Growe podsumowanie 2012

By | 31 grudnia 2012

Pora na drugą część tegorocznych podsumowań — część, jak zgaduję, najkrótszą, poświęconą grom komputerowym i konsolowym.

GROWE PODSUMOWANIE ROKU 2012

Z roku na rok, niestety, gram coraz mniej — gdy przychodzi mi zrezygnować z jakiejś przyjemności na rzecz obowiązków, gry idą pierwsze w odstawkę, a że z roku na rok zmuszona jestem rezygnować coraz częściej… Kończy się tym, że tylko rośnie lista tytułów, które bardzo chciałabym poznać. A tu nie ma kiedy!

Styczeń zaczął się całkiem owocnie — ukończyłam wreszcie Alice: Madness Returns (wersja na PS3), która zajęła jedno z miejsc na liście moich ulubionych gier. Nie jest to pozycja innowacyjna ani pod względem rozgrywki, ani pod względem tematyki — to raczej duchowy spadkobierca American McGee’s Alice z 2000 roku i pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika specyficznego klimatu Alicji w Krainie Czarów. W grze Alice Liddel jest starsza i boryka się z traumą z dzieciństwa — pożarem, w którym zginęli jej najbliżsi. Od tej pory dziewczynka mieszka w obskurnym sierocińcu i uczestniczy w psychoterapii, a w trakcie sesji hipnotycznych wraca do Wonderlandu, by uporać się ze wspomnieniami. Kraina Czarów została cudownie przedstawiona — początkowo wygląda na sielankowe miejsce, to najbliższe ekranizacjom książki, z przedziwną i różnokolorową fauną i florą. Wraz z postępem akcji krajobraz zmienia się w coraz bardziej psychodeliczno-oniryczny, a Alicję próbują dopaść coraz koszmarniejsze stwory. Rozgrywka jest bardzo przyjemna i chyba tylko w jednym momencie zagryzałam zęby z frustracji. Trwa kilkanaście godzin, ale by odkryć wszystkie sekrety pewnikiem przyda się więcej niż jedno przejście. Podsumowując, polecam każdemu, nawet osobom niemającym zbyt dużych doświadczeń z grami komputerowymi.

W styczniu udało mi się ukończyć jeszcze jedną pozycję na PS3, God of War III. To osadzona w czasach starożytnych opowieść o Kratosie, mieszkańcu Sparty, a potem następcy Aresa na tronie boga wojny, który postanawia zemścić się na greckich bogach za doznane w przeszłości krzywdy. Idea zabawy jest prosta — pokonujesz całą gamę stworzeń, która staje Ci na drodze, co jakiś czas zaś stajesz oko w oko z silniejszym przeciwnikiem znanym z kart mitologii, trafiaj się też zagadki przestrzenne. Kratos poznaje nowe, silniejsze ciosy, a Ty próbujesz opanować milion combosów na padzie i nie dać się zabić. Byłam dość sceptycznie nastawiona do tej produkcji, ale ostatecznie okazała się szalenie grywalna i wciągająca, a także urzekająca oprawą graficzną. A do tego — raczej trudna (choć ponoć i tak banalnie prosta w porównaniu do poprzednich dwóch części, ale niestety nie mam porównania). No i zawsze lubiłam mitologię, nawet w strawestowanej formie. Tak więc jeśli komuś wpadnie w ręce, może zagrać, acz nie jest to produkcja na żadnym polu przełomowa.

Po owocnym styczniu nastąpiły miesiące posuchy i do grania wróciłam dopiero w maju — z okazji premiery najbardziej oczekiwanej gry tego roku, czyli Diablo III. Nigdy nie byłam zagorzałą fanką poprzednich części, a hack’n’slashe z reguły nudzą mi się dość szybko. Diablo III utrzymało mnie jednak przed ekranem przez bity miesiąc niemal bez przerwy; zdarzało się, że grając przez sieć, przez pół nocy plądrowaliśmy poszczególne lokacje, a następnego dnia, po odbębnieniu obowiązków, siadaliśmy znowu przed monitorami. Kolejny miesiąc grałam już z mniejszą werwą, a potem… Potem zaczęłam pracować i odstawiłam granie. Do Diablo III już nie wróciłam i podejrzewam, że powrót grozi mi najwcześniej za kilka lat, kiedy setne z kolei ubijanie tego samego bossa zatrze mi się w pamięci. Niemniej, będę Diablo III miło wspominać — jako jedyną grę gatunku, która na długi czas (200 godzin!) zapewniła mi rozrywkę. No i długo nie zapomnę samej premiery i boju o egzemplarze. :D

Po Diablo III miałam krótką przygodę… z World of Warcraft. Aż trudno w to uwierzyć, gdyż MMO nie lubię i latami się przed nimi broniłam. WoW okazał się całkiem sympatyczny, ale po pierwsze drogi w użytkowaniu, a po drugie strasznie czasożerny. Kiedy już będę na emeryturze, chętnie wrócę do Azeroth, ale teraz, na co dzień — nie ma szans, szkoda mi cennych godzin i cennych funduszy, zwłaszcza gdy przeliczę to na książki.

Ostatni zryw związany z grami miał miejsce tej jesieni. Zaczęło się od Mass Effect 3, czyli ostatniej części mojej ulubionej trylogii science fiction w świecie gier. Przygoda była dość krótka, całość zajęła mi 35 godzin, a choć gra ma niestety nieco więcej słabych stron niż poprzednie odsłony, koniec końców zapewniła mi masę przedniej rozgrywki i przejmującą, przygnębiającą fabułę. I tylko to zakończenie zepsuło wrażenia na sam koniec… Co nie zmienia faktu, że dla każdego, kto polubił część pierwszą i drugą, trzecia jest pozycją obowiązkową. A co z pozostałymi? Polecam — dużo sf, dużo emocji, trochę strzelania, trochę ważnych wyborów, ciekawi towarzysze i w gruncie rzeczy krótki czas trwania, więc łatwiej znaleźć miejsce w grafiku.

Z rozpędu po ME3 wróciłam zaś do The Elder Scrolls V: Skyrim, gry, którą zaczęłam rok wcześniej (czytaj — grałam przez 50 godzin i przeszłam może z 1/10 całości, a potem i tak zaczęłam od początku…), a tej jesieni odpaliłam ponownie i wsiąknęłam na kolejne 130 godzin. I wciąż nie skończyłam! Boję się strasznie tego, że jeśli teraz nie przejdę Skyrima do końca, to znów zdążę zapomnieć, co tak właściwie robiłam i będę zaczynać po raz trzeci. Co jest fatalnym pomysłem, zważywszy na ilość poświęconego już czasu. Ale z kolei każde odpalenie tej gry grozi minimum kilkugodzinną sesją, bo jeszcze jedną jaskinię trzeba zbadać, bo jeszcze jedno zadanie ukończyć, bo ciekawe, co jest za zakrętem… Świat w Skyrimie jest olbrzymi — a do tego przepiękny. Wędrowanie po nim to czysta przyjemność, a że właściwie w prawie każdej chacie, jaskini, świątyni mamy coś do zrobienia, to czas trwania zabawy przybiera kosmiczne wartości liczbowe. Polecam — zwłaszcza zimą, o ile tylko macie duże zapasy wolnego czasu.

W co nie zdążyłam zagrać? Na mojej liście priorytetów przewijają się trzy tytuły, które okupują ją niezmiennie od co najmniej roku. Są to: Heavy Rain, Batman: Arkham Asylum i Deus Ex: Human Revolution. W nadchodzącym roku postaram się sięgnąć przynajmniej po ostatnią z nich, zwłaszcza że udało mi się upolować Złotą Edycję w bardzo rozsądnej cenie. Plus, cyberpunkowe cRPG nie trafia się codziennie, a z moją słabością do cyborgów i wszczepów nie mogę tego przegapić. Jeśli chodzi o pozostałe dwa tytuły z listy marzeń, może być trudniej, przede wszystkim dlatego, że żadnego z nich jeszcze nie mam na swojej półce.

Które z produkcji nadchodzących w 2013 roku będę śledzić? Na mojej liście są trzy tytuły: Tomb Raider, The Last of Us, Beyond: Two Souls. Obecności Tomb Raidera właściwie nie muszę tłumaczyć nikomu, kto zna mnie prywatnie — w gry z Larą Croft w roli głównej gram od ósmego roku życia i choć nie są to produkcje wybitne, to zawsze stanowią dla mnie świetną rozrywkę. Nowa odsłona ma być kompletnie inna od wcześniejszych części, bardziej realistyczna i utrzymana w poważnym klimacie. Lara w gruncie rzeczy nie przypomina Lary i mogłaby mieć na imię nawet Hermenegilda, ale jak dobrze wiadomo — stara marka sprzeda się lepiej niż nowa marka… Trochę mnie to niepokoi, ale kiedyś na pewno dam nowemu Tomb Raiderowi szansę. W końcu stara miłość nie rdzewieje.

The Last of Us i Beyond: Two Souls to z kolei tytuły zapowiadane wyłącznie na PS3 (przez co doczekały się już swoich grupek hejterów, że jak to tak twórcy śmią nie zrobić wersji na PC). The Last of Us to nowa produkcja studia Naughty Dog, a każdy, kto grał w którąkolwiek z części Uncharted dobrze wie, że ta marka jest gwarancja najwyższej jakości — wciągającej fabuły, świetnej grywalności i przepięknej oprawy graficznej. Ich nowa gra zapowiada się na produkcję poważniejszą, rozgrywającą w świecie bliskiej przyszłości, niszczonym przez tajemniczą faunę zarażającą mieszkańców. Premiera — w maju. Również za Beyond: Two Souls odpowiada znane, sprawdzone studio — Quantic Dream, twórcy Heavy Rain. Zapowiadana produkcja to połączenie gry przygodowej z interaktywnym filmem, fabuła balansuje zaś na granicy thrillera i dramatu psychologicznego. W główną rolę wciela się Ellen Page, znana z takich filmów jak Juno, Incepcja czy Zakochani w Rzymie. Scenariusz produkcji liczył rzekomo 2000 stron. Dokładna data premiery nie jest jeszcze znana.

Grywacie od czasu do czasu? Czekacie na jakąś produkcję? A może w ogóle nie pociąga was ten typ rozrywki?

16 thoughts on “Growe podsumowanie 2012

  1. Agata

    Grywałam namiętnie jako dzieciak i małolata, później mi jakoś przeszło, bo wsiąknęłam w seriale i na gry zabrakło czasu ;p W tym roku zrobiłam wyjątek dla „Diablo III” – nie jestem wielką fanką, ale gra się całkiem przyjemnie. Grałam kiedyś w American McGee’s Alice i nawet nie widziałam, że są jakieś nowe wersje, kusisz mnie The Elder Scrolls i World of Warcraft – kiedyś to uwielbiałam. Na żadną produkcję nie czekam, przestałam śledzić co słychać w świecie gier parę lat temu, ale „Diablo III” przypomniało mi stare dobre czasy i nabrałam ochoty na więcej :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Kuszę, a zarazem z uwagi na straszliwą czasożerność tych dwóch produkcji zalecam ostrożność, bo może się to źle skończyć (dla seriali, filmów albo książek). ^^ Na krótką przygodę chyba najlepsza będzie Alicja, a zdecydowanie warto, jeśli dobrze wspominasz tę starą wersję. :)

  2. Fimbulvinter

    Chyba chochlik zmienił kolejność obrazków ME3 i Skyrim. Ja w tym roku dorwałem Starcrafta 2 i mogę powiedzieć, że gra jest naprawdę wyśmienita. Na co czekam w 2013? Na pewno muszę nadrobić Deus Ex całą serię, czekam na GOTY Skyrima, The Last of Us, God of War: Wstąpienie, Beyond, Serce Roju i Bioshock Infinite. Problem taki, że pewnie poleci jedna premiera a reszta to czekam, aż będzie tańsza w wyprzedaży na Steam.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Faktycznie, dzięki, już poprawiam. :)
      Też poczekam na jakieś wyprzedaże/tańsze serie. Gry ostatnio tanieją w tak zawrotnym tempie, że zdecydowanie warto poczekać te kilka miesięcy na dobrą okazję. A już mi się nie spieszy tak jak niegdyś do konkretnego tytułu. Szkoda tylko, że nie ma jeszcze steama na PS3, bo jednak promocje w PSN to nie to samo. :D

    2. Fimbulvinter

      Sony zrobiło coś co na tą chwilę może konkurować ze Steamem. Za 200zł rocznie co miesiąc dostajemy masę gier za darmo w ramach Playstation +. Gry się zmieniają co miesiąć (był Red Dead Redemption, Deus Ex, Borderlands, Just Cause 2 etc). Gry po miesiącu znikają, ale wystarczy dodać je do listy pobierania i można pobrać zawsze. Zastanawiam się czy nie kupić tego abonamentu.

  3. Trojka

    Gryyyy…. o matko, właśnie je poświęciłem dla czytania. Ostatni nowy tytuł jaki grałem (single player) to chyba growa adaptacja ostatniego Harrego Pottera, później już długo nic. Boję się dłużej zastanowić ile świetnych gier mnie minęło.

    Przyznam się że jestem fanem s-f, a „Mass Effect” nie zaliczyłem. Raczej pograłem w pierwszą część pół godziny i na tym się skończyło. Obiecuję sobie że kiedyś nadrobię, póki co pudełko z grą kurzy się na półce.Nie mówiąc już o „Skyrim” (Obliviona zaliczałem trzy razy), „Max Payne”, „Ghost Recon”, ‚The Old Republic”, czy „Wiedźmin”. plus parę innych tytułów których teraz nie pamiętam.

    Tak już jest, człowiek chcę nadrobić w jednej dziedzinie, musi poświęcić drugą. Musiałbym z domu nie wychodzić żeby spełnić się hobbystycznie ;).

    Aha, jest jedna gra, która dzieję się w tym samej linii czasowej co serial „The Walking Dead”, Sporo osób poleca ją, podobno miażdży fabularnie i emocjonalnie. Tytuł taki sam jak serial, tylko ze sugerować się studiem Telltale Games.

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Też słyszałam sporo dobrego o tej grze z „The Walking Dead”, tyle że na razie też już nie mam niestety gdzie wcisnąć. Ponapoczynałam z kolei choćby „Wiedźmina 2” czy „Arcanum”, które też bardzo mi się podobały, a niespodziewanie przerwałam granie i ciągle nie udało mi się wrócić.To doprawdy okropne, że wraz z kolejnymi zainteresowaniami czy hobby nie zwiększa się długość doby!

  4. Immora

    Niestety mnie wciągnęło League of Legends i koniec z innymi grami :P Pogrywam sobie jeszcze czasem w Civilization 5 i Tropico 4, a Skyrima mam ponad 110 godzin … i nadal nie ukończyłam głównego wątku :P Kiedyś ukończę, tak ;)
    Chętnie pograłabym w ME3, ale nie ukończyłam jeszcze ME1, bo mam taką dziwną przypadlość, że muszę zrobić wszystkie questy poboczne i się kończy tak, że nie kończę gry :P
    Ogólnie też trochę szkoda mi kasy na zakup gier, bo to jednak spory wydatek, a staram się nie piracić – i takim sposobem gram w to co mam.
    Z gier, w które chciałabyś zagrać mam za sobą Heavy Rain – super, inna gra niż wszystkie i przeszłam już ze trzy razy tylko po to, by zobaczyć inne zakończenia :P A Deus Ex rownież świetny, bardzo wciągający i satysfakcjonujący.
    W WoWa kiedyś sobie pogrywałam na prywatnych serwerach, ale mi się przejadło, a Diablo III to z kolei taki odgrzewany kotlet dla mnie, że sama betka mi wystarczyła :P
    W przyszłym roku za to czekam na to co ty – The Last of Us i Beyond: Two Souls, może w coś w końcu pogram na PSie :P

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      To nie będę polecać Ci steama, bo jak zaczynają się promocje typu 2-5 euro za grę/grę z dodatkami, to aż żal nie kupić… I potem zaczyna się gromadzenie zapasów, jak z książkami. :D
      Też muszę PS-a odkurzyć, bo właściwie od stycznia służy tylko jako odtwarzacz do filmów, aż głupio tak. Może wreszcie skończę Uncharted, bo utknęłam gdzieś pod koniec pierwszej części… a potem zgubiłam save’y i w rezultacie wciąż nie widziałam zakończenia.

    2. Immora

      Uncharted też jest boskie :P ale najbardziej to wciągnęło mnie Little Big Planet, tylko trzeba mieć z kim zagrać :P
      A Steama mam, bo do Skyrima i Deusa potrzebowałam, ale na szczęście nie mam paypala ani karty kredytowej :P No i wolę jednak wersje pudełkowe :(

  5. Fka

    Oj dla mnie w tym roku było kiepsko z grami. Większość gier napoczęłam i nie udało mi się dokończyć. W całości przeszłam jedynie Risen, Grę o tron (to RPG) i Diablo III (ale tylko jeden raz na najprostszym poziomie, bo strasznie nie lubię grać dwa razy w to samo, chyba że minie długi czas od ostatniego razu), a także dwie proste i krótkie przygodówki.
    Po za tym kupiłam Neverwinter nights 2 wraz z dodatkami, ale ukończyłam niewielki procent gry, to samo ze Skyrimem (też chyba nigdy go nie przejdę). Dostałam Heroes of might and magic VI, ale nie wciągnęło mnie tak jak V część, nie wspominając już o III w którą zagrywałam się w gimnazjum. Jeszcze zaczęłam Dragon Age 2 i nawet przeszłam pierwszy akt, po czym niestety z jakiegoś powodu grę porzuciłam. W tym roku żadnych nowych produkcji nie kupuję, mój komputer pewnie i tak ich nie pociągnie. Chciałabym dokończyć te, które zaczęłam i zagrać w Wiedźmina 2, którego ma mój chłopak. Ale wątpię, że mi się to uda, bo mój wolny czas zdominowały książki i blogosfera :)

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Ha, w nieśmiertelną trzecią część Heroes też pogrywam od czasu do czasu (zdarzało mi się np. na nudnych wykładach na uczelni… :D). Ale w żadną inną nie grałam, ogólnie nie przepadam za strategiami i HoMM3 to taki specyficzny wyjątek.
      A Dragon Age 2 polecam. Wielu osobom się niezbyt podobała, ale ja się bardzo dobrze bawiłam i chętnie przejdę kiedyś jeszcze raz. :)

  6. Viginti Tres

    Byłam zapalonym graczem w czasach świetności Baldur’s Gate czy Icewind Dale (wtedy chyba był też wysyp strategii takich jak Setlersi), poprzez drugiego Diabła, Neverwinter Nights i Morrowinda, aż do Obliviona i Wiedźmina… A później jakoś tak naturalnie z grami skończyłam. Jedynie Skyrim zdołał mnie nawrócić na ścieżkę nerda, ale to tylko na jakiś miesiąc (na szczęście nie objawiał się u mnie symptom jeszcze jednej jaskini). Przez moment kusił też The secret world, ale to MMO, więc szybko odpuściłam. Aczkolwiek gdyby ktoś miał, chętnie bym się z nim zaprzyjaźniła. :D

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      Czasy BG i IwD też bardzo dobrze wspominam, wtedy tak na dobre wsiąkłam w fantastykę – i zostało. Co parę lat nawet coś z tych starych produkcji chętnie odświeżam, całkiem przyzwoicie się zestarzały. Za to Morrowind jakoś nigdy do mnie nie przemówił, dopiero przy Oblivionie wciągnęłam się w serię.
      A na żadne MMO już nie dam się skusić, wystarczy, że mi WoW miesiąc życia zabrał. :D

  7. Kali

    Oj oj, bo to trzeba wybierać dobre MMO – ja gram nieprzerwanie od startu w Guild Wars 2 z hasłem „płacisz raz, grasz cały czas” :D O grach to możnaby z moim mężczyzną pogadać, nagle mu się wczoraj zachciało znów posiedzieć w Skyrimie, więc siedzi. No ja nie mam chyba tyle zapału, ale liznę zawsze w roku kilka tytułów, chociażby beta Diablo 3. I podobnie jak Fka zawiodłam się na Herosach 6 – no niestety, nawet kampanii nie zrobiłam… Za to zastanawiam się nad zapisaniem do bety HoMM Online (bo nie potrafię sobie tego wyobrazić i chcę zobaczyć z czym to się zje za jakiś czas).

    Reply
    1. Oceansoul Post author

      MMO płatne tylko raz, które by mnie prawdziwie wciągnęło, oznaczałoby moją zgubę i katastrofę. :D Więc może dobrze, że nawet nie sprawdzałam żadnego, bo potem byłoby ciężko o odwrót.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *