Filmowe podsumowanie 2014

By | 2 stycznia 2015

Nie macie jeszcze dość po ostatnich siedmiu stronach literackich podsumowań? Mam nadzieję, że nie ― dziś pora na część drugą, czyli filmy! Kolejny dział, do którego prowadzę na tyle dokładne statystyki, że nie zabraknie ani wykresów, ani zestawień TOP 5. Nie traćmy więc więcej czasu i powspominajmy, co wartego polecenia obejrzałam w 2014 roku.

FILMOWE PODSUMOWANIE ROKU 2014

1. Rozliczenie z planów poczynionych na koniec roku 2013.

Moim pierwszym życzeniem było oglądanie jeszcze większej liczby lepszych filmów. Patrząc na tegoroczną średnią z obejrzanych produkcji (do której przejdziemy później) ― cel uważam za zrealizowany. Chciałam także oglądać więcej filmów starszych, a mniej tych nakręconych w ostatnich latach. W tym przypadku jednak zawaliłam na całej linii. Poszerzanie swojej filmoteki uważam z kolei za połowicznie udane. Warto zaznaczyć, że podjęłam w tym roku jedną z ważniejszych decyzji ― przestałam inwestować w DVD, które jest dla mnie pieśnią przeszłości. W związku z tym sporą część swoich zbiorów wyprzedałam, rozdałam także wszystkie kasety VHS. Filmy i seriale kupuję już tylko na Blu-Rayach. Uzupełniłam swój zbiór filmów superbohaterskich i zaczęłam powoli kompletować kolekcję animacji Disneya. W tym roku powinnam pociągnąć te plany dalej. Jeśli zaś chodzi o dziesięć produkcji, które wyznaczyłam sobie do oglądania w 2014 roku ― obejrzałam z nich raptem połowę. Niedobrze!

2. Garść statystyk.

Inaczej niż w przypadku książek, ten rok filmowy wypadł ciut lepiej niż poprzedni. Nie jest to mój rekord, ale nie mam aktualnie ambicji ― ani możliwości ― by konkurować ze sobą sprzed paru lat. 140 produkcji to niemal dwukrotnie więcej niż przeczytane 71 książek, ale nie ukrywam, że w trakcie tygodnia o wiele łatwiej znaleźć mi czas, a przede wszystkim siłę, na film niż na lekturę.

2014filmy1

Średnio daje mi to ponad 11 filmów na miesiąc. Najsłabiej bez wątpienia wypada marzec ― miesiąc, w którym zaczęłam pracę. Wracałam wówczas do domu tak zmęczona, że od razu kładłam się spać, ewentualnie oglądając wcześniej odcinek serialu. Najlepiej wypadł grudzień, i to nie z uwagi na okres świąteczny (wtedy poświęcałam czas na powtórki), a potrzebę ponadrabiania kilku tytułów, które chodziły za mną od dłuższego czasu. Świetny był także styczeń (wtedy nadrabiam produkcje nominowane do Oscarów czy Złotych Globów) i ten trend pewnie utrzyma się i w tym roku.

2014filmy2

Jeśli chodzi o rodzaj oglądanych produkcji, udało mi się je zróżnicować nieco bardziej niż w zeszłym roku. Spadł udział tytułów fantastycznych, na prowadzenie wysunęły się dramaty. Obejrzałam o wiele mniej produkcji krótkometrażowych, a za to o wiele więcej animacji ― miałam ambitny plan nadrabiania tych ostatnich i większość tytułów z listy udało mi się skreślić. Napiszę o tym szerzej przy innej okazji, ale dziś pochwalę się tylko, że widziałam już choćby prawie wszystkie filmy studia Dreamworks (został mi jeszcze tylko jeden).

2014filmy3

O wiele słabiej wypada zestawienie krajów i lat produkcji. Dominują ― i to znacznie ― filmy amerykańskie. Dopiero pod koniec roku uświadomiłam sobie, że nie widziałam od bardzo dawna żadnego tytułu polskiego, w związku z czym nadrobiłam większość obrazów Wojciecha Smarzowskiego; to była zdecydowanie rewelacyjna decyzja. W przyszłym roku może uda mi się z kolei uzupełnić trochę braki na niwie starszych polskich produkcji. Jeszcze gorzej ma się sprawa z filmami z innych krajów ― cztery filmy produkcji francuskiej (choć tak naprawdę tylko dwa francuskojęzyczne), jeden kanadyjski, jeden japoński, jeden duński i jedna krótkometrażówka z Luksemburga. Zdecydowanie warto popracować nad większą różnorodnością.

2014filmy4

Pod względem czasu produkcji zdecydowaną przewagę mają filmy najnowsze. Na liście odhaczyłam 30 tytułów z 2014 roku i 33 z 2013 roku. Ogółem ponad połowę moich obejrzanych stanowiły filmy powstałe w ciągu ostatnich pięciu lat. Przyzwoicie reprezentowana była także pierwsza dekada XXI wieku; pozostałe ― znacznie słabiej. Szczególnie ubolewam nad niskim udziałem filmów nakręconych przed 1950 rokiem ― zaledwie dwie krótkometrażówki. Kolejny temat do przemyśleń na najbliższy rok.

2014filmy5

Średnia ocena 140 obejrzanych tytułów wyniosła w tym roku 6,96 w skali dziesięciostopniowej (rok temu było to 6,56, więc chyba słusznie pogratulowałam sobie postępów w doborze repertuaru). Mediana, tak jak przy książkach, wyniosła 7. Dziesiątkę przyznałam zaledwie raz, ale dziewiątkę ― aż dwadzieścia razy. Jedynki nie było ani jednej, dwója ― jedna, a trójki ― dwie. Które tytuły zasłużyły na najwyższe, a które na najniższe noty? Tego dowiecie się z kolejnego punktu podsumowań.

3. Naj, naj, naj.

Podobnie jak w przypadku książek, postanowiłam sporządzić trzy listy TOP 5 ― zaskoczenia, rozczarowania i najlepsi z najlepszych (tytuły w kolejności alfabetycznej). Muszę zaznaczyć, że nie chodzi tu o filmy, które ukazały się w minionym roku, a o całokształt tytułów, jakie obejrzałam, więc niech nie dziwi Was spory rozstrzał dat premier. Ale nie ma tego złego! Jak co roku, przy okazji omówień i spekulacji okołooscarowych z całą pewnością wyłonię swoich faworytów roku 2014. Nie ma jednak sensu dublować tych zestawień, a i zbytnio się spieszyć, skoro wielu ważnych tytułów nie miałam jeszcze szans obejrzeć z uwagi na późne daty polskich premier.

TOP 5: Największe zaskoczenia

2014filmy6

Extremely Loud & Incredibly Close / Strasznie głośno, niesamowicie blisko (2011)

Po film sięgnęłam w ramach nadrabiania zaległości oscarowych ― w 2012 roku obraz otrzymał dwie nominacje, w tym dla najlepszego filmu. Przed seansem byłam jednak mocno niepewna: dramat z dzieckiem w roli głównej skupiony na temacie ataków na WTC? Ku swojemu zdumieniu otrzymałam jednak chwytającą za serce, gorzko-słodką opowieść, z zupełnie nieirytującym bohaterem (a dzieci na ekranie dość często bywają irytujące) i świetną postacią drugoplanową graną przez Maxa von Sydowa. Jeśli na poziomie emocji macie gust podobny do mojego, obejrzyjcie koniecznie.

In Bruges / Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj (2008)

Ten film to takie typowe „ni pies, ni wydra” ― łączy w sobie elementy komedii, dramatu, kryminału i sensacji. I robi to w cudowny, magnetyzujący sposób. Po opisie i plakatach (i głupawym polskim tytule) spodziewałam się typowej komedii kryminalnej, tymczasem otrzymałam film zręcznie balansujący na granicy tego, co śmieszne, z tym, co refleksyjne, podlane napięciem i akcją. I te dialogi! Od razu widać, że brytyjskie. Nigdy już nie spojrzę na Brugię w ten sam sposób. Życzę sobie więcej równie błyskotliwych filmowych niespodzianek.

Pride / Dumni i wściekli (2014)

Oglądam znacznie mniej filmów brytyjskich niż bym chciała, ale jeśli już na jakiś trafiam ― to zazwyczaj jest to strzał w dziesiątkę. „Pride” to oparta na faktach historia strajkujących walijskich górników, których postanawia wesprzeć grupa londyńskich homoseksualistów. Środowiska te, wydawałoby się, skrajnie różne, ale znalezienie platformy porozumienia mogłoby pomóc zarówno jednym, jak i drugim, zwłaszcza w obliczu nieprzychylnego rządu Margaret Thatcher. Dla mnie to taki wzorzec komediodramatu, w którym naprzemiennie śmieję się i płaczę.

Rush / Wyścig (2013)

Cofam się w tym momencie aż do stycznia ― dokładnie do drugiego filmu obejrzanego w 2014 roku ― ale mam nadzieję, że jeszcze nie zapomnieliście o „Wyścigu”. Straszliwie pominięty w oscarowych nominacjach, wybitnie zaskoczył mnie tym, jak bardzo temat, o którym nie wiedziałam kompletnie nic, potrafił zainteresować dzięki świetnemu scenariuszowi, aktorstwu i zdjęciom. Jeśli podobnie jak ja pokochaliście „Rush”, to pewnie czekacie również na tegoroczny film Rona Howarda ― „In the Heart of the Sea”, w którym ponownie w głównej roli wystąpi Chris Hemsworth.

X-Men: Days of Future Past / X-Men: Przeszłość, która nadejdzie (2014)

Choć czekałam na ten film z zapartym tchem, to równocześnie strasznie się bałam, że będzie w nim za dużo wszystkiego. Sequel, prequel, interquel i częściowy reboot w jednym? Bardzo wiele rzeczy mogło się nie udać. Choć zebranie zarówno młodszej, jak i starszej obsady na papierze robiło wrażenie, to zmieszczenie tylu postaci w dwugodzinnym materiale także wydawało się karkołomne. Efekt końcowy zapewnił mi jednak wyłącznie czystą radość i masę świetnej zabawy, a pamiętną scenę z Quicksilverem mogłabym oglądać w zapętleniu przez cały dzień. Moim ulubionym filmem z mutantami wciąż pozostaje „First Class”, ale „Days of Future Past” także nie mają się czego wstydzić.

TOP 5: Największe rozczarowania

2014filmy7

300: Rise of an Empire / 300: Początek imperium (2014)

W kategorii najbardziej rozczarowującego sequela dzierży palmę pierwszeństwa (a dodam, że druga część Sin City stanowiła godną konkurencję, więc nie było w tym roku łatwo zdobyć tę nagrodę). Ja naprawdę nie miałam wielkich oczekiwań. Ba, nawet sensu nie oczekiwałam, gdyby zachwyciła mnie warstwa wizualna. Tymczasem dostajemy tak straszliwie rozwodnione popłuczyny po pierwszych „300”, że nawet zagorzali fani Evy Green nie mają jak tej produkcji bronić. Lepiej raz jeszcze obejrzeć historię dzielnych Spartan pod wodzą Gerarda Butlera.

Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa (2012)

Katastrofa okazała się niestety nie tylko teoretycznie możliwa, ale i faktyczna. Jeśli sądzicie, że w amerykańskich serialach widujecie czasami słabo grające dzieci (kieruję to choćby do narzekających fanów Gotham czy Once Upon A Time) ― to wierzcie mi, tak naprawdę nie widzieliście jeszcze słabo grającego dziecka. Bardzo, ale to bardzo, chciałabym móc powiedzieć o tym filmie cokolwiek dobrego, gdyż szalenie lubię prozę Rafała Kosika, ale uczciwie nie mogę, po prostu nie mogę.

Pompeii / Pompeje (2014)

Och, ten film był po prostu tak szalenie głupi! Może gdybym oglądała go w doborowym towarzystwie, to przynajmniej mogłabym się dobrze bawić. Niestety, oglądałam go sama, z jakąś niespotykaną naiwnością, że może nie będzie tragedii. Była. No dobra, wulkan ładnie wybuchał, ale znoszenie blisko dwóch godzin cielęcego spojrzenia Kita Haringtona i gwałtu na wszelkich znamionach sensu chyba jednak nie było warte tych pięciu minut erupcji. Następnym razem obejrzę lepiej program o wulkanach na Discovery.

Snowpiercer / Snowpiercer: Arka przyszłości (2013)

Może trochę krzywdzę ten film, umieszczając go na tej liście ― w końcu był o klasę lepszy od każdego z pozostałych wymienionych w tym punkcie tytułów ― ale mimo jego średniego, nie zaś żenująco niskiego poziomu, był dla mnie jednym z największych rozczarowań. Głównie dlatego, że to naprawdę mógł być dobry film. Ciekawy koncept wyjściowy z zamkniętą przestrzenią pociągu, genialna jak zawsze Tilda Swinton, ogromnie przeze mnie lubiany Chris Evans… i zero sensu, a do tego porażająco głupie zakończenie. Plus, dodatkowy karny jeżyk dla twórców plakatu z porównaniami do „Matrixa” i „Blade Runnera”.

The Interview / Wywiad ze Słońcem Narodu (2014)

Pierwszy tytuł, jaki umieściłam na tej liście i największa pomyłka roku 2014. Nieskrywany żal mam nie tylko do twórców obrazu, lecz także do wszystkich tych, którzy przyczynili się do powstania wokół niego tego strasznego zamętu. Gdyby nie to, pewnie w ogóle nie przyszłoby mi na myśl, by po niego sięgać. A tak mogłam jedynie utwierdzić się w przekonaniu, że jeśli istnieje na świecie skrajność nieśmieszności, to tworzą ją amerykańskie komedie tego właśnie pokroju. Nie mam pojęcia, komu mógłby się ten film spodobać, ale ja nie polecam go nawet wrogom.

TOP 5: Najlepsze z najlepszych

2014filmy8

Dom zły (2009)

Pierwszy raz w życiu ― o ile pamięć mnie nie zawodzi ― zdarzyło mi się skończyć film, po czym natychmiast odtworzyć go i obejrzeć w całości po raz drugi. Tak, tego samego wieczoru. W przypadku tego tytułu po prostu nie mogłam inaczej. Musiał po prostu ułożyć mi się emocjonalnie w głowie, a przyznaję, że dawno tylu metaforycznych uderzeń czymś ciężkim w głowę nie otrzymałam podczas seansu. Z czterech obejrzanych właściwie dzień po dniu filmów Smarzowskiego to właśnie „Dom zły” zrobił na mnie największe wrażenie (choć podobały mi się wszystkie). Czekam z niecierpliwością na kolejne filmy reżysera, a to chyba jedyny Polak, o którym mogę w tej chwili powiedzieć w ten sposób.

Her / Ona (2013)

Pamiętam, że „Her” była rok temu moim nieodżałowanym oscarowym faworytem. Do dziś wspominam również niebanalną stylistykę i świetnego Joaquina Phoenixa w głównej roli. Choć przez cały rok miałam okazję widzieć wiele świetnych filmów, to nie byłam w stanie zapomnieć o obrazie Spike’a Joneza. Wśród efektownych superprodukcji brakuje często bardziej kameralnego i bliższego dzisiejszemu życiu obrazu przyszłości, w której nie wszystkie kolory zastąpiono błękitami, szarościami i stalą. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji, nadróbcie „Her” koniecznie.

Saving Mr. Banks / Ratując pana Banksa (2013)

Od dłuższego czasu przymierzam się do zakupu jakiegoś ciekawego wydania tego filmu i obejrzenia go po raz drugi. To jedna z tych produkcji, na których płaczę od połowy, ale nie mogę się doczekać, by zafundować sobie te emocje raz jeszcze. Do tego genialna Emma Thompson (a ja w dodatku należę do tych osób, które nie wyobrażają sobie nie uwielbiać Emmy Thompson za całokształt), wspaniałe piosenki, zakorzeniające się w głowie na wiele dni, i ta charakterystyczna, disneyowska magia.

Singin’ in the Rain / Deszczowa piosenka (1952)

To był całkiem niezły rok w kwestii nadrabiania musicali. Co prawda jeszcze kilka karygodnych niedopatrzeń znajduje się na mojej liście wstydu, ale przynajmniej mogłam wykreślić z niej „Deszczową piosenkę”. Film na mojej liście znalazł się nie tylko z uwagi na wspaniałe piosenki, lecz także za bycie fascynującą opowieścią o kinie i humor, który naprawdę mnie bawił ― a jak może wiecie, mnie spora część komedii w ogóle nie bawi, więc to podwójny sukces.

Schindler’s List / Lista Schindlera (1993)

Jedyna dziesiątka tego roku. Klasyka nad klasykami, zdobywca worka nagród i nie wiem czy nie najlepszy film w reżyserii Stevena Spielberga. Do tego jedna z najlepszych ról Liama Neesona i kradnący wszystkie swoje sceny Ralph Fiennes. Chyba także najlepszy film dotyczący wojny, jaki przyszło mi widzieć. (Sporo tu tych „najlepszych”, ale to celowo!). Żałuję mocno, że nie obejrzałam tej produkcji wiele lat wcześniej, ale lepiej późno niż wcale.

***

Przed nami jeszcze jedna część podsumowań, już nie tak dogłębna i szczegółowa. W kolejnym wpisie przyjrzę się serialom i, bardzo pobieżnie, grom (w tych działach już bez wykresów, możecie odetchnąć z ulgą), a potem napiszę kilka słów o blogu i o moim prywatnym roku. Do przeczytania niebawem!

7 thoughts on “Filmowe podsumowanie 2014

  1. Agata

    Imponujący wynik! U mnie proporcje są odwrotne więcej książek (108) niż filmów (70). Trochę się za klasykę wzięłam, ale tylko trochę i to tą bardziej współczesną. Nie żałuję, bo dzięki temu obejrzałam kilka genialnych filmów. Wyścig, Ona i X-meni są też na mojej liście najlepszych. Z Twoich największych rozczarowań na szczęście nic nie widziałam. Lista Schindlera i Strasznie głośno, niesamowicie blisko należą do moich ulubionych filmów. Pride nie mogę się doczekać!

    Reply
  2. Megapodius

    Filmów z listy roczarowań nie widziałem, bo moje oczekiwania wobec nich dość szybko stały się zerowe. Zgadzam się co do X-Menów i In Bruges (nie wiem do dzis dlaczego jako polski tytuł dano hsało z plakatu), chociaż żałuję, że z ostatecznej wesji wycięto scenę Matta Smitha. Dom Zły jest naprawdę dobry. Zaczynam myśleć, że może z jakiegoś powodu lata 80. dobrze wychodzą polskiemu kinu, bo Bogowie byli też jednym z lepszych filmow roku.

    Reply
  3. Mysza

    „Her” to dla mnie definitywnie najlepszy film zeszłego roku (razem z dopiero-co obejrzanym „Whiplash”). POEZJA! :)

    Reply
    1. Oceansoul

      „Whiplash” na pewno nadrobię. W ogóle tyle świetnych premier na początku tego roku („Big Eyes”, tak bardzo czekam! „The Imitation Game”, „Theory of Everything”, „Birdman”, etc.), że aż nie wiem, na co iść, a na co jednak poczekać. Dylematy!

  4. joly_fh

    Dzięki HBO obejrzałam już Saving Mr. Banks kilka razy ;) Do tego można poczytać biografię P.L. Travers

    Reply
    1. Oceansoul

      Biografię już kupiłam. :) Ale najpierw całą „Mary Poppins” muszę przeczytać, bo aż wstyd, ale nie czytałam. A potem czekałam na to cudne wydanie zbiorcze. A teraz czekam na czas na przeczytanie tej cegły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *