Loading...
Literatura

Postapokalipsa według Dicka – „Doktor Bluthgeld”

Do „Doktora Bluthgelda” przylgnęła łatka jednej z „najcieplejszych i najłatwiejszych w odbiorze powieści Dicka” — stwierdza tak biograf pisarza, Lawrence Sutin, a po nim powtarza Marek Oramus, autor przedmowy do nowego wydania recenzowanej pozycji. Trudno zaprzeczyć ich słowom; „Doktor Bluthgeld” nie znęca się nad umysłem czytelnika na podobieństwo „Ubika”, nie wydaje się też równie abstrakcyjny co „Valis” albo „Boża inwazja”. Nie oznacza to jednak, że nie jest to książka godna Philipa K. Dicka.

Akcja powieści toczy się w latach 80. XX wieku i koncentruje na niewielkiej społeczności ocalałej po ataku nuklearnym. Brak tu głównej linii fabularnej, to raczej obraz tego, jak radzą sobie ludzie odcięci od zdobyczy techniki, do jakich zdążyli przywyknąć, jak walczą z traumą minionych dni, jak udało im się zorganizować w nowej rzeczywistości. Poznajemy kobietę, która od wybuchu bomb wdaje się w kolejne romanse, mężczyznę, który w postapokaliptycznym świecie wybił się na sprzedaży używek, czy astronautę, który do końca życia zmuszony będzie przebywać na orbicie ziemskiej.

Najważniejsze są jednak sylwetki dwóch wynalazców. Pierwszym z nich jest tytułowy doktor Bruno Bluthgeld, odpowiedzialny za atak i cierpiący na manię prześladowczą szaleniec, który pod zmienionym nazwiskiem udaje hodowcę owiec. Drugim — fokomelik Hoppy Harrington, urodzony bez rąk i nóg rzemieślnik-samouk, przed katastrofą traktowany z litością i pobłażliwością, doceniony dopiero w ciężkich czasach, gdy jako lokalna złota rączka uzależnił mieszkańców od swoich umiejętności. On także jest postacią o skomplikowanej osobowości i problemach, nad którymi powinien pochylić się niejeden psychiatra.

Mimo że „Doktor Bluthgeld” jest stosunkowo łatwy w odbiorze i nie tak przedziwny, jak niektóre z pozostałych powieści Dicka, nie brakło w nim elementów charakterystycznych dla prozy pisarza, choćby inspiracji autobiograficznych. W tej książce znajdują one wyraz w postaci Edie, dziewczynki, w której żyje płód jej brata bliźniaka, utrzymujący z nią telepatyczną więź, a zarazem mający kontakt ze światem zmarłych. Teraz „Doktor Bluthgeld” nie brzmi już jak typowa pozycja spod szyldu science fiction, czyż nie?

Ci, którzy po twórczość Philipa K. Dicka jeszcze nie zdecydowali się sięgnąć, mogą spróbować zacząć swoją przygodę od tej właśnie powieści, traktującej o kondycji społeczeństwa, odpowiedzialności za odkrycia naukowe, mieszającej postnuklearne science fiction ze szczyptą metafizyki, napisanej typowym dla autora, łatwym do przyswojenia stylem. Ci zaś, którzy o Dicku mają już wyrobione zdanie, czy to pozytywne, czy negatywne, raczej nie zmienią go po lekturze niniejszej pozycji.

  • Tytuł: Doktor Bluthgeld (Dr. Bloodmoney or How We Got Along After the Bomb)
  • Autor: Philip K. Dick
  • Wydawnictwo: REBIS
  • Seria wydawnicza: Dzieła wybrane Philipa K. Dicka
  • Rok wydania: 2012
  • Liczba stron: 350
  • ISBN: 978-83-7510-569-8


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu REBIS oraz Portalowi LubimyCzytać.