Feryjnie

By | 6 lutego 2010

Cudownie mieć ferie. Nieco mniej cudownie, gdy nie można po prostu się nimi cieszyć, a niczym miecz Damoklesa na końskim włosiu wisi nade mną przerażająca w swej istocie praca licencjacka, która – choć każdego dnia mam na to nadzieję – sama napisać się nie chce. A i ja się do tego nie kwapię, w końcu to na moich barkach spoczywa obowiązek ocalenia gatunku ludzkiego, a jak wiadomo – są rzeczy ważne i ważniejsze. Nie da się więc porównać konieczności ratowania kolonii przed Zbieraczami z pisaniem jakiejś-tam-pracy.

Z innej beczki – dość zimy! Nawołuję do zbiorowego jej odpędzania lub przynajmniej wywożenia na taczkach całego śniegu w góry. W mieście więcej z niego szkody niż pożytku, a z punktu widzenia rokrocznie zaskoczonego kierowcy to już zdecydowanie klęska żywiołowa. Przynajmniej tak długo, jak zasypuje mi garaż oraz kiedy nie mogę przebić się przez śnieżne muldy na osiedlowych uliczkach. No i ten slalom po jezdni usianej postzimowymi dziurami, przypominającej szwajcarski emmentaler. Dziękuję, postoję.

Pozytywna strona – do rozpoczęcia wakacji jeszcze tylko niecałe pięć miesięcy, czyli już bliżej niż dalej. Nie pozostaje więc nic innego, jak uczepić się kurczowo tej myśli i czekać na ocieplenie.

9 thoughts on “Feryjnie

  1. Aerka

    A ja mam jeszcze tak tragicznie dużo czasu do ferii!! Umrę. A poza tym przyłączam się do tego apelu dotyczącego śniegu. I na tych taczkach w góry można by było wywozić też pewne znaki interpunkcyjne… :~~

    Reply
  2. Oceansoul Post author

    Aerko, czemu nasze ferie nie są kompatybilne?! Bez sensu! Taczka z beczką dla Ciebie: ^(_)/o

    Orishu, piękny, cudowny link! Przeczytałam całość i powiedzieć „Umarłam!” to za mało! Niestety, obawiam się, że mój śnieg sprzed garażu nie jest równie atrakcyjny, co tamten. I nie mam szufli.

    Reply
  3. Taro

    Tia… znam ten ból, może matura to nie licencjat ale to matura ;( Ja nie chce matury, jest tyle arcydemonów do pokonania, tyle lokacji do zwiedzenia, odbudowanie szarych strażników, bitwy w kosmosie, a co nam zostaje? Chemia, biologia, matma ;( W takich momentach człowiek czuje że chciałby być dalijczykiem, a nawet mrocznym pomiotem ;D

    Nie martw się, dasz radę, zawsze dajesz… Ja też dam…dam prawda? dam ;(? Muszę dać ;D

    Reply
  4. Oceansoul Post author

    Teoretycznie z perspektywy studenckiej matura to taka dużo lżejsza sesja, ale dobrze pamiętam, że swoją też się przejmowałam. Ale będzie dobrze, musi być! Dasz radę, oczywiście, że dasz. Wierzę w Ciebie :).

    Reply
  5. Oceansoul Post author

    Też prawda. Szkoda tylko, że odkąd skończyłam połowę, pisanie idzie mi jak po grudzie. Ale na szczęście jeszcze trochę czasu zostało.

    Tak w ogóle, to chciałam zakomunikować, że żyję i piszę, ale nie mogę publikować, gdyż trwają prace remontowe na blogu połączone z przesiadką na WordPressa. Ale jak się zakończą, to będzie wysyp nowych tekstów, które czekają na publikację.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *