Growe podsumowanie 2011

By | 30 grudnia 2011

Dziś pora na najbardziej ‘niszowe’ z kulturalnych podsumowań roku. Na drugi ogień – gry!

GROWE PODSUMOWANIE ROKU 2011

W gruncie rzeczy wpis ten nie powinien prawić o grach, a o grze. O jednym konkretnym tytule, który sprawił, że mój cały rok grania poszedł w niebyt, a wszelkie inne produkcje popadły w niełaskę i zapomnienie. Mowa, rzecz jasna, o The Elder Scrolls V: Skyrim, wyczekanym i wychuchanym dziecku Bethesda Softworks. Jedna wzmianka o premierze i ponad minutowy trailer zelektryzowały swego czasu miliony graczy całego świata, doczekały się przeróbek, parodii i kapliczek w domostwach fanów. A potem było już tylko więcej i więcej – zapowiedzi i oczekiwań. Dziś, 65 godzin gry później (co daje mi może… z 20% ukończonej całości? Szacuję na oko i raczej zawyżam ten wynik), wiem, że czekałam na nią zdecydowanie za słabo i z nie dość nabożną czcią. Skyrim jest wielki, jest cudowny, jest różnorodny, jest niesamowicie wciągający i pochłaniający. Jest olbrzymi pod każdym względem. I nie wiem, czy wystarczy mi życia (no dobra, powiedzmy – dekady), by ukończyć każde zadanie, zbadać każdą jaskinię i odkryć każdy smaczek przygotowany przez twórców. Dziś tylko chylę czoła i radzę – nie kupujcie Skyrim, nie grajcie w Skyrim, o ile chcecie mieć jeszcze trochę życia. ;)

Wróćmy jednak do tematu, który przewiduje liczbę mnogą w swej istocie. Z tegorocznych produkcji nie zdążyłam zakosztować wielu. Nieliczni szczęściarze to:
Dragon Age II – mówcie, co chcecie, ale ja DA2 będę bronić do ostatka, z jednego prostego powodu: ogromnej frajdy, jaką czerpałam z rozgrywki. Więcej zachwytów można znaleźć w recenzji;
Wiedźmin 2: Zabójcy Królów – na Wiedźmina czekałam bardzo i zaraz po premierze spędziłam nad nim długie godziny. Dlaczego nigdy go nie skończyłam? Nie mam pojęcia. To naprawdę dobra gra, która w pewnym momencie trochę zaczęła mnie nużyć, a potem pozwoliła o sobie zapomnieć. Ale kiedyś do niej wrócę – może po ponownym przejściu części pierwszej (aktualnie: II akt);
Alice: Madness Returns – ta gra doczeka się kiedyś osobnego wpisu, czy raczej peanu. Obiecuję! Czemu nie teraz? Ponieważ również leży gdzieś, biedna i niedokończona, a wszystko przez to, że leniwej mnie od czasu przeprowadzki nie chce się nawet podpiąć konsoli… A tymczasem Alicja to produkcja wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, w którą trzeba, ale to trzeba zagrać – o ile jest się miłośnikiem Alicji w wydaniu psychodelicznym. Ale czy można nim nie być?!

I tyle! Pozostałe tegoroczne tytuły, na które mam ogromną ochotę (Batman: Arkham City, Deus Ex: Human Revolution, Uncharted 3: Drake’s Deception), muszą czekać na lepsze czasy. Oby nadeszły one szybciej niż moja emerytura!

Z produkcji starszych, do których powracałam w tym roku, trzeba koniecznie wspomnieć dwie:
Beyond Good & Evil – gra-cudeńko, gra-perełka, emocjonalny majstersztyk! Produkcja leciwa i zapomniana, a w tym roku odświeżona i dostępna w HD na konsolach za marne grosze. Nie mogłam nie powrócić do niej, nie zwiedzić Hillys po raz kolejny, nie wziąć udziału w jednej z najwspanialszych historii i przygód w dziejach gier przygodowo-platformowych. Nie wiem, czy zbiorę się wreszcie do napisania pełnoprawnej recenzji, ale jeśli tego nie uczynię, to nawołuję z tego miejsca – jeśli masz komputer i nie masz patologicznego wstrętu do gier, zagraj w to dzieło. W żadną inną grę nie musisz;
Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura – nie wiem, czy kiedykolwiek skończę tę produkcję. Jest duża, jest złożona, jest starej daty (co nie jest wadą, ale jest specyficzną cechą). Nawet jeśli tego nie zrobię, to granie w nią jest wystarczającą przyjemnością. Za każdym razem odkrywam w Arcanum coś nowego, natrafiam na rozwiązanie, które mnie zaskakuje i nie mogę pogodzić się z faktem, dlaczego po przeszło 10 latach, jakie minęły od premiery, nikt nie wpadł na pewne pomysły po raz drugi. No i steampunk, moja miłość. Oddam nerkę za choć jeszcze jakiegoś steampunkowego erpega!

Tym miłym akcentem kończę kolejny odcinek podsumowania i nie mogę powstrzymać się przed nieco gorzką refleksją, że z roku na rok gram coraz mniej. I na coraz mniej tytułów czekam. Życie!

8 thoughts on “Growe podsumowanie 2011

  1. wadik

    Skyrim sam ukradł mi kilkadziesiąt godzin życia, mimo to nie żałuję! Gra wciąga jak ruchome piaski, z każdą misją chce się więcej i więcej. Szkoda, że Uncharted 3 nie ograłaś, bo on również jest rewelacyjny (ach… te pustynne krajobrazy).
    Pozdrawiam,

    P.S
    Szczęśliwego Nowego Roku! ;)

    Reply
  2. Oceansoul Post author

    W Uncharted kiedyś na pewno zagram! ^^ Póki co ciągle jestem gdzieś w pierwszej części – ale rozgrywka jest świetna i jak tylko czas da, to zapoznam się i z kolejnymi.

    Szczęśliwego i Tobie! ^^

    Reply
  3. kenaz

    Skyrim.. zacząłem, widzę, że to dobra gra, ale coś mi nie pasuje. Może zbyt wielki świat, zbyt duża swoboda? ;) Chodziłem sobie tak bez celu przez kilka godzin, nikt nie ma dla mnie zadań, wszędzie jest daleko (nawet jadąc na koniu). Ale obiecałem sobie wrócić i dać szansę.
    Za to Wiedźmin 2 porywa od pierwszej chwili. Wciąga w fabułę, goni się żeby wiedzieć co dalej, przy okazji troche ciekawych i mniej ciekawych zadań pobocznych i niesamowity klimat w lesistym pierwszym akcie. Dalej niestety jest gorzej, trochę zaczyna brakować swobody, ale całokształ jak najbardziej na tak. Te dwa różne akty (w zalezności od podjętych decyzji) to wg mnie nie zbyt czyste zagranie twórców… ale przynajmniej jest dodatkowy powód, żeby przejść grę jeszcze raz. Boli trochę, że jest mniej słowiańsko w porównaniu do Jedynki, pod względem muzyki też wolałem poprzednią część.

    Po Alicję sięgam już od pół roku i jakoś nie mogę (a nawet zainstalowałem!), Batman Arkham Asylum był rewelacyjny i kupie sobie Arkham City za pare miesięcy :)

    Reply
  4. Oceansoul Post author

    No właśnie mnie chyba tej swobody w Wiedźminie zabrakło. W pierwszym akcie jeszcze tak się tego nie czuło, ale już w drugim, te niewidzialne ściany na każdym kroku… I jakoś tak utknęłam.
    Za to w Skyrim aż chce mi się jeździć na koniu przez te wszystkie pola, łąki i górskie szczyty. A jak zadania nie ma, to czasem i tak lubię zajrzeć do jaskini czy opuszczonej chaty, poczytać jakieś notatki, listy, pozwiedzać. Jakoś tak się wciągnęłam. Mam w dzienniku całą masę zadań i nie wiem wręcz, które najpierw robić. :D No i cudowne jak zawsze gildie. ^^

    Reply
  5. Danny

    Jak tylko wrócę do Polski to mój Uncharted 3 będzie na mnie czekać <3
    Po dwóch poprzednich częściach jestem wręcz pewny, że się nie zawiodę ;)

    Reply
  6. Harashiken

    Skyrim wciąga, ale póki co dobrze mu się opieram. Czekam na Construction Seta czy jak też będzie się to tu nazywało i ciekawe domy, w których będę mógł gromadzić swój sprzęt. Ale te kilka godzin, które mu poświęciłem pozwoliły mi dostrzec elementy, które mi się nie spodobały. Model jazdy koniem jest kiepski, chyba nic nie zostało poprawione i prędkość jazdy, bowiem konia w galopie można by sprintem przegnać. Potwornie nie podoba mi się surowość nowego TES’a dziwne proste menu i koszmarnie uproszczony rozwój postaci to elementy, za które bardzo nie lubię Skyrima jednak nie da się odmówić jego geniuszu. Poza tym skoro zostało wprowadzone kowalstwo to mnie na przykład brakuje smaczków w postaci zbierania elementów uzbrojenia czy też broni i przekuwania ich na nowe unikatowe przedmioty, których inaczej zdobyć się nie da. A jeśli o broni mowa to Skyrim w porównaniu np do Morrowinda jest potwornie biedny w kwestii różnorodności broni :/ Tyle, nie będę już się rozpisywał bo przesadziłem mocno :P

    Co do Arcanum to rzec muszę iż jest to chyba najlepszy erpeg starej daty w jakiego grałem, porwał mnie bez reszty ale podobnie jak Ty nigdy go nie ukończyłem… chociaż… hmm… powiem Ci że już nie pamiętam być może raz to zrobiłem ^^ Tak czy inaczej Arcanum zaczynałem od nowa z 3 czy 4 razy i za każdym razem było równie niesamowite i magiczne. Wielka jest to gra :)

    W Wiedźmina natomiast nie grałem, bardzo się zraziłem po jedynce, która niezbyt mnie porwała. Za bardzo liniowa, za długi czas wczytywania obszarów, czy nawet wnętrz najmniejszych chatek itd. Gra zła nie była jednak niczym również nie zachwycała. Ponoć dwójka lepsza, ale nie miałem ochoty się o tym przekonać. A mówiąc o przyszłym roku to już wkrótce czeka nas D3 i ME3, poza tym chyba też szykuje się kolejne GTA, którego mój biedny komputer już nie uciągnie :/ Choć Skyrima na high też nie powinien a radzi sobie bez problemu ^^ No i chciałbym też kiedyś rozprawić się z kolejnymi Asasynami, a jak na razie tylko jedynka za mną, a do innych nie ciągnie.

    Co do innych tytułów, które wymieniłaś to zupełnie mnie one nie zainteresowały, nie licząc może DA, który jednak po jakimś czasie odszedł na bok podobnie jak Wiedźmin u Ciebie. Ale ogólnie rzecz biorąc w tym roku starałem się skupić na książkach zamiast na grach dopiero teraz pojawił się Skyrim, a także moje nowe odkrycie Vindictus ^^ Pierwsze mmo, które pochłonęło mnie na tak długi czas, inne bowiem do których się dotykałem bardzo szybko mi się nudziły. No ale w przyszłym roku czeka nas GW2, a ten być może stanie się nawet godnym konkurentem dla Wow’a ^^

    Reply
  7. Oceansoul Post author

    @Danny: Grałam wczoraj/dzisiaj w Uncharted 3. :3 O jeżu, jaki cudnyyy! ^^ Nathan. <3

    @Harashiken: Twój komentarz chyba dorównał długością notce. ^^ Ale bardzo miło mi się go czytało.
    Menu w Skyrimie także serdecznie nie cierpię. Skoro po kilkudziesięciu godzinach gry ciągle nie jest dla mnie intuicyjne, to coś z nim jest nie tak. A reszta wad w sumie mi nie przeszkadza, moje uwielbienie nie pozwala mi ich dostrzegać za bardzo. :D
    Na ME3 bardzo czekam. Na DA3 zresztą też, mimo jej dość licznych wad nie potrafię się oderwać od tej serii. ^^
    A od MMO trzymam się z daleka, tak na wszelki wypadek - bo jeszcze by mi się spodobały i nie miałabym już czasu pożyć. :D

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *