, tekstów gorzej niż kiepskich.

  • „Niby sama tematyka jest dość sugestywna i nie obiecuje wiele…” – no właśnie, ja pozostaję przy tym stwierdzeniu Agaty (z pełną ignorancją odrzucając część dalszą;). Zupełnie mnie do tej antologii nie ciągnęło wcześniej i teraz, po przeczytaniu kilku recenzji, tak samo nie ciągnie.

  • viv

    Sięgnęłabym dla/do tych kilku dobrych tekstów, ale kupować tylko dla nich raczej nie będę. Zwłaszcza, że w zbiorach brakuje mi jeszcze Science Fiction – wydatku znacznie bardziej zasadnego :)
    A ostatnie zdanie recenzji pasuje do znacznej części wydawanych obecnie książek ;)